Młodzi (jeszcze bardziej) zagubieni


Młodzi są lustrem społeczeństwa, dlatego warto ich obserwować. Dylematy, z którymi się borykają, sygnalizują nam, co za chwilę może stać się naszym wspólnym problemem

Rozmowa z prof. Krystyną Szafraniec, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, autorką raportów Młodzi 2011 oraz Młodzi 2018

Jakim słowem najlepiej opisać polską młodzież dziś?

Zagubieni.

To zmiana w porównaniu z raportem z 2011 r.?

Młodzi są coraz mniej pewni własnej przyszłości. Jeszcze dziewięć lat temu byli bardziej świadomi, czego chcą, co ich czeka i jak sobie radzić z problemami. Dziś wyzwania, jakim muszą stawić czoła, często ich przerastają. Brakuje im wsparcia z zewnątrz. To w pewnym sensie porzucona, pozostawiona sobie generacja. Wielu nie wie, kim chce być i co chce robić w życiu, a wirtualny świat, w którym równolegle funkcjonują, najwyraźniej nie wyciąga
do nich pomocnej dłoni.

Może tam mają swoich przewodników po tzw. realu?

Internet – paradoksalnie – osłabia czujność wobec rzeczywistości, rozprasza pole widzenia, a jako autorytety wskazuje swoich „ziomali”
– influencerów. Celebryci mediów społecznościowych imponują młodym rozpoznawalnością, liczbą lajków. Internet stał się przestrzenią, która się miesza z realem, zlewa się z nim, sprawiając, że świat ludzi młodych stał się hybrydą wymagającą rozpoznania na nowo. I dla badaczy nie jest to łatwe wyzwanie.

To czego szukają młodzi?

Wydaje mi się, że tutaj niewiele się zmieniło. Szukają zrozumienia i wsparcia u najbliższych. Są to przede wszystkim rodzice. Bez poczucia więzi z nimi młody człowiek – przed światem grający twardziela – będzie się czuł porzucony, zagubiony. Ważne są też relacje z rówieśnikami, wśród których nastolatek powinien czuć się dostrzeżony, doceniony. Jest wreszcie szkoła, w której młodzi spędzają połowę swojego życia, a której rola nie polega tylko na przekazie wiedzy, lecz również na tym, by wyposażać młodych w kompetencje pozwalające lepiej zrozumieć świat i samego siebie.

Mogą w tym pomóc nowoczesne technologie?

Chciałabym, aby tak było, skoro i tak jesteśmy na nie skazani, ale pamiętajmy, że to tylko narzędzie. Technologie mogą zrobić tyle,
na ile przyzwoli człowiek. W niezreformowanej szkole, z niepewnymi co do swoich powinności nauczycielami, nowoczesne technologie niczego nie rozwiążą i w niczym nie pomogą. Pytanie nie dotyczy tego, czy uczniowie mogą korzystać z tabletów, smartfonów, tylko po co.

Z ostatniego raportu wynika, że młodzi w małym stopniu wykorzystują potencjał sieci.

Zwłaszcza w swoich uczniowskich rolach. Świetnie potrafią wykorzystać je w komunikowaniu się między sobą. Gorzej z docieraniem  do rzetelnej wiedzy, którą w sieci też przecież można znaleźć. Oni tego jednak nie potrafią. Widzę to także po swoich studentach. Jeśli czegoś nie wiedzą, klikają w Wikipedię.  To dobre jako początek, nie koniec poszukiwań.
Ze smutkiem obserwuję, że nawet na uczelniach zamiera sztuka krytycznego myślenia. Studenci szukają w tekstach gotowych wniosków, twierdzeń, ale już to, na jakiej podstawie zostały one sformułowane, ich nie interesuje. Są mało refleksyjni i bezkrytyczni.

Ale studia nadal są popularne?

Jeszcze 10 lat temu studiowało ok. 50 proc. młodych Polaków. Dziś jest ich mniej, choć ciągle dużo. Nie chodzi jednak o liczby, a jakość kształcenia.

Dla nich życie w Unii Europejskiej i możliwość wyjazdów w ramach Erasmusa+ to coś normalnego.

Tak, oni mają inną perspektywę. Dla nich przynależność Polski do UE jest oczywistością i trudno im oceniać, co by było, gdyby nasz kraj znalazł się poza jej strukturami. A plusów obecności Polski w UE jest dużo: możliwość swobodnego poruszania się między państwami unijnymi bez paszportów i wiz, otwarte rynki pracy w ramach Unii, studenci mogą też w każdej chwili kontynuować edukację na uczelni w innym kraju członkowskim, o benefitach świetnie funkcjonującego programu Erasmus+ nie wspominając. Cokolwiek byśmy wymienili, doświadczenie międzykulturowe, jakiego dostarcza obecność w Unii, jest nie do przecenienia.

Polska młodzież różni się od rówieśników z krajów Zachodu?

I tak, i nie. Młodość wszędzie ma swoje prawa i podobnie się przejawia, niemniej odmienności społeczno-polityczne i kulturowe czynią różnicę. Z badań wynika, że młodzi w krajach zachodnich tak jak u nas w niewielkim stopniu uczestniczą w procedurach demokratycznych.  I tu, i tu widać też od pewnego czasu dryfowanie w poszukiwaniu własnego światopoglądowego i politycznego kodu. Nieco inne jest jednak podejście do kariery. W krajach zachodnich panuje większy luz, jeśli chodzi o indywidualny sukces. U nas jest ciągle jeszcze wyraźne, choć słabsze niż w minionych latach, parcie do kariery. Nasi trzydziestolatkowie wydają się też bardziej przerażeni własną dorosłością. Gdy pojawia się partner, dziecko, problem mieszkania, perspektywa dorosłości po polsku jest mało budująca.

Mamy rok 2020. Młodzi Polacy zmienili się przez ostatnie dwa lata?

Dla mnie jako badaczki jest więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Te dwa lata różnicy każą mi stawiać więcej pytań również dlatego, że młodzi są lustrem społeczeństwa i detektorem społecznej zmiany, nowych tendencji i sposobów myślenia. Patrzymy na to samo, ale widzimy różne światy. Ich świeże spojrzenie, inny ogląd sytuacji, dylematy, z którymi się borykają, sygnalizują nam, że za chwilę to nowe coś może stać się naszym wspólnym problemem.

Rozmawiał Michał Radkowski – mobilny korespondent FRSE
Zdjęcie: Szymona Łaszewski