Marzenia w zasięgu ręki


Kinga Wawro z Jarosławia nie ma ręki. By czuła się pewniej, koledzy ze szkoły postanowili zrobić jej nową – najpierw dość prostą, później bardziej zaawansowaną. O ich akcji usłyszała cała
Polska, a historii pewnie by nie było, gdyby nie unijne projekty

Kinga jest przykładem, który świadczy o tym, że nie jesteśmy klasyczną szkołą. Jesteśmy szkołą, która daje możliwości, otwiera nowe szanse. Kinga to dowód na to, że współpraca między nauczycielami, uczniami i rodzicami przynosi bardzo dobre efekty – chwali się Adam Tomaszewski, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu (ZSTiO). Dlaczego tak mówi?

Kinga wybrała kierunek technik mechanik, choć urodziła się tylko z jedną ręką. Gdy przyszła do ZSTiO, na początku starała się ukrywać ten fakt. Szybko okazało się, że ma wokół siebie mnóstwo ludzi gotowych ułatwić jej życie. Uczniowie placówki z Jarosławia pod skrzydłami nauczyciela przedmiotów zawodowych Artura Tutki rozpoczęli prace nad protezą dla swojej koleżanki, wykorzystując ploter 3D. Po kilku miesiącach dziewczyna po raz pierwszy w życiu ze łzami w oczach mogła łapać przedmioty. – Dzięki tej plastikowej ręce Kinga bardzo się zmieniła. Uwierzyła w siebie – mówi Damian Kobyliński, uczeń jarosławskiego technikum informatycznego, który pracował przy projekcie.

Pierwszy mały sukces zachęcił uczniów do dalszych działań – budowy protezy elektronicznej. Gdy o akcji – m.in. dzięki TVN24 – dowiedziała się cała Polska, w ogólnopolskiej zbiórce udało się zebrać na ten cel dziesiątki tysięcy złotych.

Budzenie ciekawości
Dyrektor Tomaszewski uznaje, że przykład Kingi pokazuje modelowe podejście szkoły do edukacji. – Sukces szkoły mierzy się sukcesami uczniów i nauczycieli. Uczniowie, którzy do nas przychodzą, szybko zaczynają wierzyć w swoje umiejętności i zaczynają odnosić sukcesy na miarę ogólnopolską – twierdzi. Jak to się robi w praktyce? – Trzeba wyposażać uczniów nie tylko w obowiązkową wiedzę wymaganą podstawą programową, ale w umiejętności dodatkowe. Takie, które w porównaniu z innymi dadzą uczniom dodatkowe atuty. Jednym z najważniejszych sposobów na to są międzynarodowe projekty – podkreśla Adam Tomaszewski. To właśnie w ramach jednego z nich placówka zakupiła ploter, dzięki któremu można było stworzyć sztuczną rękę.

Sam sprzęt w niczym by jednak nie pomógł, gdyby nie kompetencje uczniów – te miękkie i te specjalistyczne. Szkoła rozwija je nie tylko we własnych murach, ale też podczas międzynarodowych przedsięwzięć. W ubiegłym roku placówka zakończyła realizację projektu finansowanego ze środków Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój. W działaniach wzięło udział 84 uczniów, kształcących się w zawodach technik elektronik, technik telekomunikacji oraz technik informatyk, a także 12 nauczycieli. Młodzi ludzie wyjeżdżali na praktyki m.in. do Plymouth (Wielka Brytania), Drezna i Aschersleben (Niemcy). – Te dwutygodniowe wyjazdy dały uczniom możliwość zdobycia dodatkowych kwalifikacji. To było uzupełnienie treści, które przekazujemy w szkole – tłumaczy Zofia Kulnianin, nauczycielka języka niemieckiego i koordynatorka projektu.

Wyjazdy były formą gratyfikacji za szkolne osiągnięcia. Rekrutując uczniów, opiekunowie brali pod uwagę nie tylko zdolności językowe, ale też oceny z przedmiotów technicznych. – Staramy się, żeby program wyjazdów był bogaty. Chcemy obudzić w uczniach ciekawość świata i zmotywować ich do nauki języków obcych i przedmiotów zawodowych – podkreśla Zofia Kulnianin. Wszyscy uczniowie, którzy wyjechali za granicę, zdobytą wiedzą podzielili się z kolegami i koleżankami. – Inni z zaciekawieniem słuchali, jak w praktyce wyglądają takie zagraniczne wyjazdy – wspomina pedagog z ZSTiO z Jarosławia.

Realizacja zagranicznych projektów to też mocny argument szkoły, która chce pozyskać nowe roczniki. W czasie działań promocyjnych w szkołach podstawowych zawsze pojawia się informacja, że dołączając do uczniów jarosławskiego zespołu szkół, można nie tylko wzbogacić się o wiedzę, ale także zobaczyć świat. Młody elektronik Hubert Misiąg właśnie dzięki międzynarodowemu projektowi po raz pierwszy pojechał do Niemiec. – Program wyjazdu był niezwykle bogaty. Największe wrażenie zrobiła na mnie fabryka Volkswagena, gdzie mogliśmy zobaczyć ,jak montuje się elektryczne samochody. Dobrze wspominam też spotkanie z niemiecką kulturą. Ważna była codzienna nauka języka niemieckiego – mówi. Monika Rydzik, nauczycielka języka niemieckiego, która uczestniczyła w wyjazdach, dodaje, że niemieccy pracodawcy byli zachwyceni uczniami, którzy przyjechali do nich z Jarosławia. – Zaskoczył ich poziom wiedzy i umiejętności jakie prezentowali nasi podopieczni – opowiada.

Zdaniem Adama Tomaszewskiego, zagraniczne wyjazdy pokazują uczniom, że nie mają powodów, by mieć kompleksy. – Mówi się, że Podkarpacie jest gorszym regionem, a my pokazujemy coś całkiem odwrotnego. Z naszej szkoły wychodzą absolwenci, o których walczą czołowe światowe i polskie firmy – zaznacza dyrektor.

Robić, co się kocha

Kinga Wawro w tym roku skończyła szkołę, została mechanikiem, trafiła na staż do warszawskiej renomowanej firmy zajmującej się renowacją zabytkowych pojazdów. Dodatkowo założyła podanie o przyjęcie na studia. – Koledzy pokazali mi, jak wstać, a później zrobiłam kolejne kroki. Od dziecka interesowałam się mechaniką, zaraził mnie tym mój tato, widziałam też, jak sporo napraw przy traktorze robił dziadek. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła pracować za biurkiem. Robię to, co kocham – podkreśla Kinga Wawro.

Pieniądze na profesjonalną, bioniczną protezę dla Kingi wciąż można wpłacać.