Mój pomysł na projekt w Erasmusie+


Z aplikacji służących do edycji tekstów, arkuszy kalkulacyjnych czy programów prezentacji multimedialnych korzystają miliony firm, organizacji i instytucji na całym świecie. Wcześniej czy później zetknie się z nimi każdy pracownik. Ich znajomość często decyduje o przyjęciu do pracy. To już niemal kompetencja kluczowa. Kompetencja, która wśród polskich pracowników ciągle, niestety, pozostawia wiele do życzenia – tak przynajmniej twierdzą menedżerowie z zagranicy. Ich zdaniem Polacy narzędzia biurowe znają gorzej niż przedstawiciele innych nacji. Przyczyn należy szukać u podstaw, czyli w nauczaniu w szkołach.

Owszem, zajęcia z informatyki w szkołach są. A w Podstawie programowej jest praca z aplikacjami biurowymi. Jednak każdy, kto kiedykolwiek usiłował przyswoić sobie w stopniu wyższym niż podstawowy pracę np. z arkuszami kalkulacyjnymi wie, że godzina czy dwie informatyki w tygodniu to za mało. Obsługę tego typu aplikacji można opanować tylko poprzez regularne używanie. Trudno się do tego zmusić, gdy nie ma takiej potrzeby. Ale potrzebę można wykreować – na lekcjach biologii, geografii, języka obcego, na przedmiotach artystycznych, o matematyce czy przedsiębiorczości nie wspominając. Przygotowanie raportu, wykresu, tabeli, prezentacji w ramach pracy domowej? I aplikacje biurowe same wchodzą do głowy.

Taką potrzebę musi wykreować nauczyciel. A żeby wykreować, sam aplikacje biurowe musi znać. A jak nie zna, to musi się nauczyć. A żeby się nauczyć, musi tego chcieć. Swego czasu jeden z wiodących producentów aplikacji biurowych zaproponował, że nauczycieli przeszkoli za darmo. Postawił jednak warunek: szkolenie miało zakończyć się egzaminem. Nauczyciele się nie zgodzili i pomysł spalił na panewce. W takich momentach od razu przypomina mi się opinia, nie pamiętam już czyjego autorstwa, że w Polsce mamy negatywną selekcję do zawodu nauczyciela.

A jak nauczanie aplikacji biurowych wygląda gdzie indziej? W większości krajów europejskich i wielu azjatyckich (Korea) jest ono elementem nauczania innych przedmiotów. W niektórych państwach (Niemcy) z ich znajomości można nawet zdawać maturę. Może warto skorzystać z tych doświadczeń? To z pewnością łatwiejsze niż tworzenie programów nauczania z wykorzystaniem biurowych aplikacji od zera. Tym bardziej, że w sukurs może przyjść program Erasmus+. Wszak Akcja 2. tego programu powstała m.in. po to, żeby w międzynarodowym gronie reprezentującym różne środowiska tworzyć innowacyjne rozwiązania edukacyjne. Możemy więc sobie wyobrazić partnerstwo uczelni, biznesu i placówki edukacyjnej, które wspólnie pracują nad tym, jak wprowadzić narzędzia internetowe do programów biologii, geografii czy historii. Nie jest to być może pomysł wielce oryginalny, nie wykluczam, że podobny projekt już ktoś gdzieś realizował, ale na wszelki wypadek się nim dzielę. Na otwartej licencji.