Stan permanentnego kryzysu


Na rynku pracy kończy się czas reagowania na rozwój trendów. Zaczyna się era tych, którzy będą potrafili przewidzieć możliwe zmiany i je wyprzedzić.

Przyszłość pracy w jej ekonomicznym, społecznym i technologicznym znaczeniu jest jednym z najgorętszych tematów w studiach nad przyszłością i od wielu lat angażuje analityków i wizjonerów. Miejsca ich rozmów są różne: od konferencji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos po stoły negocjacyjne związków zawodowych i pracodawców oraz gabinety dyrektorów szkół.

Debatę poświęconą przyszłości pracy i edukacji zorganizowała także Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji. Podczas konferencji ECVET 5 grudnia 2016 r. w warszawskim hotelu Novotel w ramach jednego panelu udało się zebrać ekspertów, którzy prognozowanie rynków pracy znają dogłębnie i z różnych perspektyw. Przy jednym stole zasiedli: prof. Stefan Michał Kwiatkowski – rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej, dr Łukasz Arendt – dyrektor Instytutu Pracy i Polityki Społecznej, Krzysztof Chełpiński – prezes firmy STB24 oraz dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny FRSE – gospodarz wydarzenia i ekspert w dziedzinie uczenia się przez całe życie. Moderatorem był niżej podpisany.

Paneliści nie mieli wątpliwości – rozwój automatyzacji, cyfryzacji, uczenia maszynowego i technologii obliczeniowych sprawi, że popyt na pracę, którą znamy dziś, znacznie spadnie. Kto przetrwa? Zdaniem dr. Arendta, w przyszłości dużym popytem cieszyć się będą z jednej strony zawody związane ze sztuczną inteligencją i projektowaniem jej zastosowań, a z drugiej: profesje związane z usługami dla ludności, w których jeszcze długo nie będziemy w stanie zaakceptować wyręczania ludzi przez maszyny. A jeśli ktoś nie wyobraża sobie pracy w tych branżach? Eksperci sugerują, by rozwijał kompetencje cyfrowe, bo te przydadzą się w czasach informatyzacji każdej dziedziny życia.

Doktor Paweł Poszytek zwrócił jednak uwagę, że proces dostosowania lokalnej ekonomii nigdy się nie skończy: po kolejnych przełomach strukturalnych następne pokolenia pracowników będą musiały tworzyć nowe ekosystemy gospodarcze. Możliwe więc, że trwałą cechą przyszłej gospodarki będzie stan kryzysu. Zupełny koniec pracy raczej nie nadejdzie, ale jej znaczenie i treść mogą ewoluować tak szybko, że obecne reguły gry rynkowej nie będą w stanie zapewnić odpowiednio szybkiego zrównoważenia społecznych konsekwencji automatyzacji i robotyzacji. Mówiąc prościej: pojawią się ludzie, którzy nie będą mieli z czego żyć. Aby przygotować się na taką sytuację, jak argumentował dr Łukasz Arendt, trzeba rozpocząć dyskusję o dochodzie podstawowym i emeryturach obywatelskich – instytucjach, które przetną tradycyjny związek ubóstwa z brakiem pracy.

Zdaniem ekspertów, niewykluczone, że najważniejszymi czynnikami sukcesu przyszłych pracowników będą nie specjalizacja techniczna i wiedza ekspercka, ale umiejętności społeczne i zdolność do adaptacji. To stanowisko z każdym rokiem zyskuje na popularności. UNESCO już stosuje termin umiejętności XXI wieku lub futures literacy, rozumiany jako zdolność interpretacji zmian i podejmowania decyzji w oparciu o racjonalną refleksję nt. przyszłości. W ocenie panelistów, do odniesienia sukcesu w przyszłości potrzeba będzie jednak czegoś więcej niż aktywnego odpowiadania na zmiany. Konieczna będzie zdolność antycypacji i krytycznej analizy swoich kompetencji, w tym do pozyskiwania i wytwarzania wiedzy o możliwych scenariuszach przyszłości.

Czy indywidualne zarządzanie przyszłością i antycypacja zmian to zadania zbyt trudne, by pracownicy, uczniowie, studenci mogli je wdrażać osobiście na własne potrzeby? Niekoniecznie. Zdaniem Williama Gibsona, autora kultowej powieści science-fiction Neuromancer: „przyszłość jest dziś, tylko nierówno rozłożona”. Właśnie ograniczona dyfuzja dobrych praktyk jest tym problemem, z którym należałoby walczyć w pierwszej kolejności. Sprawia ona, że innowacje, które powstają na uczelniach i w grupach praktyków, z opóźnieniem (coraz rzadziej przecież wynikającym z braku dostępu do sieci informatycznych) docierają do szerokich rzesz beneficjentów. Tymczasem tak długo, jak pozyskanie dobrej informacji o dzisiejszych oraz mogących zarysować się w przyszłości trendach będzie wyzwaniem dla uczestników rynku pracy, tak długo ograniczona będzie też możliwość podjęcia dobrych decyzji.

Kluczem do rozwiązania tego problemu jest komunikacja. Jeśli system edukacji oraz instytucje polityki społecznej nie znajdą szybko nowych formuł komunikowania się z pracodawcami i przedstawicielami nauki, identyfikowanie potrzebnych kompetencji może stać się niemożliwe. I to będzie już prawdziwa recepta na kryzys.

Pełna wersja tekstu ukaże się w publikacji: Kompetencje, umiejętności i talenty w edukacji zawodowej.