Wstrzymać nauczycieli i ruszyć uczniów


Współczesna edukacja potrzebuje kopernikańskiego przewrotu. Szkoła musi stać się bardziej otwarta, kreatywna i partnerska

Polska szkoła potrzebuje odwagi myślenia, rewizji poglądów pedagogicznych, a nade wszystko postawienia w centrum procesu edukacyjnego samego ucznia. O tym między innymi dyskutowano podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej Szkoła w świecie zmian i nowych technologii, która odbyła się w dniach 21-22 maja 2018 r. w Zakopanem. Przedstawiciele świata nauki, kuratoriów oświaty, ośrodków doskonalenia nauczycieli, dyrektorzy szkół i nauczyciele zastanawiali się nad wyzwaniami stojącymi przed polską szkołą.

Niewątpliwie XXI wiek przyniósł nauczycielom wręcz niewyobrażalne możliwości wpływania na rozwój edukacyjny dzieci i młodzieży. Nowatorskie metody nauczania, nowoczesne technologie cyfrowe, możność realizacji międzynarodowych projektów edukacyjnych – to tylko niektóre możliwości dostępne dla nauczycieli w procesie dydaktyczno-wychowawczym. Wydawałoby się, że polska szkoła realizuje model semper reformanda (łac. stale się reformująca) i odpowiada na aktualne potrzeby edukacyjne uczniów. Jednak w wielu placówkach nadal panuje model oparty na dominującej roli nauczycieli. To oni projektują cele edukacyjne, decydują o sposobach i formach przekazywania wiedzy przedmiotowej. Uczniowie są raczej odbiorcami edukacji, mniej lub bardziej aktywnymi.

Uczyć dzieci, nie przedmiotów

Takie podejście rodzi pokusę przedmiotowego traktowania uczniów. Przejawia się to m.in. w dominującym systemie oceniania, nastawionym na wskazywanie braków i błędów. Słuszne wydają się stwierdzenia rektora Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie prof. Stefana M. Kwiatkowskiego, że niezwykle ważnym zadaniem nauczycieli i pedagogów w nowoczesnym procesie dydaktyczno-wychowawczym jest umiejętność diagnozowania indywidualnego potencjału uczniów, uświadamianie im ich mocnych stron, wzmacnianie ich poczucia wartości oraz uczenie ich kreatywnego podejścia do rozwiązywania problemów. Dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ młodzi ludzie będą musieli w przyszłości rozwiązywać złożone problemy społeczno-zawodowe, które wymagają właśnie kreatywności oraz konkretnych umiejętności i kompetencji. Wielu nauczycieli powinno zatem jak mantrę powtarzać zdanie: „Należy uczyć dzieci, a nie przedmiotów”.

Owoce takiej medytacji przyniosłyby duży pożytek dla całego systemu edukacji. Jest powszechnie wiadome, że w polskich szkołach uczniowie poddawani są różnego rodzaju testom już od pierwszych lat nauki. Na każde pytanie są zwykle jedna lub dwie poprawne odpowiedzi, pozostałe są błędne. Wielu uczniów nawet nieźle wyćwiczyło się w unikaniu kar i otrzymywaniu nagród poprzez dobre zdawanie testów. Nie tędy jednak droga. Jak zauważa prof. Krzysztof J. Szmidt, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości w Katedrze Edukacji Artystycznej i Pedagogiki Twórczości Uniwersytetu Łódzkiego dynamicznie rozwijający się ruch standaryzacji wyników nauczania i uczenia się, który de facto skutecznie hamuje postulaty wychowania do twórczości, trudno pogodzić z wezwaniem do wychowania człowieka kreatywnego. Standaryzacja niszczy indywidualność, samodzielność myślenia i umiejętność podejmowania wyzwań. W dodatku umiejętność rozwiązywania testów w dużej mierze będzie bezużyteczna w kolejnej rewolucji przemysłowej, w trakcie której dominującą rolę odegra edukacja oparta na kreatywności i samodzielności uczenia się.

Dlatego właśnie prof. Szmidt proponuje nauczanie heurystyk, czyli metod twórczego rozwiązywania problemów. W szkołach musi powstać nowa kultura nauczania i uczenia się. Uczniowie powinni mieć możliwość rozwiązywania autentycznych i złożonych problemów, a przy tym mieć prawo do popełniania błędów i samodzielnego wyciągania z nich wniosków. Polskie szkoły potrzebują mniej deklaratywnego, a bardziej realnego podejścia do wychowania w duchu kreatywności. W dłuższym okresie przyniosłoby to znacznie więcej korzyści społeczeństwu i gospodarce opartej na wiedzy.

Szkoły o wysokiej kulturze to placówki, gdzie panuje życzliwa atmosfera, a pytania uczniów są naturalnym efektem edukacji. Jednak wielu nauczycieli ma spore problemy z aktywnym słuchaniem, zadawaniem otwartych pytań, dawaniem i otrzymywaniem informacji zwrotnej oraz stawianiem wyzwań uczniom. Dlatego Lilianna Kupaj, właścicielka Szkoły Coachingu oraz prezes zarządu Fundacji Świadomego Rozwoju Edukacji proponuje wprowadzanie na szeroką skalę coachingu edukacyjnego do szkół, aby pomóc nauczycielom i pedagogom aktywnie motywować młode pokolenie do samodzielnego odkrywania siebie, budowania siły wewnętrznej oraz odważnego stawiania celów. Według L. Kupaj, inwestycja w nauczycieli ma decydujące znaczenie w procesie dydaktyczno-wychowawczym.

W twierdzy oczekiwań

Dobrze funkcjonująca szkoła może w zasadniczy sposób zmienić osiągnięcia uczniów. W świecie, gdzie wszystko wydaje się zmienne (gr. panta rhei), nie wystarczy już przekazywanie wiedzy typu know- -what (wiedza o faktach). Potrzebna jest modyfikacja procesu kształtowania konkretnych umiejętności. Na czym ma polegać? Przywołując metaforę przewrotu kopernikańskiego, należałoby niejako wstrzymać nauczyciela i ruszyć ucznia. To oznacza, że uczeń powinien stać się aktywnym centrum działań – powinien móc zobaczyć, dotknąć, doświadczyć i zweryfikować proces własnej edukacji. Wymaga to jednak przedefiniowania roli nauczyciela i ucznia. Nauczyciel nie może już zamykać ucznia w twierdzy własnych oczekiwań edukacyjnych, ale powinien towarzyszyć mu w praktycznym nabywaniu umiejętności i niezbędnych kompetencji, jakie będą wymagane od niego w zmieniającym się świecie.

Aby mogło do tego dojść, potrzebne jest spełnienie istotnego warunku. Szkoła musi stać się bardziej otwarta, kreatywna i partnerska. A to oznacza, że nauczyciel i uczeń stają się partnerami w podróży z określonego wspólnie tu i teraz do wyznaczonego przez ucznia tam. Warunkiem uczynienia szkoły bardziej otwartą, kreatywną i partnerską jest od-budowanie synergii pomiędzy pokoleniem nauczycieli i uczniów. W niej kryje się duża rezerwa, którą można efektywnie wykorzystać dla rozwoju edukacji w Polsce. Co należałoby zrobić? Wystarczy zatrzymać różne aspekty dominacji szkoły, które wyrażają się między innymi w przewadze: pedagogiki braku nad pedagogiką pozytywną, standaryzacji nad kreatywnością, ilości przekazywanej wiedzy nad jakością, a nade wszystko przewagi nauczyciela nad uczniem. I jednocześnie poruszyć ogromny potencjał uczniów, poprzez stworzenie im większej przestrzeni do aktywnego, kreatywnego i samodzielnego działania w duchu większego zaufania i lepszej kultury współpracy. Można mieć wówczas nadzieję, że polskie szkoły odpowiedzą na współczesne wyzwania społeczno- zawodowe stawiane przed uczniami.