Nauka – towar czy inwestycja?


Opłaty za studia I stopnia w Anglii w przyszłym roku znów mają wzrosnąć – aż do 9,5 tys. funtów rocznie. Kiedy to się skończy? – pytają liderzy opozycji w Izbie Gmin.

Irytację części polityków na Wyspach – m.in. lidera Liberalnych Demokratów Tima Farrona – można zrozumieć. Czesne na angielskich uniwersytetach od lat jest najwyższe w Europie. Jeśli w życie wejdą zapowiadane obecnie podwyżki, w 2018 r. nauka kosztować będzie w przeliczeniu ok. 11 tys. euro rocznie.

Rząd tłumaczy, że zmiana wysokości opłat jest konieczna, by zapewnić wysoką jakość kształcenia. Ale o ile do końca zeszłego roku akademickiego niemal 60 proc. studentów mogło liczyć na wysokie stypendia socjalne, o tyle od września 2016 r. rząd zniósł je całkowicie, zastępując kredytami na preferencyjnych warunkach.

Czy studia na Wyspach – które, swoją drogą, wciąż należą do najbardziej popularnych – muszą oznaczać zaciągnięcie długu wobec państwa na następną dekadę? Niekoniecznie. Już w sąsiadujących z Anglią: Walii (o czesnym za studia I stopnia na poziomie angielskiego) i Irlandii Północnej (gdzie ten koszt to prawie 4 tys. funtów, czyli 4,7 tys. euro) stypendia socjalne dostaje dwie trzecie studentów. W pierwszym przypadku wsparcie przekracza połowę czesnego, w drugim sięga nawet 87 proc. jego wysokości. O przyznaniu stypendiów decyduje sytuacja materialna aplikanta.

Irlandia Północna wcale nie ma jednak najbardziej atrakcyjnego systemu wspierania studentów w Europie. Z nowego raportu sieci Eurydice wynika, że na Malcie wszystkim (!) studiującym na poziomie licencjatu do kieszeni wpadają środki finansowe o średniej wysokości 3,4 tys. euro rocznie, a młodzi Maltańczycy i nie tylko (bo dotyczy to też obywateli UE, EFTA i EOG) studiują za darmo.

Raport pokazuje też, że inwestować w studentów – obok Malty – nie boją się również Niemcy i kraje skandynawskie (Szwecja, Finlandia, Norwegia i Dania). Tam zarówno studia I, jak i II stopnia nie pociągają za sobą opłat. Finlandia wsparcie finansowe o średniej wysokości 4,8 tys. euro rocznie przyznaje dwóm trzecim studentów swoich uczelni, natomiast w Szwecji niemal 90 proc. studiujących w pełnym wymiarze może liczyć na grant w wysokości prawie 3 tys. euro. Pieniądze z tej puli płyną też do studentów zagranicznych.

Polscy żacy mogą mieć tu powody do zazdrości, bo spośród nich zaledwie kilkanaście procent załapuje się na niewielki socjal. Progi są zazwyczaj wysokie, a o liczbie stypendiów decydują uczelnie. One też ustalają wysokość czesnego, które ustawowo nie dotyczy jednak studentów programów stacjonarnych na państwowych uczelniach.

Statystycznie w 13 (na 42) systemach edukacyjnych opisanych w raporcie studenci płacą za każde studia (w pełnym i niepełnym wymiarze), w kilku – tak jak w Polsce – tylko za niestacjonarne. Na Łotwie, Litwie i w pięciu innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej czesne zależy nie od typu studiów, ale od osiągnięć studenta: dobre wyniki zwalniają z opłat. Nie ma kraju, w którym studenckich portfeli nie zasilałaby jakaś forma wsparcia finansowego, szczegółowe zasady zależą jednak od specyfiki systemu.

O opłatach za studia i systemach wsparcia dla studentów można przeczytać w raporcie Eurydice Opłaty za studia ponoszone przez studentów szkół publicznych oraz pomoc finansowa i materialna dla studentów w poszczególnych krajach 2016/17.