ARTmosphere w końcu lata


Multisensoryczne instalacje artystyczne, warsztaty, performance, poetycki jam, eksperymenty i koncerty. Tak w ostatni weekend sierpnia krakowianie, w otoczeniu niezwykłego parku im. Tadeusza Kościuszki, pożegnali wakacje

Wszystko za sprawą sześciu niezwykłych wolontariuszy projektu IntegrART, realizowanego w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności.

– Festiwal ARTmosphere jest poniekąd efektem pandemii – tłumaczy Alicja Rożnowska-Szpot z Centrum KulturyDworek Białoprądnicki” w Krakowie i koordynatorka projektu IntegrART. – Wolontariusze przyjechali do nas w październiku 2019 i od razu, jak co roku, zaczęli wdrażać się w obowiązki w swoich organizacjach. W latach ubiegłych bywało, że nowe zajęcia tak mocno ich pochłaniały, że nie mieli już czasu na inne aktywności – wyjaśnia.

W tym roku było inaczej. Wszystkich zaskoczyła pandemia i lockdown. Sześciu wolontariuszy na dwa miesiące zostało zamkniętych w mieszkaniu w pobliżu krakowskiego rynku. To wtedy narodził się pomysł na festiwal ARTmosphere.

– Co tydzień łączyliśmy się z nimi za pomocą Skype’a i robiliśmy coraz większe oczy ze zdziwienia, słysząc o ich planach. Szybko zrozumieliśmy, że przygotowując program festiwalu, odnajdują poczucie sensu w tej trudnej sytuacji – mówi Alicja Rożnowska-Szpot. Tak powstał program dwudniowej imprezy zorganizowanej w ogrodach krakowskiego Centrum Kultury. Wolontariusze zaprosili mieszkańców Krakowa do wspólnego tworzenia i doświadczania przestrzeni poprzez udział w performance’ach, eksperymentach i warsztatach. Na terenie Dworku stanęły specjalnie przygotowane instalacje artystyczne, które można było eksplorować na wiele sposób, angażując wszystkie zmysły.

Kraków przyciąga wolontariuszy

Czym jest IntegrART? To dwunastomiesięczny projekt wolontariatu, realizowany już od pięciu lat. W sumie do Krakowa przyjechały w tym czasie 22 osoby. Sześciu wolontariuszy, którzy pod koniec lata zorganizowali festiwal ARTmosphere, to dwie Francuzki, jedna Niemka i troje Hiszpanów, wszyscy w wieku od 20 do 30 lat. Pracują w samym Dworku Białoprądnickim i jego filiach: Maltańskim Centrum Pomocy Niepełnosprawnym Dzieciom i Ich Rodzinom w Krakowie oraz Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 18 w Krakowie.

Dlaczego młodzi ludzie przyjeżdżają na wolontariat do Krakowa? – Niektórzy szukają przygody, inni chcą poznać język obcy, jeszcze innych na wolontariat zagraniczny wysyłają rodzice, by dzieci nauczyły się samodzielności – tłumaczy Alicja Rożnowska-Szpot. Udział w projekcie to silny punkt w ich przyszłym CV. Koordynatorka zwraca uwagę, że u podstaw programu leży zdobycie umiejętności, które przydadzą się w dalszej karierze zawodowej. Wolontariusz zostaje wrzucony na głęboką wodę. Musi sobie radzić w nowym środowisku, w obcym języku, z czasem dają też o sobie znać różnice kulturowe. – Często do wyjazdu na wolontariat europejski zmusza młodych bezrobocie w ich własnym kraju. Nie musimy śledzić danych o bezrobociu w UE, wystarczy, że  sprawdzimy, z jakich rejonów przychodzi najwięcej aplikacji – tłumaczy Rożnowska-Szpot.

Wolontariusze w Krakowie mogą liczyć na bezpłatne mieszkanie, kieszonkowe i diety w wysokości około 800 zł, bezpłatny kurs językowy i darmowe przejazdy komunikacją publiczną.

Przyjazd do Polski to wyzwanie

Za sukcesem ARTmosphere stoi między innymi 24-letnia Francuzka Jeanne Ragot. We Francji ukończyła studia magisterskie na kierunku zarządzanie kulturą, a następnie przeprowadziła się na dziewięć miesięcy do Urugwaju w ramach francuskiego programu Service Civique. W październiku 2019 roku wylądowała w Polsce w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Mówi, że kocha sztukę, języki obce, kino i wystawy. Chwali się, że robi najlepsze ciasto czekoladowe na świecie. Okazało się także, że bez trudu współorganizuje w Krakowie duże imprezy kulturalne.

–  Zdecydowałam się przyjechać do Krakowa z powodu projektu, który dawał okazję do stworzenia czegoś, co mnie zafascynowało. Spodobała mi się w tym wszystkim wolność i kreatywność. W dodatku bardzo mało wiedziałam o Polsce, więc projekt pomógł mi ją odkryć – mówi Jeanne Ragot. I dodaje: – Ten rok był dla mnie niesamowity, zarówno z osobistego punktu widzenia, jak i pod względem działań. Przyjazd tu był wyzwaniem, którego nie żałuję. Spotkałam wielu wspaniałych ludzi i poznałam lepiej fascynujący kraj. Nauczyłam się, jak współpracować nawet w obliczu dużych różnic charakteru i jak się komunikować, jeśli nie zna się języka.

Młoda Francuzka nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o swój typowy dzień w Polsce. – Podczas pobytu w Krakowie nie miałam właściwie typowych dni. To jeden z powodów, dla których tak bardzo mi się tu podobało. W Dworku Białoprądnickim zajmowaliśmy się wieloma rzeczami, a później była niezapomniana praca nad festiwalem: planowanie budżetu, zajęcia plastyczne i organizacyjne, pisanie treści wystąpienia w czasie festiwalu – wspomina z zadowoleniem.

Zdjęcie: Szymon Łaszewski