Czar może i prysł, ale sens został


Od kilku lat spada liczba młodych Polaków wyjeżdżających na zagraniczne uczelnie w ramach programu Erasmus+. Czy jest powód, by bić na alarm? Nie ma – ogólna liczba studentów spada dużo szybciej.

Kiedy w 2004 r. wyjeżdżałam na wymianę do jednej z niemieckich uczelni, byłam rozemocjonowana i przerażona jednocześnie – opowiada jedna z byłych studentek. – Ekscytacja wiązała się z ludźmi, których miałam poznać, miejscami, które obiecywałam sobie odwiedzić, i mieszanką kulturową, w której musiałam się odnaleźć. Polska nie należała jeszcze wówczas do Unii Europejskiej – dla większości młodych Polaków wyjazd był jak złapanie Pana Boga za nogi – dodaje.

W 2018 r. sytuacja się zmieniła. – Zainteresowanie wyjazdami jest mniejsze niż w latach poprzednich, co oczywiście nas martwi – mówi portalowi walbrzych24.com Justyna Jaskólska, koordynatorka programu Erasmus+ w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Wałbrzychu. – Najczęściej decyduje strach przed dłuższymi wyjazdami i rozłąką – dodaje. Czy to oznacza, że czar Erasmusa prysł? Wydaje się, że problem jest nieco bardziej złożony.

Świat się zmienia

Po pierwsze – zmieniła się rzeczywistość. Młodzi jeżdżą po Europie jak chcą i kiedy chcą, dzięki Facebookowi mają przyjaciół od Moskwy po Lizbonę, a studiować po angielsku mogą bez problemu we Wrocławiu czy Warszawie. – Obecnie udział w wymianie na studia nie jest w oczach studentów niczym niesamowitym – przyznaje Joanna Mrowiec-Denkowska, kierownik Biura Wymiany Akademickiej na Politechnice Śląskiej. – Młodzież już na etapie podejmowania studiów dobrze włada językami obcymi, więc motywacja do nauki na partnerskich uczelniach maleje – dodaje.

Po drugie – zmienili się studenci. Są bardziej wymagający i mniej tolerancyjni wobec różnego rodzaju niedociągnięć. Drażni ich liczba formalności związanych z wyjazdami, występujące różnice programowe, a czasem też poziom nauczania w zagranicznych szkołach. Nie chcą już jeździć gdziekolwiek – interesują ich głównie uczelnie prestiżowe, w atrakcyjnych lokalizacjach, na których można wyszlifować któryś z ważniejszych europejskich języków. Poza tym – dla studentów z małych miejscowości już sam przyjazd do Warszawy, Poznania czy Gdańska jest jak mały Erasmus.

Bywa też, że między rekrutacją a wyjazdem w życiu młodych ludzi zachodzą ważne zmiany. W przypadku problemów osobistych studenci nie boją się rezygnować z wyjazdu. Wiedzą, że tracą dużo – ale jednak mniej niż dwie dekady temu.

Po trzecie – zmienił się sam program. Gdy ruszał 30 lat temu (w Polsce dekadę później), młodzi mogli dzięki niemu wyjeżdżać wyłącznie na zagraniczne studia. Obecnie – od 2007 r. – mają też możliwość realizowania za granicą studenckich praktyk. Wielu młodych ludzi, szczególnie z uczelni zawodowych, uznaje, że ważniejsze od chodzenia na wykłady w Londynie czy Berlinie jest poznanie od kuchni zagranicznych firm. Tak jest np. na Politechnice Śląskiej. – Od kilku lat odnotowujemy spadek liczby wyjazdów na studia na rzecz rosnącej liczby zainteresowanych realizacją praktyk zagranicznych – mówi Joanna Mrowiec-Denkowska.

Trend ten wyraźnie widać w statystykach dotyczących całego szkolnictwa wyższego w Polsce. W 2007 r. na praktykę wyjechało niespełna tysiąc polskich studentów. Siedem lat później liczba ta wynosiła już grubo ponad pięć tysięcy. – Na naszej uczelni można zauważyć dwie grupy studentów realizujących praktyki międzynarodowe – tych, którzy nastawiają się przede wszystkim na przyrost kompetencji językowych i społecznych oraz tych, dla których praktyka ma stanowić dobrze przemyślany punkt w CV i ściśle wiąże się z planami zawodowymi po ukończeniu studiów. Myślę, że liczebność właśnie tej drugiej grupy ma szansę rosnąć w ciągu następnych lat – mówi Jarosław Gąsior, kierownik Biura Erasmus+ na Uniwersytecie Śląskim.

Co w takim razie z wyjazdami na wymianę na studia? Hanna Lamers, koordynator uczelniany ds. programu Erasmus+ na Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej mówi wprost: – Studenci w tej chwili na studiach pracują. Wyjazd na wymianę to dla nich utrata zatrudnienia i wynagrodzenia, pracodawca najpewniej nie będzie na nich czekał. Zdecydowanie łatwiej przychodzi nam zachęcanie młodych do udziału w programach praktyk zagranicznych, dzięki czemu liczba realizowanych przez nas mobilności z roku na rok aż tak drastycznie się nie zmienia.

Nie brakuje jednak uczelni z drugiego bieguna – takich, na których w przyszłość patrzy się optymistycznie. – Zagraniczne studia nie odchodzą do lamusa – przekonuje Kinga Nekanda-Trepka, koordynator programu Erasmus+w Akademii Leona Koźmińskiego. – Nasi studenci wyjeżdżają na wymianę równie chętnie, jak w latach minionych. W dodatku od dwóch lat nasza uczelnia oferuje również stypendia na realizację części programu studiów na uczelniach spoza Europy. Intensywne działania promujące tę możliwość spowodowały ogólny wzrost zainteresowania wyjazdami na wymianę zagraniczną. Spokojnie patrzymy w przyszłość – podsumowuje.

Prawda w liczbach

By ocenić, czy spadająca liczba wyjazdów na studia w ramach Erasmusa+ to faktycznie problem, trzeba wykonać jedno proste zadanie – porównać te dane z ogólną liczbą studentów. Wtedy przekonamy się, że popularność wyjazdów w celach akademickich spada dużo wolniej niż ogólna liczba studiujących. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez GUS, w 2017 r. studiowało w Polsce około miliona trzystu tysięcy osób, a to pół miliona mniej niż siedem lat temu. Parafrazując klasyka, plotki o śmierci akademickiej części Erasmusa+ są więc zdecydowanie przesadzone. Program po prostu się zmienia, tak jak zmienia się otaczająca nas rzeczywistość.

Fot. Krzysztof Karpiński
Kto i kiedy może wyjechać?

Obecnie każdy student, niezależnie od etapu studiów (licencjackie, magisterskie, doktoranckie), posiada tzw. kapitał mobilnościowy – dwanaście miesięcy, które w ramach danego poziomu studiów może spędzić za granicą jako stypendysta Erasmusa+.

Kapitał ten można wykorzystać, biorąc udział w wyjeździe na studia, realizując praktykę zagraniczną lub łącząc te dwa rodzaje wyjazdów. Wszystko zależy od indywidualnych planów studenta zaakceptowanych przez macierzystą uczelnię.