W jakich spodniach chodzi kreatywność?


Wyjątkowi prelegenci – w tym wykładowcy akademicy, pracodawcy, a także ludzie sztuki – sprawili, że II Kongres Rozwoju Systemu Edukacji nie był jedynie spotkaniem o wyzwaniach, które stoją przed polskimi szkołami i uczelniami. Na stadionie PGE Narodowy nie zabrakło nawet profesora wykorzystującego w pracy dydaktycznej… utwory Édith Piaf

Uczestnicy kongresu debatowali na stadionie PGE Narodowy pod hasłem „Mądrość – Kreatywność – Innowacyjność. Kształcenie dla przyszłości”. – Nasze pierwsze spotkanie, przed rokiem, było o tym, że przyszłość jednak da się trochę przewidzieć. Dzisiaj chcemy porozmawiać, jak przygotować na nią młodzież – mówił dr Paweł Poszytek, dyrektor FRSE, otwierając kongres.

Trafionym pomysłem okazało się zaproszenie prof. Krzysztofa Zanussiego, który zainaugurował spotkanie wykładem pt. „Prawda w czasach nieprawdy, wiara w czasach niewiary” (zilustrowany fragmentem pokazu jego filmu „Cwał”). Nawet jeśli reżyser i scenarzysta wygłaszał tezy, z którymi nie zgadzała się część późniejszych panelistów, jego wystąpienie nadało kongresowi wysoką temperaturę i dynamikę. Np. dla prof. Zanussiego młodość była kiepskim czasem w życiu – elegancko ubrany filmowiec wezwał dorosłych, wciąż chodzących w obcisłych dżinsach, aby z nich jak najszybciej zrezygnowali.

– Ale właśnie kreatywność chodzi w obcisłych spodniach, kreatywność jest młoda! – kontrował kilka godzin później Aleksander Sala, prezes technologiczno-informatycznej firmy Kolibro, podczas sesji o umiejętnościach pożądanych przez współczesnych pracodawców. Jej uczestnicy dość krytycznie odnieśli się do obowiązujących w polskiej szkole podstaw programowych. Sala wspominał, m.in., że jako uczeń więcej przydatnych mu teraz w karierze przedsiębiorcy kwalifikacji nabywał biorąc udział w organizacji szkolnych gal i przedstawień, niż na zwykłych lekcjach. – Potem były z tego problemy, jak mnie sklasyfikować przed wakacjami, skoro miałem na nich tyle nieobecności – wspominał prezes Kolibro. Gdyby Aleksander Sala miał dziękować szkole, wedle jego słów, byłoby to trochę jak w dowcipie o dwóch skinach, którym należy się wdzięczność, bo w pewnym momencie jednak przestali kopać napadniętą staruszkę… Ale inny z uczestników tej sesji, Rafał Kunaszyk, prezes firmy Eurokreator, był wobec swoich nauczycieli dużo mniej krytyczny. Zapamiętał m.in. historyka, który wcale nie nakazywał wkuwania dat. – Zamiast tego wymagał wskazywania związków przyczynowo-skutkowych, co jak najbardziej przydaje się przedsiębiorcy – mówił Rafał Kunaczyk (z wykształceniem archeologicznym odnosi biznesowe sukcesy kierując firmą, która oferuje szkolenia).

Poza wykładami oraz dyskusjami uczestnicy kongresu mogli wybierać między ośmioma sesjami tematycznymi oraz 10 warsztatami (m.in. o wykorzystaniu telefonów podczas lekcji angielskiego – w miejsce zakazu ich wnoszenia – albo na temat przekonywania młodzieży do nauki niemieckiego, pod prowokującym pytaniem, czy ten język nie wiąże się „chorobą gardła”.). Podczas sesji na temat rozwijania uczniowskiej kreatywności prof. Krzysztof J. Szmidt z Uniwersytetu Łódzkiego udowadniał, że jednak trzeba ją odpowiednio łączyć z wiedzą, bo co komu np. po tym, że „kreator” wymyśli koncept bezprzewodowej słuchawki pod natrysk…

Na debacie podsumowującej kongres pojawił się Dariusz Piontkowski, minister edukacji narodowej. Szef MEN zwrócił uwagę, że szkoła nawet jeśli używa nowoczesnych metod nauczania, to jednocześnie ma elementy stałe: m.in. relację mistrz–uczeń. – Szkoła powinna być konserwatywna, ona musi przekazywać uczniowi pewien zasób wiedzy, aby ten mógł w miarę swobodnie poruszać się we współczesnym świecie, aby miał przynajmniej pojęcie o najważniejszych zjawiskach przyrodniczych, społecznych, które toczą się wokół niego. Powinien mieć też pewną świadomość historyczną, aby wiedział skąd się wywodzi, poczucie przynależności narodowej. Tak, aby ludzie różnych zawodów mogli w swoim państwie rozmawiać. I wnuk z dziadkiem też – podsumował Dariusz Piontkowski.

Podczas kongresu ogłoszono również tegorocznych zwycięzców konkursu European Language Label, czyli wyróżnień za wyjątkowo innowacyjne projekty w obszarze nauczania języków obcych w szkołach i w innych instytucjach. Sześciu laureatów reprezentowało duży przekrój pomysłów: od inicjatorów przetłumaczenia na angielski wspomnień Polaków z czasów II wojny światowej do organizatorów współczesnego spektaklu młodzieżowego, inspirowanego twórczością Szekspira – oczywiście w jego języku.

Natomiast miłością do francuskiego zarażał podczas kongresu prof. Mieczysław Gajos. Romanista, związany z Uniwersytetem Łódzkim i Uniwersytetem Warszawskim, opowiedział, zaraz po wystąpieniu prof. Krzysztofa Zanussiego, jak w swojej pracy dydaktycznej ze studentami wykorzystuje m.in. piosenki Édith Piaf (co przyniosło łodzianinowi i jego jednostce naukowej wyróżnienie ELL w 2016 r.)
– „Non, je ne regrette rien” („niczego, nie żałuję”) – mógł powiedzieć o dniu spędzonym na stadionie PGE Narodowy każdy z uczestników imprezy.