Wszyscy święci od Erasmusa


– Jest Anna, Wojciech i Jacek. Tego ostatniego poznamy dzisiaj bliżej i odwiedzimy jego dom – tak o świętych patronach, związanych z Opolem i Śląskiem Opolskim, opowiadają uczniowie. Uczą się tolerancji, szacunku, komunikacji w języku obcym i współpracy. Poznają drogę swoich bohaterów od codzienności do świętości. Taki tytuł ma zresztą projekt, w którym biorą udział

Jest jesienny poranek jednego z Dni Erasmusa. Autokar z siódmoklasistami wyrusza spod opolskiej Publicznej Szkoły Podstawowej nr 26. – Cieszymy się, ze lekcji nie ma. Mamy nadzieję na przygodę. O Świętym Jacku jeszcze niewiele wiemy. Pani Gizela wymyśliła dla nas zabawy i zagadki, więc pewnie czegoś się dowiemy – zauważa Kacper z VIIA. Mówi o koordynatorce „Od codzienności do świętości” – projektu Erasmus+, którego jest pomysłodawczynią. Gizela Lisy, wywołana do odpowiedzi, dopowiada, że do współpracy zaprosiła szkoły z Litwy, Włoch, Turcji i Rumunii. – Każda z nich zajmuje się własnymi świętymi – dodaje. Zbliżamy się do pałacu w Kamieniu Śląskim, rodowej siedziby Odrowążów, z którego pochodzi dzisiejszy bohater. W drzwiach wejściowych stoi uśmiechnięta przewodniczka. – Witamy w domu Świętego Jacka.

Hiacynt, czyli Jacek

Obiekt robi wrażanie na młodych ludziach. Nie czują się onieśmieleni ani znudzeni i zadają dużo pytań. Dowiadują się, że pałac zmienił się od czasu, kiedy żył tu Jacek. Wtedy była to rycerska wieża mieszkalna, która teraz jest kaplicą jego imienia. – Zobaczymy tę kaplicę? – upewnia się Linda. Przewodniczka pokazuje kolejne sale, opowiada ciekawostki z życia mieszkańców. – W XII wieku ludzie mieszkali w wysokich wieżach, ponieważ łatwiej im było się chronić – tłumaczy. W tym czasie Gizela Lisy razem z towarzyszącymi jej nauczycielkami przygotowują zadania. Na zwycięzców czekają słodkie niespodzianki.

Uczniowie pracują w specjalnie wyznaczonych miejscach, tzw. stacjach. – Już w czasie wiosennego lockdownu szukałam pomysłów na realizację projektu. Dzieci muszą być mocno angażowane. Dlatego dzielimy je na zespoły, które będą rozwiązywać określoną liczbę zadań. Będą to układanki wyrazowe, mapy myśli, puzzle, obrazki, zagadki. Kolejność nie jest ważna, liczy się szybkość – opowiada koordynatorka. Stacje są porozkładane na ławkach w parku przypałacowym. Pogoda na szczęście dopisuje. Czas start.

– Pospiesz się, Marysia. Jak jest Święty Jacek po niemiecku? – woła Sandra. Pracują razem z Nikolą, Marianną i Martą. Dziewczyny są ambitne. Chodzą do VIIB. Mają łatwiej, ponieważ Gizela Lisy ćwiczyła z nimi stacje podczas ostatniej lekcji. W opolskiej podstawówce uczy niemieckiego, który jest językiem tego projektu. Uważa, że poprzez gry i zabawy uczniowie łatwiej zapamiętują słówka. Dowiadują się, że Święty Jacek to Der Heilige Hyazinth.

– Z kolegami ze szkół, które są partnerami projektu, młodzi ludzie rozmawiają także po angielsku, szczególnie z Litwinami. Gościliśmy u nich w zeszłym roku i uczniowie poznali ich patronkę – Świętą Edytę Stein. Teraz rówieśnicy utrzymują regularne kontakty za pomocą mediów społecznościowych – opowiada Lisy. Podobnie było z Włochami, których poznali osobiście podczas lutowego wyjazdu na Sycylię. Odwiedzili Katanię i Palermo i zaprzyjaźnili się nie tylko z nowymi kolegami, ale też z tamtejszymi świętymi – Agatą i Rozalią. Udało się w ostatniej chwili – niedługo po przyjeździe zamknięto granice.

Jacek od pierogów

Nie samą pracą żyje uczeń. Zespół Marysi wygrał. Zajadają się ciasteczkami. Popularnością cieszą się te z ciasta francuskiego z polewą morelową. Pozostali też mają słodką przerwę. Czeka ich jeszcze jedno zadanie: nauczycielka polskiego zorganizowała przy okazji szkolny dzień czytelnictwa. Niektórzy chcą wiedzieć więcej o ich dzisiejszym bohaterze i czytają przewodniki rozdane przez pedagożki. Dzieci szczególnie zelektryzowała wiadomość, że na obiad dostaną pierogi św. Jacka. Szukają w tekście informacji. Bezskutecznie. Przypominają sobie, jak przewodniczka opowiadała historię o Jacku karmiących krakowian pierogami. – Czy są to takie same pierogi? – chce wiedzieć Linda. Okazuje się, że są to jednak zwykłe ruskie.

Rozmowy przy stole toczą się wokół udziału w kolejnych wyjazdach. Młodzi ludzie zastanawiają się, co jeszcze przygotowała dla nich ich germanistka. Cni uczniowie nie brali udziału w poprzednich wydarzeniach. Znają je tylko z opowieści starszych kolegów i fotorelacji z ich wcześniejszych wizyt partnerskich (wiszą na tablicach w szkole). Uczestnicy poprzednich  wyjazdów zakończyli w czerwcu edukację w tej szkole i Lisy zaangażowała teraz tegorocznych siódmoklasistów. Pracować będą do 2021 roku, do końca trwania projektu. Cieszą się, chociaż niewiele jeszcze o nim wiedzą.

– Chciałabym pojechać do Turcji – mówi Marta. – Nie wiem, czy rodzice mnie puszczą – dodaje. Prosi o porcję śmietany do pierogów i zerka na panią Gizelę. – Nie wiem jeszcze, czy w ogólne pojedziemy – zauważa nauczycielka. – Teraz w części wszystko organizujemy zdalnie. Takie są zalecenia, aby była to działalność mieszana [blended mobility – przyp. red.], wykorzystująca nowoczesne technologie komunikacyjne. Mam jednak nadzieję, że wybierzemy się w lutym to Tarsu, skąd pochodzi Święty Paweł – uzupełnia. Dziewczyny chcą wiedzieć, jak się tam dostaną i czy jest to bezpieczne. Pedagożka uspokaja i organizuje zbiórkę –  czas wracać do Opola. Do widzenia, Jacku!

Będą mieli o czym opowiadać

Koordynatorka jest zadowolona. Odprężona przypomina sobie genezę przedsięwzięcia. – Dostałam wiadomość od koordynatora tureckiej szkoły o pomyśle na projekt o świętych w Europie. Razem z panią dyrektor napisałam wniosek – mówi. Udało się. Martwi się jednak, co będzie dalej. – Nie wiadomo, jak rozwinie się pandemia. Oprócz wyjazdu do Turcji pozostało nam jeszcze zorganizowanie wydarzenia na zakończenie projektu w naszej szkole. Wtedy przyjadą wszyscy partnerzy – opowiada. – Muszę porozmawiać ze wszystkimi i wspólnie zadecydujemy. Wiele zależy od Narodowej Agencji Programu Erasmus+, ale nasz opiekun jest otwarty na propozycje – zauważa. Ma nadzieję, że wszystko uda się terminowo. W październiku mieli być w Rumunii, ale podjęto decyzję o przełożeniu wizyty na kwiecień przyszłego roku.

Z dumą pokazuje wspomniane fotorelacje. – Tutaj jesteśmy na spotkaniu z burmistrzem Caltanissetty, a tutaj nasi uczniowie przedstawiają figurkę Świętej Anny – wskazuje. Gipsową Annę, patronkę Opolszczyzny, wykonał jeden z uczniów biorących udział w przedsięwzięciu. Gizela Lisy pokazuje, jak wyglądało jej tworzenie. Jest także dokumentacja wyjazdu na Litwę. – Mieszkaliśmy u rodzin. Podobnie było na Sycylii. Wszyscy miło nas ugościli. Przygotowywali lokalne smakołyki. Opowiadali o codziennym życiu, a przy okazji o świętych – śmieje się. Teraz jej uczniowie mają okazję relacjonować zagranicznym kolegom dzisiejsze wydarzenia. Uważa, że obecnie święci mogą być autorytetami dla młodzieży, mogą uczyć, jak stawać się lepszymi ludźmi. – Taka jest idea projektu. Chcemy pokazać, że do świętości dochodzi się poprzez to, kim się jest na co dzień – podsumowuje.

Zdjęcie: archiwum organizatora