Welcome to Poland!


Od inauguracji programu Erasmus+ nasz kraj odwiedziło już ponad 8 tys. stażystów. Co sprawia, że polskie szkoły mają ochotę przyjmować zagranicznych gości?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że pełnienie w projekcie roli partnera przyjmującego stażystów nie ma większego sensu. – Wiąże się to z poświęceniem dziesiątek godzin oraz zaangażowaniem wielu osób – przyznaje Grzegorz Postrzech, kierownik kształcenia praktycznego z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Bytomiu.

Pierwszy problem z brzegu to bariera językowa. – Firmy nie chcą oferować stażu dla praktykanta z zagranicy z obawy, że się z nim nie dogadają. Zdarza się bowiem, że przyjeżdżają osoby bardzo słabo mówiące po angielsku. A przedsiębiorstwa nastawione są na produkcję i nie mogą poświęcać zbyt dużo czasu stażystom – mówi Postrzech.

Dlaczego więc placówka, w której pracuje przyjmuje gości z zagranicy od 2007 r.? – Korzyści przesłaniają niedogodności – zapewnia. O co dokładnie chodzi?

Kontakty i prestiż

Koordynatorzy projektów przyznają, że przyjmowanie stażystów przede wszystkim mobilizuje do wysiłku. A to dzięki niemu szkoła się rozwija. Już sama konieczność znalezienia firm, które przyjęłyby na staże uczniów z zagranicznych szkół sprawia, że placówki poszerzają sieć kontaktów wśród rodzimych przedsiębiorstw. I potem mogą do jednej czy drugiej firmy wysłać… własnych podopiecznych.

Zaletę tę dostrzega m.in. Beata Kalwarczyk-Warpas, wicedyrektor Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Wincentego Witosa w Leśnej Podlaskiej. Jej placówka kooperuje z węgierską szkołą rolniczą, która przysyła do Polski uczniów kształcących się w zawodzie technik hodowca koni. – Tego rodzaju projekty otwierają przed nami możliwość nawiązania współpracy z nowymi instytucjami ze świata biznesu – potwierdza.

Zdaniem Beaty Kalwarczyk-Warpas udział w projektach wpływa też na rozwój szkoły oraz podniesienie prestiżu w lokalnej społeczności. – Ma też ogromny wpływ na zwiększenie motywacji do rozwoju zawodowego naszych uczniów i pracowników – dodaje. Szkoły przyjmujące nie tylko bowiem zajmują się pozyskaniem partnerów ze sfery biznesu, ale też same organizują wiele zajęć. – Zagraniczni goście uczestniczą w niektórych lekcjach czy zajęciach specjalistycznych. Pozwala to na przełamanie barier, poznanie kultur innych krajów. Nauczyciele angażują się w takie działania z własnej woli. Pomagają w organizacji, prowadzą zajęcia, zaczęli inwestować w języki obce. Sprawia im to wiele satysfakcji – mówi Grzegorz Postrzech.

Na kontaktach z zagranicznymi stażystami zyskują też sami uczniowie. Podczas projektów realizowanych przez Zespół Szkół nr 2 im. prof. T. Kotarbińskiego w Dzierżoniowie polska i czeska młodzież wspólnie zwiedzała największe atrakcje Dolnego Śląska. Bara – czeska stażystka – najmilej wspomina wizytę w Kościele Pokoju w Świdnicy. Jej kolega Jarda Čermák zachwycony był wrocławskim zoo, a Igor Kolesnik arboretum w Wojsławicach. W organizacji wszystkich tych wyjazdów pomagali polscy rówieśnicy. To pozwoliło na nawiązanie przyjaźni i doskonalenie języka.

Rozwój międzynarodowych kontaktów to też bodziec do inwestycji. W Bytomiu współpraca szła tak dobrze, że w końcu w jednym ze skrzydeł szkoły wybudowano… hotelik dla uczniów i nauczycieli ze szkół partnerskich. W czterech pomieszczeniach może nocować ok. 25 osób, stażyści mają też do dyspozycji aneks kuchenny z pełnym wyposażeniem, w którym przygotowują posiłki. – Takie udogodnienia powodują, że organizacja mobilności dla uczniów zagranicznych szkół jest dużo łatwiejsza – komentuje Grzegorz Postrzech.

Cenne doświadczenia stażystów

Co ważne, polskie szkoły i firmy przyjmujące stażystów z zagranicy nie powinny mieć żadnych kompleksów. Ani organizacyjnie, ani technologicznie nie odstajemy od średniej europejskiej, co potwierdzają sami zainteresowani. Zwykle są bardzo zadowoleni z wizyty, bo dla nich to nowe, cenne doświadczenie. – W ubiegłym roku spędziłem pięć tygodni na stażu w bytomskiej spółce koncernu ArcelorMittal – relacjonuje Dylan z Lycée La Croix Rouge La Salle we francuskim Brest. – Na miejscu przyjęto mnie bardzo dobrze. Podczas praktyki wszyscy byli pomocni i udzielali wielu wskazówek, dzięki czemu moja wiedza techniczna w zakresie automatyzacji wzrosła. Jeżeli w przyszłości znowu będę miał okazję zrealizować staż lub podjąć pracę w Polsce, na pewno się na to zdecyduję – dodaje.

Jego kolega Kylian pracował w czerwcu ubiegłego roku w firmie Komel niedaleko Bytomia. – Bardzo mi się podobało. To była świetna okazja do pracy z nowym sprzętem. Zachęciło mnie to do kontynuowania studiów w dziedzinie energetyki – zapewnia młody Francuz.

W podobnym tonie wypowiada się Tomáš Kubec, jeden z czeskich stażystów, który gościł w Zespole Szkół w Dzierżoniowie. – Podczas stażu miałem okazję pracować na zaawansowanych technicznie maszynach. Początkowo nie chciałem jechać do Polski, ale teraz jestem zadowolony, że tam byłem i w przyszłości planuję wrócić – dodaje Tomáš.

Stażyści cenią nie tylko zawodowe doświadczenia. Podkreślają również, że podczas staży mogli zawsze liczyć na pomoc w różnych życiowych sytuacjach, np. przy załatwianiu wizyty u lekarza czy zgłaszaniu zagubienia dokumentów. Liczy się dla nich także możliwość poprawienia znajomości języka angielskiego. Dyrektor węgierskiej szkoły Bethlen Gabor, która współpracuje z Zespołem Szkół w Leśnej Podlaskiej, do listy zachwytów dodaje… polską kuchnię. – Uwielbialiśmy pyszne polskie dania, które nam serwowano – mówi. – Podczas stażu uczniowie, posługując się językiem angielskim, nawiązali nowe znajomości, a także uczyli się nawzajem języka polskiego i węgierskiego – wspomina Gabor.

Dla chcącego nic trudnego

Korzyści z projektów są więc ewidentne, a co z problemami? Na przykład ze wspomnianą na wstępie barierą językową? Okazuje się, że z nią też można sobie poradzić. Wystarczy tłumacz – na angielski albo na polski – i zajęcia mogą toczyć się normalnym trybem. Najważniejsza jest tak naprawdę jedna decyzja: czy jesteśmy gotowi na odrobinę wysiłku, by uczynić duży krok naprzód.

Fot. archiwum projektu