Patrz w oczy, nie w komputer


Marzą o zawodowym sukcesie, więc firmę nazwali CoDream Studio. Pamiętają jednak, że szczęściu trzeba pomóc. Właśnie dlatego jeden z nich postanowił zdobyć doświadczenie w unijnym konkursie mYouth dla młodych programistów.

Piotrek, student II roku z Bełchatowa, nigdy nałogowo nie grał w gry komputerowe, bo ojciec czuwał, by za bardzo go nie wciągnęły. Zamiast tego programował – już od II klasy gimnazjum. Jego tato potrzebował wtedy programu do koordynacji zamówień dla franczyzowej sieci aptek, którą prowadził. Piotrek wspomina, że sześć miesięcy pisał program i kolejne sześć się go uczył.

Pomysły na kolejne aplikacje również przyniosło życie. Gdy Piotr po maturze pierwszy raz wybrał się w podróż autostopem, szybko rzuciły mu się w oczy najważniejsze problemy przeciętnego autostopowicza. Stworzył więc aplikację, która skraca czas „łapania” przejazdu – wskazuje miejsca, w których kierowcy najchętniej się zatrzymują i są dla zabieranych najbardziej serdeczni.

Właśnie dzięki tej aplikacji Piotrek dostał się do finału prestiżowego konkursu mYouth dla młodych twórców aplikacji mobilnych. Wraz innymi programistami z dziesięciu krajów świata pojechał na trzytygodniowy hackaton do Macedonii. Tam rozwijał swoje umiejętności, pracując w międzynarodowych zespołach. Mieszkał w jednym pokoju z Abdulem Rahmanem Al Ashrafem – Syryjczykiem, który uciekł do Niemiec, gdy w jego kraju wybuchła wojna. Pracował nad projektem aplikacji, która pozwala na wysyłanie wiadomości bez konieczności łączenia się z siecią operatora i internetem. Bazą były oczywiście doświadczenia z Syrii, gdzie ludzie, odcięci od świata, chcieli wiedzieć, czy członkowie ich rodzin są bezpieczni. W sumie podczas spotkania powstało ponad 30 aplikacji, z których dziesięć – m.in. ta stworzona przez Polaka – zostało nagrodzonych. Nic dziwnego, że Piotrek miło wspomina pobyt w Macedonii. Jak mówi, odebrał tam jedną ważną lekcję: programowanie nie może w całości opierać się na pracy przed ekranem, bo najlepsze pomysły rodzą się podczas rozmów twarzą w twarz. – To, że ja mogę z kimś usiąść na kanapie i przedyskutować problem, naprawdę ma znaczenie – przekonuje.

A z kim warto dyskutować? Na przykład z humanistami. Jak mówi Piotrek, obecnie na pięć osób pracujących nad programem cztery to właśnie osoby o „nieścisłych” umysłach. Do czego są potrzebni? Do tworzenia historii. Aplikacja musi być nie tylko stabilna, ale też przyjemna w odbiorze i ładnie zaprojektowana. Sami programiści nie dadzą rady zadbać o wszystko. Piotrek przekonał się o tym na własnej skórze, gdy na pierwszym roku studiów pojechał na hackaton do Krakowa. Razem z zespołem tak bardzo skupił się na tworzeniu demo aplikacji, że nie znalazł czasu na zrobienie ładnej prezentacji pomysłu. Na widowni siedział jego dobry kolega Mikołaj Makowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Stary, ty musisz popracować nad marketingiem. Inaczej nigdy nie zarobisz na tych swoich pomysłach – powiedział proroczym tonem.

Teraz chłopaki pracują wspólnie. Z pomocą rodziców w listopadzie 2016 r. założyli firmę CoDream Studio. Jeszcze nie wypłacają sobie wynagrodzenia, ale ich współpracownicy dostają kwoty większe niż przeciętny, miesięczny przelew na konto studenta od rodziców. Portfolio chłopaki budują sukcesywnie, opracowując prototypy aplikacji dla konkretnych firm. Od listopada zrobili już sześć takich projektów, z czego jeden przejdzie za chwilę do produkcji.

Zabrali się m.in. za aplikację dla pubów, która ma pomóc w zdobywaniu klientów. – Zauważyliśmy, że sporym problemem dla właścicieli barów i dyskotek jest młodzież, która już na wejściu jest pijana. Wiadomo, chciała zaoszczędzić, więc napiła się w domu albo parku. Gdyby młodzi ludzie wydali pieniądze w lokalu, wypiliby mniej i przy okazji lepiej się bawili – tłumaczy Piotrek. Wspólnie z Mikołajem stworzyli więc aplikację, która pomaga w zabawie – zachęca do nawiązywania znajomości i przyznaje punkty tym, którzy w pewnym momencie zrezygnują z piwa na rzecz wody. A przy tym program pomaga osiągnąć cele biznesowe – buduje rozpoznawalność lokalu i pozwala zwiększyć zarobek.

CoDream Studio ciągle szuka inwestora, który sfinansuje ten projekt. Jego sukces zależy bowiem od reklamy i marketingu – w sieci trudno zostać zauważonym, szczególnie, jak się jest studentem II roku. Mikołaj ma więc ręce pełne roboty. I jak na porządnego programistę przystało, dużo czasu poświęca na spotkania… twarzą w twarz.