Buntujmy się łagodnie


Buntuję się. Pewnie to wynika z mojej duszy rewolucjonistki, a trochę też z tego, że interesuję się edukacją alternatywną. W środowisku osób w nią zaangażowanych od czasu zamknięcia szkół wrze – podobnie jak wrze wśród rodziców, którzy z dnia na dzień stali się nauczycielami swoich dzieci i często z trudem odnajdują się w tej roli. Buntuję się jako rodzic wobec pomysłu dokładnego przełożenia szkoły na jej ułomną wersję online i buntuję się przeciw powrotowi szkoły po kwarantannie do jej starej stacjonarnej wersji. Buntuję się przeciw fałszywym przekonaniom, że uczenie się musi być „bodźcowane” ocenami, że każde dziecko uczy się w ten sam sposób, a pasja to coś, co można rozwijać po szkole, kiedy wystarczy czasu. I zachęcam każdego, kto może, by robił to samo.

To neurobiologiczne truizmy, ale warto je powtórzyć. Uczymy się wyłącznie wtedy, kiedy coś nas interesuje i gdy czujemy się bezpiecznie. W czasach narodowej kwarantanny trudno o jedno i drugie. Wszystkich nas zapewne bardziej interesuje, co to jest koronawirus oraz jak codziennie zmienia się sytuacja na świecie, niż nowe regułki z chemii. Bezpieczeństwo? Doświadczamy właśnie naruszenia jego fundamentów. Trudno nam, dorosłym, odnaleźć spokój, a co dopiero dać go dzieciom. Eksperci przewidują, że zarówno w czasie pandemii, jak i po opanowaniu sytuacji będziemy borykać się z mniejszymi bądź większymi psychologicznymi skutkami izolacji. Powrót do szkoły, z jej wymaganiami, brakiem indywidualnego podejścia, brakiem czasu na budowanie relacji, może okazać się dla wielu trudny.

Co dla mnie oznacza łagodne buntowanie się? To bycie empatycznym w stosunku do siebie (rodzica), dziecka i nauczycieli oraz podjęcie działań. Najważniejsze wydaje się uzgodnienie ze sobą, czego teraz potrzebuję i na jakie oczekiwania szkoły mogę się zgodzić. Druga ważna kwestia to przyglądanie się uważnie dziecku: Jak reaguje na zadania szkolne? Czy dostaje wsparcie? I na końcu – przyglądanie się nauczycielom. Zawsze mam dla nich mnóstwo zrozumienia, a teraz jeszcze więcej.

W buntowaniu się ważne jest przejście do działania. Łagodnie. W relacji z dzieckiem i nauczycielem. Może będzie to telefon do nauczyciela, by poinformować go, że dziecko woli uczyć się w inny sposób? Może się okazać, że to nauczyciel potrzebuje jakiejś inspiracji i wsparcia ze strony rodzica.

Wierzę, że zmiana w sposobie myślenia o edukacji i w sposobie uczenia zależy od relacji nauczyciel – rodzic – dziecko. A czas kwarantanny i miesiące po jej zakończeniu mogą okazać się wspaniałą okazją do wypróbowania i rozpowszechnienia nowych, inspirujących metod edukacyjnych. Nie zmarnujmy tej szansy.

*Barbara Zamożniewicz – uczestniczka programu Wolontariat Europejski (EVS). Od 15 lat działa na rzecz młodzieży w województwie świętokrzyskim. W latach 2005–2015 prezeska młodzieżowej organizacji FARMa. W latach 2015–2019 Rzecznik Młodzieży przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego.