Nie gadaj! Rysuj!


Rysunek wciąga! Czasem działa lepiej niż słowa. Świetnie sprawdza się zatem w różnych obszarach – w pracy warsztatowej i szkoleniowej, podczas spotkań i prezentacji

Ta historia zaczyna się od szkolenia. Te- m at: myślenie wizualne. Uczestnicy: kilka osób z naszej grupy trenerskiej. „Ale my nie potrafi my rysować!”, „Przecież do tego potrzebny jest talent”, „Lekcje plastyki były baaaardzo dawno temu”, „Rysowanie to sztuka”, „Mam dwie lewe ręce”. Wątpiliśmy w to, ze w naszym gronie to dwudniowe szkolenie przyniesie efekt. Skoro jednak zainwestowaliśmy czas, pieniądze i energie, postanowiliśmy dać rysowaniu szanse.

Prowadząca, doświadczona na polu walki z samoograniczającymi przekonaniami, zaczęła od prostych rzeczy. Z każdym kolejnym rysunkiem nasze wątpliwości słabły. Coraz częściej zastępowało je zaskoczenie połączone z jękiem zachwytu nad tym, co powstawało na kartkach. Wtedy TO poczuliśmy – radość rysowania, Chęć odkrywania i gotowość do eksperymentowania, które towarzysza nam do dzisiaj. Cos, co miało być krótkim rozwojowym warsztatem – a wręcz zabawnym przerywnikiem – okazało się dla większości z nas nie tylko entuzjastycznie rozwijana częścią pracy trenerskiej, ale także pasja. Co więcej, wkroczyło tez do życia prywatnego. To już nie tylko flipcharty na sali szkoleniowej, prezentacje czy materiały edukacyjne. To również tworzone w nowy sposób notatki, kartki świąteczne i urodzinowe czy pamiętniki. Rysunek wciąga! Czasem działa lepiej niż słowa. Świetnie sprawdza się zatem w różnych obszarach – w pracy warsztatowej i szkoleniowej, podczas spotkań, prezentacji, przy tworzeniu ofert, raportów czy notatek. No właśnie, ale niby czemu to działa?

Rysunek działa, bo naturalne jest myślenie obrazami. Ciężko uwierzyć? To mamy dla ciebie zadanie: zamknij na chwile oczy i wyobraź sobie jabłko. Udało się? Teraz pytanie, co się pojawiło w twojej głowie: napis „jabłko” czy raczej jego obraz? Zakładamy, ze jednak to drugie. I właśnie o to chodzi – obraz jest pierwszy. Dlatego tez łatwiej do nas przemawia i szybciej zapada w pamięć. Czy to oznacza, ze teraz zamiast pisać, powinniśmy wszystko rysować? Może się tak wydawać, bo to na obrazach w coraz większym stopniu opiera się świat komunikacji. Widać to chociażby w stale rosnącej liczbie emotikonów w naszych komunikatorach. Jednak sam obraz może nie wystarczyć, aby przekazać to, co dla nas ważne. I tu warto przywołać stworzona przez Allana Paivio teorie podwójnego kodowania, która mówi, ze lepiej rozumiemy treści, które trafiają do nas za pomocą słowa i obrazu jednocześnie. Co to znaczy? Tyle ze nie chodzi o to, żeby wszystko rysować, ale by rysunkiem wspierać to, co mamy do przekazania.

Tu przechodzimy do bardzo istotnej kwestii – do czego właściwie można wykorzystać rysunek w pracy trenerskiej? Okazuje się, ze może być przydatny w wielu obszarach. Oprócz tego, ze ułatwia zapamiętywanie informacji, to przyciąga także uwagę i pobudza kreatywność. Świetnie nadaje się do wyjaśniania teorii i pokazywania procesów – tego, co i z czego wynika, poszczególnych kroków, sekwencji czy powiazań miedzy różnymi elementami. Doskonale sprawdza się przy okazji instrukcji do ćwiczeń, podkreślania najważniejszych punktów czy wskazówek.

Ułatwia wizualizacje danych i statystyk, dyskusji czy burzy mózgów, a także wspiera twórcze rozwiazywanie problemów. Narzędzia, dzięki którym możemy to osiągnąć, czyli cos, co określa się mianem „alfabetu myślenia wizualnego”, wydają się dość proste. Znajdują się wśród nich litery o różnorodnych krojach, punktory służące do wyróżniania, łączniki (czyli strzałki i tym podobne), ramki, które pozwalają nam koncentrować się na tym, co w środku, symbole, dzięki którym szybko i prosto możemy przedstawić to, o co nam chodzi, ludziki pokazujące ruch i emocje oraz cienie nadające naszym rysunkom wrażenie trójwymiarowości.

Być może czytając to teraz, myślisz: „To niby ma być mało?”. A my dzięki naszemu doświadczeniu twierdzimy, ze tak! W teorii rysowanie może jawić się jako wyzwanie. Dlatego trzeba spróbować. Przekonasz się, ze w gruncie rzeczy sprawa jest prostsza, niż się wydaje. Potrzebna jest praktyka. I tu pojawia się kolejne pytanie: jak i od czego zacząć? Być może odpowiedz pojawiła się już w twojej głowie – od rysowania oczywiście. A jeszcze wcześniej od zostawienia na boku tych wszystkich: „ale ja naprawdę nie umiem”. Bo nie chodzi o to, by rysować co najmniej tak dobrze, jak pewien Leonardo, ale o to, by nasze rysunki – choćby i najprostsze – były rozumiane przez ludzi. Zacznij od prostych rzeczy. Krok po kroku, bez stresu. Zadbaj o to, by było to przyjemne doświadczenie. Jeśli lubisz uczenie się w grupie, to dobrym pomysłem będzie wzięcie udziału w warsztacie czy szkoleniu. Można zacząć od sprawdzenia, co w temacie rysowania ma

do zaoferowania internet, a ma naprawdę sporo. Zachęcamy do wdrażania w życie idei „twórczej kradzieży” – na FB jest sporo grup, których członkowie i członkinie rysują i dzielą się tym z innymi. Sprawdź i znajdź cos, co ci się podoba i spróbuj to odtworzyć. Po pewnym czasie zobaczysz, co lubisz rysować, co się sprawdza i w jakim obszarze chcesz się rozwijać. Warto znaleźć jakiś tutorial (np. darmowy kurs Adama Sicińskiego) i poświecić codziennie 5–6 minut na stworzenie paru prostych rysunków. Dobrze jest oczywiście stale ćwiczyć rękę, np. przez codzienne narysowanie jednej małej rzeczy, ale także ozdabianie własnych notatek, kartek czy choćby serwetek w restauracji. Księgarnie także pełne są książek uczących rysowania czy kaligrafii. Dobrym pomysłem jest wizyta w jednej z nich i pobuszowanie wśród regałów.

Naszej grupie trenerskiej rysowanie dało nowy wiatr w żagle – cos, co w rutynie pracy pozwala stale odkrywać nowe rzeczy, rozwijać się i cieszyć. Mamy nadzieje, ze ten artykuł jest na tyle zachęcający, ze tez spróbujesz. Ostrzegamy: jak się raz zacznie, to później trudno przestać. I może właśnie o to chodzi? Zatem, nie gadaj – rysuj!