Kochane pieniążki przyślijcie rodzice? Już nie!


Dzieci i nastolatki coraz częściej mają własne pieniądze i dokładnie wiedzą, na co je przeznaczyć. Mało tego – chcą znać sposoby na ich pomnażanie. Kto może im w tym pomóc?

Sanowny Grosiku! W tym liście pragnę Ci podziękować, że nauczyłeś mnie, jak zarabiać pieniądze […] [i] co to znaczy trzymać pieniądze na czarną godzinę” – tak ośmiolatek niewprawnym jeszcze pismem podsumował korzyści płynące z udziału w programie „Od grosika do złotówki”. To jeden ze skierowanych do szkół projektów Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości, działającej w ramach Junior Achievement Worldwide (JA). JA funkcjonuje w ponad stu krajach po to, by przygotować młodych do życia w warunkach gospodarki rynkowej i ułatwić im w ten sposób realizację planów zawodowych.

A potrzeba takich działań jest coraz większa, bo rola dzieci jako konsumentów wzrasta. – Prawie połowa 11–15-latków dysponuje pieniędzmi od rodziców czy dziadków, a prawie 15 proc. gimnazjalistów dorabia, pracując dorywczo – wskazała w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Katarzyna Krzywicka-Zdunek, liderka badania „Kids’ Power”, przeprowadzonego przez agencję IQS.

Kieszonkowe dostaje coraz więcej dzieci, nie są to jednak kwoty na tyle duże, by wystarczyły na każdą zachciankę. Młodzi uczą się więc gospodarności, ale także sami zaczynają główkować, jak zaspokoić rosnące potrzeby. Liczne badania Eurostatu i sieci Eurydice dotyczące przedsiębiorczości w Europie potwierdzają, że wśród nastolatków rośnie zainteresowanie nie tylko samym posiadaniem własnych środków, lecz również sposobami ich zdobycia i pomnożenia. Już nastolatki zadają sobie pytanie: Jak założyć firmę i jak na niej zarabiać?

Umiejętność zarządzania budżetem najlepiej jest wynieść z domu. Ale można też uczyć się o tym w szkole lub [sic!] na uniwersytecie. W Polsce od dekady działa Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy (EUD), na którym piąto- i szóstoklasiści biorą udział w zajęciach budujących ich świadomość ekonomiczną. EUD uczy także rodziców, jak kształtować postawy u najmłodszych, podczas gdy ci wcielają się w młodych biznesmenów.

Jednak zajęcia poza szkołą to jedno, a przedsiębiorczość w planie lekcji to drugie. Według danych Eurydice w wielu europejskich szkołach rozwijanie inicjatywności jest wpisane w program nauczania. W Hiszpanii już w podstawówkach uczniowie mogą zakładać miniprzedsiębiorstwa na terenie szkoły. Przepisy pozwalają na transakcje biznesowe czy wystawianie faktur, a szkoła może włączyć tę działalność do programu kształcenia. Za czeską granicą funkcjonują przedsiębiorstwa treningowe. Tu pole do popisu mają uczniowie szkół zawodowych, chcący rozwijać swoje kompetencje w przyszłej profesji według rzeczywistych zasad praktyki biznesowej. Wspiera ich w tym centralne biuro ds. przedsiębiorstw treningowych – instytucja koordynująca tę branżową inicjatywę. Z kolei niektóre szkoły holenderskie – korzystając z autonomii programowej – nadają sobie miano enterprenasium (bo uczniowie mogą w nich prowadzić własną firmę) albo technasium – gdy placówka łączy technologię z innowacyjną przedsiębiorczością.

Uczenie się w szkole tego, jak założyć firmę, jak nawiązywać kontakty z pracodawcami, jak rozpisać biznesplan czy jak pozyskać środki na swoje cele, to dla młodych szansa na świadome postępowanie z pieniędzmi w dorosłym życiu. Młodzi ludzie, którzy odkrywają w sobie żyłkę do interesów, chętniej przykładają rękę do działań na rzecz dobra wspólnego.