Korpus Solidarności – słowo stało się ciałem


Twórcy tego pomysłu postawili przed sobą ambitne zadanie: skorzystać z istniejących metod, programów i platform – i stworzyć nowe narzędzie radzenia sobie z problemami Starego Kontynentu. Uda się?

Mobilność? Tak, ale… niekoniecznie – planowane działania mogą mieć charakter lokalny. Wolontariat? Tak, ale nie tylko – obok niego również staże, praca, a nawet przyuczanie do zawodu. To właśnie ta elastyczność ma sprawić, że Europejski Korpus Solidarności (EKS) – nowa unijna propozycja dla młodych altruistów – będzie mógł angażować się nie tylko w zapobieganie klęskom żywiołowym, ale też w kształcenie, sport i walkę z wykluczeniem.

Struktura Korpusu obejmuje kilka programów, m.in. Wolontariat Europejski. EKS ma też „przeniknąć” m.in. do: Europy dla Obywateli, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, a nawet Europejskiego Funduszu Rolnego na Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich.

O przyszłości EKS rozmawiałem z Josephem Jamarem, koordynatorem przedsięwzięcia z ramienia Komisji Europejskiej.

Plany są ambitne: 100 tys. młodych osób zarejestrowanych w bazie Europejskiego Korpusu Solidarności do 2020 r. Ile w tej bazie będzie organizacji, firm i instytucji, które będą mieć dla nich konkretne oferty?

Trudno w tej chwili powiedzieć, możemy mieć jednak pewne wyobrażenie, bazujące na liczbie organizacji, które realizują i będą realizować projekty w ramach programów współtworzących Korpus. Sam Wolontariat Europejski to blisko 5 tys. organizacji. Spodziewamy się jednak dużego zainteresowania ze strony nowych podmiotów, m.in. tych, które nie angażują się w działania międzynarodowe, ale są aktywne lokalnie.

Czy nie lepszym rozwiązaniem – zamiast powołania do życia Korpusu – byłaby promocja programów, na których będzie się opierał?

Korpus bazuje na już istniejących instrumentach i mechanizmach, ale jego idea i planowane działania mają własną specyfikę, wymagającą nowego narzędzia. Potencjał ich realizacji tkwi w wielu programach. Wciąż szukamy jednak najlepszych rozwiązań w zakresie zarządzania. Rozważamy utworzenie nowej struktury, która pozwoli skonsolidować programy włączone w realizację zadań Korpusu. Ważne będzie też dopracowanie mechanizmu matchingu – dopasowywania ofert organizacji do profili zarejestrowanych uczestników.

W ramach Korpusu młodzi ludzie będą mogli podejmować staż lub pracę. Istnieje niebezpieczeństwo, że firmy czy instytucje, które będą je oferować, potraktują ich jako tanią siłę roboczą.

Nie możemy całkiem wyeliminować takiego ryzyka, ale będziemy na to zwracać uwagę. Tworząc ramy kategorii „Rozwój zawodowy”, skorzystaliśmy z doświadczeń programu „Moja pierwsza praca z Euresem” – wypracowany już system gwarancji powinien się sprawdzić także w Korpusie. Te dwa programy łączy zresztą więcej: w obu ważną rolę odgrywa poznanie nowego środowiska pracy, innego języka, kultury. Doświadczenia osób, które skorzystały z oferty Erasmusa+, Euresa i innych programów są zwykle oceniane bardzo wysoko.

Jakie są wobec tego największe wyzwania stojące przed Korpusem?

Pierwszym była rekrutacja: liczyliśmy, że w pierwszych tygodniach w bazie zarejestruje się 10 tys. osób, a jest ich już ponad 20 tys. Drugim wyzwaniem jest zapewnienie odpowiedniej liczby ofert staży, pracy czy wolontariatu. Do końca roku powinno ich być od 10 do 15 tys.

Dzięki powstaniu Korpusu młodzi ludzie będą mogli zaangażować się m.in. w pomoc imigrantom. Nie obawia się Pan, że w niektórych krajach może to skutkować próbami upolitycznienia programu?

Nie sądzę, żeby do tego doszło, program sam w sobie nie ma żadnych politycznych konotacji. Jest otwarty na wiele różnorodnych inicjatyw. Działania na rzecz imigrantów to tylko jeden z obszarów Korpusu. To młodzi ludzie decydują, w co się chcą zaangażować.