Déjà vu, déjà entendu


Polska Rada Organizacji Młodzieżowych (PROM) ma pięć lat. Przyłączając się do licznych gratulacji i życzeń kolejnych owocnych działań dla członków PROM-u, pragnę podzielić się kilkoma refleksjami związanymi z udziałem w rocznicowych wydarzeniach.

Najciekawszym z nich była debata, podczas której młodzi uczestnicy sformułowali postulaty dotyczące działań państwa na rzecz młodzieży. Rekomendowali m.in. wzmocnienie samorządów uczniowskich i edukacji obywatelskiej w szkołach, zwiększenie wpływu młodzieży na kształt placówek, usprawnienie komunikacji z młodymi ludźmi, zwiększenie dostępu do informacji nt. różnych form aktywności obywatelskiej, rozpoczęcie działań zmierzających do obniżenia wieku wyborczego i tworzenie budżetów partycypacyjnych dla młodzieży.

Można się z tymi postulatami nie zgadzać, ale trudno je lekceważyć. W końcu zgłaszają je młodzi ludzie, którzy najlepiej znają swoje potrzeby i… artykułują je od dawna. Spotkania, w czasie których powstają tego typu rekomendacje, śledzę od lat. Podczas debaty PROM-u miałem więc wrażenie déjà vu, w zasadzie to déjà entendu, a nawet déjà lu, bo część z nich została sformułowana w dokumentach rządowych. Choćby w raporcie Młodzież 2011 (może za wyjątkiem zwiększenia dostępności informacji dla młodzieży) czy Krajowym Programie Rozwoju Ekonomii Społecznej.

Dlaczego postulaty młodzieży od lat pozostają tylko na papierze? Bo nie ma kto wprowadzić ich w życie. Utworzenie ośrodka koordynującego politykę młodzieżową lub choćby powołanie pełnomocnika młodzieży też jest postulatem (PROM-u), i też niespełnionym. W strukturach rządowych nie ma bowiem ani jednej osoby, nie mówiąc o departamencie czy ministerstwie, w której kompetencjach leżałoby zajmowanie się sprawami młodzieży. Traktowane są one jako elementy działań i polityk prowadzonych w innych obszarach – pracy, edukacji, zdrowia, sportu. W efekcie polityki młodzieżowej jako takiej w Polsce od lat nikt nie koordynuje. Może dlatego, że traktowana jest jak relikt PRL-u? Wszak ostatnią osobą na ministerialnym szczeblu odpowiadającą za młodzież był… Aleksander Kwaśniewski.

To dość pesymistyczna refleksja jak na tekst inspirowany rocznicą powstania organizacji reprezentującej interesy polskiej młodzieży. Niech więc przynajmniej na koniec powieje optymizmem. W wydarzeniach rocznicowych PROM-u uczestniczył poseł prof. Jacek Kurzępa, członek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. To naprawdę rzadki przypadek, by polityk i ceniony autorytet naukowy poświecił cały dzień na spotkanie z młodzieżą. Profesor relacjonował je na Facebooku, a na koniec złożył obietnicę, że wesprze starania PROM-u o utworzenie Parlamentarnego Zespołu ds. wspierania Młodzieżowych Rad działających przy jednostkach samorządu terytorialnego. I obietnicy dotrzymał. Dzień przed powstaniem tego felietonu odbyło się pierwsze posiedzenie Zespołu.