Erasmus for All – oczekiwania i wątpliwości


Żyjemy w czasie ciągłej zmiany, zmienia się wszystko dookoła, czasem dużo szybciej niż byśmy sobie tego życzyli. Sytuacja na świecie, sytuacja w Europie, relacje w naszym najbliższym środowisku. Nieustanny ruch to znak naszych czasów, to także nowe wizje i nowe szanse.

Umiejętność przyjmowania zmian jako konstruktywnego elementu codzienności, dostosowywanie się i odnajdowanie w nich motoru do działania jest obecnie jedną z kluczowych umiejętności, określaną w perspektywie pojedynczych osób jako adaptability. W wymiarze systemowym widzimy te tendencje także w obszarze edukacyjnych programów europejskich, które funkcjonują w zamkniętych siedmioletnich cyklach ram finansowych, a po każdym kolejnym cyklu pojawiają się w zmodyfikowanym kształcie. W nowej perspektywie finansowej, zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej przedłożoną w listopadzie 2011 r., ma powstać jednolity program na rzecz kształcenia, szkolenia, młodzieży i sportu na lata 2014-2020. Zmieniona zostanie jego struktura, priorytety, nawet nazwa. Wstępna nazwa zaproponowana przez Komisję Europejską to „Erasmus dla wszystkich”, co ma podkreślać priorytetową rolę mobilności edukacyjnej mającej się stać głównym sposobem zdobywania nowych, wartościowych umiejętności, niezbędnych do lepszego startu młodych ludzi na rynku pracy. Nowy program ma służyć realizacji celów strategii Europa 2020 i – jako znacząca inwestycja w kapitał ludzki – przyczynić się do zrównoważonego wzrostu gospodarczego oraz przezwyciężenia obecnego kryzysu ekonomicznego i finansowego. Połączy kilka istniejących obecnie programów, w tym dwa flagowe programy edukacyjne – „Uczenie się przez całe życie” i „Młodzież w działaniu” oraz mniejsze programy Erasmus Mundus, Tempus, Alfa czy Edulink.

Nowy program niewątpliwie stanie się ważnym narzędziem polityki językowej. Już teraz w dokumentach strategicznych Unii Europejskiej podkreśla się, że znajomość języków obcych jest nieodłącznym elementem podnoszenia szans na zatrudnienie i rozwój zawodowy na europejskim rynku pracy. Przeprowadzane badania wykazują wymierne straty, jakich doznają firmy europejskie ze względu na brak pracowników posiadających odpowiednie kompetencje językowe i międzykulturowe, zdolnych do realizacji zadań biznesowych w międzynarodowym i wielokulturowym środowisku. Podkreśla się także rolę języków obcych jako instrumentów włączania społecznego, zwłaszcza w krajach o dużym odsetku migrantów.

Znajomość języków obcych, w tym języków specjalistycznych, ma kluczowe znaczenie dla rozwoju mobilności edukacyjnej, która będzie priorytetem w nowym programie i będzie istotnym elementem zapewniania odpowiedniego poziomu tej mobilności. Dlatego już teraz musimy zastanowić się, jak w ukierunkowany sposób kształtować politykę językową i popularyzować różne metody uczenia się języków, aby działania w obszarze nauczania języków wspierały osiąganie założonych celów programu.

Komisja Europejska w optymistycznym wariancie budżetowym nowego programu założyła wzrost środków przewidzianych na realizację nowego programu aż o 70 proc. Miałby on dysponować budżetem ponad 18 miliardów euro, w ramach którego 25 proc. środków przeznaczono by na szkolnictwo wyższe, a 17 proc. na kształcenie i szkolenie zawodowe, w tym 2 proc. na edukację osób dorosłych, 7 proc. na edukację szkolną i 7 proc. na działania na rzecz młodzieży. Zaproponowana została prostsza struktura programu, zmniejszona zostanie liczba celów i działań. Program skoncentruje się przede wszystkim na stworzeniu „masy krytycznej”, czyli odpowiednio dużej liczby beneficjentów instytucjonalnych i indywidualnych, która będzie mogła w rzeczywisty sposób oddziaływać na ulepszenie systemów edukacji, poprawę jakości kształcenia i zwiększanie przejrzystości. Ma być także w większym stopniu otwarty na udział państw trzecich. Aby zapewnić większą spójność działań i uprościć zasady finansowania, Komisja Europejska zaproponowała trzy rodzaje kluczowych działań, które byłyby adresowane do wszystkich grup docelowych:

  • mobilność edukacyjna – podstawowe działanie, na które zostanie przeznaczonych około 65 proc. funduszy nowego programu, realizowana w oparciu o instytucje wysyłające i przyjmujące (przewiduje się odejście od możliwości indywidualnego składania wniosków). Działania wspierające mobilność miałyby doprowadzić do sytuacji, w której ok. 700 tys. osób rocznie korzysta z różnych form wyjazdów edukacyjnych za granicę. Z możliwości tych korzystaliby przede wszystkim nauczyciele, osoby prowadzące szkolenia i kadra kierownicza szkół oraz kadra pracująca z młodzieżą, studenci szkół wyższych, w tym także osoby wyjeżdżające w celu podjęcia studiów magisterskich, uczniowie w trakcie kształcenia zawodowego oraz młodzież korzystająca z wolontariatu i wymian młodzieżowych;
  • współpraca na rzecz innowacji i wymiany dobrych praktyk – wspierane będą strategiczne partnerstwa między instytucjami edukacyjnymi, przedsiębiorstwami i innymi podmiotami ważnymi w procesie edukacji. Planowane jest wsparcie dla około 23 000 takich partnerstw, które dałyby możliwość kooperacji ponadnarodowej ok. 115 tys. różnych podmiotów. Aby zwiększyć liczbę inicjatyw innowacyjnych, planowane jest finansowanie tzw. sojuszy na rzecz wiedzy oraz sojuszy na rzecz umiejętności sektorowych, które zapewniałyby możliwość współpracy uczelniom, instytucjom kształcenia i szkolenia oraz przedsiębiorstwom. Sojusze sprzyjałyby tworzeniu nowatorskich metod zdobywania i propagowania wiedzy oraz opracowaniu programów nauczania pod kątem potrzeb poszczególnych sektorów. W ramach projektów współpracy przewidziane są także: budowanie potencjału w państwach sąsiadujących i strategiczne partnerstwa między gospodarkami rozwiniętymi a wschodzącymi oraz rozwój platform informatycznych do wspierania tzw. wirtualnej mobilności;
  • wspieranie reform politycznych – finansowane będą duże inicjatywy systemowe polegające na stworzeniu i udoskonaleniu narzędzi europejskich promujących m.in. porównywalność i uznawalność kwalifikacji (takich jak EQF, ECVET czy ECTS), tworzenie poziomów odniesienia, porównywanie wskaźników i tendencji. Zwiększone ma być także oddziaływanie otwartych metod koordynacji służących do osiągania celów strategii Europa 2020 oraz wsparcie dla dialogu politycznego z państwami trzecimi i państwami sąsiadującymi.

Działania na rzecz sportu zostaną wydzielone i będą realizowane w formie transnarodowych projektów współpracy, organizacji niekomercyjnych europejskich wydarzeń sportowych, budowania potencjału w tej dziedzinie i dialogu z podmiotami odgrywającymi istotną rolę w sporcie europejskim. Działania te będą służyć wykorzystaniu sportu jako narzędzia włączania społecznego i mają zachęcać sportowców do wybierania dwojakiej kariery zawodowej, a także do zwalczania takich patologii, jak doping, ustawianie meczów, przemoc, rasizm czy nietolerancja.

Nikt kto obserwuje obecną sytuację w Europie, nie może podać w wątpliwość słuszności tych założeń. Natomiast przy analizie przedłożonej koncepcji programu uprawnione wydaje się zastanawianie, czy zaproponowane działania okażą się w pełni adekwatne do zakładanych celów. Takie pytania zadawane są aktualnie Komisji Europejskich podczas konsultacji propozycji rozporządzenia ustanawiającego nowy program przez państwa członkowskie i Radę. Kolejnym, decydującym etapem zatwierdzenia programu w ostatecznym kształcie będą decyzje Parlamentu Europejskiego. Oczekuje się, że prace legislacyjne nad dokumentami ustanawiającymi go zostaną zakończone na początku 2013 r., żeby umożliwić wszystkim stronom „łagodne wejście” w okres przejściowy.

Podstawowy dylemat państw członkowskich po zapoznaniu się z propozycją nowego programu przedłożoną przez Komisję Europejską obejmuje pytanie, czy i jak dalece zmieniać dotychczasową strukturę funkcjonujących programów, skoro istnieją już pozytywne doświadczenia w ich wdrażaniu oraz odpowiednie struktury zarządcze i drożne kanały komunikacji z potencjalnymi beneficjentami, a marki programów są rozpoznawalne w środowiskach, które z nich korzystają. Należy dobrze rozważyć, czy akcent położony przez Komisję przede wszystkim na działania systemowe o dużym oddziaływaniu na systemy edukacji w państwach członkowskich będzie mieć rzeczywiste przełożenie na cele, które stawia sobie Komisja, czyli realizację założeń strategii Europa 2020 i czy ceną za to nie będzie – zamiast ułatwienia korzystania z programu grupom docelowym – marginalizacja uczestnictwa w programie szkół czy organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją pozaformalną młodzieży. W wielu państwach członkowskich, w tym w Polsce, uczestnicy konsultacji na różnych szczeblach – poczynając od społecznych do ministerialnych w ramach Komitetu Edukacji zwracają uwagę, że proponowane rozwiązania kryją w sobie duże ryzyko wykluczenia z możliwości korzystania z programu grup docelowych, których wspieranie od lat łączyło się z przełamywaniem barier i stereotypów, powodowało jakościowy przełom w patrzeniu na edukację oraz zwiększało spójność społeczną. Ryzyko wykluczenia dotyczy przede wszystkim edukacji szkolnej oraz edukacji pozaformalnej młodzieży. Paradoksalnie to właśnie dotychczasowy program Comenius dawał możliwość kontaktu z programami europejskimi największej liczbie potencjalnych odbiorców, gdyż wszyscy przechodzą przez etap edukacji szkolnej, a jedynie niewielka część populacji młodych ludzi, do tego ciągle jeszcze jest to część uprzywilejowana, korzysta potem z programu Erasmus. Zaniepokojenie może budzić także fakt, że w nowej strukturze mogą nie odnaleźć się projekty małej skali, czyli współpracy partnerskiej między szkołami, z których w Polsce korzystało rocznie 600 placówek i które realizowały rocznie 12 000 mobilności uczniów. Istnieją obawy, że formuła partnerstwa strategicznego, czyli stworzenia lokalnego konsorcjum złożonego z administracji lokalnej, szkół i instytucji z otoczenia społecznego, przerasta możliwości wielu naszych samorządów.

Nowy program w zbyt małym stopniu dowartościowuje dorobek programów „Młodzież dla Europy” i „MŁODZIEŻ” (obecne w Polsce od 1998 roku) w obszarze młodzieży oraz w obszarze kształcenia osób dorosłych – osiągnięcia programu Grundtvig, który od 2000 r. spowodował docenienie roli osób starszych i dokonał przełomu w myśleniu o edukacji osób dorosłych i włączaniu do uczenia się przez całe życie grup do tej pory defaworyzowanych. W sytuacji kiedy główne grupy uczestniczące w programie będą się wywodzić z edukacji formalnej, w tym z dużych, doświadczonych instytucji lub konsorcjów, dostęp do programu i możliwość pozyskiwania środków przez małe podmioty, w tym organizacje pozarządowe, znacznie się zmniejszy. Dlatego Polska reprezentuje stanowisko, że należy wydzielić w nowej regulacji osobny rozdział poświęcony młodzieży.

Podkreśla się także konieczność uwzględnienia w nowym programie podziału na sektory wraz z zagwarantowaniem minimalnego procentowego poziomu alokacji środków budżetowych po to, by nie dopuścić do konkurowania między sektorami edukacji – rywalizacji, w której przewagę w naturalny sposób zdobyłyby sektory szkolnictwa wyższego i kształcenia zawodowego. Niewątpliwie, bowiem niekorzystnie odbiłoby się to na kształtowaniu podejścia do uczenia się przez całe życie i współpracy między obszarami edukacji. Nawet przy założeniu dużej drożności i współpracy między sektorami oraz przy traktowaniu procesu uczenia się jako zjawiska ciągłego, które odbywa się przez całe życie w sposób formalny, pozaformalny i nieformalny, nie można ignorować faktu, że system edukacji podzielony jest na podsystemy edukacji ogólnej, zawodowej, wyższej i edukacji dorosłych. Do tego dochodzą także działania w obszarze edukacji pozaformalnej, co w przypadku młodzieży obejmuje wszystko to, co odbywa się „po ostatnim dzwonku” i pozwala młodym ludziom realizować ich pomysły i marzenia, angażować się społecznie. Uznanie tego naturalnego podziału i odzwierciedlenie go w strukturze programu pomogłoby potencjalnym beneficjentom odnaleźć w nim „ścieżkę dla siebie”. Do tej pory wiadomo było, że szkoły i nauczyciele szukają możliwości w programie Comenius, szkoły zawodowe i instytucje wysyłające pracowników na staże – w programie Leonardo, szkoły wyższe korzystają z programu Erasmus, osoby starsze czerpią z możliwości oferowanych przez program Grundtvig, zaś działania organizacji młodzieżowych i inicjatywy lokalne odnajdują się w programie „Młodzież w działaniu”. Coś co z nazwy jest dla wszystkich, może się okazać nieprzekonujące dla nikogo.

Warto słów parę poświęcić także nazwie programu „Erasmus dla wszystkich”. W opinii większości krajów nazwa, aczkolwiek ma znaczenie drugorzędne, jest ważnym elementem promocji programu, który nie powinien już na wstępie prowadzić do nieporozumień i stwarzać mylnego wrażenia, że w uprzywilejowany sposób traktuje jedną grupę odbiorców, w tym przypadku sektor szkolnictwa wyższego. Nazwa powinna być włączająca i neutralna. Warto także, ku przestrodze, pamiętać, że pomysł na użycie nazwy Erasmus w programie przeznaczonym dla przedsiębiorców nie odniósł sukcesu… Można się spodziewać, że w grupach osób wykluczonych, młodych ludzi z małych miejscowości, ze środowisk często dotkniętych patologiami nazwa Erasmus będzie raczej rodzić dystans i nieufność, gdyż młodzież ta nie aspiruje do zdobywania wyższego wykształcenia, a jej problemem jest brak kwalifikacji i bezrobocie.

W tym kontekście skutecznego wdrażania programu niezwykle ważne jest, aby środki programu były w możliwie dużym zakresie zarządzane na poziomie zdecentralizowanym, zgodnie z zasadą subsydiarności. Państwa członkowskie powinny mieć możliwość zarządzania projektami współpracy partnerskiej, które Komisja raczej przewidziała do wdrażania na poziomie centralnym, gdyż tylko to daje szanse polskim instytucjom na uzyskanie dostępu do tych środków i włączenie się do europejskiej współpracy nad rozwiązaniami systemowymi. Polskie instytucje są jeszcze zbyt słabe organizacyjnie i zbyt „młode” w Unii Europejskiej, żeby konkurować z doświadczonymi, wyspecjalizowanymi konsorcjami. Niski udział polskich organizacji w akcjach centralnych obecnego programu budzi niepokój i skłania zarówno władze krajowe, jak i Narodową Agencję do poszukiwania sposobu ich wsparcia. Umiejscowienie projektów współpracy, tzw. partnerstw strategicznych, w akcjach scentralizowanych zarządzanych przez Agencję Wykonawczą w Brukseli osłabi zdolność absorpcji tych środków przez instytucje z Polski. Podobne doświadczenia są udziałem beneficjentów VII Programie Ramowym, gdzie polskie uczelnie nie mogą „przebić się” w konkursach o granty badawcze.

Na zakończenie warto kilka słów poświęcić instytucjom bezpośrednio zaangażowanym we wdrażanie programu, tzw. Narodowym Agencjom, które pełnią kluczową rolę w procesie informowania potencjalnych wnioskodawców, prowadzą selekcję projektów i nadzorują ich realizację. W Polsce taką funkcję pełni Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji, która nadzoruje realizację 16 programów i inicjatyw europejskich oraz programów bilateralnych w obszarze edukacji formalnej i pozaformalnej. Aby osiągnąć zakładane cele programu, konieczne jest oparcie jego wdrażania na kompetentnych i wyspecjalizowanych instytucjach, o odpowiednich zasobach kadrowych i finansowych. Jeśli w państwach członkowskich istnieją różne instytucje wyspecjalizowane w swoich sektorach, to kraje powinny móc decydować o ustanowieniu w nich Narodowych Agencji odpowiedzialnych za wdrażanie programu.

Niewątpliwie wszyscy staniemy w najbliższych miesiącach przed nowym wyzwaniem – przed ZMIANĄ. Jak odnaleźć się w tej sytuacji? W jaki sposób zapewnić dostęp do programu grupom, które z niego dotychczas korzystały, przyczyniając się do unowocześniania podejść i metod w edukacji? Jak wykorzystać doświadczenia beneficjentów i realny dorobek wielu tysięcy projektów? W jaki sposób docenić oddolny wpływ programów „Uczenie się przez całe życie” i „Młodzież w działaniu” na doskonalenie polskiego systemu edukacji i jakie działania na rzecz dalszego rozwoju tego systemu będą mogły być realizowane w przyszłości? Chcielibyśmy także wraz z naszymi czytelnikami rozważyć, jaką rolę w osiąganiu ambitnych celów odegra właściwe i oparte na nowoczesnych metodach kształcenie językowe. Warto także zastanowić się, w jaki sposób udział instytucji w projektach europejskich przyczyni się do upowszechniania „kultury uczenia się języków”, połączonej z kulturą tolerancji i współpracy. Czy wreszcie – jak zwiększymy wykorzystanie potencjału tkwiącego w kompetencjach językowych i międzykulturowych naszych uczniów, pracowników, czyli po prostu – obywateli? Na te pytania mamy nadzieję znaleźć odpowiedź, między innymi udostępniając łamy czasopisma „Języki Obce w Szkole” tym wszystkim, którzy zechcą podzielić się z nami swoimi doświadczeniami i wnioskami z realizowanych projektów.

Źródło: „Języki Obce w Szkole” 2012/01

Autor: Anna Atłas

Absolwentka historii i filologii germańskiej UW oraz studiów podyplomowych PISM. Stypendystka DAAD i Fundacji im. Robert Boscha. W latach 1992-2003 pracowała w Krajowej Szkole Administracji Publicznej, od 1998 r. kierowała Działem Języków Obcych i Komunikacji. Od 2004 r. pracuje w polskiej Narodowej Agencji dla europejskich programów edukacyjnych. Od 2009 r. pełni funkcję dyrektora programu „Uczenie się przez całe życie” dla programów Erasmus, Comenius, Wizyty Studyjne oraz European Language Label.