Erasmus za drogi dla Europy?


Gdy w październiku gruchnęła w mediach wiadomość o groźbie bankructwa programu Erasmus, natychmiast przez całą Europę przetoczyła się dyskusja o zasadności wydawania pieniędzy na ten najpopularniejszy europejski program wymian studenckich. Zawrzało nie tylko w mediach, ale również w samym Parlamencie Europejskim.

25 października 2012 r. nad zagrożeniem budżetu programu dyskutowali posłowie Parlamentu Europejskiego. Głos zabrał m.in. komisarz Janusz Lewandowski, który zaapelował o utrzymanie zaplanowanych w siedmioletniej perspektywie budżetowej środków na funkcjonowanie programu. Wypowiedział się również poseł Marek Migalski, który podkreślił, że pieniądze wydane na program Erasmus to jedne z najlepiej zainwestowanych środków w młodych ludzi. Skrytykowano państwa członkowskie za brak wyobraźni i podkreślano, że Erasmus to program stypendialny, który mobilizuje studentów i pracowników europejskich uczelni do poszerzania swoich horyzontów i nauki języków obcych.

Co roku w ramach Erasmusa wyjeżdżają tysiące studentów i pracowników akademickich, którzy nie tylko odnoszą osobiste korzyści, lecz także wpływają na kształt obecnej i przyszłej Europy. Członkowie Parlamentu Europejskiego wezwali Radę Europejską do zapewnienia środków na funkcjonowanie programu. Swoje poparcie dla programu Erasmus w liście otwartym do szefów i rządów krajów UE wyraziło również ponad 100 osobistości ze świata edukacji, literatury, sztuki, filozofii i sportu. Wśród sygnatariuszy dokumentu znalazły się takie sławy, jak Pedro Almodovar oraz prezes FC Barcelona Sandro Rosell. W liście stwierdza się m.in., że europejska młodzież zasługuje na możliwość dalszego korzystania z oferty Erasmusa.

Od początku istnienia programu z wyjazdów skorzystało prawie 3 mln Europejczyków, w tym 2,5 mln studentów.

Autor: Katarzyna Żochowska, FRSE.