Święta na obczyźnie, czyli nauka o sobie samym


Piszę ten felieton tuż przed okresem świąteczno-noworocznym. Opowiem więc kilka historii z Erasmusa.

W czasie świąt spora część studentów wraca do kraju, szczególnie jeśli uczy się w państwach sąsiadujących. Jest też jednak grono, które zostaje za granicą – w końcu bilety lotnicze właśnie przed świętami są najdroższe. Choć w gronie znajomych łatwiej jest znosić rozłąkę, w czasie świąt staje się to wyjątkowo trudne. Wyobraźcie sobie np. spędzanie Bożego Narodzenia w Turcji.

To kraj, który wcale tego święta nie obchodzi, a jednocześnie jest jednym z najczęściej wybieranych przez polskich studentów. Na ulicach nie czuć magii świąt, kolorowych światełek, nie ma pięknie ubranych choinek. Jest inaczej, fascynująco, ale czegoś brakuje. Moi rozmówcy z audycji „Erasmus Evening” – Polacy studiujący w Stambule – postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. By zdobyć drzewko, wsiedli w autobus i pojechali pod miasto. Za stojak posłużyła im 5-litrowa butelka, a ozdoby kupili w chińskim markecie. I sami zrobili sobie święta. Okazało się, że osoba na co dzień gotująca tylko chińskie zupki potrafi lepić pierogi – i to od razu 230! Najpierw była kolacja wigilijna ze znajomymi, a potem… z rodziną na Skypie.

Teraz odwróćmy sytuację. Przed laty byłam mentorką, czyli studentką z Polski opiekującą się studentami zagranicznymi. Zostałam przewodniczką pewnej Hiszpanki. Wiedziałam, że jako jedna z niewielu osób zostanie w Polsce na święta. Wiele razy zapraszałam ją do swojego domu, rodzice bardzo chcieli ją poznać. Ale wstydziła się i została w akademiku w Poznaniu. Budynek opustoszał, z obcokrajowców została tylko ona i Turek, który z racji wyznawanej religii, wolne potraktował jako dobrą okazję do wyspania się. Na dodatek w akademiku nie działał internet, więc miała kłopoty z połączeniem się z rodziną. Dopiero kilka lat później (wciąż się przyjaźnimy) przyznała, że początek świąt… przepłakała w pokoju. W końcu jednak zdecydowała się zorganizować jednoosobowe mini święta. I wiecie co? Powiedziała, że w życiu nie miała lepszej lekcji o samej sobie. Nie sądziła, że może być tak kreatywna i z czekolady, herbatników i migdałów zdoła przygotować tradycyjny turron.

Przekonała się, jak silnie kultura jest w niej zakorzeniona i co ważniejsze – że zawsze sama da sobie radę. Dostrzegła, że potrzeba odwagi, aby poczuć się komfortowo we własnym towarzystwie. I że zamiast płakać, lepiej wziąć sprawy w swoje ręce. Niby proste, ale na „własnej skórze” łatwiej jest się nauczyć.

Pchnijcie więc swoich studentów, niech jeżdżą na wymiany i chłoną świat. Z pewnością kiedyś Wam za to podziękują. W końcu Europa (i świat!) czeka na aktywnych. Spokojnych Świąt!

Gabriela Jelonek – stypendystka programu Erasmus i Erasmus+. W 2017 r. otrzymała Europejską Nagrodę im. Karola Wielkiego dla Młodzieży oraz statuetkę EDUinspiracje Media. Obecnie związana z grupą Polska Press.