Co to jest TCA? Cele i priorytety


TCA (Transnational Cooperation Activities) to zbiorcza nazwa określająca różnorodne międzynarodowe wydarzenia w ramach programu Erasmus+: szkolenia, seminaria, konferencje, wizyty studyjne i inne

Wydarzenia w ramach TCA realizowane są przez Narodowe Agencje wszystkich krajów objętych programem Erasmus+ (28 krajów członkowskich UE, trzy kraje Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Islandia, Liechtenstein, Norwegia) oraz kraje kandydujące (Turcja, Macedonia, Czarnogóra). W Polskiej Narodowej Agencji, w Biurze Programów Zewnętrznych i Międzysektorowych, działa powołany do współpracy międzynarodowej Zespół TCA.

Jednym z głównych celów wydarzeń organizowanych w ramach TCA jest wspieranie wdrażania programu Erasmus+ w taki sposób, by realizowane projekty miały możliwie jak  najwyższą jakość. Cel ten opiera się na założeniu, że bezpośrednie wsparcie beneficjentów Erasmusa+ w podnoszeniu swoich kompetencji przekłada się na jakość całego programu.

Drugim priorytetem TCA jest mobilizowanie do działania jak największej liczby osób i organizacji. Podczas spotkań uczestnicy mają możliwość nawiązania kontaktów
z przedstawicielami organizacji z innych krajów, poznania realiów pracy w sektorze edukacji w innym państwie, znalezienia partnerów do projektów międzynarodowych oraz podniesienie swoich kompetencji podczas szkoleń. Ważną rolę w mobilizowaniu do działania nowych grup odbiorców odgrywają seminaria kontaktowe (Contact Making Seminars), które cieszą się dużą popularnością wśród osób poszukujących ludzi i organizacji o podobnych zainteresowaniach projektowych.

Istotnym polem działalności TCA jest wspieranie międzynarodowych badań dotyczących efektów projektów realizowanych w ramach programu Erasmus+. Dzięki nim Narodowe Agencje oraz Komisja Europejska mogą na bieżąco monitorować wpływ swojej pracy na rozwój w obszarze edukacji, szkoleń i pracy z młodzieżą oraz innymi grupami docelowymi w odniesieniu do priorytetów programu Erasmus+.

Wydarzenia z zakresu współpracy międzynarodowej początkowo realizowane były głównie w sektorze Młodzież, dlatego wciąż jest to sektor proponujący największą liczbę szkoleń. Z czasem do organizowania działań wspierających dołączyły aktywnie pozostałe sektory – Edukacja Szkolna, Kształcenie Zawodowe i Szkolenia, Edukacja Dorosłych oraz Szkolnictwo Wyższe. Obecnie odbywa się także wiele spotkań międzysektorowych, czyli skierowanych do uczestników działających na różnych polach edukacji.

Pracownicy wszystkich Narodowych Agencji zajmujący się TCA spotykają się co roku, by ustalić spójne kierunki działań, omówić priorytety, podzielić się doświadczeniami i zaplanować wspólne wydarzenia.

Na co dzień zadaniem zespołu TCA jest wspieranie udziału osób rezydujących w Polsce
w wydarzeniach organizowanych przez inne Narodowe Agencje. Od 2014 roku na wyjazd na 580 wydarzeń wysłanych zostało 6330 uczestników i uczestniczek. Zespół TCA współpracuje ze wszystkimi sektorami przy planowaniu i realizacji wydarzeń goszczących, na które zapraszani są uczestnicy ze wszystkich krajów biorących udział w programie.  Ponadto pracownicy Zespołu TCA ściśle współpracują z Centrum Współpracy z Krajami Europy Wschodniej i Kaukazu SALTO EECA, pomagając w przygotowaniu wydarzeń, w których biorą udział także osoby z krajów Partnerstwa Wschodniego oraz Federacji Rosyjskiej.

W przeciągu ostatnich sześciu lat Polska Narodowa Agencja zrealizowała 92 wydarzenia goszczące, w których udział wzięło 7214 uczestników i uczestniczek. Najważniejsze z nich to:

  • Forum Ekonomiczne Młodych Liderów to wydarzenie towarzyszące Forum Ekonomicznego w Krynicy. „Jest spotkaniem młodych ludzi z całej Europy i miejscem dyskusji o istotnych procesach zachodzących na naszym kontynencie i na świecie oraz o wyzwaniach stojących przed młodym pokoleniem polityków, ekonomistów, przedsiębiorców i liderów organizacji pozarządowych. Forum to także miejsce debaty na temat przyszłości Unii Europejskiej oraz jej stosunków z państwami sąsiednimi”;
  • III edycja Forum Młodzieży Partnerstwa Wschodniego (22–23 czerwca 2017 roku), które organizowane jest w ramach „Platformy 4 PW – Kontakty międzyludzkie” przy okazji odbywającego się co dwa lata Szczytu Partnerstwa Wschodniego;
  • Europejski Tydzień Młodzieży – szereg spotkań organizowanych z inicjatywy Komisji Europejskiej od 2011 roku (na przełomie kwietnia i maja), podczas których młodzież ma możliwość wyrazić swoje poglądy i obawy dotyczące szeroko pojętej polityki młodzieżowej;
  • Bieg Erasmusa – rywalizacja drużyn sztafetowych zorganizowana po raz pierwszy 30 września 2017 roku z okazji 30-lecia programu i Europejskiego Tygodnia Sportu.
  • Evidence-based Policy in Erasmus+. Seminar on research and methodology – seminarium zgromadziło osoby zaangażowane w prowadzenie badań i analiz dotyczących europejskich programów edukacyjnych. Byli to przedstawiciele Narodowych Agencji Erasmus+ oraz kilkudziesięciu badaczy zajmujących się ewaluacją efektów programu – w sumie przedstawiciele 22 krajów. W trakcie wydarzenia zorganizowano 4 sesje poświęcone innowacyjnemu podejściu do metodologii w badaniach edukacyjnych, raportom uczestników i ich zastosowaniu w badaniach, używaniu metod badań rynkowych w badaniach edukacyjnych, upowszechnianiu i wykorzystaniu wyników badań. W trakcie sesji prezentowano doświadczenia i wyniki badań w tych obszarach. Zasięgiem tematycznym seminarium obejmowało wszystkie sektory programu Erasmus+;
  • Badanie RAY CAP (Rozwój kompetencji i budowanie zdolności w programie Erasmus + Młodzież w działaniu) zostało przeprowadzone w ramach opartej na badaniach analizy programu Erasmus + Młodzież w działaniu (RAY) przez 17 partnerów sieci RAY, w skład której wchodzą Narodowe Agencje Erasmus + Youth in Action i ich partnerzy badawczy. Niniejszy raport jest podsumowaniem projektu badawczego dotyczącego rozwoju kompetencji, transferu kompetencji do praktyki oraz efektów systemowych i rozwoju organizacyjnego. Ma na celu zbadanie procesów, efektów i wpływu działań szkoleniowych dla osób pracujących z młodzieżą i liderów młodzieżowych w programie Erasmus+ Młodzież w działaniu. Celem jest lepsze zrozumienie systemowego wpływu działań szkoleniowych w ramach E + / YiA. Ponadto badanie ma na celu przyczynienie się do rozwoju jakości i planowania strategicznego działań w zakresie współpracy transnarodowej (TCA) w ramach E + / YiA.

W nowej perspektywie (2021– 2027) planowana jest realizacja kolejnych wydarzeń mających na celu podnoszenie jakości projektów, promowanie udziału w programie i umożliwiających nawiązanie współpracy z organizacjami w całej Unii Europejskiej. Co istotne, w „Nowym Erasmusie”, jak się go potocznie nazywa, mają znaleźć się ramy formalne pozwalające na realizację działań TCA także na poziomie narodowym, tj. niewymagające zaangażowania Narodowych Agencji z innych państw uczestniczących w programie. Oczywiście Komisja Europejska wciąż uważa współpracę międzynarodową za jeden ze swoich priorytetów; we wspomnianej perspektywie ponadnarodowy aspekt TCA ma być rekomendowany, jednak przestaje być warunkiem sine qua non realizacji wydarzeń.

Z uwagi na ogarniającą cały świat pandemię wirusa SARS-CoV-2 wysiłki pracowników Narodowych Agencji zajmujących się wydarzeniami międzynarodowymi i współpracą międzyagencyjną koncentrują się na dostosowaniu oferty szkoleniowej do realiów pandemicznych. Ze względów bezpieczeństwa proponowane obecnie wydarzenia TCA realizowane są w formule online lub mieszanej (Blended mobility). Wszyscy zainteresowani mogą śledzić ogłoszenia o wydarzeniach na stronach: www.salto-youth.net, www.salto-et.net oraz www.erasmusplus.org.pl.

Oprac. Zespół TCA Polskiej Narodowej Agencji Programu Erasmus+

 

Musimy być liderami


Forum Ekonomiczne to miejsce, w którym dyskutuje się o współczesnych wyzwaniach, przedstawia rozwiązania i innowacyjne idee, a opiniami dzielą się liderzy świata nauki i biznesu. Tak było i tym razem

Tegoroczna edycja odbyła się pod hasłem: „Europa po pandemii: Solidarność, Wolność, Wspólnota”. Ponad 150 wydarzeń, kilka tysięcy gości: liderów z różnych branż, szefów urzędów centralnych, polityków, działaczy samorządowych, naukowców i działaczy społecznych – to bilans trzydniowego spotkania, które po raz pierwszy odbyło się w Karpaczu (8-10 września 2020 r.).

W ramach forum Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zorganizowała trzy panele dyskusyjne: „Współpraca trzech sektorów: uczelnie, przedsiębiorcy i instytuty badawcze jako podstawa rozwoju polskiej gospodarki”, „Branżowa szkoła przyszłości – wyzwania rynku pracy” oraz „Czy szkoły staną się liderem cyfrowej transformacji?”.

Wsparcie szkolnictwa zawodowego

To, jak teoria i idee przekładają się na realne działania, pokazał panel dotyczący współpracy między sektorami, na którym Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji podpisała porozumienie w sprawie wsparcia zawodów WorldSkills Poland przez Grupę Azoty S.A. Dokument podpisali wiceprezes Grupy Azoty S.A. Grzegorz Kądzielawski oraz dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji dr Paweł Poszytek.

– Staramy się organizować eliminacje dla młodych ludzi w różnych branżach, żeby wyłonić najlepszych reprezentantów Polski na mistrzostwach światowych czy europejskich. Jednak sam talent młodych ludzi nie wystarczy. Potrzebni są trenerzy i zaplecze finansowe. Żeby podołać temu zadaniu, pozyskujemy różnych partnerów – mówi dr Poszytek.

W ramach współpracy Grupa Azoty S.A. zobowiązała się m.in. do przeprowadzenia eliminacji krajowych uczestników do konkursu WorldSkills w konkurencji Chemical Laboratory Technican, wsparcia eksperckiego oraz sprzętowego, ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół branży chemicznej do udziału w konkursach umiejętności zawodowych EuroSkills i WorldSkills oraz sprawowania opieki trenerskiej nad wyłonionymi zawodnikami.

– Bardzo się cieszymy, że Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zaproponowała nam partnerstwo przy ważnym projekcie WordSkills. Dla nas jest to inwestycja w kadry, które, mam nadzieję, w przyszłości zasilą nasze fabryki. Wierzymy, że uda nam się przygotować zawodników, którzy powalczą o największe laury na arenie międzynarodowej – mówił wiceprezes Grupy Azoty S.A. Grzegorz Kądzielawski.

Zmienność jedyną stałą

Podczas panelu „Branżowa szkoła przyszłości – wyzwania rynku pracy” padły z kolei ciekawe pytania: Jak kształcić młodych ludzi do potrzeb nowoczesnej gospodarki cyfrowej? Jak wygląda współpraca firm i szkół branżowych? Jakie skutki pandemia przyniosła w edukacji i jakie są scenariusze rozwoju sytuacji. Starali się na nie odpowiedzieć przedstawiciele m.in. Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Rozwoju, FRSE oraz eksperci od zasobów ludzkich. – Zdalne nauczanie i zdalna praca to są naczynia połączone. Bo zdalna edukacja przygotowuje przyszłą kadrę pracowniczą w gospodarce. Moje wnioski są takie, że nie uciekniemy przed automatyzacją i cyfryzacją – mówiła podczas panelu Olga Semeniuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

W dyskusji udział wziął także dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, który podkreślał, jak ważne jest rozwijanie kompetencji.
– Pandemia pokazuje, że niezależnie od branży wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji. Wszyscy w swoich dziedzinach musimy być liderami i być przygotowani na różnego rodzaju wyzwania, będziemy musieli podejmować szybkie decyzje i potrafić motywować ludzi do działania. To wymaga wielu skompilowanych kompetencji, ale od tego nie uciekniemy. Będziemy musieli się przyzwyczaić, że zmienność będzie stałym czynnikiem – mówił w podsumowaniu spotkania dr Poszytek.

Szkoły i transformacja cyfrowa

Z powodu pandemii ponad miliard uczniów w przeszło 100 krajach musiało uczyć się przez internet. Do prawidłowego przebiegu tego procesu ważne jest przygotowanie kadry pedagogicznej, zarówno pod kątem obsługi narzędzi służących do edukacji na odległość, jak i zagwarantowanie ogólnodostępnych zasobów, z których można korzystać w pracy dydaktycznej. Tą tematyką zajęli się uczestnicy ostatniego z paneli: „Czy szkoły staną się liderem cyfrowej transformacji?”.

– Mamy program eTwinning, w którego ramach przez kilka ostatnich lat, jeszcze zanim nadeszła pandemia, 70 tys. nauczycieli w Polsce realizowało międzynarodowe projekty cyfrowe i współpracowało ze szkołami partnerskimi z innych krajów. W Polsce jest 650 tysięcy nauczycieli, zatem te 70 tysięcy to jest kilkanaście procent osób, które już wcześniej wykonywały projekty cyfrowe, o wiele bardziej skomplikowane i wymagające niż zwykłe nauczanie zdalne. Dla nich poprowadzenie lekcji zdalnie to jest coś całkowicie naturalnego – wskazywał dr Paweł Poszytek. – Oczywiście to nie jest cała prawda o polskim systemie edukacji, ale mówię o obszarze, w którym działamy i tak tę edukację widzimy – zaznaczył.

Jadą ze mną


Zastanawialiście się kiedyś, co studenci Erasmusa zabierają ze sobą na studia? Ulubiona książka, przewodniki, zapas słoików, a może domowe zwierzę? To też, ale są także rzeczy mniej oczywiste!

Spakować więcej kosmetyków czy ubrań? A gitara? Jadąc na studia zagraniczne, stajemy przed logistycznym dylematem: jak upchnąć tysiące rzeczy do kilku walizek. Byli erasmusowcy zdradzają, jak sobie z nim poradzili i co zabrali.

Natalia Kostrzewa, semestr zimowy 2018/2019, AGH, Inżynieria Biomedyczna → IST Lisboa/ Information Systems and Computer Engineering, Portugalia

Na wymianę zabrałam ze sobą polaroid, aby dokumentować każdą ważną dla mnie chwilę, miejsce czy ludzi. W mojej walizce nie mogło też zabraknąć planera – czas na wymianie płynie inaczej i niezwykle przydaje się do organizacji dnia.
I najważniejsze – zdjęcie, które dostałam na wyjazd od moich przyjaciół. Sama później takie sprezentowałam przyjaciółce, która wyjeżdżała na swoją wymianę – super mieć kogoś przy sobie w tych pierwszych dniach wymiany, kiedy dopiero poznajemy nowych ludzi! 

Justyna Zalesko, semestr zimowy 2017/2018, Uniwersytet w Białymstoku, Wydział Ekonomii i Finansów → IPCA, Barcelona, Portugalia

Na wymianę zabrałam buty trekkingowe. Podczas Erasmusa często podróżowałam, a dzięki nim zawsze byłam gotowa na wędrówki w każdym terenie. Poza tym świetnie sprawdziły się w deszczowe dni podczas zimowego semestru w Portugalii!

Katarzyna Poskrobko, semestr letni 2018/2019, Politechnika Białostocka (Wydział Architektury: kierunek Architektura) → Instituto Politécnico de Viana do Castelo (Escola Superior de Tecnologia e Gestão: kierunek Design de Ambientes), Portugalia

Decyzja, co ze sobą zabrać, nie była łatwa ze względu na ograniczenia
w rozmiarze i wadze bagażu. Jednak poza oczywistymi rzeczami, takimi jak zdjęcia rodziny/przyjaciół, ulubiona poduszka czy ważący zdecydowanie za dużo laptop, postawiłam na zaopatrzenie gastronomiczne. Wiedziałam, że w Portugalii dostanie produktów typowo polskich może być znacznie utrudnione lub wręcz niemożliwe.
W mojej walizce nie mogło więc zabraknąć kaszy gryczanej, budyniu i przypraw, których jestem wielką fanką.

Marta Ejsmont, semestr zimowy 2018/19, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, kierunek Logistyka Międzynarodowa → ESSCA School of Management, Budapeszt, Węgry

Przed wymianą przygotowałam listę kilku praktycznych rzeczy, bez których nie wyobrażałam sobie wyjazdu. Wśród nich znalazły się m.in. blender, ulubione przyprawy, przedłużacz, zestaw pościeli, karta Revolut, szybkoschnący ręcznik oraz kilka zdjęć. Miały one duży wpływ na łatwość aklimatyzacji, a następnie codzienny komfort życia w nowym miejscu.

Szymon Kurdziel, zima 18/19, AGH, Informatyka -> Universidad de Malaga, Hiszpania

Oprócz laptopa zabrałem ze sobą dodatkowy monitor, klawiaturę i myszkę, ponieważ wbudowany ekran laptopa był bardzo słabej jakości i o niskiej rozdzielczości, co znacznie utrudniało pracę studentowi informatyki. Ponadto jako pasjonat gry na ukulele nie mogłem nie zabrać instrumentu i śpiewnika (czytnika e-booków
z własnym śpiewnikiem). Udało mi się przekazać podstawy gry kilku osobom na miejscu i niejednokrotnie grać z innymi erasmusowcami, a nawet lokalsami. Miałem też ze sobą podstawowe narzędzia rowerowe i komplet lampek, bo chciałem zaraz po przylocie kupić rower szosowy i zwiedzać okolicę. Moją determinację może potwierdzić to, że rower udało mi się kupić nawet wcześniej niż znaleźć pokój na wynajem. Miejsce w bagażu znalazło też kilka pamiątek z Krakowa – do rozdania (między innymi magnesy z obwarzankiem). Moje zainteresowanie kawą nie pozwoliło mi nie wziąć ze sobą zestawu do jej parzenia, czyli młynka ręcznego, aeropressu, drippera, czajniczka, termometru, miniaturowego palnika turystycznego (do którego na miejscu dokupiłem kartusz z gazem). Miałem ze sobą również dwie paczki kawy z polskich palarni, by podzielić się nią z właścicielami kawiarni w Maladze. Ciężko było się z tym wszystkim zabrać, ale trud wynagrodziła możliwość gry na ukulele na plaży poza miastem i popijanie pysznej, świeżo zaparzoną kawę!

Magda Kuczkowska, 2017/2018, UJ → Universidad de Deusto, Bilbao, Kraj Basków

Co zabrać ze sobą? Kurtkę przeciwdeszczową albo parasol, bo pamiętajmy, to nie Hiszpania, to Kraj Basków, a pogoda bywa bardziej okrutna niż w Londynie. Zawsze warto zabrać trochę specjałów z Polski – chociażby twaróg albo kapustę; lot zajmuje około trzech godzin, więc dobrze zapakowane produkty spokojnie przetrwają drogę,
a uśmiech nowych znajomych, kiedy przygotujesz dla nich pierogi, jest bezcenny!

Ja zabrałam jeszcze ze sobą pluszową Pandę-Pandzillę, która towarzyszyła mi podczas każdej podróży i była najlepszym modelem na tle zabytków i natury. Poza tym wzięłam zdjęcia, które rozwiesiła potem w pokoju – zdecydowanie pomagały poczuć się jak w domu. Flaga Polski to też dobry pomysł, żeby zebrać  na koniec wymiany podpisy od  znajomych.

Aleksandra Dolińska, semestr letni 2015-2016, SWPS → Universidad de Málaga, Hiszpania

Na swojego Erasmusa zabrałam kredki do malowania twarzy i flagę Polski, bo wymiany studenckie obfitują w wydarzenia, na których możemy z dumą pokazać, skąd pochodzimy, takie jak Flag Parade czy International Dinner. Prócz tego warto zabrać polskie smakołyki i trunki. To świetny sposób, żeby „zaplusować” u nowo poznanych osób z całego świata!

Czas w drogę

Wielu studentów wyjeżdzających na studia zagraniczne kieruje się przede wszystkim ekonomią. Kalkuluje, co opłaca im się zabrać, a co kupić na miejscu, porównuje ceny. Kolejnym czynnikiem, który decyduje o wyborach podczas pakowania, są pasje i przyzwyczajenia. Jeśli ktoś lubi grać na instrumencie, a nie jest to np. kontrabas, to całkiem prawdopodobne, że znajdzie się on w jego bagażu. To samo dotyczy fotografowania czy sprzętu trekkingowego. Ważny jest także laptop, który przydaje się nie tylko do nauki, ale i do kontaktu z rodziną i przyjaciółmi w Polsce. Wszystko zależy oczywiście od środka transportu, wiadomo, że jadąc samochodem można zabrać więcej rzeczy niż podczas podróży samolotem. Jedno jest pewne – przemyślane wybory mogą zaoszczędzić kłopotów i dodatkowych kosztów.

Ankieta. Co zabieram/ zabrałem, jadąc na Erasmusa?

A – Dermokosmetyki – 31 głosów
B – Podstawowe leki (na kata, gardło, przeciwbólowe,) – 30 głosów
C – Książki, przewodniki – 20 głosów
D – Artykuły spożywcze – 16 głosów
E – Inne (pies, kot, pieniądze) – 5 głosów

Zdjęcia: archiwa prywatne

Liderzy branż


Spośród 34 zawodników eksperci wyłonili zwycięzców w czterech konkurencjach: gotowanie, cukiernictwo, serwis i carving. Eliminacje Krajowe WorldSkills Poland odbyły się w Poznaniu 28-30 września

Kibice obserwują każdy ruch zawodników, a sędziowie na bieżąco analizują ich poczynania. Nad głowami rywalizujących wiszą lustra, dzięki którym nawet widzowie siedzący z dala od stanowisk mogą zobaczyć, co się dzieje na stołach. Presja czasu, otoczenia i wymogów, które trzeba wypełnić, potrafi podnieść poziom stresu. Po kilku godzinach dreptania w małym boksie daje też o sobie znać zmęczenie fizyczne.

–  Jest ciężko – mówi Katarzyna Arendarczyk, uczestniczka wydarzenia. – Mamy widownię, jurorzy chodzą i zaglądają, obserwują każdy nasz ruch. Do tego jest spora presja czasu.

To jednak tylko przedsmak tego, co dzieje się na EuroSkills, konkursie, w którym rywalizują zawodnicy z 28 krajów z Europy, i WorldSkills, w którym bierze udział aż 80 państw!

– Na WorldSkills jest 100 tysięcy kibiców – opowiada Paulina Machera, koordynatorka biura WorldSkills Poland. – Uczestnicy są nagrywani. Bywało, że zawodnicy z innych krajów nie radzili sobie ze stresem, trzeba było wzywać opiekuna drużyny. My zapewniamy trening mentalny zawodnikom przed wyjazdem na WorldSkills i Euroskills. Mamy też trening fizyczny, bo jakby nie patrzeć, to są trzy – cztery dni spędzone na nogach. Czasami od godziny 8 do 16, w zależności od dyscypliny. Jeden ze zwycięzców mówił, że w małym boksie w ciągu dnia potrafił zrobić 20 tysięcy kroków.

Efekt i precyzja

Krajowe eliminacje mają bardzo wysoki poziom i trzeba poświęcić sporo czasu na trening.

– Zdarzało się, że przygotowując się do startu, siedziałam w szkole od ósmej do osiemnastej i w kółko robiłam na czas to samo danie – przyznaje Weronika Budzich, jedna z uczestniczek krajowej edycji.

Trening do konkursu musi być precyzyjny, ponieważ kryteria oceny są bardzo jasno określone.

–  Ważne jest, by w ocenie kierować się tym, czy dana technika została wykonana prawidłowo – wyjaśnia Michał Doroszkiewicz, jeden z ekspertów WorldSkills Poland. – W przypadku gotowania należy na przykład sprawdzić, czy uczestnikowi udało się dotrzeć do naturalnego smaku i wykonać zadanie w prawidłowej technologii. Przy weryfikacji opieramy się na szablonie oceniania, to międzynarodowe kryteria, wytyczne z organizacji WorldSkills.

Sam efekt końcowy pracy to jednak nie wszystko. Bywa, że suwmiarką (wielofunkcyjny przyrząd pomiarowy) sprawdza się, czy warzywa są równo pokrojone, waży się śmieci, żeby zobaczyć, czy praca odbywała się zgodnie z zasadami ergonomii, podgląda, kiedy zawodnik zakłada rękawiczki, i kontroluje, czy ma odpowiedni strój do pracy.

Wisienka na torcie

Gotowanie i cukiernictwo to tylko połowa konkurencji. Jest jeszcze serwis, w trakcie którego zawodnicy nie tylko muszą wiedzieć, jak powitać gości, nakryć stół i podać np. desery z kawą, ale też zdać testy i przejść interview w języku angielskim. Carving natomiast to już prawdziwa sztuka, czyli umiejętność artystycznego rzeźbienia w rozmaitych owocach i warzywach, które stają się później ozdobą stołów.

WorldSkills to jednak nie tylko konkurs, ale przede wszystkim szansa dla młodych ludzi, głównie ze szkół branżowych. Zwycięstwo może otworzyć drzwi do kariery, ale samo w sobie jest też ciekawym doświadczeniem zawodowym.

Poznańskie eliminacje WorldSkills wyłoniły najlepszego z najlepszych w danej konkurencji. Teraz zwycięzcy przez rok będą przygotowywać się pod okiem ekspertów i trenerów do wyjazdu na mistrzostwa świata w Szanghaju.

Zwycięzcy:
Gotowanie – Jacek Darnowski,  Łódź
Cukiernictwo – Daniel Bauer, Łódź
Serwis – Gaja Włodarczyk, Pabianice
Carving – Daniel Bewko, Opole

Zdjęcie: Aneta Mentel-Sadowska

Podróż do wnętrza siebie


Carl Gustav Jung, znany jako twórca psychologii analitycznej, stwierdził kiedyś, że łatwiej przeniknąć wszechświat niż samego siebie. W jaki więc sposób dojść do prawdy o sobie? Może dobrym punktem wyjścia będą gry fabularne, czyli RPG-i? Albo wolontariat, podczas którego zmierzymy się z nowymi wyzwaniami? A najlepiej połączyć obie te rzeczy! To właśnie zrobili Dawid „Ryba” Reja i Franek Lewczuk z lubelskiej fundacji Sempre a Frente, twórcy projektu „Las rozwoju”.

Projekt „Las rozwoju” ma zaangażować studentów i licealistów do działania poprzez wolontariat w różnego rodzaju organizacjach. Uczestnicy, zanim zmierzą się z nowymi zadaniami i wyzwaniami, mają najpierw poznać swoje słabe i mocne strony. W tym celu wykorzystywane są elementy grywalizacji, czyli mechanizmów znanych z gier.
Franek: W luźnych rozmowach ze znajomymi, którzy są w trakcie studiów, często wychodzi, że nie do końca wiedzą, jacy są, czym się interesują, co chcą w życiu robić. A świetnym sposobem poznania siebie jest właśnie RPG (Role-Playing Game).

Dawid: Korzystając z gier fabularnych, chcemy, żeby młodzi ludzie spojrzeli z innej perspektywy na wolontariat, zobaczyli, że niejedno ma imię. Od początku projektu założyliśmy sobie, że chcemy odczarować słowo „wolontariat”, które jest często źle rozumiane i spłycane. A wolontariusze wcale nie muszą przez kilka lat trzymać się tej samej organizacji. Mogą eksperymentować i sprawdzać się w różnych działaniach.

Podczas naszej rozmowy padło i z pewnością jeszcze wiele razy padnie słowo RPG. Czym tak właściwie są gry fabularne, które zyskują na popularności?
Dawid: W Role-Playing Games tak zwany mistrz gry, czyli prowadzący, pobudza graczy do wyobrażania sobie pewnej przygody w określonym uniwersum, czyli jakimś świecie wyobrażonym, kreowanym przez graczy, ich decyzje i elementy losowe (rzuty kośćmi). Wszystko jest dla nich przygodą. Choćby taki świat fantasy, w którym są jednorożce, orki, czarodzieje, a grupa młodych ludzi wyrusza w podróż, żeby rozwiązać tajemnicę działania kamienia filozoficznego. Mamy więc zawsze pewną fabułę gry, która buduje nastrój i motywuje graczy do zdobywania kolejnych poziomów, punktów doświadczenia czy osiągania drużynowych celów. RPG-i dają nieograniczoną możliwość poszukiwania różnych pomysłów. Do tego każda z postaci posiada swoje statystyki: określoną liczbę siły, celności czy sprytu. A gracz decyduje o kierunku rozwoju tych umiejętności. Te statystyki weryfikowane są na karcie postaci, która jest idealnym narzędziem do monitorowania postępów.

Franek: Prekursorem RPG-ów były gry paragrafowe w USA w latach 70. Czytelnik miał przed sobą książkę, czytał paragraf, w którym było napisane: jeżeli uważasz, że twój bohater powinien zrobić A – idź na stronę 100, jeśli ma zrobić B – idź na stronę 20. Wybierając dane opcje, czytelnik tworzył własną historię.

Podobnie jak w odcinku serialu Black Mirror: Bandersnatch, w którym widz poprzez dwa przyciski na ekranie decydował, co zrobi bohater?
Franek: Dokładnie, koncepcja tego odcinka jest zbudowana na tym systemie. Co ciekawe, pojawia się tam wątek, że bohater znajduje książkę, paragrafówkę, i w taki sposób w jego głowie powstaje pomysł na grę wideo opartą o taki wybór. Podejrzewam, że tak też było w przypadku twórców Dungeons & Dragons, pierwszej gry fabularnej fantasy. Pewnie wpadli na paragrafówkę i pomyśleli: Hej! Po co nam książka, która ogranicza nam wybory? Zróbmy coś takiego w formie bardziej otwartej i abstrakcyjnej. I tak mistrz gry przejął tę możliwość dawania graczom opcji.

Wcześniej RPG-i kojarzyły się raczej z małymi grupami trochę aspołecznych graczy, nerdami, kujonami, którzy gdzieś w piwnicy uciekają do świata fantastyki. Ale wcale tak nie jest. RPG-i ostatnimi czasy przechodzą do mainstreamu i wy odpowiadacie na ten trend.
Dawid: Na pewno RPG-i nie są czymś nowym w świecie popkultury. Ludzie raczej kojarzą, czym są gry fabularne, być może nie każdy w nie grał, ale na pewno nie są już tematem tabu. I nie są hermetycznie zamknięte na nowych graczy jak kiedyś. I co ważne, gry fabularne nie są wyłącznie dla nastolatków. Grałem w nie z ludźmi, którzy mieli po siedem lat, ale też z osobami, które pierwszy raz spróbowały RPG-ów po sześćdziesiątce. RPG-i mogą być więc atrakcyjne dla każdej grupy wiekowej. My zdecydowaliśmy, że pomogą nam w aktywizacji młodzieży przy projekcie „Las Rozwoju”.

Franek: Jestem mistrzem gry od dziewięciu lat. Kiedy jeździłem na konwenty [zjazd fanów fantastyki, gier fabularnych, mangi i anime, komiksu, seriali telewizyjnych – przyp. red], siedziałem na prelekcjach w salach pełnych nerdów. Słuchałem o mechanikach i systemach gier RPG i w głowie pojawiła mi się myśl: Dlaczego nikt nie widzi, jaki to ma potencjał edukacyjny?! Sama mechanika i dynamika RPG-ów bardzo dużo dają graczom. Dla przykładu: kiedy mój brat miał osiem lat, czyli pięć lat temu, włóczył się po domu bez większego pomysłu, co ze sobą zrobić. Postanowiłem więc wprowadzić go w świat RPG-ów, żeby znalazł sobie jakieś sensowne zajęcie. Najpierw prowadziłem mu tzw. solówki, czyli gry, w których jest jeden gracz i mistrz gry. Potem dołączyli jego znajomi. Zauważyłem, że po kilku sesjach stali się odważniejsi. Powiększył się ich wokabularz, wiedzieli, jak formułować myśli i umieć się kłócić, argumentować. Na tym opierają się RPG-i – argumentujemy, dlaczego nasza postać może coś zrobić. Jestem silny, więc podniosę tę bramę, jestem sprytny, więc prześlizgnę się niezauważony. RPG-i uczą też ważnej rzeczy, jaką jest podejmowanie inicjatywy i radzenie sobie ze skutkami naszych działań. Nieważne, czy są to porażki, czy zwycięstwa. Gra toczy się dalej.

Tak jak Franek odkrył potencjał edukacyjny RPG-ów podczas prelekcji na konwentach, tak samo wy macie teraz za zadanie odkryć potencjał młodych ludzi. W jaki sposób będzie poprowadzona gra fabularna „Lasu rozwoju”, dzięki której gracze poznają swój typ osobowości?
Franek: Zaprojektowałem ten RPG zgodnie z testami psychologicznymi. Uczestnik gry najpierw rozwiązuje test i wydaje mu się, że wie, o co w nim chodzi. Myśli: Ha ha! Złamałem Matrix, nie oszukasz mnie, panie psycholog! A tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Ten główny cel jest ukryty.

Dawid: Gracze robią test osobowości na aplikacji w telefonie, ale po jego wypełnieniu nie otrzymują wyniku: jesteś analitykiem. Aplikacja mówi im, jakim są drzewem.

Oryginalnie! Jak więc wygląda sama rozgrywka?
Franek: Powiem, jak wygląda nasza rozgrywka. Przy stole siada mistrz gry z trójką graczy. Ale co ciekawe, ich zadaniem nie jest wczuć się w wykreowaną postać, dlatego siadają przed lustrem. Widzą się w nim i nie mogą obracać się w stronę innych graczy, nie mogą też mówić, bo są przecież drzewami. Mimo że wcielają się w to drzewo, dalej widzą siebie. To budzi pewien dysonans, dzięki któremu nie będą do końca czuć się sosną czy sekwoją, bo nie o to nam chodzi. Na początek gracze skanują kod QR umieszczony na karcie postaci, który przenosi ich do aplikacji „Las osobowości”, w której rozwiązują wspominany już test osobowości. Jako informacja zwrotna dostają informację, na przykład: jesteś sosną czarną, masz zapotrzebowanie na takie i takie światło, na wodę, masz określoną odporność, wigor i zdolność specjalną. Celem gracza jest rozwinąć się, rosnąć jak najbardziej. Mistrz gry zbiera potem od graczy informacje, jakimi są gatunkami, a pod każdym gatunkiem kryje się dany typ osobowości, o czym wie właśnie tylko prowadzący. Widzi na swoim ekranie, jakie są aspekty danego archetypu i wprowadza do gry takie zdarzenia losowe, które mają w jakiś sposób skonfrontować graczy. Mamy na przykład introwertyczce drzewo, które napadają dziki szukające żołędzi. Obserwujemy, jak zachowa się w takim momencie gracz. Mistrz gry notuje te zachowania i na koniec przeprowadza ewaluację, podczas której analizuje poszczególne reakcje. Mówię wtedy: Jesteś ekstrawertyczny. Pamiętasz, jak do lasu przyszły dziki? Nie miałeś problemu złapać z nimi kontaktu. Albo: Jesteś archetypem myślącym, bo przez całą grę myślałeś o tym, jak rozwinąć się najlepiej, postrzegałeś rzeczywistość faktami.

Dawid: Bycie w lesie to metafora życia w społeczeństwie i bycia solidarnym. Gracze będą musieli tworzyć fabułę tak, aby nie było dobrze tylko im, ale też innym drzewom.

Franek: Warstwa mechaniczna zakłada to, że jeśli wykonują np. ruch pozyskania energii światła, mogą wybrać to, czy tym samym zabiorą światło innym graczom, czy podzielą się nim. Sprawdzamy, czy ci ludzie są skłonni do altruizmu.

Ciąży na tobie odpowiedzialność, żeby powiedzieć ludziom, kim są!
Franek: Traktuję to raczej jako wskazówkę, która ma uświadomić ludziom, co o sobie wiedzą, a czego jeszcze nie są świadomi. To może być ważny dla nich impuls.

Dawid: Ważna jest rozmowa po grze. Wtedy dopiero zaczynamy proces analizowania, tego, jak reagowaliśmy w trakcie rozgrywki. RPG nie jest w tym momencie tylko rozrywką, o której potem zapominamy, ale zostawia ślad.

„Las rozwoju” to niejedyny projekt, przy którym stosujecie metody gier fabularnych. Fundacja Sempre a Frente zdobyła wyróżnienie Eurodesk Awards 2020 za projekt „Boost Your Future”, który był oparty właśnie na grywalizacji.
Dawid: W projekcie wzięło udział 21 uczestników z Hiszpanii, Macedonii Północnej i Polski. Wtedy użyte przez nas techniki gier fabularnych pomogły ludziom określić swoją rolę na rynku pracy. Gra pomogła im odkryć swój potencjał zawodowy. Projekt tak się spodobał, że jesteśmy w trakcie organizowania drugiej edycji!

Jak widać, RPG-i mają wiele przydatnych zastosowań.
Dawid: Tak, nawet badania naukowe potwierdzają pozytywny wpływ RPG-ów na człowieka. Wymienię tylko kilka aspektów, które są rozwijane dzięki graniu w gry fabularne. Pierwszy z nich to konkretyzowanie swoich myśli, bo w trakcie gry mamy tylko pięć sekund na reakcję podczas walki.

Franek: Rzuca się na ciebie goblin z toporem. Co robisz?

Dawid: Nie mogę powiedzieć: Aaaa! Uciekam stąd! Znaczy mogę, ale może mogę podjąć inną mądrą decyzję, która mnie uratuje. Muszę mieć inicjatywę. I te umiejętności wystarczyłyby już, żeby RPG-i były cudem, a to dopiero początek! Dzięki nim kreatywnie rozwiązujemy problemy, jesteśmy drużyną i wspólnie musimy poradzić sobie z tym przykładowym goblinem. Jak mamy zareagować? Jak mamy ze sobą kooperować? Od razu pojawia się tutaj kompetencja, jaką jest praca w zespole. Gracze ponoszą wspólną odpowiedzialność. Zły ruch jednego gracza i może się wszystko posypać, trochę jak w prawdziwym życiu czy w rywalizacjach sportowych. Rozwijamy też empatię, czyli współodczuwanie emocji innych graczy. Ważna jest również pewność siebie. Zapaleni gracze to już nie są nerdy z problemami w kontaktach społecznych, bo oni tyle razy założyli różne maski, spróbowali się w nowych rolach, skonfrontowali w wielu sytuacjach, że mają większe spektrum możliwości reagowania i wczuwania się w sytuacje rzeczywiste.

Franek: Dodam, że RPG-i opierają się na symulacjach. Gracze w bezpiecznym środowisku wcielając się w postacie, są odważniejsi, robią coś, czego w życiu prawdziwym by nie zrobili. Zrobią to raz, drugi, trzeci, aż w końcu zadziała coś, co w psychologii znane jest jako zjawisko transferu pozytywnego. Pomyślą: ostatnio moja postać w RPG-u tak zrobiła i to dobrze wyszło, to czemu nie zrobię tak w rzeczywistości? Dawid wspomniał o empatii. Wprawieni gracze bardzo łatwo wchodzą w swoje role i czasem dochodzi do symultanizmu, czyli autentycznego odczuwania emocji, jakie przeżywa nasza postać. Znane jest to w kręgach aktorskich.

To, że gracze poznają siebie w czasie gry, pomoże im wejść w konkretne role podczas wolontariatu?
Dawid: Tak, i wejść też na odpowiednie ścieżki, którymi muszą dążyć, żeby się rozwijać. Wolontariat jest tylko jednym ze sposobów angażowania się poza studiami i zarządzania swoim czasem wolnym. Niech sami poczują, że są przecież podobnym ekosystemem. Że muszą dbać o swój rozwój i komunikować się – dokładnie tak jak drzewa.

Zdjęcie: archiwum projektu