Podróżnik przy tablicy


Rozmowa z Rafałem Mazurem, Ambasadorem programu Erasmus+, 35-letnim doktorem literaturoznawstwa z Rzeszowa. Pasjonuje go poznawanie innych kultur i nauka języków obcych. W tym roku postanowił sięgnąć dna…

Panie Rafale, dna?

Tak! Postanowiłem, by raz w roku zwiedzić stolicę jakiegoś państwa. W tym roku będzie to Nikozja, a tam można spróbować chodzenia po dnie morza. Więc sięgnę dna, w dodatku wyglądając jak pszczelarz, z racji kombinezonu, który trzeba przy tej okazji założyć. Uwielbiam poznawać obce kultury, innych ludzi. Gdybym nie był nauczycielem, zostałbym podróżnikiem!

Doskonale wpisuje się to w ideę programu Erasmus+.

Erasmus łączy wszystko to, co lubię: możliwość uczenia się, podróżowania, posługiwania się obcym językiem, poznawania innych ludzi… A przede wszystkim pozwala realizować się zawodowo. Kiedy go odkryłem, uznałem, że to inicjatywa dla mnie.

Dokąd Pan dotarł w ramach Erasmusa?

Za pierwszym razem wyjechałem do Lizbony, gdzie prowadziłem zajęcia z kultury Polski, miałem wykłady z poezji Szymborskiej oraz zajęcia z języka polskiego dla początkujących. Za drugim razem miałem szansę prowadzić zajęcia w szkole o profilu turystycznym w Saragossie, również z języka polskiego i z kultury polskiej. Obydwa wyjazdy były niesamowite.

Stąd pomysł na udział w konkursie na Ambasadora?

Jestem typem człowieka, który potrzebuje zmiany, aby co jakiś czas nowy projekt wyrzucił mnie z bieżących torów myślowych. Więc kiedy znalazłem ogłoszenie w internecie, pomyślałem: czemu nie, najwyżej nic się nie wydarzy.

I wygrał Pan!

Tak, przyznam, że się tego nie spodziewałem. I teraz już wiem, że tym bardziej Erasmusa+ nigdy nie opuszczę… (śmiech).

Fot. archiwum autora