Wypowiedzi gości II Kongresu Rozwoju Systemu Edukacji


Prof. Krzysztof Zanussi, reżyser, producent, scenarzysta
Z dzieciństwa pamiętam, ile czai się pułapek, związanych z tym, że niemal to samo słowo w różnych językach wcale nie jest synonimem, że w jednym języku coś się da powiedzieć, a w innym – nie. I na tym polega uroda naszej Europy, gdzie na małym skrawku ziemi żyjemy pośród wielu rozwiniętych języków. Duch francuskiego jest inny niż angielskiego, w tym pierwszym „odjechać” to trochę „umrzeć”… Angielski nie pozwala na takie niedorzeczności, które przecież też coś mówią o mentalności narodu – bo nie cała komunikacja polega tylko na prostej logice. Ale żyjemy w czasach, kiedy słowa bardzo często są nieweryfikowane: rzucamy je bez zastanowienia, co naprawdę znaczą. Przez przekorę zwrócę uwagę na słowa, które mogą mieć bardzo złe znaczenie, a są powszechnie uwielbiane. „Tolerancja” uchodzi za cnotę absolutną, niepotrzebnie, bo to często pokrywka dla obojętności: sąsiad bije żonę, ale, co mnie to obchodzi, widocznie ma taki zwyczaj, a ja jestem tolerancyjny. „Empatia” to pomylone słowo, które przyjechało z Indii. Jak gdyby wymyślone przeciwko chrześcijańskiemu „współczuciu”. Empatia każe mi się wczuwać w osobę, która coś przeżywa, jednak absolutnie nie zobowiązuje mnie, abym cokolwiek zrobił w celu poprawy losu tej osoby, skoro ona sprawiedliwie przeżywa swoją karę po reinkarnacji (…). A najbardziej podejrzane ze słów to „postęp”. Bo, jeżeli tłum zmierza w przepaść, lepiej być w ogonie postępu.

Prof. Jan Fazlagić, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, Narodowy Instytut Samorządu Terytorialnego, prowadzący sesję pt. „Kreatywność i innowacyjność uczniów jako umiejętności pożądane na rynku pracy”
A teraz zamieńmy na dwie minuty nasz panel w mały quiz, w telewizji wszyscy kochają quizy. Mam pytanie do pana prezesa [Rafała Kunaszyka z firmy Eurokreator – przyp. red.]: jakie zna pan funkcje banku centralnego? Cztery są…, czas minął, dziękuję – nie zdał pan. Teraz drugi z naszych panów prezesów [Aleksander Sala, firma Kolibro]. Jakie są rodzaje inflacji? Również mamy cztery… Inflacja galopująca? Pani z sali podpowiada, że wcale nie. Dobra…, a wiedzą panowie prezesi, skąd się wzięły moje pytania? One się wzięły prosto z podstawy programowej przedmiotu przedsiębiorczość w polskiej szkole. Ktoś założył, że wyrycie, jak w granicie, odpowiedzi na te kwestie, jest właściwym tak zwanym predyktorem bycia dobrym przedsiębiorcą. To teraz zapytam, czy obaj panowie prezesi są beznadziejnymi przedsiębiorcami?

Aleksander Sala, prezes Zarządu Kolibro, prelegent sesji pt. „Kreatywność i innowacyjność uczniów jako umiejętności pożądane na rynku pracy”
To ja, jako prezes firmy technologiczno-doradczej, przeczytam dwa pytania z aktualnego podręcznika do informatyki w polskiej szkole. Pytanie na rok 2019 brzmi: „czy polscy użytkownicy korzystają dziś najczęściej z klawiatury qwerty z polskimi znakami, wywoływanymi z udziałem prawego klawisza alt B?” I jeszcze: „czy klawiatury występują tylko w komputerach stacjonarnych i telefonach komórkowych?”. Trudno to skomentować. Wydaje mi się, że instytucja podstawy programowej jest do głębokiego zrewidowania. Ona ma jakieś zaszyte zadanie, żeby nadążać, ale nie do końca wiadomo za czym, chyba za tym czymś, co czai się za drzwiami szkoły lub uczelni… No i oprócz tego, drugim zadaniem dla podstawy programowej jest sprawienie, żeby uczeń zdał do następnej klasy, albo dostał dyplom. Ale rynek pracy ma z tym kłopot. W mojej branży wdrożenie człowieka po studiach, aby mógł pracować, jeszcze nie samodzielnie – ale żeby jako junior wykonywał pewne zadania – trwa sześć-osiem miesięcy. Ten czas, z wypłacaniem pensji na czele, to inwestycja pracodawcy. Pomnóżmy to sobie przez liczbę polskich absolwentów.

Dr Tomasz Knapik, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, prelegent sesji pt. „Jak uczyć mądrości, rozwijać kreatywność i twórcze myślenie w szkole?”
Zazwyczaj zajmuję się dziećmi wybitnie zdolnymi. Na przestrzeni ostatniej dekady badaliśmy różnicę w preferencjach ich wartości. Mieliśmy też wyniki podobnych opracowań naukowych z lat 80. XX wieku. Trzydzieści lat temu ci zdolni na pierwszym miejscu stawiali „misję zbawienia świata”. Mówili: „chcemy wykorzystać swoje zdolności, żeby społeczeństwu żyło się lepiej”. Dopiero na siódmym-ósmym miejscu pojawiła się kwestia zrobienia własnej kariery. Obecne jest ona wyraźnie na pierwszym miejscu. Poza tym, dla przykładu, wysoko wśród młodych zdolnych jest także chęć otrzymania Nagrody Nobla. Kwestia niesienia pomocy społeczeństwu wychodzi nam w aktualnych badaniach gdzieś na miejscu dziewiątym. Dla mnie, jeśli chcemy budować społeczeństwo obywatelskie, jest to – na razie – żółta lampka ostrzegawcza…

spisał Maciej Kałach