Odkrywanie przez konstruowanie


Nowe technologie, które wdzierają się do szkół na całym świecie, pozwalają wykorzystywać całkiem starą już prawdę o skutecznej edukacji: wiedzę i umiejętności najłatwiej jest tworzyć podczas praktycznych działań

Drukarki 3D, mikrokontrolery Arduino, roboty, mikrokomputery Raspberry Pi, Scratch, Lego Mindstorms, Ozoboty – to tylko kilka z technologii i idei, które szturmują szkoły i rozpalają wyobraźnię edukatorów. Równolegle olbrzymią popularność zdobywa tzw. ruch makerski (od maker – twórca). Wykorzystując rozwój technologii i coraz niższe ceny, makerzy tworzą tzw. fablaby (od ang. fabrication laboratory) i makerspace’y (przestrzenie do działań), w których tworzą nowe rozwiązania i przedmioty. W połączeniu z trendem rozwijania edukacji w kierunku STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics) coraz popularniejsze są zajęcia, których uczestnicy tworzą rozwiązania technologiczne i w ten sposób zdobywają kompetencje, które w innym wypadku nabyliby, ucząc się na pamięć przy biurku. Przykładem może być program Can-Sat, realizowany przez Centrum Nauki Kopernik, który zachęca młodzież do samodzielnego konstruowania minisatelitów i prowadzenia za ich pomocą badań naukowych. Daje im to szansę zaangażowania się w prawdziwy projekt inżynierski już na etapie edukacji szkolnej.

Co ciekawe, o tym, że edukacja powinna polegać właśnie na tworzeniu przedmiotów przy użyciu dostępnych technologii, przekonywał już w latach 80. XX wieku Seymour Papert, profesor MIT, matematyk i edukator. Jego zdaniem to właśnie w ten sposób nauczymy się najwięcej, i to nie tylko praktycznych umiejętności, ale też wiedzy z zakresu tradycyjnych przedmiotów szkolnych.

Papert swoją teorię dydaktyczną nazwał konstrukcjonizmem, a oparł ją na wieloletniej współpracy z Jeanem Piagetem, słynnym szwajcarskim psychologiem, autorem teorii rozwoju poznawczego dzieci. Obaj w podobny sposób postrzegali zasady działania ludzkiego umysłu. Choć na początku XX wieku panowało przekonanie, że ludzie uczą się przez transmisję (nauczyciel podaje wiedzę, a uczeń ją zapamiętuje), Piaget udowodnił, że dzieci aktywnie konstruują wiedzę na temat zjawisk oraz rzeczy poprzez obserwację i interakcję ze światem, i tworzą własne teorie na jego temat. Drugą nogą konstrukcjonizmu jest więc przekonanie, że uczenie się to konstruowanie wiedzy, a nie zapamiętywanie.

Jaki ma to związek z edukacją pozaformalną? Z ideą learning by doing zgodzą się chyba wszyscy pracownicy młodzieżowi. Wyobraźmy sobie na przykład konstrukcjonistyczną edukację ekologiczną: zamiast rozmawiać o ekologii w sali szkoleniowej, budujemy i programujemy stację pogodową czy badawczą za pomocą mikrokontrolera i komputera. Zamiast warsztatów o smogu, konstruujemy czujniki zanieczyszczeń, rozmieszczamy je w mieście i sprawdzamy dane. Dzięki rozwojowi technologii takie rozwiązania są już tanie. A dzięki konstrukcjonizmowi rozwijamy także pozostałe kompetencje, np. społeczne i obywatelskie, nie mówiąc już o pozostałych kompetencjach kluczowych, czy kompetencjach potrzebnych obecnie na rynku pracy.

Mimo atrakcyjności i wpisywania się w światowe trendy konstrukcjonizm pozostaje szerzej nieznany w Polsce. Dlatego w Centrum Nauki Kopernik zdecydowaliśmy poświęcić temu tematowi XII Konferencję Pokazać-Przekazać, która odbyła się w sierpniu 2018 r. Zapraszamy do zapoznania się z publikacją pokonferencyjną, która będzie dostępna w listopadzie na stronie:

www.kopernik.org.pl/projekty-specjalne/konferencja-pokazac-przekazac.