O Europassie w kuluarach


Co na temat dokumentów Europass wiedzą doradcy zawodowi? Czy młodzi ludzie z nich korzystają? Moja prywatna sonda pokazuje, że w kwestii popularyzacji portfolio wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia

Pewnego jesiennego wieczoru, przygotowując się do zajęć ze studentami na temat rekrutacji, selekcji i derekrutacji, zaczęłam się zastanawiać: Czy w tym roku, tak jak w poprzednich latach, moi studenci nie będą wiedzieli, co to jest Europass? Dlaczego młodzi ludzie nie znają ani nie korzystają z tego narzędzia? A może sprawa jest poważniejsza? Może to doradcy zawodowi nie stosują go w pracy?

Postanowiłam przeprowadzić prywatne śledztwo. Zaczęłam od doradców-praktyków, z którymi często współpracuję, zatrudnionych w społecznych służbach zatrudnienia, głównie na Mazowszu. Okazało się, że z prozaicznego powodu nie korzystają oni z dokumentów Europass (problematyką związaną z wyjazdami zagranicznymi zajmują się specjalne komórki EURES), ale mają o nich swoje zdanie. Dwóch spośród siedmiu moich rozmówców przyznało, że wykorzystuje Paszport Językowy, i pochwaliło dokument za czytelną strukturę czy możliwość samooceny znajomości języka. Większość sugerowała jednak, że inne narzędzia nie zawsze są spójne z ich preferencjami oraz potrzebami klienta. Innymi słowy – nie są na tyle uniwersalne, by doradcy wykorzystywali je na polskim rynku. Jedna z doradczyń stwierdziła nawet: pracodawcy wolą, kiedy kandydat zaznacza w specjalny sposób szczególnie istotne dla ogłoszeniodawcy cechy, a jego CV wyróżnia się spośród innych.

Na kwestię odmiennych od Europassa standardów pisania życiorysów w Polsce zwróciły uwagę także doradczynie z akademickich biur karier. Choć wydawałoby się, że w pracy ze studentami i z absolwentami wszystkie elementy portfolio mogą być przydatne, to one z nich… nie korzystają. Uważają bowiem, że polscy pracodawcy mają własne preferencje. Jedna z doradczyń uznała nawet, że Europass CV to raczej formularz aplikacyjny, nie zaś marketingowa wizytówka, a to jej oczekują polscy pracodawcy. Według innej dokument wymaga podania zbyt wielu szczegółów (choć przecież nie jest obowiązkowe wypełnienie wszystkich pól).

Trzecim etapem mojej badawczej podróży było spotkanie z 40 koordynatorami ds. doradztwa zawodowego w warszawskich liceach. Poprosiłam ich, by wypełnili moją elektroniczną ankietę. Co się okazało? Tylko 14 osób zadeklarowało, że korzysta z Europassa, reszta go nie stosuje. Największym zainteresowaniem cieszą się CV (14 osób) i Paszport Językowy (7 osób). Respondenci podkreślali dobre strony dokumentów (szybki dostęp, przejrzystość, czytelność), ale też mankamenty. Część doradców wskazała np., że osoby mniej wprawne informatycznie mogą mieć kłopot z uzupełnieniem dokumentów ze względu na mnogość opcji do wyboru.

Bogatsza o tę wiedzę udałam się na zajęcia ze studentami. 12 osobom zadałam pytania: „Czy znają Państwo Europass?”. „Czy ktoś z Państwa słyszał o takich dokumentach?”. W sali zapadło milczenie…

Moje poszukiwania nie miały charakteru naukowego, ich wyników nie można więc generalizować. Nie mam jednak wątpliwości, że w naszym kraju potencjał Europassa wciąż nie jest odpowiednio wykorzystany. Czasem jest to efekt obiektywnych okoliczności, czasem braku wiedzy. Być może jednak kształt tych dokumentów również można byłoby przemyśleć na nowo.