Wyzwanie z plusem


Edukacja pozaformalna nie jest dla trudnej młodzieży? Czas obalić ten mit. Program Erasmus+ może pomóc nie tylko w odpowiednim przygotowaniu kadry, ale też stworzyć szansę na działania angażujące samą młodzież.

Argumenty, że się nie da, są zwykle te same: trudna młodzież się nie zmieni, a edukacja pozaformalna to zabawa dla grzecznych. Tymczasem bez trudu znaleźć można ludzi, którzy jednak próbują, i to z sukcesami. Przykładem może być Fundacja po Drugie, założona przez Agnieszkę Sikorę.

Spotykamy się w siedzibie organizacji na warszawskim Powiślu. – Pracujemy z młodzieżą po placówkach resocjalizacyjnych: młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, zakładach poprawczych, schroniskach dla nieletnich, ale również z młodzieżą po pieczy zastępczej: domach dziecka czy rodzinach zastępczych – wyjaśnia Agnieszka. – Wśród naszych podopiecznych są również osoby po wyroku w zakładach karnych. Ludzie ci, z uwagi na swoje doświadczenie i przeszłość: wieloletnie pobyty w placówkach i izolacji, potrzebują wsparcia w tym, jak prawidłowo tworzyć relacje, jak zadbać o siebie. Zwyczajnie nie mieli gdzie się tego nauczyć – tłumaczy.

Filozofia Fundacji zapisana jest w jej nazwie. – „Po pierwsze” – to wszystko to, co już wydarzyło się w życiu tych młodych ludzi. A „po drugie” jest to, co się zaczyna, co dobre – mówi Agnieszka. – Pracujemy z osobami, które nigdy nie miały normalnej rodziny, które bardzo często nie miały obok siebie pozytywnie nastawionego dorosłego. Takiego, który by ich wspierał, ba, choćby karmił – dodaje.

Fundacja prowadzi warsztaty (m.in. świadomego rodzicielstwa), mieszkania treningowe, udziela wsparcia w uzyskiwaniu samodzielności czy szukaniu pracy, zapewnia pomoc psychologa i uczy prostych czynności związanych z higieną i codziennym życiem. – My chcemy dać młodym szansę na lepsze życie, na to drugie życie. Chcemy, by budowali relacje z innymi ludźmi w sposób prawidłowy, by nauczyli się funkcjonować lepiej, i by ich dzieci już takich doświadczeń, jak oni, nie miały – mówi Agnieszka Sikora.

Indywidualnie i po partnersku

Agnieszka nie tylko kieruje fundacją, ale też pisze. W książce Nowe, co mnie czeka o jednej ze swoich podopiecznych napisała tak: „Wszyscy próbowali ją nauczyć, jak powinna żyć, tylko co z tego, skoro nie dawali nic w zamian”. – Do młodych ludzi z takim bagażem doświadczeń da się dotrzeć, tylko trzeba chcieć wsłuchać się w nich i poprowadzić – komentuje. Jak mówi, najważniejsze jest nawiązanie relacji i utrzymanie jej. – Trzeba z młodymi rozmawiać, podchodzić indywidualnie i po partnersku. Oni muszą czuć się ważni i bezpieczni, wtedy mogą zaufać. Staramy się dać im wiarę we własne możliwości i poczucie, że ich postępy są istotne – dodaje.

Pytana o metody pracy, zaprasza do drugiego pokoju. Otwieramy w nim szafę pełną pudeł opisanych: niemowlę zdrowe, niemowlę FAS. Agnieszka podaje mi gogle, których założenie powoduje, że człowiek czuje się jak pod wpływem narkotyków. Zakładam. Reakcja błędnika jest natychmiastowa. Chwieję się. Zaciskam oczy, by uspokoić niewyraźny obraz świata.

– Proszę, niech pani potrzyma niemowlę – słyszę. Otwieram jedno oko, wyciągam niepewnie ręce. – Bardziej w prawo – instruuje Agnieszka. Czyli nie trafiłam. Ponawiam próbę, chwytam niezdarnie maleństwo, opada mu główka. Dziecko zaczyna trząść się i płakać. Ściska mi się serce. Choć to wszystko odbywa się na niby – w rękach mam tylko fantom niemowlęcia, a sama jestem trzeźwa – efekt jest piorunujący.

– To jedno z narzędzi naszej pracy – wyjaśnia po chwili Agnieszka. – Warsztat składa się nie tylko z części teoretycznej, w trakcie której opowiadamy m.in. o rozwoju ciąży. Młodzież ma też okazję opiekować się specjalną lalką, która płacze, trzeba ją przewijać, karmić, odpowiednio ubrać, bo fantom ma wbudowany czujnik temperatury. W tym doświadczeniu młodzież uczestniczy z dużym zainteresowaniem, bo dzięki temu ma szansę zastanowić się nad sobą, odpowiedzieć na pytania: czy jesteś dojrzały, czy radzisz sobie z emocjami, czy potrafisz zrobić coś od początku do końca, jak reagujesz w środku nocy, gdy to dziecko płacze, czy jesteś gotowy na rolę rodzica.

Dodatkowo narko- lub alkogogle pokazują konsekwencje bycia „pod wpływem”. – Pokazałam pani dość drastyczną wersję warsztatu. Zwykle młodzież w goglach po prostu chodzi albo próbuje wsiąść na rower – mówi Agnieszka. – Generalnie, w przypadku takich warsztatów bazujemy na nauce przez doświadczenie. Najpierw dajemy młodym ludziom coś przeżyć, a potem siadamy i rozmawiamy. Młodzież może sama zdefiniować problem i wyciągnąć wnioski.

Inny jest okej!

Skąd się w ogóle wzięły lalki w Fundacji? Z programu Erasmus+. Tę metodę pracownicy Fundacji rozwijali w trakcie projektów partnerskich i szkoleń poświęconych świadomemu rodzicielstwu, a teraz dzielą się nią w trakcie kolejnych przedsięwzięć (np. Not too fast, not too much, zrealizowanego z partnerami z Bułgarii, Włoch, Hiszpanii, Rumunii, Litwy oraz Polski). Stale szukają też kolejnych inspiracji – starają się bowiem nie wyważać otwartych drzwi, tylko korzystać z gotowych i sprawdzonych rozwiązań.

Dla przykładu: podczas organizowanej w ramach Erasmusa+ wizyty studyjnej w zakładzie poprawczym w Walii przedstawicielki Fundacji natknęły się na książeczkę Getting to know me. Dostawał ją każdy nowy podopieczny walijskiej placówki. – Podczas spotkań z psychologiem lub późniejszym opiekunem ta kolorowa broszura była wypełniania. Dzięki temu nowy poznawał placówkę, a pracownik jego – tłumaczy Agnieszka. Jej fundacja przetłumaczyła książeczkę i dostosowała ją do polskich warunków. Tak powstało Poznawanie siebie. – W ciągu tygodnia wychowawca może bardzo dużo dowiedzieć się o nowej osobie i miękko wprowadzić ją w nową rzeczywistość – chwali Agnieszka. – Podzieliliśmy się tym doświadczeniem z różnymi placówkami i część z nich stosuje to narzędzie. Przygotowałyśmy także Samodzielnik, który pozwala młodemu człowiekowi zastanowić się, jak przygotować się do samodzielnego życia po opuszczeniu placówki wychowawczej – dodaje.

Teraz Fundacja jest w trakcie projektu Positive parenting, którego celem jest stworzenie materiału edukacyjnego dla specjalistów zajmujących się profilaktyką nastoletniego rodzicielstwa i pracą z młodzieżą nad budowaniem prawidłowych postaw w tym zakresie. – Wraz z partnerami z Litwy, Niemiec, Turcji i Włoch wymieniamy się doświadczeniem i uczymy, jak doskonalić już wykorzystywane praktyki – mówi Agnieszka.

A trudna młodzież? Czy ją też można bezpośrednio angażować w międzynarodowe projekty? – Można – odpowiada Agnieszka. – Oczywiście, trzeba pokonać różne bariery.

Po pierwsze, wielu podopiecznych Fundacji nigdy nie było za granicą, nie ma świadomości, że jesteśmy w Europie, jest źle nastawionych do obcych. Po drugie, młodzież ma trudności w komunikacji i nie zna języka angielskiego. I po trzecie, są to osoby, które mają sporo do nadrobienia w obszarze społecznym, nie zaangażują się więc w pełni w realizację projektu. Formularz jest dla nich za długi, nomenklatura zbyt trudna.

– Ale wszystkie te problemy można rozwiązać – przekonuje Agnieszka. Jak mówi, problemy komunikacyjne znikają już po dwóch-trzech dniach. Jednocześnie młodzi dochodzą do wniosku, że ci inni z zagranicy są okej, można razem robić dużo ciekawych rzeczy. – To nieprawda, że Erasmus+ jest tylko dla grzecznych – mówi Agnieszka. – Czasem wystarczy po prostu ruszyć głową.

Więcej o realizacji projektów programu Erasmus+ z tzw. trudną młodzieżą w kolejnym numerze „Europy dla Aktywnych”. Naszym rozmówcą będzie Marcin Głuszyk, prezes Akademii Młodzieży i dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego z Trzebieży.

Fot. Fundacja Po Drugie