Gra o zdrowie


Jak wykorzystać elementy gier, by proces zdrowienia po udarach mózgu był efektywniejszy i ciekawszy? Twórcy projektu Brain4Train rozpowszechniają wśród rehabilitantów i fizjoterapeutów nowatorskie spojrzenie na terapię pacjentów.

Według World Health Organization udary mózgu są drugą najczęstszą przyczyną zgonów i trzecią najpowszechniejszą przyczyną niepełnosprawności na świecie. Choć procent śmiertelnych przypadków udaru mózgu od lat maleje, jego efekty są druzgocące dla samodzielności i zdrowia (fizycznego i psychicznego) osób chorych, które praktycznie zawsze potrzebują terapii z udziałem rehabilitantów lub fizjoterapeutów. Niekoniecznie musi ona jednak przebiegać według utartych schematów.

Wirtualna rzeczywistość i egzoszkielety

Pomysłodawcy projektu Brain4Train, w tym uczeni z Politechniki Śląskiej, próbują przeszczepić na europejski grunt rozwiązania wykorzystujące do rehabilitacji najnowocześniejszą technologię i elementy interaktywnej rozrywki. Podstawowym celem inicjatywy jest nie tylko nauczanie, ale przede wszystkim uświadamianie osobom zajmującym się terapią pacjentów po udarach, jak najnowsze rozwiązania mogą wspomóc ich proces powrotu do zdrowia. – Przeanalizowaliśmy standardowe programy kształcenia dla fizjoterapeutów i w ich ramach nie ma żadnych modułów zawierających nowoczesne rozwiązania z zakresu wirtualnej rzeczywistości. Istnieją także braki, jeśli chodzi o nowoczesne systemy biomechaniczne, jak egzoszkielety – wylicza dr inż. Joanna Bartnicka, koordynatorka projektu z ramienia Politechniki Śląskiej.

E-learning

Odpowiedzią na ten problem jest darmowy kurs e-learningowy, skierowany do osób specjalizujących się w terapii pacjentów po udarze mózgu. Zespół prowadzący projekt Brain4Train ma już za sobą jego pilotażową edycję, do której zgłosiło się ponad 100 osób, a 80 zdało końcowy egzamin i uzyskało certyfikat. To spora liczba, biorąc pod uwagę, że do niedawna kurs był dostępny wyłącznie w języku angielskim (obecnie istnieją także wersje polska, hiszpańska i włoska) i dotyczył rozwiązań obecnie stosowanych na szeroką skalę w niewielu państwach – prym wiedzie tutaj Korea Południowa, w której od kilku lat wprowadza się elementy gamifikacji (wykorzystania mechanik znanych z gier poza kontekstem gier) na polu medycyny.

Zaangażowany pacjent

Dr inż. Bartnicka uważa, że rozpowszechnienie tego typu metod miałoby podwójne korzyści. Przede wszystkim – zwiększyłoby zaangażowanie pacjentów, którzy po przebytym udarze mózgu dotkliwie odczuwają psychiczny aspekt utracenia pełnej sprawności i często nie potrafią znaleźć motywacji do wykonywania żmudnych, monotonnych ćwiczeń. Osadzenie ich w kontekście gry pozwala na łatwiejsze wciągnięcie w zadania wykonywane podczas terapii, na przykład przez wprowadzenie elementu rywalizacji o jak najlepsze wyniki czy dodatkowej stymulacji przez dodanie spersonalizowanej muzyki czy oprawy graficznej.

Ćwiczymy wiele umiejętności

Drugim ważnym elementem jest wielofunkcyjność rozwiązań proponowanych przez Brain4Train. – Programy rehabilitacji nie oferują obecnie łączenia ćwiczeń różnych sfer, które są uszkodzone po udarze mózgu – wyjaśnia koordynatorka projektu. Tymczasem zadania osadzone w wirtualnej rzeczywistości mogą wymagać zaangażowania kilku umiejętności jednocześnie. Dr inż. Bartnicka podaje tutaj przykład prostej gry, polegającej na robieniu jajecznicy – nie dość, że trzeba w niej manualnie wykonywać poszczególne czynności, takie jak rozbijanie jajek czy mieszanie potrawy, pacjent musi także zapamiętać ich kolejność. Tym samym terapia fizyczna łączy się z terapią poznawczą, dając efekty w dwóch sferach, które zwyczajnie wymagałyby oddzielnych zadań.  Uczeni zaangażowani w to przedsięwzięcie oferują cały zestaw podobnych ćwiczeń, które mają rozwijać zdolności najmocniej dotknięte przez udar mózgu, w tym pamięć, nawigację czy orientację w przestrzeni.

Liczy się czas

– W rehabilitacji pacjentów z udarem mózgu najważniejsze jest, by rozpocząć ją możliwie jak najszybciej i jak najbardziej efektywnie – twierdzi Bartnicka, zaznaczając, że spora część gier prezentowanych w trakcie kursu równie dobrze może być wykonywana samodzielnie w domu.  To kolejny ważny aspekt inicjatywy. Większości osób termin „wirtualna rzeczywistość” kojarzy się z technologią wykorzystywaną komercyjnie, wymagającą kupna specjalnych gogli oraz kamer przechwytujących ruch. To gadżety nowatorskie i kosztowne, co zmniejsza szansę, by chciały w nie zainwestować mniejsze kliniki czy osoby prywatne. Koordynatorka programu uspokaja jednak: –  W nomenklaturze rehabilitacji wirtualna rzeczywistość pojmowana jest w dwójnasób: może to być całkowite zanurzenie w świecie 3D, czyli np. wspomniane gogle, ale też zwykła gra komputerowa. W wielu przypadkach pacjentowi wystarczy więc laptop z wbudowaną kamerką. Takie rozwiązania nie dostarczają naturalnie tylu bodźców co wprowadzenie osoby po udarze mózgu do trójwymiarowego wirtualnego świata, ale także spełniają cele terapii.

Niech stanie się standardem

Bartnicka zaznacza również, że umiejętności nabyte podczas kursu oferowanego przez Brain4Train niekoniecznie muszą być od razu wprowadzane w życie. Założeniem inicjatywy było także uświadomienie fizjoterapeutów i rehabilitantów, jakie możliwości daje otwarcie się na nowoczesne technologie, by potrafili z nich skorzystać, gdy nadarzy się ku temu okazja. Program ma także pokazywać samym pacjentom i ich rodzinom warianty terapii. Koordynatorka projektu przyznaje bowiem, że właśnie od rozpowszechnienia informacji na ten temat zależy, czy wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości oraz gier w procesie powrotu do zdrowia stanie się standardem w ciągu najbliższych kilkunastu lat.  Na razie prowadzący inicjatywę czekają na odzew uczestników pilotażowej tury kursu. Bartnicka przyznaje, że ten etap trochę potrwa – osoby, które otrzymały certyfikat, muszą mieć czas, by odpowiednio ocenić postępy osiągane z udziałem nowych rozwiązań.

Obecnie Brain4Train jest kierowane przez cztery jednostki z czterech krajów: oprócz Politechniki Śląskiej są to: Europejskie Stowarzyszenie Fizjoterapii i Rehabilitacji w Holandii, Instytut Biomechaniki w Walencji oraz Politechnika Mediolańska – zatem o międzynarodowy rozgłos i aplikantów nie powinno być trudno. Ukończona pierwsza faza programu może więc okazać się preludium do zmian w prowadzeniu rehabilitacji, które choć trochę urozmaicą mozolny proces powrotu do zdrowia.

Zdjęcie: archiwum organizatora