Umiejętności miękkie


Jakiś czas temu zdawałam maturę z niemieckiego. Zachęcona sukcesem i chcąc wykorzystać potencjał ekonomiczny Międzynarodowych Targów Poznańskich, zgłosiłam się do agencji rekrutującej hostessy. Pękając z dumy, zaznaczyłam w formularzu znajomość trzech języków obcych, w tym niemieckiego. Zatrudniła mnie firma produkująca osprzęt do wózków widłowych. Zlecenie obejmowało, cytuję: „Luźne tłumaczenie rozmowy podczas śniadania firmowego”.

O umówionej godzinie stawiłam się przed wejściem do jednej z większych poznańskich firm z branży. Po chwili z portierni wychylił głowę miły pan i zapytał, czy to ja jestem tłumaczem szkoleniowym. Odpowiedziałam, że przykro mi, ale nie, nie jestem. Po pięciu minutach ten sam pan wychylił się z okienka ponownie i poprosił o moje nazwisko. Gdy je podałam, potwierdził: „Tak, pani będzie tłumaczyła szkolenie. Załoga czeka”. Omal nie zemdlałam.

Poproszono mnie do wielkiej hali, w której czekali już: Hans – szef serwisu z Niemiec, mój pracodawca, kierownik zmiany i pięćdziesięciu pracowników technicznych. Po kilku słowach powitania w pomieszczeniu pozostali: niemiecki serwisant, brygadziści i ja.

Najpierw po niemiecku przedstawił się Hans, potem po niemiecku przedstawił mnie. I to było moje pięć minut. Ujmująco miłym głosem zaczęłam od przeprosin, przyznając, że moja znajomość niemieckiego języka technicznego jest żenująco słaba. A dalej pozostawiłam panom wybór: albo się rozstaniemy, oczywiście – z mojej winy, albo podejmę wyzwanie, natomiast proszę zgromadzonych o pomoc i obiecuję, że całą gażę przeznaczę na dziękczynne gadżety dla załogi.

Moje słowa padły na podatny grunt, bo w odpowiedzi usłyszałam: „Kochana, wspaniale, wreszcie coś będzie się działo na szkoleniu. Pomożemy!”. I niebawem osiągnęłam mistrzostwo – nie tyle w wykładzie na temat działania pozycjonera wideł z przesuwem bocznym, ile w zakresie rozwinięcia umiejętności radzenia sobie ze stresem, wypracowania kompromisów, zdolności perswazyjnych, kreatywności, łatwoś-
ci nawiązywania relacji. Nie nabyłam natomiast umiejętności planowania pracy według ścisłych wytycznych. Ale do dziś spotkanie w fabrycznej hali mam przed oczami w sytuacjach kryzysowych – jako niezapomniany bodziec motywacyjny.

Wspomniana sytuacja pokazuje też, że warto
– a niekiedy wręcz trzeba – być elastycznym, nie zamykać się we własnej skorupie (zawodowej czy życiowej). Jeszcze jeden przykład? Proszę bardzo.

Niedawno gościem poznańskiej Akademii Muzycznej była Ulla Miilmann, solistka
The Copenhagen Philharmonic Orchestra, profesor The Royal Danish Academy of Music w Kopenhadze. I jednocześnie założycielka oraz dyrektorka firmy logistycznej Miilmann Transport, zarządzająca flotą czterech tirów i sześciu ciężarówek. Flecistka i wózki widłowe, flecistka i ciężarówki? Owszem, to możliwe.

*prof. dr hab. Ewa Murawska – wykładowca Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu, prezes Fundacji Eve&Culture, dyrektor Polsko-Norweskiego Centrum Kultury w Poznaniu. Tytuł profesora zwyczajnego odebrała od prezydenta RP w maju
2019 r., przed skończeniem 40 lat.