Z Erasmusa+ do ośrodka


Edukacja pozaformalna bardzo dobrze sprawdza się w pracy z tzw. trudną młodzieżą. Doskonałym sposobem zmieniania postaw młodych ludzi są np. projekty wymian młodzieżowych.

Wymiany młodzieżowe od lat z powodzeniem realizuje m.in. Marcin Głuszyk, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Trzebieży (MOW), prezes Akademii Podmiotowego Wychowania Młodzieży. W 2008 r. założył grupę artystyczną ArtCrew, która pozwala jego podopiecznym pracować nad własnym rozwojem poprzez sztukę narracyjną. W trakcie Europejskiego Tygodnia Młodzieży Marcin Głuszyk i jego wychowankowie otrzymali nagrodę YouthLab za najlepszy projekt młodzieżowy.

Wymiany to fajna sprawa – tak mówi młodzież. Projekty wymian są stosunkowo proste – mówią opiekunowie. Ale wymiany z udziałem trudnej młodzieży mogą być chyba kłopotliwe.

Marcin Głuszyk: Tak zdarza się tylko wtedy, gdy traktuje się młodzież przedmiotowo i używa Erasmusa+ jako skarbonki.

Co Pan przez to rozumie?

Niechętnie, ale powiem: widziałem wiele różnych projektów (nie tylko w Erasmusie+), których konstrukcja wyglądała mniej więcej tak: do szkoły/placówki puka przedstawiciel organizacji, która zdobyła dofinansowanie i ma super ofertę. Super głównie dlatego, że wszystko jest za darmo. Szkoła się cieszy, bo napisze w internecie, że zrobiła międzynarodowy projekt. Dyrektor się cieszy – bo przełożeni widzą, że coś robi. Uczniowie się cieszą, bo jadą za darmo, organizacja koordynująca się cieszy, bo ma uczestników do projektu, który jest dla niej źródłem utrzymania. I w sumie wszyscy są zadowoleni. W praktyce jednak realizowane tematy nikogo nie interesują, wszyscy wiedzą, że ktoś po prostu dał na to kasę. I to jest dokładne zaprzeczenie podmiotowości: młody człowiek – beneficjent – staje się przedmiotem różnych interesów. W takiej sytuacji angażowanie młodzieży z negatywnymi doświadczeniami może być niewygodne, bo z tymi ludźmi trzeba się napracować.

Jak w takim razie powinien wyglądać projekt, by przyniósł efekty?

Aby wyjazd faktycznie wspierał rozwój młodzieży, powinien być częścią długiej i systematycznej pracy. W naszym przypadku projekty wymian stanowią podsumowanie całorocznego wysiłku. Na początku roku szkolnego organizujemy dobrowolne warsztaty, potem tworzymy spektakl i go prezentujemy, a następnie – najczęściej w wakacje – jedziemy na wymianę. Tak ułożona praca pozwala zintegrować grupę, zdobyć doświadczenia, które przygotowują nas do współpracy z młodzieżą z innego kraju, pomaga też nabrać pewności siebie i ćwiczyć kompetencje miękkie.

Spektakl i warsztaty w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym? Organizacja czasu wolnego czy coś więcej?

To coś więcej. Nasza przygoda z programami: Młodzież, Młodzież w działaniu, a teraz Erasmus+ sprawiła, że w trakcie zajęć zaczęliśmy stosować metody pracy charakterystyczne dla edukacji pozaformalnej, które dobrze się sprawdzają. W młodzieżowych placówkach resocjalizacyjnych zdarzają się negatywne zachowania, których przyczyny są bardzo złożone. Z naszych doświadczeń wynika, że zaangażowanie podopiecznych w zajęcia rozwijające indywidualne zainteresowania i uzdolnienia to bardzo skuteczna forma profilaktyki negatywnych zachowań. Właśnie dlatego w 2008 r. założyliśmy w Trzebieży artystyczną grupę ArtCrew (www.artcrew.pl). Wraz z reżyserem Konradem Pachciankiem wykorzystujemy sztukę i stosujemy metody aktywnego uczestnictwa. Na przykład wprowadzamy do zajęć teatralnych element narracyjności – tworząc scenariusze spektakli, staramy się, by były opowieścią chłopców o nich samych. To powoduje znacznie większe zaangażowanie podopiecznych, którzy czują się współtwórcami, a nie jedynie odtwórcami. Podobnie jest w zespole muzycznym – chłopcy wykonują teraz wyłącznie utwory, do których sami napisali teksty.

Jak takie doświadczenie wpływa na chłopaków?

Praca w ArtCrew pozwala im zrozumieć, że chcemy ich dobra, dzięki czemu powstaje między nami przyjacielska relacja. Bez niej w ogóle praca wychowawcza byłaby skazana na porażkę. Zauważam też u nich poprawę samooceny, większą wiarę w siebie. Widzę, jak pozbywają się lęków, jak uczą się ze sobą rozmawiać, jak uczą się samodzielności, rzetelności, systematyczności.

Oni też zauważają zmiany u siebie. Gdy zwracają się do młodszych chłopaków, nowych wychowanków, dają im wskazówki i rady, odnosząc się do swoich doświadczeń z początków aktywności w ArtCrew i w ośrodku.

Te doświadczenia wykorzystujemy później np. w szkole. Mówimy: „Dałeś radę z gitarą, bo dużo ćwiczyłeś. Dasz radę z niemieckim, ale ucz się według planu. Pięć słówek dziennie”.

Skąd bierzecie tematy spektakli?

Zawsze szukamy „ich” tematu. Przy Father0 [pełnometrażowy film stworzony i zrealizowany przez wychowanków MOW w Trzebieży – przyp. aut.] pomysł wziął się z życia – chłopcy nie chcieli wysłać kartek na Dzień Ojca. Oni wiedzą, że ideą ArtCrew jest mówienie poprzez sztukę o sobie. Do tego jednak potrzebne jest zaufanie, szczerość, przyjaźń. Te więzy tworzą się w zwykłych życiowych sytuacjach: gdy gramy w piłkę, jedziemy na wycieczkę… Wtedy się poznajemy, rozmawiamy, stajemy się sobie bliscy. Na tym fundamencie możemy tworzyć. Ale to wszystko jest częścią długiego procesu, przemyślanej strategii pracy z młodzieżą.

Jakie są długofalowe efekty wymian?

Za przykład niech posłuży polsko-ukraiński projekt Magia cyrku. Jednym z jego rezultatów było utworzenie w Trzebieży grupy cyrkowej – powstała, choć nikt z członków kadry placówki nie miał takich umiejętności i nie prowadził wcześniej podobnych zajęć. Technik cyrkowych uczyli ci wychowankowie, którzy poznali je podczas wymiany. Mało tego – wraz z uczestniczką Wolontariatu Europejskiego zaczęli też odwiedzać Dom Dziecka w Tanowie, by prowadzić zajęcia cyrkowe dla jego podopiecznych. Wychowankowie MOW stali się więc wolontariuszami, co było dla nich źródłem satysfakcji, podnosiło ich samoocenę i motywację do dalszego rozwoju.

To ogromna zmiana. Da się jeszcze coś „wyciągnąć” z Erasmusa+?

Jasne! Z Erasmusa+ do ośrodka przenieśliśmy także pomysły na upowszechnianie rezultatów pracy młodzieży. Podczas wymian po raz pierwszy wykorzystaliśmy w tym celu produkcje filmowe. Zauważyliśmy, że zwiększyło to motywację chłopców do pracy, teraz więc filmiki nagrywa nie tylko grupa artystyczna, ale także zespół chłopców zaangażowanych w treningi crossfit – pracują m.in. nad filmami instruktażowymi dla młodzieży. Taka forma ma duży oddźwięk i dociera do szerokiego grona odbiorców.

Z Magii cyrku też powstał film, prawda?

W trakcie projektu nagraliśmy reportaż, prezentowany później w innych placówkach typu MOW/MOS jako przykład dobrej praktyki, a także podczas zajęć akademickich współpracujących z nami uczelni pedagogicznych. Reportaż wyświetlano też podczas ogólnopolskiego przeglądu twórczości wychowanków MOW „PRZETWORNIK”. Film dobrze obrazuje możliwości włączania podopiecznych takich ośrodków do projektów edukacji międzykulturowej i pozaformalnej, w tym do międzynarodowych wymian młodzieży.

Rozmawiała Dominika Jagiełło.