Program milionów szans


– Każdy, kto chce podjąć nowe wyzwanie w pracy zawodowej czy poszerzyć swoją wiedzę, może skorzystać z programu Erasmus+ – mówi Mirosław Marczewski, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji

Program Erasmus+ skończył dwa lata. Jest Pan zadowolony z jego przebiegu?

Tak, przede wszystkim cieszy mnie to, że szybko pokonaliśmy wszystkie choroby wieku dziecięcego. Część zmian wprowadzonych przed dwoma laty miała dość poważny charakter – siedem programów i inicjatyw z wcześniejszej perspektywy 2007-2013 połączono w jeden zintegrowany program. Dzięki zaangażowaniu zespołu programu i doświadczeniu zebranemu z wcześniej realizowanych programów udało nam się osiągnąć zakładane cele. Mogę również powiedzieć, że Erasmus+ jako największy europejski program wspierający mobilność edukacyjną realizowany jest na najwyższym poziomie, a polska narodowa agencja należy do najlepszych w Europie.

Gdy uruchamiano program Erasmus+, były obawy, że nazwa – kojarząca się dotąd z mobilnością studentów – może niektórych wprowadzać w błąd.

Owszem, mieliśmy w Fundacji takie obawy. Dlatego od pierwszych dni ruszyliśmy z dużą kampanią informacyjną. Wykorzystaliśmy potencjał Fundacji oraz kontakty e-mailowe do tysięcy naszych beneficjentów z lat wcześniejszych i w szybkim tempie dotarliśmy do ogromnej rzeszy zainteresowanych z rzetelną i precyzyjną informacją o tym, czego się spodziewać po programie Erasmus+. Już w lutym 2014 r. zorganizowaliśmy wielką imprezę szkoleniową na Stadionie Narodowym. W jej trakcie w kilkunastu jednocześnie prowadzonych warsztatach wzięło udział około 1500 osób. Dziś, mam wrażenie, już wszyscy wiedzą, że ten nowy program to nie tylko wyjazdy studentów i kadry akademickiej, ale również wsparcie dla edukacji zawodowej, szkolnej oraz inicjatyw młodzieżowych i wolontariatu. Swoje miejsce w programie ma też kadra edukacji dorosłych oraz – co było nowością w programie – osoby zaangażowanie w rozwój sportu masowego, np. trenerzy. Korzysta każdy, kto chce podjąć nowe wyzwanie w pracy zawodowej czy poszerzyć swoją wiedzę.

Jak wyglądało zainteresowanie programem w ciągu ostatnich dwóch lat?

Z naszego punktu widzenia było duże i satysfakcjonujące, w niektórych akcjach można było mówić wręcz o klęsce urodzaju, jeśli chodzi o dobre projekty. W 2014 r. zostało złożonych 4 tys. wniosków. Dofinansowaliśmy 1,4 tys. projektów, przeznaczając na ten cel 102 mln euro. Najwięcej środków pochłonął sektor Szkolnictwa wyższego – w pierwszym roku funkcjonowania programu na studia lub praktykę wyjechało 16,8 tys. studentów. Najaktywniejszy pod tym względem był Uniwersytet Warszawski – jego budżet na projekty mobilności sięgnął 3,4 mln euro.

Podobnie wyglądała sytuacja w roku 2015 – znów najwięcej środków trafiło na szkolnictwo wyższe, ale to po prostu wynika z konstrukcji samego programu. W sumie w ubiegłym roku dofinansowaliśmy kolejne 1,2 tys. projektów, przy czym najaktywniejsze w zgłaszaniu inicjatyw były szkoły, instytucje i grupy młodzieżowe z Mazowsza, Śląska i Małopolski. To też zresztą nie było dla nas szczególnym zaskoczeniem – potencjał beneficjentów w tych regionach wydaje się największy.

Trzeba też wspomnieć o ogromnym sukcesie, jakim było podpisanie z Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju, a obecnie Ministerstwem Rozwoju umów na dofinansowanie projektów programu Erasmus+ ze środków Programu PO WER w ramach sektorów: szkolnictwa wyższego, edukacji szkolnej i edukacji zawodowej. W szkolnictwie wyższym pozwoliło to na zwiększenie stawek dla studentów znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej i niepełnosprawnych oraz dofinansowanie 858 projektów z list rezerwowych pozostałych dwóch sektorów. Dzięki temu mechanizmowi w latach 2014 i 2015 w ramach programu Erasmus+ oraz PO WER mogliśmy w sumie dofinansować blisko 3,5 tys. projektów.

W tym momencie wartość tego dodatkowego wsparcia dla programu Erasmus+ przekracza 330 mln zł, a w całej perspektywie z Ministerstwa Rozwoju mamy otrzymać około 1,2 mld zł. Jest to jedyne takie rozwiązanie w całej Europie.

Historię programu można opowiedzieć w liczbach, ale równie ważne jest to, czego nie widać w tabelkach. Co daje uczestnictwo w programie?

Myślę, że program Erasmus+ dobrze spełnia cele, do których został powołany – ma pomagać w zwiększaniu kompetencji, pogłębianiu wiedzy, nabywaniu pewności siebie i pokonywaniu stereotypów. To są korzyści, które mogą odnieść konkretni uczestnicy projektów. Ale, jak wiadomo, udział w programie przynosi też określony pożytek na poziomie instytucjonalnym. Możliwe jest budowanie międzynarodowych partnerstw, udoskonalanie oferty dydaktycznej, rozwijanie nowych metod i importowanie zagranicznych rozwiązań do Polski. Te niepoliczalne korzyści również staramy się monitorować – potwierdza je ponad 90 proc. beneficjentów. Warto także pamiętać, że nasze szkoły należą do najaktywniejszych w Europie, a nauczyciele otrzymują nagrody w europejskich konkursach. Ostatnio jedna z ambasadorek eTwinningu – pani Jolanta Okuniewska – została nominowana do grona 50 najlepszych nauczycieli świata.

Czy z programu korzystają tylko ci, którzy otrzymują dofinansowanie?

Zdecydowanie nie. Proszę zwrócić uwagę, że dzięki programowi Erasmus+ do Polski przyjeżdżają co roku tysiące zagranicznych studentów, wolontariuszy i uczestników wymian. Dzięki temu dziesiątki tysięcy młodych Polaków mogą nawiązać kontakt z obcokrajowcami bez przekraczania granicy, przy okazji pozbywając się uprzedzeń czy szlifując języki obce. I ten kapitał potem procentuje. Korzyści z programu Erasmus+ po prostu trudno przecenić, dlatego cieszę się, że Unia na ten cel nie żałuje środków. Myślę, że te prawie 15 mld euro, które zarezerwowano na program do roku 2020, to będą bardzo dobrze wydane pieniądze.