Brexit pełen niepewności


Unia Europejska i Wielka Brytania rozpoczęły negocjacje na temat warunków współpracy po brexicie. Rozmowy dotyczą m.in. programu Erasmus+. – Odcięcie na lata młodych Brytyjczyków od rówieśników z Europy miałoby poważne konsekwencje społeczne – mówi prof. Heather Eggins, która bada wpływ brexitu na brytyjskie uczelnie

Kilka lat temu byłam na Erasmusie w Londynie. Najsilniejsze wrażenie: jest zupełnie inaczej niż w Warszawie. Studenci i wykładowcy z całego świata, ogromna różnorodność, miks społeczny i kulturowy… Brytyjskie uczelnie nie chcą już takie być?

Prof. Heather Eggins*: Zdecydowali ci, którzy wzięli udział w referendum. Większość społeczności akademickiej nie chciała brexitu. Naukowcy współpracują z kolegami z Unii Europejskiej na wielu poziomach, wiele projektów badawczych jest prowadzonych przez zespoły międzynarodowe. Uniwersytety w Oxford czy Cambridge to centra naukowe, gdzie przecinają się drogi akademików z całego świata.

Pani była zaskoczona wynikiem głosowania?

To było wielkie zaskoczenie, choć ten proces można było przewidzieć. Przed 2016 r. sytuacja finansowa Wielkiej Brytanii pogarszała się, rząd cofnął dofinansowania z publicznych pieniędzy. To wywołało nastroje antyrządowe wśród wielu obywateli. A skoro rząd apelował, by zagłosować za pozostaniem w Unii, to zagłosowali przeciw niemu. To była decyzja bardziej antyrządowa niż antyeuropejska.

31 stycznia Wielka Brytania formalnie opuściła Unię Europejską, ale wciąż nie wiemy, jakie będą tego skutki. Czy studenci z Unii będą traktowani tak samo jak ci z Wielkiej Brytanii, czy już inaczej?

Żadne decyzje na ten temat nie zostały jeszcze podjęte, bo wciąż trwają negocjacje dotyczące stosunków między Unią Europejską a Wielką Brytanią po brexicie. Nie wiadomo, czy rozmowy zakończą się podpisaniem porozumienia, czy może nie będzie żadnej umowy o współpracy. Ci, którzy obecnie studiują, na pewno będą kontynuować studia na tych samych warunkach i ponosić te same opłaty co Brytyjczycy. Ale to z pewnością się skończy, choć nie wiadomo kiedy. Możliwe, że ci, którzy zaczną studia jeszcze jesienią tego roku, skorzystają z niższych opłat. Szkockie uniwersytety naciskają na szkocki rząd, argumentując, że do końca 2020 r. będziemy przecież związani z Unią.

Jeśli opłaty wzrosną, to jak bardzo?

Niektóre uniwersytety rozważają wprowadzenie opłaty pośredniej między tymi dla rodzimych studentów a tymi zagranicznymi, spoza Unii Europejskiej. To mogłoby zachęcić europejskich studentów do pozostania.

Czy to tylko decyzja rządu, czy władze uniwersytetów też mogą o tym zdecydować?

To dobre pytanie. Odpowiedzi nie znają nawet prawnicy. Niektórzy z nich twierdzą, że uniwersytety są jednostkami autonomicznymi i mają prawo decydować o własnych opłatach i finansach. Inni prawnicy zakładają, że powinna to być decyzja centralna.

Na co jeszcze studenci powinni być przygotowani?

Pojawi się problem z ubezpieczeniami zdrowotnymi. Ta kwestia również wciąż jest niejasna. Obecnie studenci z Unii Europejskiej korzystają z Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Dzięki niej można uzyskać bezpłatną pomoc medyczną w każdym kraju Unii. W przyszłości brytyjskie uniwersytety prawdopodobnie będą musiały same płacić za ubezpieczenie europejskich studentów. Albo po porostu na nich przerzucą ciężar opłat.

Co z wizami? Będą potrzebne?

Jeśli porozumienie o współpracy między Unią a Wielką Brytanią nie zostanie zawarte, studenci i pracownicy naukowi przyjeżdżający na Wyspy na dłużej niż trzy lata będą musieli postarać się o dokument European Temporary Leave
to Remain, a po trzech latach o wizę. Jest też wiele niejasności wokół wzajemnego uznawania kwalifikacji zawodowych przez Unię i Wielką
Brytanię, co może zniechęcić europejskich studentów do brytyjskich uczelni.

Wymiana studentów w ramach programu Erasmus+ będzie możliwa?

Przy braku umowy – na pewno nie. To byłaby wielka strata, bo Erasmus+ to bardzo ważny program. Odcięcie na lata młodych ludzi z Wielkiej Brytanii od tych z Europy miałoby poważne konsekwencje społeczne. Społeczność akademicka przekazała rządowi komunikat, że Erasmus+ to znakomity program i niezależnie od wyników negocjacji zależy nam, by był kontynuowany.
Niestety, na początku stycznia brytyjski parlament odrzucił poprawkę dotyczącą Erasmusa+, która gwarantowałaby Wielkiej Brytanii dalszy udział w programie. Niektóre brytyjskie uniwersytety rozważają finansowanie Erasmusa+ z własnej kieszeni.

Jak to możliwe, że brexit odbywa się w tak niepewnych warunkach?

Problem wynika z tego, że rząd, który decydował o przeprowadzeniu referendum, przypuszczał, że Brytyjczycy zdecydują jednak o pozostaniu w Unii. Zagłosowali inaczej i ówczesny premier David Cameron natychmiast zrezygnował. Jego następczyni Theresa May chciała, by Wielka Brytania pozostała stowarzyszona z Unią, ale jej działania spełzły na niczym. Boris Johnson przekonał ludzi do siebie hasłem: skończmy wreszcie ten brexit.
Brytyjczycy są już zmęczeni przeciągającymi się negocjacjami.

Brytyjskie uczelnie po brexicie będą innymi instytucjami?

Zachodzące zmiany nie dotyczą tylko społeczności studentów, ale również badaczy. Stracą dostęp do międzynarodowych badań finansowanych przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych, program Marie Skłodowska-Curie Action czy programu Horyzont. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o to, że badań naukowych nie da się prowadzić w odosobnieniu. Wymiana myśli i idei to proces, który dzielisz z innymi. Niepewna przyszłość finansowania badań w Wielkiej Brytanii zniechęci do niej pracowników naukowych. Syn mojej przyjaciółki, czołowy naukowiec w dziedzinie biomedycyny, dostał możliwość pracy nad swoim projektem w laboratorium w Londynie oraz w Edynburgu, ale bez finansowania. W końcu pojechał do Berlina, bo tam zapewniono mu finansowanie projektu na dziewięć najbliższych lat. Swoje dzieci wychowa więc w Niemczech.

Jak władze brytyjskich uniwersytetów chcą przeciwdziałać skutkom brexitu?

Pomysłów jest sporo, również tych nieszablonowych. Władze niektórych uczelni chcą budować swoje kampusy poza krajem i kontynentem, np. w Katarze, na Sri Lance, w Australii. Oferują też swoje kursy na innych uniwersytetach w ramach franczyzy. Dawałyby one brytyjskie dyplomy bez konieczności studiowania w Wielkiej Brytanii. To model oparty na założeniu: ucz gdziekolwiek, by zdobywać dochody. Konieczne będzie również przeorganizowanie swojego marketingu, by przyciągać studentów z całego świata, ale także prywatnych inwestorów czy darczyńców. Uniwersytety chcą też dalej działać w niezależnych koalicjach europejskich uczelni, jak Aurora czy Compostela.

Pani badania naukowe również czerpią z doświadczenia wielokulturowości.

Zajmuję się polityką kształtowania edukacji wyższej w wymiarze globalnym. Interesuje mnie m.in., jak globalizacja i procesy międzynarodowe wpływają na kształt edukacji. Obecnie pracuję nad książką o współpracy edukacyjnej z Unią Europejską krajów z czterech kontynentów: Brazylii, RPA, Chin i Rosji. Tego rodzaju badań nie da się prowadzić w izolacji. Od dwóch lat z kolei badam skutki brexitu w edukacji wyższej.

Jak wyglądają te badania?

Po ogłoszeniu wyników referendum zaczęłam rozmawiać z pracownikami naukowymi z różnych uniwersytetów w całej Wielkiej Brytanii. Chciałam dowiedzieć się, jak władze uczelni reagują na brexit i jak będą kształtować swoją politykę wobec niego, jaką mają strategię rozwoju i przetrwania tego trudnego czasu. Traktuję uniwersytety jako instytucje polityczne, na które wpływają czynniki zarówno społeczne, kulturowe, jak i ekonomiczne. Wewnętrzne i zewnętrzne.

Jak to się przekłada na funkcjonowanie uniwersytetów?

Weźmy chociażby demografię. Uniwersytety, by przetrwać i utrzymać swoje finansowanie, coraz bardziej otwierają się na zagranicznych studentów. To pozytywne zjawisko, które jednak rodzi też pewne niebezpieczeństwa. Widzimy to zwłaszcza teraz, w momencie rozprzestrzeniania się na świecie koronawirusa. Chińscy studenci z Wielkiej Brytanii zostali poproszeni o wstrzymanie lotów, przełożono im egzaminy. Ale przecież w końcu będą musieli do nich podejść. Przez zmiany klimatu wirusów będzie przybywać, a rosnąca łatwość przemieszczania się po świecie sprawi, że będą się one coraz szybciej rozprzestrzeniać.

Brak zagranicznych studentów wpłynąłby na kondycję finansową brytyjskich uczelni?

Ogromnie. To jedno z największych wyzwań brexitu. Są w Wielkiej Brytanii uniwersytety, na których aż jedna czwarta studentów pochodzi z państw Unii Europejskiej. To ogromny zastrzyk pieniędzy, biorąc pod uwagę opłaty, które ponoszą studenci. Ich utrata dla wielu uczelni oznaczałaby niestabilność finansową. Jestem jednak pewna, że brytyjskie uniwersytety wciąż będą wyznaczać nowe drogi rozwoju. Mają wspaniałych badaczy i myślicieli,
na pewno nie zabraknie im kreatywności.

*prof. Heather Eggins – pracuje w Lucy Cavendish College, University of Cambridge. Jest specjalistką w zakresie strategicznych rozwiązań w szkolnictwie wyższym (takich jak dostępność i jakość kształcenia w szkołach wyższych, włączenie społeczne oraz rola kobiet w kształceniu i badaniach). W lutym prof. Eggins uczestniczyła w seminarium „Brexit Impact on Universities” na SGH w Warszawie.

 

Brexit i co dalej?

Brexit wszedł w życie 1 lutego 2020 r., ale okres przejściowy potrwa do końca tego roku. Pewne jest, że Zjednoczone Królestwo będzie brało udział w obecnych programach na lata 2014–2020, w tym Erasmus+ i Europejskim Korpusie Solidarności, do czasu ich zamknięcia. Oznacza to, że uczestnicy mogą korzystać z dotacji do zakończenia wszystkich swoich działań, nawet tych po 2020 r.

Od 1 stycznia 2021 r. Wielka Brytania będzie traktowana jako państwo trzecie. Czy będzie brać udział w programach Unii Europejskiej? To zależy od wyniku negocjacji. Wpłyną one zarówno na studentów i pracowników szkół wyższych korzystających z Erasmusa, jak i na innych uczestników tego programu: uczniów i pracowników szkół branżowych, osób zajmujących się edukacją dorosłych, szkół i ich uczniów współpracujących z partnerami z zagranicy, pracowników sektora młodzieżowego.

Izabela Laskowska, dyrektor Biura Kształcenia Zawodowego i Edukacji Dorosłych FRSE: – Wciąż nie wiemy, co nas czeka w 2021 r. Mamy nadzieję na kontynuację Erasmusa, bo uczniowie szkół branżowych jeżdżą na praktyki czy staże zawodowe do krajów Zjednoczonego Królestwa. Wielka Brytania nie jest jednak najpopularniejszym kierunkiem, a jej wycofanie z programu nie będzie bardzo odczuwalną stratą. Większym zainteresowaniem wśród uczniów i nauczycieli szkół branżowych cieszą się kraje nastawione na turystykę, jak Włochy, Portugalia, Grecja, Hiszpania.

Alicja Pietrzak, dyrektor Biura Edukacji Szkolnej i Młodzieży FRSE: – Niedawno sprawdzałam statystyki. Wielka Brytania nie jest nawet w pierwszej szóstce najbardziej popularnych krajów współpracujących z polskimi szkołami. Dużo więcej partnerów szkoły mają we Włoszech, w Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Rumunii. Organizacje działające w sektorze młodzieży coraz bardziej otwierają się z kolei na Partnerstwo Wschodnie UE.

To nie znaczy, że wycofanie Wielkiej Brytanii nie będzie stratą dla europejskich programów. Mamy nadzieję, że tegoroczna rekrutacja do nich również w Zjednoczonym Królestwie będzie przebiegać jak dotychczas. Na razie dostaliśmy tylko zapewnienie od strony brytyjskiej, że aktualne projekty zostaną zakończone zgodnie z planem. Co dalej? Czekamy na oficjalną notę z Komisji Europejskiej.

Rozmawiała Martyna Śmigiel – mobilna korespondentka FRSE
Zdjęcia: Szymon Łaszewski