Świat wirtualny pochłania coraz bardziej


Rozmowa z Andrzejem Supronem, mistrzem świata, srebrnym medalistą olimpijskim, dwukrotnym mistrzem Europy i trzynastokrotnym mistrzem Polski w zapasach, prezesem Polskiego Związku Zapaśniczego

Zapasy są dziś w ofercie sportowej każdej szkoły w Stanach Zjednoczonych. Marzy się panu, żeby tak samo było w Polsce?

Bardzo bym chciał, bo uważam, że to najlepsza dyscyplina ogólnorozwojowa. Jak żadna inna pozwala dzieciom w wieku szkolnym na podniesienie sprawności i siły fizycznej. Jest też idealnym wstępem do zainteresowania się innymi dyscyplinami. Zapasy są szczególnie ważne dla uczniów pierwszych trzech klas podstawówki. Dla nich zajęcia ruchowe bardzo często prowadzą panie od śpiewu czy rysunku, które – przy całym do nich szacunku – nie mają pełnej wiedzy na temat kultury fizycznej, a już na pewno ćwiczeń ogólnorozwojowych. A przecież najważniejsze są podstawy. Jeśli ktoś nabierze złych nawyków już na tym etapie, to później będzie bardzo trudno je wyeliminować. Te postawy związane z aktywnością ruchową w początkowym etapie rozwoju fizycznego dziecka są niezwykle ważne.

Stąd projekt „Zapasy w każdej szkole”?

To był mój pomysł na to, co zrobić, żeby odciągnąć dzieciaki od siedzenia w internecie, z głową pochyloną nad smartfonem i graniem przed komputerem. Niestety dziś świat wirtualny pochłania coraz więcej młodych ludzi. A ja uważam, że dzieci chcą się ruszać, bo mają w sobie ogromne ilości testosteronu. Trzeba im tylko coś zaproponować. Rodzice często nie mają czasu i dlatego dzieciaki same sobie organizują zajęcia i wybierają to, co przyjemniejsze i nie wymaga wysiłku. Jak dziecko ma do wyboru zjeść cukierka czy witaminę, to wiadomo, że sięgnie po to pierwsze. Dlatego trzeba tak kombinować, żeby witamina była w cukierku.

Uda się poprzez zapasy zachęcić dzieci do ruszania się?

Po to stworzyłem Akademię Sportu Andrzeja Suprona. Organizujemy rywalizacje między szkołami. A takie współzawodnictwo uwielbiają dzieciaki. Wtedy wyzwalają się nieprawdopodobne emocje, nie tylko wśród uczniów. Czasem to jest o tyle zabawne, że dyrektor szkoły jest bardziej zaangażowany w turniej niż nauczyciel WF-u. Zapasy to sport dla wszystkich: rywalizują osoby grube i chude, chłopcy i dziewczynki, z poszanowaniem zasad, bez agresji. Co ważne. nie wymaga dużych pieniędzy ani specjalnych umiejętności. W ramach Akademii organizujemy także rywalizacje między klubami z całej Europy.

To dobry pomysł na projekt, który mógłby powalczyć o wsparcie finansowe w ramach programu Erasmus+ Sport.

Już raz składałem wniosek i się nie udało. Ale nie poddaję się, w końcu jestem sportowcem. Nawiązaliśmy kontakt z klubami ze Szwecji, Norwegii i Danii. Bardzo podoba mi się idea wymiany doświadczeń między podobnie działającymi inicjatywami w różnych krajach. To może przynieść korzyści nam wszystkim. I nie chodzi tylko o popularyzację mojej ukochanej dyscypliny sportowej. Cieszę się też, że o moim programie jest coraz głośniej na świecie. Dostaję sygnały z bardzo egzotycznych państw między dwiema Amerykami, które chciałyby stworzyć podobne akcje dla dzieciaków u siebie. Im więcej takich akcji na świecie, tym lepiej dla nas wszystkich. I mówię to nie tylko jako trener, nauczyciel i biznesmen, ale też jako ojciec i sportowiec.

Rozmawiał Michał Radkowski – mobilny korespondent FRSE
Zdjęcie: Luka Lukasiak