Tylko o tym, co ważne!


Scenariusz, kostiumy, muzyka, obsada… Uczestnicy projektu To jest ważne, realizowanego dzięki wsparciu Polsko-Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży, postawili sobie za cel stworzenie od podstaw prawdziwego widowiska.

Zaczęło się podobnie jak w przypadku wielu innych projektów – od pomysłu rzuconego na lekcji. Bożena Zagórska-Arumińska, nauczycielka języka rosyjskiego w Społecznej Szkole Podstawowej STO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Ireny Sendlerowej w Ciechanowie, zaproponowała uczniom wzięcie udziału w wymianie polsko-ukraińskiej. Zareagowali z entuzjazmem. Zgłosiły się przede wszystkim osoby utalentowane: te, które śpiewają, tańczą, grają na instrumentach. Z tego też powodu przedsięwzięcie od początku miało mieć artystyczny charakter, ale – jak to w przypadku wielu projektów dwustronnych bywa – na samych wartościach artystycznych się nie skończyło.

Partnerem w projekcie zostało Gimnazjum nr 117 im. Łesi Ukrainki w Kijowie. Pytani o motywację uczniowie z Ciechanowa zgodnie twierdzili, że to właśnie chęć poznania kolegów z innego kraju skłoniła ich do działania. – Na początku byłem nastawiony sceptycznie, bałem się, że nie poradzę sobie językowo. Jednak za namową moich sióstr i mamy pojechałem i nie żałuję ani chwili – mówi Staś Bronowski, jeden z uczestników projektu.

Ani słowa

Uczniowie z Polski i Ukrainy rozpoczęli prace nad spektaklem już pierwszego dnia spotkania w Kijowie. Na początek postanowili wspólnie poszukać odpowiedzi na pytanie: „Co jest dla nas ważne? Czy uda się znaleźć wartości uniwersalne dla młodzieży z Polski i Ukrainy?”.

Oczywiście, że się udało – młodzi od razu znaleźli wspólny język. Zdecydowali, że w trakcie spektaklu podzielą się ze światem swoją wizją przyjaźni, miłości, wolności i tolerancji. – Okazało się, że uczniowie z Kijowa mają takie same zainteresowania i są bardzo uzdolnieni. Praca w tym projekcie, mimo że była czasami bardzo ciężka, sprawiała nam wielką przyjemność – wspominają teraz uczestnicy przedsięwzięcia.

Uczniowie pracowali na Ukrainie i w Polsce łącznie przez 20 dni. Lista spraw do przygotowania była bardzo długa – finałowy spektakl miał się odbyć w Powiatowym Centrum Kultury i Sztuki w Ciechanowie, dodatkowo miał zostać nagrany w stylu teatru telewizji. Trzeba było stworzyć projekty plastyczne, układy choreograficzne i filmy, które miały być wyświetlane przed poszczególnymi częściami przedstawienia. Należało też dobrać utwory muzyczne i kostiumy, przygotować wokalistów i muzyków. A przede wszystkim – napisać scenariusz i dopracować grę sceniczną. Zadanie było tym trudniejsze, że ze sceny miało nie paść ani jedno słowo – aktorzy mieli ukazać wymyślone przez siebie historie tańcem, mimiką, śpiewem i grą.

Euromajdan

Poważny problem trzeba było pokonać jeszcze przed spektaklem. Główna solistka grupy tanecznej, Zosia, podczas próby generalnej skręciła nogę. Błyskawicznie trzeba było zastąpić osobę, która występowała w większości scen i wiodła taneczny prym w całym widowisku. – Musieliśmy natychmiast znaleźć zastępstwo. W przeddzień premiery odbyły się castingi na rolę Zosi. Byliśmy przerażeni, sądziliśmy, że nie poradzimy sobie z tym problemem. Okazało się jednak, że młodzież doskonale zna układy taneczne – opowiada koordynatorka projektu Bożena Zagórska-Arumińska.

Co ciekawe, kontuzja wyszła niektórym na dobre. Ze względu na brak Zosi musiały nastąpić przesunięcia w poszczególnych scenach. Do pomocy zgłosiły się osoby mniej zaangażowane w spektakl. Otrzymały dodatkowe role, z którymi świetnie dały sobie radę.

Zgodnie ze scenariuszem spektaklu uczniowie po kolei prezentowali wybrane przez siebie wartości. Jedna ze scen przedstawiała historię miłości. Od młodości, zakochania, poprzez ślub i założenie rodziny, aż po wyjazd głównego bohatera… na wojnę. Dlaczego wojnę?

Ważnym punktem odniesienia dla młodych artystów były wydarzenia na Ukrainie. Cztery lata temu na placu Niezależności w Kijowie zaczęły się manifestacje przeciwko polityce ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza. W trakcie masowych protestów, które przerodziły się w rewolucję i wojnę domową, zginęło wiele osób. Dla młodzieży żyjącej w Unii Europejskiej te wydarzenia wydawały się dość odległe. Ale podczas wyjazdu na Ukrainę uczestnicy wymiany zrozumieli, że Kijów nie leży za znanymi z bajek siedmioma górami. Miejsce, w którym tak niedawno ginęli ludzie, jest całkiem blisko.

O tym, jak mają się potoczyć wojenne losy bohatera historii o miłości polscy i ukraińscy uczniowie musieli w końcu zdecydować w… głosowaniu. Czy ma wrócić do żony i dziecka – czy zginąć? Podczas warsztatów, w trakcie których pracowano nad scenariuszem, problem ten wywołał gorącą dyskusję. Polacy, aby dodać dramatyzmu, proponowali uśmiercić bohatera. Ukraińcy, dla których wojna jest doświadczeniem dużo bliższym, a często nawet bezpośrednim, walczyli o to, by mąż wrócił do domu. Po głosowaniu bohater szczęśliwie przeżył.

Doświadczenia związane z wojną okazały się też niezwykle ważne w scenach dotyczących wolności. Poświęcono jej dwie mini-etiudy taneczne – piękne i wzruszające – opracowane w narodowych grupach. W polskiej prezentacji bohaterka wyzwala się z wiążących ją więzów, a na scenie w półmroku nie widać nic prócz białej, tańczącej postaci. Z kolei w obrazie ukraińskim Wolna Osoba biciem swego serca budzi zniewolonych ludzi z głębokiego snu.

Droga w dorosłość

Podczas spektaklu niejedna osoba uroniła łzę wzruszenia. A i sami uczestnicy mówili, że płakali na każdej próbie. – Naszego przedstawienia nie zapomnę do końca życia. Pokazało mi, ile ludzi na świecie ma takie same zainteresowania co ja oraz uświadomiło, że razem możemy zdziałać cuda – mówi Staś Bronowski. Z kolei Basia Smolińska wspomina: – Spektakl był piękny i wzruszający. I bardzo podobał się publiczności. My byliśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy dać widzom tak wiele wrażeń i emocji.

Opiekunki dzieci – dyrektorka szkoły z Ciechanowa Katarzyna Stawicka oraz wicedyrektorka gimnazjum z Kijowa Natalija Tokar – nie mają wątpliwości, że projekt zmienił uczestników. Obie podkreślały po spektaklu, że w trakcie prac uczniowie wydorośleli, zrozumieli wiele rzeczy, zaczęli inaczej myśleć o świecie. Zdali sobie sprawę, że wojna nie jest czymś odległym, że dotyczy ich przyjaciół.

Niezwykłe było również poświęcenie i zaangażowanie młodzieży w dodatkową działalność – pomimo obowiązków w szkole. Niektórzy uczestnicy przyznali, że z powodu zbliżających się egzaminów nie wezmą udziału w przyszłorocznej wymianie, jednak na pytanie, czy był to czas stracony, odpowiadali zdecydowanie, że nie. Pozostali, czując niedosyt, powoli zabierają się do prac nad nowym tematem. Na lotnisku Polacy i Ukraińcy nie żegnali się więc na zawsze. Pozostała nadzieja na kolejny projekt – tylko o tym, co ważne.
Fot. SSP STO im. I. Sendlerowej w Ciechanowie

Chcesz wiedzieć więcej? Wejdź na:
http://steup2017.blogspot.com.