Praktyki w europejskim wymiarze


Zdobywają umiejętności, szlifują język, przywożą wspomnienia i doświadczenia zawodowe. A przede wszystkim mają znacznie większe szanse na znalezienie pracy. Mowa o uczniach biorących udział w zawodowych stażach zagranicznych.

Tu uczą się przyszli hotelarze, gastronomowie oraz kolejarze. Mowa o Zespole Szkół  im. Kazimierza Kałużewskiego i Juliusza Sylli w Zduńskiej Woli. – To zawody usługowe, a umiejętności zdobywane podczas wyjazdów są cenione przez pracodawców. Potwierdzają je oficjalne dokumenty Europass Mobilność, które uczniowie otrzymali podczas konferencji podsumowującej zagraniczne praktyki w szkole – wyjaśnia  dyrektor placówki Agnieszka Jaśkiewicz.

Spotkanie zorganizowano już po raz trzeci w ramach Europejskiego Tygodnia Umiejętności zawodowych, by podsumować dotychczasową – imponującą – międzynarodową działalność szkoły. Od 2011 roku wyjechało stąd  400 uczniów oraz 50 nauczycieli zawodu. Szkolili się we Włoszech, w Hiszpanii, Szkocji, Anglii, a nawet na Malcie. W 2018 i 2019 hotelarze i kucharze szlifowali swoje umiejętności w hiszpańskiej Maladze, a kolejarze – angielskim Bristolu. O swoich doświadczeniach opowiadali sami uczestnicy praktyk. Młodzi ludzie, którzy w przyszłości będą gotować w restauracjach i obsługiwać nas w hotelach, przyjrzeli się m.in. warunkom i kulturze pracy panującym w innych krajach, poznali skład i tajniki kuchni hiszpańskiej, ekologicznej, dowiedzieli się, jak zorganizowana jest obsługa klienta w hiszpańskich hotelach. Mogli liczyć na pomoc pracowników, szlifować język, kompetencje komunikacyjne i międzykulturowe, uczyć się samodzielności, odpowiedzialności, elastyczności, ale i pracy w grupie. Najodważniejsi stanęli nawet  za recepcyjną ladą w hotelu.  Kolejarze w Bristolu mieli szansę uczestniczyć w prawdziwych robotach torowych, podpatrzyć ciekawe rozwiązania dotyczące kolejowych nawierzchni, spróbowali swoich sił w inżynierii mostów, sprawdzali wytrzymałość materiałów w laboratorium. Zgodnie twierdzą, że to niezapomniane wyjazdy, które sprawiły, że są bardziej otwarci na świat, pewniejsi siebie, a przede wszystkim lepiej radzą sobie z komunikacją w obcym języku. Nie boją się wyzwań, czują się docenieni, choć przyznają, że te zagraniczne praktyki wymagały od nich sporo wysiłku i zaangażowania. Bez tremy stawali przed zgromadzonymi, by podzielić się swoimi wrażeniami, spostrzeżeniami, nadal pełni pozytywnych emocji i radości. Myślą także o kolejnych stażach i wierzą, że zdobyte umiejętności,  które potwierdzają certyfikaty Europass, przydadzą im się w życiu zawodowym.

By jeszcze bardziej zbliżyć do siebie przyszłych pracowników i pracodawców, na konferencji – poza przedstawicielami szkoły i władz lokalnych, m.in. wójtem Henrykiem Staniuchą, członkiem zarządu powiatu zduńskowolskiego Marcinem Łabędzkim, pracownikami Urzędu Gminy – pojawili się także lokalni pracodawcy. Wśród nich był m.in. Jan Malinowski, prezes Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, który właśnie spośród absolwentów kierunku kolejarskiego często wybiera przyszłych pracowników prowadzonej przez siebie spółki. Opowieściom o doświadczeniach i nowych umiejętnościach nabytych przez uczniów na wyjazdach przysłuchiwali się także lokalni restauratorzy oraz właściciele hoteli i pensjonatów. Wszyscy mogli spróbować pysznych dań, które uczniowie przygotowali razem ze swoimi nauczycielami zawodu, szlifującymi umiejętności zawodowe i dydaktyczne m.in. dzięki Job Shadowingowi (nauka przez obserwację) i zagranicznym szkoleniom.

Cała europejska działalność Zespołu Szkół w Zduńskiej Woli spoczywa na barkach jednej nauczycielki Anny Jankowskiej. – Dzięki stażom uczniowie mają wyższą samoocenę, wiedzą już, że mogą zostać tu lub pracować gdzieś w Europie. Ci najlepsi po zakończeniu praktyk od razu otrzymują propozycje lub choć gwarancje pracy, gdyby zechcieli wrócić – opowiada.  Jankowska dba też o to, by staże odbywały się zgodnie z systemem ECVET oraz kończyły się otrzymaniem dokumentów Europass,  potwierdzających nie tylko okresy kształcenia za granicą, ale także ujednolicone umiejętności, opisane zgodnie z Europejskimi Ramami Kwalifikacji. Kryteria weryfikacji szkoleń wpisywane są w porozumienia z pracodawcami oferującymi uczniom praktyki. Oceny dokonują mentorzy –  opiekunowie indywidualnych praktyk. Wypełnioną kartę ocen uczniowie otrzymują, jak świadectwo, na zakończenie stażu. – To przydatny system,  transparentny dla wszystkich pracodawców, w Polsce i za granicą. Miejsca stażu różnią się od siebie: czasami to hotelowa restauracja, czasami ekologiczny mały bar. Pracę naszych uczniów oceniają  praktycy, nie nauczyciele. Gdy dzięki systemowi ECVET muszą skupić się na ocenie efektów, subiektywne sympatie i antypatie mają dla nich mniejsze znaczenie – podsumowuje koordynatorka ze Zduńskiej Woli.

Jankowska ma duże doświadczenie w realizacji projektów. Przyznaje, że młodzi ludzie są coraz lepiej przygotowani i wiedzą, czego od takich szkoleń oczekują, upominają się o dokumenty Europass i gdy szukają pracy, pokazują je potencjalnym pracodawcom. Początki wyglądały inaczej, uczniowie bali się wyjeżdżać, rezygnowali, nie wiedzieli, co na takich stażach ich spotka. Teraz chętnych jest więcej niż miejsc, nikogo zachęcać nie trzeba. Niektórzy dla tych praktyk wybierają właśnie tę szkołę. I choć nadal często dla wielu  jest to pierwszy wyjazd zagraniczny, jadą z optymizmem i pewnością siebie. Także dzięki tym szkoleniom częściej decydują się łączyć naukę w technikum z pracą zawodową, np. w barze czy motelu. Wielu z nich myśli także o pracy za granicą, choćby na jakiś czas. By jeszcze wzmocnić swoich podopiecznych, koordynatorka planuje przygotowanie projektu na staże długoterminowe. – By młodzi ludzie mogli się przekonać, jak się żyje za granicą. Chciałabym także zaprosić do Zduńskiej Woli tych nauczycieli, którzy na mobilnościach szkolili pedagogów, by popracowali z naszymi uczniami – wyjaśnia.

Niewielki zespół szkół w miejscowości oddalonej o godzinę drogi od Łodzi jest przecież w Europie, a dzięki mobilnościom ich system szkolenia  osiąga poziom porównywalny z europejskim. Dodatkowo sprzyja usuwaniu barier, otwartości i rozwijaniu kompetencji komunikacyjnych i międzykulturowych.

A co o zagranicznych praktykach mówią sami główni zainteresowani?

Mateusz Król, IV klasa o profilu hotelarskim, Zespół Szkół w Zduńskiej  Woli

Za pół roku zdaję maturę. Chcę otworzyć własną kawiarenkę tutaj, w Zduńskiej Woli. Jeśli to jednak nie wypali, mam też dwie propozycje pracy w Domu Misyjnym. Być może także dzięki temu, że dwukrotnie byłem na praktykach w Hiszpanii. Gotowałem w Úbedzie i Maladze. Mam dokumenty Europass Mobilność, ale wydaje mi się, że ważniejsze jest… doświadczenie, jakie udało mi się tam zdobyć. Co prawda, papiery potwierdzają to, czego się tam nauczyłem, ale polscy pracodawcy chyba jeszcze nie do końca je znają i rozumieją. Wolą sprawdzić, czy sobie dam radę w kuchni, niż czytać papiery. Za granicą jest z tym trochę lepiej.
Praktyki były ciekawym doświadczeniem i ciężką pracą. Z hiszpańskiego znam tylko podstawowe słowa, ale mimo to moi szefowie w Maladze powiedzieli, że z chęcią mnie zatrudnią, bo jestem dobrym pracownikiem i świetnie sobie radzę. Podobnie było w Úbedzie. Mentor powiedział, że gdy tylko będę się wybierać do Hiszpanii, mam mu dać znać, a pomoże mi znaleźć pracę.

Hubert Łyczkowski, III klasa hotelarstwa, Zespół Szkół w Zduńskiej Woli

O zagranicznych praktykach dowiedziałem się dopiero w tej szkole. Wcześniej nikt mi o tym nie mówił, ani pani od doradztwa zawodowego, ani nauczyciele w gimnazjum. Na szczęście trafiłem tutaj i już mogę pochwalić się pierwszym stażem w Hiszpanii. Za chwilę lecimy na kolejne praktyki, na Maltę. W Hiszpanii uczyłem się języka. Miałem też szansę rozmawiać po angielsku.  Ten drugi język znam dość dobrze i pewnie dlatego udało mi się dostać na praktykę w recepcji  hotelu.  Podobno udaje się to nielicznym. Dzięki tym trzem tygodniom już inaczej patrzę na pracę w hotelu. W Polsce mamy jeszcze sporo do zrobienia. Dorabiam w małym motelu, gdzie wszelkie rezerwacje zapisuje się… w zeszycie. Tam pracuje się w profesjonalnych systemach, dostępnych dla wszystkich z obsługi. Widziałem je po raz pierwszy, ale wiem, że teraz poradzę sobie wszędzie. Oczywiście, swoim potencjalnym pracodawcom pokażę dokumenty Europass. Uważam, że są tak samo ważne jak dyplomy ukończenia kursów czy szkoleń, choć obawiam się, że polscy pracodawcy bardziej cenią umiejętności niż certyfikaty. Teraz z niecierpliwością czekam na wyjazd na Maltę, bo tam mówią głównie po angielsku. Słyszałem dobre opinie o tym kraju, może będę chciał zostać tam na dłużej? I zabrać ze sobą mamę, jak tylko będę mógł. Obiecałem jej to.

Natalia Sajda, III klasa Technikum Hotelarskiego w Zduńskiej Woli

Miałam praktyki już w trzech trzygwiazdkowych hotelach. Jeden był tutaj, w Polsce, w Sieradzu, pozostałe za granicą, dzięki unijnym praktykom szkolnym. Ten angielski wyglądał znacznie gorzej niż nasz, hiszpański za to zrobił na mnie ogromne wrzenie; ja mu daję pięć gwiazdek.  W każdym z tych miejsc dużo się nauczyłam. W Anglii z hotelu korzystali głównie Żydzi. Po raz pierwszy miałam okazję poznać ich bliżej, dowiedzieć się czegoś o ich kulturze, zwyczajach, nawet kuchni. Jeden z gości, gdy dowiedział się, że jestem z Polski, zaczął do mnie mówić łamaną polszczyzną. Okazało się, że kiedyś pracował z Polakiem. W hiszpańskim hotelu wszystko musiało być pod linijkę, zwracano uwagę na każdy szczegół. Już wiem, że gwiazdki gwiazdkom nierówne, ale wszędzie dawałam radę. Mam dwa dokumenty Europass Mobilność. Potwierdzają moje doświadczenie, są bardzo szczegółowe i moim przyszłym pracodawcom powiedzą, co potrafię robić, z czym się już zetknęłam, a nad czym jeszcze muszę popracować. Przede wszystkim jednak mówią o moich kompetencjach językowych i o kompetencjach miękkich: czy potrafię pracować w grupie. Gdy je otrzymałam, czułam się, jakbym dostała świadectwo, które przyda mi się w przyszłości. Zwłaszcza że hotelarstwo to branża rozwojowa, ale i konkurencyjna. Jest wiele szkół i wielu absolwentów. Chciałabym wyjechać z Polski i znaleźć swoje miejsce gdzie indziej. Tylko mieszkając za granicą, poznam innych ludzi, ich kulturę, nauczę się nowych rzeczy. A w znalezieniu pracy z pewnością pomoże mi Europass.

Katarzyna Merczyńska, absolwentka Technikum Transportu Kolejowego w Zduńskiej Woli

Wybrałam kolejarstwo, bo to tradycja rodzinna. Mój tata jest toromistrzem, pracują tam moi wujkowie, kiedyś pracował dziadek. Udało mi się pojechać na dwa branżowe staże w Bristolu i Edynburgu. Z każdego otrzymałam dokumenty Europass Mobilność. Na praktykach dowiedzieliśmy się, jak wygląda i działa kolej w innym kraju. Poznałam specyfikę pracy na różnych stanowiskach w angielskiej i szkockiej kolei. Teraz szukam pracy i mam za sobą wiele rozmów kwalifikacyjnych. Pracodawcy zwracali uwagę na te dokumenty, dopytywali, co tam robiłam, czego się nauczyłam. Europass potwierdza także moją znajomość języka i brak bariery językowej. Ja po prostu nie boję się mówić po angielsku. To szczególnie ważne w branżach usługowych. Już wiem, że nawet gdy brakuje mi jakiegoś angielskiego słowa, to tej drugiej osobie też zależy na tym, by się ze mną porozumieć, więc zamiast się ze mnie śmiać, będzie starała mi się pomóc. Tę pewność można zdobyć tylko za granicą, tego nie da się nauczyć na lekcjach. Jeśli nie znajdę pracy w Polsce, mogę stąd wyjechać. Nie bałabym się nawet zostać konduktorem, choć ta praca ściśle wiąże się ze znajomością języka. Wierzę, że moje zagraniczne praktyki i dwa lata angielskiego zawodowego w szkole wystarczą. Wiem jednak, że nie mogłabym zostać za granicą na stałe.