Znaleźć to, co nas woła


Mam przyjemność być mentorem dla zagranicznych wolontariuszy w ramach projektu Europejskiego Korpusu Solidarności. Uwielbiam te spotkania – dzięki nim odtwarzam w pamięci wspomnienia z własnego wolontariatu w klubie młodzieżowym w Belgii. Niezwykle budującym dla mnie odkryciem było, że choć mój projekt od ich działania dzieli ponad 16 lat, to wolontariat cały czas ma moc przemiany ludzi i świata, a co najważniejsze – może pomóc osobom, które jeszcze nie mają pomysłu na to, co zrobić z własnym życiem. A iść przez życie z jasnością tego, co nas naprawdę woła, to nie tylko radość, ale i ułatwienie.

Tak się złożyło, że moje ewaluacyjne rozmowy w trakcie projektu zbiegły się z terminem ogłoszenia wyników tegorocznych matur. Jak już wiecie, nie zdała co czwarta osoba podchodząca do egzaminu. Jest jednak rzecz, która mnie w tej sytuacji ucieszyła: liczba
krążących w mediach społecznościowych memów i oświadczeń znanych osób na temat tego, że matura nie zawsze jest kluczem
do życiowego sukcesu. To prawda! Żyjemy w momencie, gdy szkoła przestaje mieć monopol na edukację, a świadectwo maturalne przestaje być biletem na lot w stronę udanej przyszłości. W naszą rzeczywistość coraz mocniej wdziera się koncepcja edukacji poprzez działanie i edukacji przez całe życie. Częściej też pojawiają się głosy o roli pasji i talentów w budowaniu spełnionego życia.

Moim ulubionym autorem w tym nurcie jest niedawno zmarły sir Ken Robinson. W książce „Uchwycić żywioł” znajdziemy bogaty katalog historii inspirujących postaci, które miały trudności w tradycyjnej szkole, a odniosły niebywały sukces właśnie dlatego, że odkryły swoje talenty i skupiły się na ich rozwoju. Przeczytamy w niej m.in. o Paulu McCartneyu z legendarnej grupy The Beatles, twórcy znanej kreskówki „The Simpsons” czy o Albercie Einsteinie. Wszyscy oni dali się prowadzić czemuś, co Robinson nazywa „żywiołem”. Żywioł to punkt, w którym naturalne talenty spotykają się z pasją. Może go odkryć absolutnie każdy z nas w dowolnym momencie życia. Tak jak Klaudia, wolontariuszka ze Słowacji, z którą rozmawiałam podczas projektu. Zapytana, czy zrealizowała swoje cele edukacyjne, z entuzjazmem powiedziała: „Lepiej, znalazłam to, co chcę robić w życiu!”. Obecnie zakłada w Bratysławie mały permakulturowy ogród, choć przed przyjazdem na projekt czytała o tym tylko w internecie.

Nie wiem, czy sir Ken Robinson wiedział o międzynarodowym wolontariacie młodzieży. Moja intuicja podpowiada mi, że mógłby
tu spotkać bohaterów na kolejne książki. I może dla tych, którzy wciąż szukają tego, co ich woła, byłyby to nawet bardziej przekonujące przykłady niż historie światowych gwiazd.

*Barbara Zamożniewicz – uczestniczka programu Wolontariat Europejski (EVS). Od 15 lat działa
na rzecz młodzieży w województwie świętokrzyskim. W latach 2005–2015 prezeska młodzieżowej organizacji FARMa. W latach 2015–2019 Rzecznik Młodzieży przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego.