Student na rozdrożu


Uczelnie chcą, by studenci poświęcali więcej czasu na naukę, a mniej na pracę. Pracodawcy z kolei twierdzą, że ważniejsze od dyplomu jest doświadczenie. Fundacja Inicjatyw Młodzieżowych (FIM) chce te punkty widzenia jakoś pogodzić

To, że istnieje konflikt interesów między studentami, uczelniami a pracodawcami pokazały przeprowadzone przez FIM badania w ramach projektu Start na rynku pracy. Ankiety, których wyniki opublikowano w specjalnym raporcie, służyły m.in. zidentyfikowaniu barier i ułatwień we wchodzeniu na rynek pracy, przeanalizowaniu tego, co wpływa na ocenę uczelni, staży i praktyk, a także zbadaniu planów młodzieży związanych z aktywnością zawodową i działalnością w samorządach studenckich.

Z raportu wynika, niestety, że zdaniem ankietowanych uczelnie niezbyt skutecznie przygotowują do wejścia na rynek pracy. Tylko co czwarty student wystawiłby im ocenę pozytywną. Według studentów największą barierą w wejściu na rynek pracy jest brak doświadczenia. Kolejnymi problemami są: zbyt wysokie wymagania pracodawców (51 proc.), za mała liczba staży (42 proc.) oraz brak wiedzy o rynku pracy (38 proc.). Wśród ułatwień w wejściu na rynek pracy na pierwszym miejscu studenci wymieniają znajomości (71 proc.) oraz posiadane doświadczenie (65 proc.).

Skoro największą barierą dla wchodzących na rynek pracy jest brak doświadczenia, teoretycznie pomóc powinny staże. Niestety – tylko co trzeci student uważa, że spełniają one swoją rolę. Aż połowa ankietowanych nie ma na ten temat żadnego zdania – być może dlatego, że – co też wynika z badań – 60 proc. studentów nie podejmowało stażu z własnej inicjatywy, ograniczając się jedynie do obowiązkowych zajęć, które nie zawsze były zgodne z ich oczekiwaniami.

Kwestią, w której dochodzi do nieporozumień, jest również stopień zaangażowania młodych ludzi w działalność organizacji studenckich. Z badań FIM wynika bowiem, że 90 proc. respondentów nie uczestniczy w tej aktywności, głównie dlatego, że „nie ma czasu”. Ankietowani deklarowali, że nie są w stanie angażować się w działalność uczelni przez obowiązki zawodowe. W efekcie jednak narażają się na niechęć ze strony wykładowców, którzy uważają, że czas studiów powinien być poświęcony wyłącznie na naukę.

Magdaleny, absolwentki Uniwersytetu Warszawskiego, rozbieżność oczekiwań między uczelniami, studentami i pracodawcami w ogóle nie dziwi. – Studenci to zdecydowanie tańsza – albo wręcz darmowa – siła robocza. Jeśli spojrzymy z perspektywy pracodawcy, zawsze jest lepiej zatrudnić kogoś, kto ma jakiekolwiek doświadczenie, niż osobę, która w życiu nie pracowała. Z drugiej strony wykładowcy niechętnie patrzą na pracę w trakcie studiów, chociażby dlatego, że ona po prostu zabiera czas na naukę. Podejrzewam, że to musi być irytujące, kiedy ktoś nie chodzi na zajęcia‚ bo jest w pracy – mówi Magdalena.

Zdaniem Karola Leszczyńskiego, koordynatora projektu Start na rynku pracy, badania pokazały, że warto wrócić do dyskusji, czy powinniśmy iść w kierunku tradycyjnych uczelni, czy raczej rozwijać wyższe szkoły zawodowe. – Wiem, że tego dylematu, jak i innych konfliktów interesu nie da się szybko rozstrzygnąć. Ale wierzę, że nasz projekt może stanowić punkt wyjścia do takich konsultacji między studentami, uczelniami i pracodawcami, które przyniosą skuteczne rozwiązania – dodaje.

Badanie Start na rynku pracy przeprowadzono wśród 2011 studentów oraz przedstawicieli 43 urzędów pracy, 37 uczelni i 26 pracodawców. Partnerem głównym projektu jest PZU SA, zaś sponsorami Fundacja GPW i Santander. Projekt jest współfinansowany w ramach programu Erasmus+.

Pełne wyniki badania zostaną przedstawione podczas XXII Krajowej Konferencji Parlamentu Studentów RP. Organizatorzy planują również wydanie publikacji podsumowującej projekt.

Student na rozdrożu