Erasmus na fali


Dwa razy była na Erasmusie, pracowała w Parlamencie Europejskim, a za swoje radiowe audycje otrzymała Europejska Nagrodę im. Karola Wielkiego dla Młodzieży oraz statuetkę EDUinspiracje-Media. Dla Gabrieli Jelonek życie bez radia i Erasmusa istnieć nie może

Czy jesteś uzależniona od Erasmusa?

Nie tyle od samego Erasmusa, ile od tego, co on ze sobą niesie. Każdy, kto chociaż raz był na takim wyjeździe, zna powiedzenie: once Erasmus, always Erasmus. Nie ma lepszego podsumowania. Po Erasmusie nic nie jest już takie samo. To, co przezywa się z ludźmi, będąc rzuconym na głęboka wodę i trochę jakby wyrwanym z własnej, znanej rzeczywistości, jest wyjątkowe. To doświadczenie zmieniające życie, otwierające umysł, które nie równa się z niczym innym. Jest okazja do tego, zęby nauczyć się wielu rzeczy, poznać różne miejsca i ludzi, ale tez samego siebie. Starsze pokolenia nie miały takiej możliwości, dlatego bardzo cieszę się, ze swoja szanse wykorzystałam najlepiej, jak mogłam.

Niektórzy boja się wyjść ze strefy komfortu, by przeżyć takie doświadczenie. Czy chęć wyjazdu była u Ciebie od zawsze, czy może ktoś Ciebie do tego zmotywował?

Chciałam jechać na Erasmusa, odkąd dowiedziałam się o takiej możliwości. Zakwalifikowanie się do programu nie było dla mnie jednak takie łatwe. O pierwszy wyjazd starałam się dwa lata.

Dlaczego?

Wtedy można było wyjechać jedynie raz w zżyciu, a moim marzeniem była Hiszpania. Od małego tańczyłam tance latynoskie i kultura latynoska jest mi szczególnie bliska. Jednakże by wyjechać, trzeba było znać hiszpański na poziomie pozwalającym na uczęszczanie na zajęcia w tym języku. Przy pierwszej rekrutacji samodzielna nauka języka nie wystarczyła. Przez kolejny rok uczyłam się bardziej intensywnie, także na kursie językowym. I znów się nie dostałam. Zanim jednak rozpoczęto drugi nabór, zdałam egzamin językowy, który stał się przepustka do przyjęcia mnie na uczelnie w Madrycie.

A wiec czy sam wyjazd na Erasmusa należy już rozpatrywać jako sukces?

Tak, tym bardziej że aby wyjechać, na mojej uczelni trzeba było nie tylko znać języki, ale także mieć bardzo dobra średnia ocen i angażować się w życie akademickie. Na Erasmusa wyjeżdżali zawsze także ci odważni i gotowi, by po powrocie nadrobić różnice programowe.

Czy drugi Erasmus, w Portugalii, był dla Ciebie wynikiem apetytu po pierwszym?

Zdecydowanie! Gdy dowiedziałam się, ze program LLP-Erasmus zmieni się w Erasmus+, co stworzy możliwość ponownego wyjazdu, uznałam, ze nie mogę przepuścić takiej okazji. Na pierwszym Erasmusie byłam na I roku studiów magisterskich. Na kolejnego pojechałam już wtedy, gdy zaczęłam studiować drugi kierunek.

Twoja przygoda z Erasmusem to nie tylko wyjazdy. Zaczęłaś tez prowadzić audycje radiowe związane z programem. Jakie były początki?

Nie były trudne. Na pierwszym Erasmusie postanowiłam zapisywać swoje wspomnienia z wyjazdu nie na papierze, ale w formie nagrań. Miałam już doświadczenie z radia studenckiego w Polsce, wiec podjęłam współprace z pojęłam podobna rozgłośnia w Madrycie. Chodziłam do niej nagrywać po polsku „Pocztówkę z Erasmusa”. To była moja pierwsza „erasmusowa” audycja. Nagrywałam swoje wspomnienia, ale także rozmowy z różnymi gośćmi, np. Polakami, którzy mieszkają w Hiszpanii od lat. Bardzo często zdradzali oni historie związane z życiem w Madrycie, o których nie przeczytasz w przewodnikach turystycznych. W ten sam sposób dzieliłam się wrażeniami ze swojego drugiego wyjazdu na studia do Portugalii.

Po powrocie z pierwszego Erasmusa pomyślałam jednak, ze przed wyjazdem bardzo dużo czasu zajęło mi poszukiwanie praktycznych informacji dotyczących studiowania czy życia za granica. A przed Erasmusem trzeba było zdać egzaminy, spakować się, wyprowadzić z mieszkania, znaleźć nowe lokum w obcym kraju. Czasu na wszystko było mało. Postanowiłam wiec stworzyć międzynarodową audycje w języku angielskim, odpowiadająca na mnóstwo pytań, które wiele osób ma przed swoim wyjazdem. Owszem, na blogach tych, którzy na Erasmusie już byli, można znaleźć różne wskazówki. Jednakże nie każdy w natłoku obowiązków ma czas, by je wyszukiwać i czytać. Słuchając radia, można robić, co się chce, np. pakować walizki, a jednocześnie zdobywać potrzebne informacje.

Tak powstała audycja „Erasmus evening”?

Tak, i tym razem potrzeba stała się matka wynalazku. „Erasmus evening” stworzyłam zaraz po moim powrocie z Madrytu. Audycja emitowana była w studenckim Radiu Meteor na UAM, a dziś, po studiach, kontynuuje ja w formie comiesięcznych podcastów na swoim kanale na YouTube. To program, w którym rozmawiam zarówno z obcokrajowcami, którzy przyjechali do Polski, jak i z Polakami, którzy na swojego Erasmusa pojechali do innego kraju. Wszystko po to, by zmierzyć się z dwoma punktami widzenia. Goście opowiadają o swoich wyjazdach, doświadczeniach czy przygodach, zarażając pasja do poznawania nowych miejsc, kultur, ludzi, i pokazując, jak piękna jest różnorodność.

Na tym polega największa siła tej audycji?

Zdecydowanie. Na pewno język angielski, w którym prowadzony jest program, umożliwił jego umiędzynarodowienie i rozpowszechnienie poza granicami Polski. Program był retransmitowany w studenckich radiostacjach w Bułgarii, Portugalii i Hiszpanii. Studenccy radiowcy sami zgłaszali się z prośbami o taka możliwość. Siła tej audycji jest tez to, ze przede wszystkim służy odbiorcom i zawiera w sobie trzy najważniejsze elementy, jakie powinny dawać im media: informować, edukować oraz dostarczać rozrywki. Nie da się ukryć, studenckie historie są często śmieszne albo wręcz tragikomiczne. To taki element rozrywki z życia wzięty, bliski słuchaczowi. Każda audycja dotyczy jednego państwa, a dodatkowo zawarte są w niej utwory z kraju, o którym mowa. To pozwala wejść w klimat danego miejsca i jego kultury. Niedawno podjęłam tez współprace z Erasmus Mundus Association, co sprawi, ze w kolejnych odcinkach pojawia się liczne opowieści o studiowaniu także poza Europa. Już listopadowy program dotyczył Indii.

Twoje audycje zostały docenione zarówno w kraju, jak i za granica. Jesteś laureatka Europejskiej Nagrody im. Karola Wielkiego dla Młodzieży, a w swoim dorobku masz tez statuetkę EDUinspiracje-Media. Co czułaś, obierając te wyróżnienia?

Nagrody to wyraz docenienia, ale także potwierdzenia, ze to, co tworze, ma sens i wartość dla odbiorców. Były tez o tyle ważne, ze w studenckim radiu praca ma charakter wolontariatu. Na audycje poświeciłam wiele dni i często nocy, jednocześnie studiując dwa kierunki i pracując zawodowo. Dzisiaj kontynuuje prace nad nią na takiej samej zasadzie, ale wciąż robię to z przyjemnością, bo lubię radio oraz rozmowy z ludźmi.

Pamiętam, ze kiedy wygrałam eliminacje krajowe do nagrody im. Karola Wielkiego to już był dla mnie szok i ogromny sukces. Później pojechałam do Akwizgranu, gdzie odbywały się eliminacje europejskie. O swojej audycji myślałam bardziej jak o ciekawostce pośród innych projektów tworzonych przez duże organizacje, jak AEGEE, AIESEC czy ESN. Miałam poczucie, ze nie może mierzyć się z pozostałymi projektami, które angażowały wiele osób i miały spory budżet, podczas gdy ja sama byłam odpowiedzialna za przygotowanie, zmontowanie i wyprodukowanie audycji, by wyemitować ja w radiu studenckim.

Kiedy wiec uwierzyłaś, ze to możliwe?

Tak naprawdę dopiero wtedy, gdy podczas rozdania nagród usłyszałam, ze obchodzimy 30-lecie programu Erasmus i ze „jest wśród taka osoba, która spośród 350 projektów zgłoszonych w całej Europie zrobiła ten jeden sama” i wykorzystała do tego zarówno stare, jak i nowe media. Wtedy już wiedziałam, ze chodzi o mój projekt. Nie spodziewałam się tego, ale byłam dumna, ze zostałam pierwsza osoba w historii, która dostała te nagrodę indywidualnie.

Co po niej zmieniło się w Twoim życiu?

Można powiedzieć, ze jej prawdziwy efekt pojawił się prawie rok później. Kiedy w Parlamencie Europejskim powstawał projekt radiowy, realizowany w 24 oficjalnych językach Unii, ktoś pamiętał o mnie i zaprosił do jego współtworzenia. Wyjechałam znów na pół roku, tym razem do Luksemburga. Od paru miesięcy jestem z powrotem w Polsce i mogę podsumować ten czas jako szalenie ciekawe doświadczenie zawodowe. Wyjątkowe na tyle, ze trudno porównać je z czymkolwiek innym. To było tez trochę jak Erasmus, tyle ze dla ludzi pracujących i w okolicach trzydziestki (śmiech).

Czy masz wiec takie poczucie, ze Erasmus dał Ci w życiu niespodziewanie wiele?

Sadze, ze tak. A kiedy na początku naszej rozmowy pytałeś, czy jestem uzależniona od Erasmusa, to pomyślałam, ze po prostu Erasmus stał się moim życiem. Gdyby nie ten pierwszy wyjazd, pewne rzeczy na pewno by się nie zdarzyły. Wszyscy, którzy maja taka możliwość przed sobą, powinni pamiętać, ze warto nie tylko chcieć pojechać, ale także dobrze ten czas wykorzystać. Swojego życia bez Erasmusa i radia już sobie nie wyobrażam. _

 

Rozmawiał Krzysztof Grzadzielski

Autor jest uczestnikiem projektu

„Mobilni dziennikarze programu Erasmus+”

Gabriela Jelonek – absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunkach politologia oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Stypendystka programu LLP-Erasmus w Hiszpanii (2014 r.) i Erasmus+ w Portugalii (2016 r.) W 2017 r. za swoje audycje poświęcone Erasmusowi otrzymała Europejska Nagrodę im. Karola Wielkiego dla Młodzieży oraz statuetkę EDUinspiracje-Media. Zawodowo związana m.in. z „Gazeta Wyborcza”, Radiem Zet Gold,