Przedsiębiorczość w szkołach


Przedmiot przedsiębiorczość wszedł do szkół już 12 lat temu. Najwyższy czas zapytać, czy ta zmiana wpłynęła na postawy młodych ludzi, czy tylko na ilość materiału, który muszą wkuć na pamięć.

Inicjatorzy zmian argumentowali, że nauka przedsiębiorczości w szkołach zapewni uczniom możliwość uzyskania wiedzy i umiejętności oraz ukształtuje przedsiębiorcze postawy, od których zależy aktywne uczestnictwo w życiu gospodarczym. Według raportu Eurydice Nauczanie przedsiębiorczości w szkołach w Europie… nasz kraj jest jednym z niewielu państw UE, który wprowadził do szkół taki przedmiot. Szczycimy się tym faktem we wszystkich oficjalnych dokumentach dotyczących edukacji. Czy jednak sam fakt nauki przekłada się na rozwój przedsiębiorczości wśród młodzieży? Czy nie jest tak, że jest to kolejny przedmiot, na którym uczniowie na pamięć uczą się teoretycznych podstaw ekonomii, a nie kształtują przedsiębiorcze postawy?

Program przedmiotu pod nazwą podstawy przedsiębiorczości określiło MEN. Ogólne wymagania dotyczą następujących zagadnień: komunikacji i podejmowania decyzji, gospodarki i  przedsiębiorstwa, planowania i kariery zawodowej oraz zasad etycznych. W założeniach jest więc miejsce zarówno na wiedzę czysto teoretyczną, jak również na kwestie dotyczące postaw. A w  praktyce? Przy dwóch godzinach zajęć w tygodniu i pracy z 30-osobową klasą można zapomnieć o kształtowaniu jakichkolwiek postaw. Efektem tego jest sprowadzenie przedmiotu do nauki  podstaw ekonomii, zarządzania i psychologii. Świetnie, że po lekcji z przedsiębiorczości młodzi ludzie będą wiedzieli, jakie są ich słabe i mocne strony oraz jakie formularze trzeba wypełnić, żeby założyć firmę. Ale czy ta wiedza jest w stanie przełożyć się na powstawanie świetnych biznesów? Śmiem twierdzić, że nie.

Kolejny ważny problem to sposób nauczania. Wielu nauczycieli z pewnością jest w stanie świetnie przekazać wiedzę teoretyczną, ale na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy mają wiedzę praktyczną – są przedsiębiorcami czy specjalistami od coachingu. W dodatku pedagodzy nie są chętni do nabywania nowej wiedzy. Z badań przeprowadzonych w jednym z województw wynika, że nauczyciele chcą zdobywać dodatkowe certyfikaty, ale nie chcą uczestniczyć w kursach doskonalących. Jak więc sprawić, by przedmiot dawał praktyczną i przydatną wiedzę? Trzeba zaangażować do współpracy przedstawicieli świata biznesu. Dużo wiarygodniejsze będą zajęcia przeprowadzone przez lokalnego przedsiębiorcę, który osiągnął sukces, niż przez teoretyzującego nauczyciela. Organizacje przedsiębiorców są chętne do włączenia się w takie inicjatywy. Naturalnym partnerem wydają się też organizacje pozarządowe, z których wiele ma bardzo ciekawe programy dotyczące nauki przedsiębiorczości. Impuls powinien jednak wychodzić ze szkół.

Wprowadzenie przedmiotu przedsiębiorczość 12 lat temu na pewno było krokiem w dobrym kierunku. Teraz zadbajmy o to, żeby nie była to tylko nudna, czysto teoretyczna wiedza, ale poparta doświadczeniami przygoda, ucząca jak skutecznie działać, przekuwać swoje pomysły w biznes i wynosić nauki z porażek. W innym przypadku przedmiot ten będzie służył wyłącznie temu, by zbierać pochwały w międzynarodowych raportach.