Od eTwinningu do Erasmusa+


Przed każdym, kto myśli o udziale w programie Erasmus+ pojawiają się pytania: jak przygotować się do aplikowania? Gdzie szukać partnerów? Odpowiedź jest… bardzo prosta.

Ta odpowiedź to program eTwinning. Udział w nim daje niepowtarzalną okazję poznania partnerów i sprawdzenia swych sił. Po udanej realizacji projektu zdalnej współpracy z inną szkołą czy przedszkolem dużo łatwiej jest podjąć kolejne, poważniejsze już wyzwania. Przekonałam się o tym na własnej skórze.

Przygodę z eTwinningiem rozpoczęłam w 2005 r. Dziś nie wyobrażam sobie pracy bez projektów w tym programie. Przez lata zdarzały się inicjatywy udane, ale również takie, których z różnych powodów nie można nazwać sukcesem. Wszystkie jednak czegoś ważnego mnie oraz moich uczniów nauczyły i z powodzeniem tę wiedzę wykorzystuję do dzisiaj.

Dzięki temu, że nigdy się nie poddawałam, udało się zbudować wspaniałe grono stałych partnerów z Hiszpanii, Grecji i Włoch, z którymi pracuję od czterech lat. W tym roku postanowiliśmy poszerzyć grupę o szkołę z Ukrainy, która także okazała się niezawodnym partnerem. Nad tematyką kolejnych projektów zastanawiamy się podczas wakacji, analizując potrzeby i zainteresowania uczniów.

W zeszłym roku szkolnym realizowaliśmy projekt pt. Migration – the circle of life. Punktem wyjścia była migracja ptaków: określenie tras przelotów, mijanych krajów itp. Zaplanowaliśmy np. obserwację szykujących się do odlotu gęsi na jeziorze Gopło, budowę karmników dla ptaków pozostających na zimowanie, stworzyliśmy też plakaty dla naszych partnerów, opisujące kierujące się do nich ptaki, z apelem o szczególną nad nimi opiekę.

Działania te po pięciu miesiącach stały się punktem wyjścia do podjęcia tematu imigrantów: prześledzenia przyczyn ich sytuacji oraz poznania doświadczeń krajów partnerskich, w których przybysze z zagranicy próbują budować nowe życie. Udało nam się dotrzeć do archiwalnych materiałów nt. przyjęcia polskich dzieci w czasie II wojny światowej w Meksyku i Persji. Dowiedzieliśmy się także, że zniszczona po wojnie Polska w 1948 r. przyjęła 3934 greckich i macedońskich dzieci, w tym wiele sierot.

Zakres tego projektu znacznie przekroczył początkowe plany. I to jest właśnie najwspanialsze w działaniach projektowych eTwinningu: w międzynarodowym środowisku zawsze pojawi się temat, nad którym warto się zatrzymać i zgłębić go. Tak samo było w przypadku przedsięwzięcia zatytułowanego Holly Night – No Man`s Land. Zaplanowaliśmy je na okres świąteczny i zaprosiliśmy do współpracy szkoły z Francji i Belgii. Tematyka dotyczyła wydarzeń Wigilii 1914 r. w okopach I wojny światowej. W każdej ze szkół młodzież rozegrała mecz – zawodnicy grali w koszulach z nazwiskami żołnierzy biorących bezpośredni udział w wydarzeniach. W założeniu miał to być koniec projektu, ale wtedy… wymknął się on spod kontroli. Pochłonęły nas wspólne poszukiwania, w efekcie których odnaleźliśmy kilka niezwykłych historii z I wojny światowej – m.in. o gołębiu Cher Ami, który uratował 200 amerykańskich żołnierzy. Jego historii nie ma w szkolnych podręcznikach.

Projekty programu eTwinning dały mi wiedzę, którą z powodzeniem wykorzystałam później w projektach Comeniusa i Erasmusa+. Obecnie realizuję cztery przedsięwzięcia w ramach Akcji 2. Zastanawiam się często, gdzie byłabym dzisiaj jako nauczyciel, gdyby nie rok 2005 i podjęta wówczas decyzja. Jestem pewna, że eTwinning ukształtował mnie jako nauczyciela i nauczył działania projektowego. Ta umiejętność to klucz do sukcesu mojego i moich uczniów.

Fot. archiwum projektu