Busem z Erasmusem


Była 4.30 rano, więc musiało zacząć się od dobrej, mocnej czarnej kawy. A potem było ponad 200 kilometrów z ekspertami FRSE pod jednym dachem. Na pierwszej wyprawie Erasmus+ Busa – do Orzysza – nie mogło mnie zabraknąć.

Przychodzi taka godzina, kiedy można mieć wrażenie, że życia nie ma. Jest pusto i cicho. Ucho przyzwyczajone do codziennego miejskiego gwaru nie wychwytuje znajomych odgłosów. Na ulicy nie ma żywego ducha. Jestem za to ja. Utknęłam gdzieś pomiędzy czwartą a piątą rano, pakując torbę podróżną, z całych sił starając się nie poddać opadającym powiekom i nie zapomnieć ładowarki do telefonu, notatnika i pióra. Jeszcze chwila, a pojawię się w progach Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, by razem z kilkoma ekspertami programu Erasmus+ wsiąść do busa i ruszyć na Mazury.

Erasmus+ Bus to nowa inicjatywa Fundacji, związana z przypadającą w tym roku 30. rocznicą istnienia jednego z najbardziej popularnych programów mobilnościowych UE – Erasmusa, który w 2014 r. przekształcił się w Erasmusa+.
Mimo że pozornie znany, lubiany i ceniony, dla wielu wciąż pozostaje nieodkrytym sposobem pozyskania środków na edukację i rozwój. Stąd właśnie pomysł na projekt Erasmus+ Bus. Na zaproszenie mniejszych społeczności grono ekspertów Fundacji będzie podróżować po Polsce, aby przybliżać, objaśniać i omawiać zasady programu. Szacuje się, że podczas zaplanowanych na cały rok dwudziestu spotkań uda się zobaczyć z ponad trzema tysiącami przyszłych uczestników programu.

Kilka godzin podróży mija niepostrzeżenie. Z Martą, główną organizatorką pierwszego spotkania projektu Erasmus+ Bus, rozmawiamy nieprzerwanie niemal przez całą drogę – choć poznałyśmy się o szóstej rano. Za to Basia – fotografka – już na samym początku odmawia konwersacji, tłumacząc, że o tej porze to zazwyczaj przewraca się na drugi bok. I niemal natychmiast zasypia. Panowie do momentu pierwszej kawy w łomżyńskim McDonald’s zajmują się telefonami. Kofeina przywraca jednak siły. Budzi się tłumiony snem entuzjazm, już toczą się dyskusje o tym, jak może wyglądać to pierwsze spotkanie, czy można liczyć na wysoką frekwencję, na co podczas prezentacji zwrócić szczególną uwagę i czy jest coś, co może się nie udać. Zgodnie przyznajemy, że nie i wybuchamy śmiechem.

Orzysz wita nas mglistym porankiem. Parking przed Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji – oblodzony. Staramy się uniknąć robienia fikołków, kursując z paczkami pełnymi materiałów między busem a budynkiem. Ulotki, magazyny, broszury – wszystko to piętrzy się na kilku stołach zestawionych pod salą główną. Ta ostatnia robi wrażenie – ogromna, przedzielona kotarą, może pomieścić spore grono słuchaczy. Rzędy krzeseł, przed nimi monitor.

Sto trzydzieści krzeseł

Jeśli ktokolwiek miał obawy, czy spotkanie będzie się cieszyć popularnością, był w oczywistym błędzie. Pierwsi uczestnicy pojawiają się na długo przed jego podstawowych i ponadgimnazjalnych, pracownicy orzeszowskiego magistratu, przedstawiciele Uniwersytetu Trzeciego Wieku, reprezentanci domu kultury i miejskiej biblioteki, a nawet lokalnego stowarzyszenia. Podekscytowani odbierają materiały promocyjne i powoli zajmują miejsca na sali. Na chwilę przed rozpoczęciem spotkania nie ma jednego wolnego krzesła, a ustawiono ich ponad sto trzydzieści. W niespełna sześciotysięcznym Orzyszu! Pełen sukces.

Kolejnych sześćdziesiąt minut to wystąpienie Grzegorza Kucharyka, specjalisty FRSE od akcji 1 programu Erasmus+. Grzegorz ze swadą i humorem opisuje kolejne sektory akcji 1, zachęcając jednocześnie do zadawania pytań. Kiedy nadchodzi moment przerwy, rozpoczynają się pierwsze, kuluarowe rozmowy. – Chcemy się otworzyć na możliwości, jakie daje program Erasmus+, na umiędzynarodowienie nawet najmniejszych instytucji edukacyjnych, czyli przedszkoli – mówi burmistrz Orzysza Zbigniew Włodkowski. – Chcemy też dać szansę nauczycielom na rozbudowanie kompetencji, a młodzieży – na poznanie własnych możliwości i poszerzenie horyzontów – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Małgorzata Stachurka, dziekan Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Orzyszu. – Nasi seniorzy są wspaniali, ogromnie aktywni. Zależy nam, aby ich wspomóc, organizując projekt w ramach programu Erasmus+, na bazie którego mogliby opanować świat multimediów lub w ramach którego moglibyśmy pozyskać wolontariuszy-lektorów, którzy poprowadziliby dla tej grupy lektorat językowy – mówi.

Siostry i ich świetlica

Drugi panel dotyczy akcji 2 programu Erasmus+. Prelegenci Agnieszka Fijałkowska i Jakub Kozłowski, wieloletni pracownicy Fundacji, przedstawiają główne założenia, obowiązujące procedury i terminy składania wniosków. Mnogość opisywanych detali, jakie składają się na proces aplikowania o fundusze, zdaje się jednak nie przerażać odbiorców, na co wskazuje spora liczba pytań z sali.

Entuzjazm, jaki pojawił wśród nas przy porannej kawie, jest z nami do samego końca. Przy pożegnalnym obiedzie wspominamy szczególne dla nas momenty. Ludzi, którzy z nami rozmawiali, ich pomysły, pytania i wątpliwości. Dwie siostry zakonne, których na nasze spotkanie przywiodły zaangażowanie i chęć rozwoju prowadzonej przy parafii świetlicy. Tłum seniorek, uczestniczek Uniwersytetu Trzeciego Wieku, wśród których prym wiodła uśmiechnięta od ucha do ucha Krystyna Gregorowicz, pokazująca na telefonie artystyczne dzieła, które wykonuje, będąc na emeryturze.

Wspominamy ten korowód postaci z uśmiechem i satysfakcją, że to dopiero początek drogi erasmusowego busa.