Zapamiętać, zarobić, zapomnieć


Ćwierć wieku temu studentów stosujących zasadę „trzy Z” – zakuć, zdać, zapomnieć – wytykano palcami. Teraz okazuje się, że myślenie to miało kolosalną przyszłość. Komunikat kierowany obecnie do młodych ludzi wygląda bowiem łudząco podobnie – sukces w przyszłości odniosą ci, którzy będą potrafili szybko się uczyć i szybko oduczać. Mamy być niczym pendrive’y – zapominać stare instrukcje, by robić miejsce na nowe.

Tempo rozwoju technologii sprawia, że takiej aktualizacji trzeba będzie dokonywać nie co dwadzieścia lat, a co pięć. W takiej sytuacji oczywiste jest, że tradycyjne szkoły uczące zawodu stracą znaczenie – termin ważności zdobywanych w nich kompetencji zawodowych gwałtownie się bowiem skurczy. Nadejdzie boom na edukację zawodową dorosłych, a życie pracownika przypominać będzie bieg na orientację – od kursu do kursu – tak, by zdobyć wiedzę pozwalającą na pokonanie kolejnego etapu.

Człowiek przyszłości będzie jednak musiał nie tylko działać jak pendrive, ale też mieć coś w rodzaju komputerowego BIOS-u – zapisanego w pamięci zestawu podstawowych procedur życiowych. Specjaliści nazywają to kompetencjami miękkimi: etyka, odpowiedzialność, ciekawość świata, kreatywność. To właśnie na kształtowaniu tych kompetencji muszą się teraz skupić szkoły – bo tylko te kompetencje nigdy nie stracą na znaczeniu.

W takiej sytuacji byłoby najprzyjemniej, gdyby z innych prognoz dotyczących świata za pół wieku lat sprawdziła się i ta, według której pracować będziemy nie 40, a maksymalnie 20 godzin tygodniowo. Resztę zrobią za nas roboty. Więcej czasu poświęcimy wówczas dzieciom (kompetencje miękkie!) i realizowaniu pasji (dając przy tym pracę zwolnionym z fabryk). No, chyba że przyjdzie kolejna rewolucja i wprowadzi nowe reguły. Wtedy znów będziemy musieli je zakuć, zdać z nich egzamin, a potem… •