Umiejętności przyszłości


Rozmowa z Menną Kleine z Republiki Południowej Afryki, przewodniczącą jury w kategorii beauty therapy

Dlaczego w pani kraju to właśnie dziewczęta potrzebują wsparcia?
Ponieważ chłopcy, co do zasady, od zawsze takie wsparcie mają – zapewnia się im możliwości rozwoju tylko dlatego że są mężczyznami. To powód, dla którego to dziewczynom pomagam się uczyć. Nie znaczy to jednak, że wykluczam chłopaków. Nie tyle zresztą o płeć tu chodzi, co o dostęp do nauki i zdobycie umiejętności. Bo jeśli coś potrafisz, jest przed Tobą przyszłość. W RPA bardzo wiele osób takiej przyszłości nie miało, bo nie miało szansy się uczyć.

A Worldskills taką szansę stwarza?
Tak, Worldskills jako ruch międzynarodowy. Naszym celem jest uświadomienie młodym ludziom, że zdobycie kwalifikacji to jedno, a ciągły rozwój to drugie i że zdobywając zawód, możesz zawsze iść dalej, możesz bez ograniczeń specjalizować się w pokrewnych dziedzinach. Co więcej: nie potrzebujesz do tego studiów. Nie chcę przez to powiedzieć, że studia są przereklamowane, raczej to, że to nie one muszą być kropką nad i. Ja sama przeszłam wszystkie etapy kształcenia, ale zaczynałam od zdobywania umiejętności imając się różnych prac: sprzedawałam gazety, zamiatałam włosy u fryzjera. To pomogło mi zrozumieć, czego chcę w życiu i zaczęłam o to walczyć. To nie było łatwe, tym bardziej że byłam dziewczyną.

Oczekiwania wobec pani były inne?
Od dziewcząt w moim kraju oczekuje się, że skupią się na rodzinie. I tak rzeczywiście jest – to one są jej spoiwem. Jednak bardzo często mężczyźni opuszczają swoje żony, a wtedy to na tych ostatnich spoczywa odpowiedzialność utrzymania rodziny. Jeśli więc wcześniej zdobyły kwalifikacje, teraz będą mogły nakarmić swoje dzieci.

Jak więc umożliwić im zdobycie zawodu?
W RPA od tego roku szkolnego zniesiono opłaty w szkołach publicznych. To przełom! Ale też dopiero pierwszy krok. Budujemy więc sieć szkół – kolegiów zawodowych, w których można nauczyć się profesji. I ją pokochać. Zbyt wiele życia poświęcamy na pracę, by robić coś, co nie sprawia nam przyjemności. Żywiąc pasję do swego zawodu, jesteśmy bogaci jako ludzie. Mnie się to udało.
W świetle trudności, o których pani mówi, ktoś musiał pani w tym pomóc.
Miałam to szczęście, że natrafiłam na odpowiednie wzorce. Moi rodzice, ludzie surowi i zdeterminowani, nie mieli lekko, bo przed laty jako niewykształceni emigranci przybyli do RPA w poszukiwaniu pracy. Ich asem w rękawie był jednak fach, dzięki któremu osiągnęli sukces. Wyrośli na prężnych przedsiębiorców, którzy mogli sobie pozwolić na wczesną emeryturę. Razem i każde z osobna byli mymi pierwszymi mentorami. To oni kazali mi się uczyć. Kiedy odkryłam w sobie pasję do kosmetologii i zaczęłam ją realizować, zrozumiałam, że mogę też uczyć innych.

Czym jest więc beauty therapy? To medycyna, kosmetyka czy coś jeszcze innego?
Ta dziedzina ma wiele odsłon. Są ci wykonujący makijaż, manicure, czy nawet tatuaże, których praca to nieraz małe dzieła sztuki. Są też naukowcy, którzy zwracają uwagę na zdrowie i składniki kosmetyków oraz na to, jak wpływają one na organizm, a nie tylko, czy dobrze kamuflują niedoskonałości. To medycyna estetyczna, w której wykorzystując technologię, specjalistyczne urządzenia, poprawiamy stan naszej skóry.

A więc w pewnym wieku nie obejdzie się bez skalpela?
Stosujemy techniki bezinwazyjne. I oczywiście, że można się obejść bez takiej ingerencji. Widząc określone oznaki starzenia, potrafię ocenić, jakie mają źródło i leczyć przyczyny. A na różne osoby działają różne metody. Wszyscy jednak chcemy wyglądać dobrze. Zanim więc sięgniemy po technologię, musimy zadbać o odpowiednie nawyki.

Jakie?
Zbilansowana dieta, dużo ruchu, samodzielna regularna pielęgnacja skóry, bo ona jest lustrem naszego organizmu i kiedy trzeba, wysyła sygnały ostrzegawcze. Holistyczne podejście do urody (ang. holistic beauty therapy) pozwala wychwycić związki między tym, co masz w środku, a tym, jak wyglądasz. Według niego kształcimy w RPA.

I teraz te młode uczennice biorą udział w światowych zawodach.
Tak, to dla nich ogromne osiągnięcie, bo musimy mieć świadomość, że walkę o to, by się tu znaleźć zaczynały prawdopodobnie od zera. A kiedyś osiągną wiele więcej.
Długo będą musiały czekać na sukces?

To zależy od nich. Radzę im, by od samego początku dawały się poznać swoim potencjalnym klientom, tak by tamci widzieli, jak one się rozwijają i nabierali przekonania, że warto oddać się w ich ręce. Pokazać, że znają fach, że umieją prowadzić biznes. Budować własną markę, a w międzyczasie wciąż się szkolić, by być jak najlepszym. I nie bać się iść własną drogą.

Rozmawiała w Kazaniu Beata Maluchnik