Historyjki na dobranoc


Przedwiośnie tego roku przejdzie do historii jako, niestety, czas pandemii koronawirusa. Czas trudny też dla dzieci, które najmniej orientują się w tej dramatycznej sytuacji, a widzą, że coś się dzieje – nie chodzą do przedszkola, nie mają lekcji w szkołach, nie mogą odwiedzać dziadków ani wchodzić do sklepów. Mój synek, otwierając furtkę na ulicę, raz konstatował: „Nie ma nikogo, możemy wychodzić”, a innym razem: „Idzie jakiś ludź, nie możemy wyjść!”.

Za miły gest w stronę najmłodszych należy zatem uznać konferencję prasową przygotowaną w marcu przez premier Norwegii Ernę Solberg. Na spotkaniu wyjaśniano, językiem zrozumiałym dla małego odbiorcy, z czym teraz świat się boryka. – To dziwny czas. Wiele dzieci odczuwa strach. Nie ma nic złego w tym, że się boicie, kiedy tak dużo rzeczy dzieje się w jednej chwili – rozpoczęła konferencję Solberg. – Nie wychodząc z domu, sprawiacie, że inni się nie zarażają i nie chorują. To ważne dla tych, którzy cierpią na różne choroby lub są bardzo starzy
– tłumaczyła. W konferencji uczestniczyli także norwescy ministrowie: do spraw dzieci i rodziny oraz edukacji. Wydarzenie odbyło się bez udziału publiczności. Dzieci wcześniej przesłały pytania (do ich zadawania zachęcał jeden z programów telewizyjnych dla najmłodszych oraz prasa), na które odpowiedzieli politycy.

Wątki egzystencjalne pojawiły się również w rozmowach, które prowadziłam z moimi dziećmi. Ich katalizatorem były bajki o króliczkach, do których zajrzeliśmy pewnego wieczoru: pięknie ilustrowane książeczki o zachęcającym i kojąco brzmiącym tytule Historyjki na dobranoc autorstwa Beatrix Potter. „Moje maluszki – rzekła któregoś ranka Pani Królikowa – możecie sobie teraz pobiegać po polach lub w dół drogi, ale pod żadnym pozorem nie idźcie do ogrodu pana McGregora. Wasz ojciec miał tam wypadek; pani McGregor przyrządziła z niego pasztet. A teraz biegnijcie już i bądźcie grzeczne. Ja wychodzę”.

Nie zasnęliśmy spokojnie przez kolejne nocki, szlochając nad losem królika. Nie sądzę, aby moje dzieci skusiły się w najbliższym czasie na pasztet, choć oczywiście jest duża szansa, że zapomną o niefortunnej przygodzie tatusia króliczków.

Przytoczone wątki pokazują dwie drogi prowadzenia rozmów na trudne tematy: jedną – prosto z mostu, drugą – mniej radykalną. Obie potrzebne, niezależnie od wieku odbiorcy. I dlatego wiele polskich uczelni wyższych przygotowało filmy dla studentów, prezentowane na własnych stronach oraz popularnych portalach internetowych, z zapewnieniem o wsparciu, pomocy i wyrażeniem troski. Po to, by uniknąć emocjonalnego zanied­bania. Żeby po szczęśliwym – miejmy nadzieję – finale walki świata z koronawirusem grupa ludzi zagubionych, nieszczęśliwych, zbędnych była jak najmniejsza.

Prof. dr hab. Ewa Murawska – wykładowca Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu, prezes Fundacji Eve&Culture, dyrektor Polsko-Norweskiego Centrum Kultury w Poznaniu. Tytuł profesora zwyczajnego odebrała od prezydenta RP w maju 
2019 r., przed skończeniem 40 lat.