Spojrzeć na świat na nowo


Z jednej strony młodzi entuzjaści nowych technologii, z drugiej – starsi, pełni cierpliwości ludzie, gotowi dzielić się doświadczeniem życia z niepełnosprawnością. W Warszawie spotkali się niewidomi z Austrii, Belgii i Polski.

Są wśród nich niewidzący od urodzenia i tacy, którzy większość życia widzieli, bo geny odpowiedzialne za utratę wzroku uaktywniły się dopiero w dojrzałym wieku. Najmłodsi mają 23 lata, najstarsza uczestniczka 79. Zapału może im pozazdrościć niejeden pełnosprawny człowiek. Problem w tym, że wielu z nich brakuje przestrzeni do aktywności – część z nich pochodzi z miejscowości, w których nie dzieje się aż tyle, co w dużych miastach. Są więc skazani są na pomoc rodzin, które miewają trudności z akceptacją niepełnosprawności.

Takim właśnie osobom warszawski oddział Polskiego Związku Niewidomych (PZN) – z Anną Lemańczyk jako inicjatorką – zaproponował realizację projektu Ponad barierami i granicami, finansowanego przez program Erasmus+. Pomysłodawcom zależało na międzypokoleniowej i międzykulturowej wymianie doświadczeń i sposobów uczenia się. Dlatego do współpracy zaproszono Austriacki Związek Osób Niewidzących i Niedowidzących.

– Chcieliśmy, by wśród polskich uczestników przedsięwzięcia były osoby z różnych miejsc w kraju. Różnorodność sprawia, że można nauczyć się więcej – niewidomi wymieniają się doświadczeniami i inspirują do działania – mówi Anna Lemańczyk z PZN. – Obecność obcokrajowców otwiera z kolei na inną kulturę. Ważna jest też różnica wieku: młodzi uczą starszych obsługi komputera, a starsi młodych uczą cierpliwości, pokazują, że bycie niewidomym nie przeszkadza w założeniu rodziny i prowadzeniu domu – dodaje.

Podczas czterech dni spędzonych wspólnie w Warszawie blisko 40 osób wzięło udział w warsztatach z obsługi komputerów i innych urządzeń elektronicznych i doskonaliło podstawowe umiejętności, takie jak: pisanie, liczenie czy rozpoznawanie nominałów banknotów i monet. Niewidomi uczyli się też wzajemnie, jak poruszać się w przestrzeni publicznej i jak prosić o pomoc.

Zostaje garstka

Barbara Strągowska ma 56 lat, przyjechała z Gdyni. Zawsze słabo widziała, ale do 40. roku życia pracowała w szkole muzycznej jako nauczycielka teorii muzyki. – Musiałam zrezygnować z pracy, bo przestałam widzieć nuty. Od 10 lat nie widzę zupełnie. Dzięki temu spotkaniu, po długiej przerwie zaczęłam używać języka angielskiego, co mnie bardzo cieszy. To, co mnie najbardziej porusza u obcokrajowców, to ich otwartość. Polacy są ciągle bardzo zamknięci, potrzebują się uczyć tej otwartości – mówi.

Przyznaje, że sporo czasu zajęło jej oswojenie się z nową sytuacją życiową. Człowiekowi, który przez część swojego życia widział, a potem stracił wzrok, dużo trudniej przezwyciężyć trudności i chwile smutku. Często też nawet najbliższa rodzina nie wie, jak dostosować się do nowej sytuacji. Część osób się odcina i wokoło pozostaje garstka, na którą można liczyć. Pani Barbara na co dzień spędza czas w domu. Jej aktywność ogranicza się do rozmów telefonicznych. Sprząta i gotuje dla męża, który ciągle pracuje zawodowo. Najbardziej chciałaby dostać psa przewodnika. Obecnie jej nie przysługuje, bo nie uczy się i nie pracuje, a taki trzeba spełnić warunek.

Milena ma 23 lata, jest niewidzącym dzieckiem widzących rodziców. Mieszka pod Kielcami i studiuje anglistykę. Pracuje w fundacji „Szansa dla Niewidomych”. Przyznaje, że jej rodzice są nadopiekuńczy i jej aktywność czasami ich przeraża. Wspomina, że najtrudniejsze w jej przypadku było przełamanie nieśmiałości. Kiedy chwalę jej piękny, angielski akcent i niezwykłą łatwość w porozumiewaniu się tym językiem, mówi, że zawsze była uparta. Wspomina, że czas spędzony w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi w Laskach był dobrą szkołą życia.

Praca czy iluzja

W sali słychać cztery języki – niemiecki, francuski, angielski i polski. Solidarnie wszyscy zgadzają się na rozmowę po angielsku. Ci, którzy mają problem ze zrozumieniem, korzystają z pomocy siedzących obok przyjaciół. Niewidomi podzieleni na międzynarodowe grupy omawiają różne tematy: możliwość zatrudnienia, edukacji, uczestnictwa w kulturze i życiu społecznym, uzyskania wsparcia finansowego.

W jednej z grup dyskutowane jest ważne spostrzeżenie – w warszawskim metrze lektor informuje na każdej stacji, z której strony otworzą się drzwi. – Dobrze by było, gdyby w każdym autobusie kierowca pamiętał o włączeniu lektora zapowiadającego przystanki – dodaje ktoś inny.

Jednym z największych problemów osób niewidzących jest brak zatrudnienia. W tej grupie nie ma osoby, która nie chciałaby podjąć pracy. Bardzo trudno ją jednak znaleźć – żalą się uczestnicy z Austrii i Polski. Austriacki rząd przyjął rozporządzenie, według którego w sektorze publicznym i biznesie 2 proc. miejsc musi być zarezerwowanych dla osób niepełnosprawnych. To jednak nie rozwiązuje problemu, bo firmy wolą zapłacić karę w wysokości 3000 euro rocznie niż wypełnić zobowiązanie.

Łatwo nie mają także osoby chcące założyć własny biznes. Frederick z Austrii organizuje czasami pokazy sztuczek iluzjonistycznych. Myślał o założeniu własnej firmy, ale dowiedział się, że jeśli to zrobi, straci zasiłek dla osób niepełnosprawnych.

W Polsce natomiast orzeka się niepełnosprawność w skali trzystopniowej. Niewidomi mają wpisane w dokumentach: niezdolny do pracy, niezdolny do samodzielnego życia… – Jak potencjalny pracodawca ma się czuć zachęcony do zatrudnienia niewidomego, kiedy czyta coś takiego? – pyta jeden z uczestników.

Czterodniowe spotkanie w Warszawie było dla niewidomych prawdziwym świętem. Oprócz warsztatów zwiedzili Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście i Ogród Saski. Odwiedzili też siostry Franciszkanki i posłuchali muzyki klasycznej w Austriackim Forum Kultury. Wszystko w atmosferze przyjaźni i zrozumienia. Nawet obserwowany przeze mnie pies przewodnik czuł się tu dobrze. Relacji z osobą, której pomagał nie można nazwać pan-podwładny. Raczej był to duet doskonały.

Szkoły przyszłości


Uniwersytetów ludowych w Polsce ma być z każdym rokiem coraz więcej – tak deklaruje ministerstwo kultury. Pierwsze elementy rządowego planu wsparcia mają ruszyć już w przyszłym roku

Mikołaj Grundtvig – duński pastor, poeta i polityk, na początku XIX w. zaproponował tworzenie uniwersytetów ludowych, bo wierzył, że edukacja młodzieży chłopskiej przyczyni się do rozwoju całego społeczeństwa. Jego ideę z czasem podchwycono w wielu krajach na całym świecie. W ostatnich latach rozwija się ona również w Polsce. O rosnącej roli uniwersytetów ludowych głośno mówią już decydenci – m.in. minister kultury. – Chcemy, by tworzenie tego rodzaju placówek było bardzo powszechne – tak jak w Niemczech, Danii i Norwegii – deklarował prof. Piotr Gliński w trakcie międzynarodowej konferencji Uniwersytety Ludowe XXI wieku. Tradycja – Współczesność – Wyzwania Przyszłości. Podczas tego samego spotkania nowe rozwiązania prawne dotyczące UL zapowiedział dyrektor Departamentu Społeczeństwa Obywatelskiego w KPRM Wojciech Kaczmarczyk.

Dlaczego warto inwestować w edukację dorosłych? Bo jej efektem jest rozwój lokalnych społeczności. Uniwersytety ludowe pomagają zrozumieć szybko zmieniający się świat – ludzie poznają dziedziny, o których w ich czasach szkoły – siłą rzeczy – mówić nie mogły (np. internet) lub o których mówiły innym, nieprzystającym do dzisiejszej rzeczywistości językiem (np. aktywność obywatelska). Organizatorzy uniwersytetów doskonale wiedzą też, że słuchacze nie mogą tracić poczucia sensu w życiu, wszelkie działania muszą być więc osadzone w tradycji i kulturze. Ale jednocześnie to osadzenie nie może działać jak położenie klapek na oczy. – Globalizacja, w której widzimy zagrożenie, ma też dużo jasnych stron i my musimy nauczyć się je odkrywać – uważa Ewa Smuk-Stratenwerth ze Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego „Ziarno”, prowadzącego Ekologiczny Uniwersytet Ludowy.

Uniwersytety ludowe coraz odważniej angażują się też w publiczną debatę na temat demokracji i rozwoju społecznego. Z prostym zresztą przekazem: każdy z członków ponosi odpowiedzialność za wspólnotę lokalną i zobowiązany jest do solidarności w miejscu pracy i instytucjach, z którymi jest związany. Nie oznacza to jednak, że nie ma miejsca na dyskusje i ścieranie się poglądów. Ale i przy tej okazji… można się czegoś nauczyć. Na przykład zyskującej ostatnio olbrzymią popularność metody debaty oxfordzkiej. Ewa Smuk-Stratenwerth podkreśla, że ten format pomaga w rozmowach na trudne tematy – wejście w buty innego człowieka i zastanowienie się, dlaczego myśli tak, a nie inaczej, jest największą wartością.

Polskie uniwersytety ludowe uczą się od najlepszych – są w stałym kontakcie ze Stowarzyszeniem Uniwersytetów Ludowych w Danii. Według przyjętej przez nie deklaracji pt. Przyszłość uniwersytetów ludowych, placówki te powinny łączyć humanistyczne podejście z wiedzą praktycznie użyteczną i zaangażowaniem w sprawy społeczne i kulturalne. Duńczycy stworzyli też listę przedmiotów, które powinny być oferowane zainteresowanym. Są na niej takie zagadnienia, jak: podstawowe technologie IT, kompetencje międzykulturowe i społeczne, podstawy komunikacji i pracy projektowej oraz wiedza o Europie i problematyka zrównoważonego rozwoju. Słuchacze dowiadują się też sporo o zdrowiu i ekologii.

Czy polskie uniwersytety, które mają powstać w najbliższych latach, będą miały podobny program? Tego nie wiadomo, bo placówki mają cieszyć się w tym zakresie dużą swobodą. Na razie trzeba rozwiązać kwestie finansowe – organizatorzy uniwersytetów obecnie mogą liczyć wyłącznie na siebie, sponsorów i program Erasmus+, umożliwiający międzynarodową wymianę doświadczeń. Rozwiązania przygotowywane w KPRM wejdą w życie dopiero za kilkanaście miesięcy.

ALFABET EDUKACJI DOROSŁYCH – J

JUWENALIZACJA

zjawisko polegające na promowaniu i eksponowaniu wartości oraz wzorów charakterystycznych dla życia młodzieży. Wiąże się ono m.in. z odraczaniem wejścia w dorosłość, np. poprzez wydłużanie ścieżek edukacyjnych czy opóźnianie momentu założenia rodziny. Juwenalizacja sprzyja m.in. aktywizacji i mobilności osób w wieku dojrzałym, ale z drugiej strony wiąże się z takimi zjawiskami, jak problem dyskryminacji ze względu na wiek w różnych przestrzeniach życia społecznego, czyli ageizmem.

Jak rząd chce wesprzeć uniwersytety ludowe?

1. WSPARCIE INSTYTUCJONALNE

  • forma prawna uniwersytetów ludowych zostanie uregulowana – placówki w przyszłości będą mogły prowadzić samodzielną działalność, a nie tylko być elementem działalności stowarzyszenia, fundacji czy innej organizacji. Prawo o uniwersytetach ludowych określi podstawowe cechy systemu edukacji prowadzonej w UL oraz zadania państwa we wspieraniu tej formy edukacji;
  • uniwersytety będą miały zagwarantowaną swobodę wyboru przedmiotów oraz metod nauczania, jak również sposobu organizacji zajęć – każdy z uniwersytetów będzie mógł kierować się w tym względzie własną filozofią i przekonaniami;
  • okres, w którym odbywają się zajęcia zostanie wydłużony, a oferta „poszerzona o inne przedmioty niż przewidziane tradycyjnym programem nauczania”;
  • uniwersytety będą prowadzić zajęcia interdyscyplinarne, łączyć pracę teoretyczną i praktyczną, stosować innowacyjne metody nauczania, pracować w małych grupach, wykorzystując formę wykładów, warsztatów, lekcji prowadzonych przez studentów itp.;
  • UL będą mogły działać jako organizacje pożytku publicznego, a dzięki temu – korzystać z darowizn 1% podatku.

2. WSPARCIE PROGRAMOWE I FINANSOWE

System wsparcia ma objąć:

  • granty na programy edukacyjne;
  • rozwój współpracy międzynarodowej (np. umożliwienie udziału w dużych programach edukacyjnych i obywatelskich, obecnie UL uczestniczą – i to nie wszystkie – w akcjach zdecentralizowanych programu Erasmus+), wykorzystanie innych funduszy np. norweskich;
  • granty instytucjonalne: zakup wyposażenia, remonty i adaptacje siedzib;
  • granty na transfer wiedzy i doświadczeń (np. w ramach szkoły liderów);
  • wsparcie ma objąć sieć kilkunastu instytucji o zasięgu i znaczeniu regionalnym.

3. WSPARCIE FINANSOWE I POZAFINANSOWE

dla małych, lokalnych organizacji pełniących w swoim środowisku funkcje edukacyjne i kulturotwórcze (domów ludowych). Granty instytucjonalne: system małych grantów dla: organizacji lokalnych (działających jak uniwersytety ludowe, kontynuujących przedwojenne tradycje domów ludowych, a także współczesne doświadczenia towarzystw regionalistycznych), wiejskich ośrodków kultury, organizacji działających przy parafiach, kół gospodyń wiejskich itp.

Operatorem programu powinien zostać Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Pierwsze elementy programu powinny wejść w życie w 2018 r.

 Opr. na podstawie wystąpienia Wojciecha Kaczmarczyka, dyrektora Departamentu Społeczeństwa Obywatelskiego w KPRM podczas konferencji Uniwersytety Ludowe XXI wieku. Tradycja – Współczesność – Wyzwania Przyszłości, zorganizowanej 23 maja 2017 r.

Opr. KS


Szukasz dodatkowych informacji o uniwersytetach ludowych? Zerknij do trzech publikacji opracowanych w trakcie projektu Budowanie kompetencji kluczowych a pedagogika uniwersytetów ludowych w Europie XXI wieku.

Szkoła dla życia. Przewodnik po współczesnych uniwersytetach ludowych

Publikacja prezentuje różnorodne odmiany współczesnego myślenia o uniwersytecie ludowym (oraz o innych podmiotach wzorowanych na zasadach jego pracy), na przykładzie rozwiązań stosowanych w siedmiu krajach europejskich. Przewodnik zachęca również do refleksji na temat tego, czy uniwersytety ludowe nadal są, i mają szansę być w przyszłości, skutecznym instrumentem kształtowania kompetencji współczesnych Europejczyków. Partnerzy opracowali również wersję anglojęzyczną publikacji.

Pobierz: www.ziarno.grzybow.pl/images/publikacje/projektowe/Szkola_Dla_Zycia.pdf

Ziemia, która żywi. Kurs rolnictwa ekologicznego

To ponad 250-stronicowy poradnik, który został opracowany m.in. z myślą o słuchaczach Ekologicznego Uniwersytetu Ludowego. Zawiera praktyczne wskazówki dotyczące m.in. chowu zwierząt, uprawy roślin i ekonomicznych aspektów prowadzenia gospodarstwa rolnego. Jednak, jak podkreślają jego autorzy, celem przewodnika jest także przekazanie ekofilozofii rolnictwa, czyli podkreślenie wartości pracy rolnika ekologicznego, również w wymiarze społecznym i duchowym.

Pobierz: www.ziarno.grzybow.pl/images/publikacje/projektowe/Ziemia_ktora_zywi.pdf

Uniwersytety Ludowe XXI wieku. Tradycja – Współczesność – Wyzwania Przyszłości

„Struktura niniejszej publikacji przypomina drzewo” – piszą we wstępie autorzy. Z jednej strony sięga ona do korzeni, do tradycji. Jednocześnie jest jednak mocno osadzona w teraźniejszości i analizuje obecną działalność uniwersytetów ludowych w wybranych krajach europejskich. I w końcu zwraca się także ku przyszłości, dostrzegając zagrożenia i wyzwania stojące przed edukacją dorosłych.

Pobierz: www.ziarno.grzybow.pl/images/publikacje/projektowe/uniwersytety_ludowe_jeszcze_lzejszy.pdf

Zapisz

Jak budować dobre programy mentoringowe


Edukacja dorosłych to nie tylko zadanie dla instytucji publicznych i organizacji pozarządowych. O jej zaletach nie powinny zapominać również firmy.

Program mentoringowy skrojony na miarę potrzeb może być jednym ze skuteczniejszych narzędzi wspierających realizację celów biznesowych, prowadzi bowiem do rozwoju pracowników i zwiększenia ich zaangażowania. Robert Heinlein o korzyściach mentoringu powiedział: Gdy jeden uczy, dwóch uczy się (When one teaches, two learn). Trudno o bardziej trafne wyjaśnienie, dlaczego mentoring jest tak ważny w uczeniu się i rozwijaniu.

O tym, jak buduje się dobre programy mentoringowe, rozmawiamy z Beatą Wróblewską-Mazurkiewicz, dyrektorem działu HR na Polskę i kraje bałtyckie w Oracle oraz Anną Jarzębską, menedżerem ds. rekrutacji w Sanofi.

Jakie są warunki niezbędne do powodzenia programu mentoringowego?

Anna Jarzębska: Mentoring to partnerska relacja dwojga ludzi nastawiona na realizację celu obranego przez mentee [prowadzonego – przyp. red.], ale, co istotne, powiązanego z jego celem rozwojowym ustalonym z przełożonym. Mentoring bazuje na szacunku do drugiej osoby, zaufaniu, otwartości i poufności. Bez tego nic się nie powiedzie. I to nie tylko w samej parze mentee – mentor, ale i w czworokącie: razem z przełożonymi mentee i pracownikiem HR. Jeśli w organizacji brakuje atmosfery sprzyjającej dzieleniu się wiedzą, to nie mamy co liczyć na efektywne procesy mentoringowe. Z drugiej strony, trudno rozpoczynać takie działania bez zasobu mentorów.

Jakie inne warunki musi spełnić przedsiębiorstwo, aby projekt mentoringowy został dobrze rozpoczęty?

Beata Wróblewska-Mazurkiewicz (BW-M): Budowanie kultury mentoringowej to proces, który trwa dość długo. Nie wystarczy ogłoszenie programu, trzeba go budować krok po kroku, aż stanie się marką. W mojej obecnej organizacji stało się tak po kilku latach. Musi być grupa zapaleńców, którzy zarażą innych – w Oracle zapaleńcami są liderzy na najwyższych poziomach organizacji, którzy sami stali się mentorami i aktywnie angażują się w procesy mentoringowe, ciągle się dokształcając.

Kluczowy jest też dobór mentorów. Powinni oni nieustannie rozwijać swoje instrumentarium – przez kontakt z innymi specjalistami i regularną superwizję. Mentor powinien szukać inspiracji, lubić się uczyć, mieć żywy umysł. U mnie taka strategia się sprawdza. W Oracle startowaliśmy bardzo skromnie, a po kilku latach mamy grupę mentorów i co roku coraz więcej chętnych mentees. Nie da się nie wspomnieć o budżecie. Program to duża inwestycja, która ma tę zaletę, że odpowiednio zaplanowana i przeprowadzona zwraca się i procentuje w przyszłości.

Czy mentoring może być dla organizacji jednym z kluczowych narzędzi? Czymś, co pozwala wspierać budowanie jej przewagi konkurencyjnej?

BW-M: Mentoring pomaga złapać dystans do zmian i do siebie, pozwala spojrzeć na biznes i wyzwania z szerszej perspektywy, poszerza świadomość, pomaga sprawniej i mniejszym kosztem radzić sobie z wyzwaniami biznesowymi, zwyczajnie pomaga nam zmądrzeć. A kiedy mądrzejemy my, mądrzeje organizacja, w której pracujemy. Czy wspiera budowanie przewagi konkurencyjnej? Myślę, że powoduje znacznie więcej – wspiera budowę lepszego świata, nie tylko naszej firmy i naszych klientów. Mobilizuje też naszych konkurentów do podobnych działań.

Rozmawiała Monika Dawid-Sawicka

Pełna treść wywiadu dostępna jest na platformie EPALE w ramach cyklu „Sukces pisany doświadczeniem. Rozmowy Moniki Dawid-Sawickiej z ekspertami HR”.

O skutecznym nauczaniu dorosłych


Jak osiągnąć sukces w edukacji w dojrzałym wieku? Kluczem jest motywacja. A co może być kluczem do motywacji? Internet i nowe technologie.

Paweł miał prawie czterdzieści lat, kiedy nauczył się hiszpańskiego. Online, w cztery miesiące. Do dziś słyszy, że to zupełnie nieprawdopodobne, aby w tym wieku, w tak krótkim czasie i tym sposobem poznać język obcy.

Lucyna nauczyła się korzystać z internetu, mając 68 lat. Później kupiła sobie iPada, bez którego dziś nie wyobraża sobie życia. Początkowo miała obawy, czy w tym wieku podoła wyzwaniom technologicznym. Dzisiaj głośno się z nich śmieje.

Pawła i Lucynę dzielą prawie trzy dekady. Łączy jedno – zyskali motywację dzięki wykorzystaniu nowych technologii. Oczywiście, nie załatwiły one całego problemu. Ważna była także gotowość do traktowania uczenia się jako procesu, a nie jednorazowej czynności służącej zdobyciu konkretnej wiedzy. Ale gdyby nie sieć – byłoby dużo trudniej.

Najnowsze badania dowodzą, że proces nauki może być efektywny w każdym wieku. Warunek jest jeden – metody edukacji powinny być dostosowane do możliwości intelektualnych jednostki. Te są z kolei tym większe, im większa jest nasza aktywność umysłowa. Zarówno w samej nauce, jak i codziennej aktywności ogromnym wsparciem są nowe technologie. E-learning, szkolenia online (tzw. MOOC’ki), webinaria, kursy MasterClass są nie tylko dostosowane do odbiorców na różnym poziomie, ale też dostępne dla nieograniczonej liczby słuchaczy.

Co więcej, często stoją za nimi najwybitniejsi specjaliści z danej dziedzinie. Dzięki internetowi w każdym miejscu i czasie możemy stać się np. uczestnikami konferencji TED – zdobywających niezwykłą popularność spotkań poświęconych technologiom i nauce. Sukcesy odnosi również grywalizacja, czyli wykorzystanie elementów gier strategicznych, by zwiększyć zaangażowanie uczestników. A to wciąż tylko nieliczne możliwości wspierające proces uczenia się dorosłych.

A co z kadrą szkoleniową? Ona też może szukać motywacji w sieci. To dla edukatorów powstała internetowa platforma EPALE – wielojęzyczna, dostępna w 36 krajach. Tworzy ją społeczność składająca się ze specjalistów w dziedzinie uczenia dorosłych. EPALE pozwala na dostęp do najważniejszych informacji o bieżących wydarzeniach czy trendach, pomaga nawiązywać kontakty z osobami z branży, jest też nieocenionym źródłem materiałów, publikacji i najnowszych wyników badań.

EPALE to także grono ludzi administrujących serwisem, działających w ramach Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Ich pomysłem na wspieranie rozwoju platformy jest cykl seminariów EPALE. Pierwsze spotkanie w całości poświęcone zostało właśnie tematowi nowych technologii w edukacji osób dorosłych. Podobne wydarzenia – również w formie webinariów – organizowane będą przez kolejne dwa lata.

Ciekawość świata jest tym czynnikiem, który napędza ludzkość. Nowe technologie są znacznym ułatwieniem w jego poznawaniu i rozumieniu. Dbajmy więc o to, by niezależnie od wieku chciało nam się chcieć.

Ambasadorzy platformy EPALE w Polsce

Platforma EPALE ma już 25 tys. użytkowników w całej Europie – ale wciąż stara się docierać do kolejnych. Pomogą w tym zadaniu powołani właśnie ambasadorzy. Mimo że na co dzień reprezentują różne organizacje i piastują zróżnicowane funkcje w sektorze edukacji dorosłych, z zapałem wspierają Krajowe Biuro EPALE zarówno przy tworzeniu treści, które mają się znaleźć na platformie, jak i we wszelkich działaniach promocyjnych. Udzielają ponadto konsultacji wszystkim tym, którzy są zainteresowani platformą EPALE.

W gronie ambasadorów platformy EPALE znaleźli się: Beata Ciężka, Edyta Długoń, Monika Gromadzka, Maria Idźkowska, dr Maria Jedlińska, dr Joanna Kic-Drgas, Anna Kwiatkowska, Ewa Nowak-Koprowicz, Piotr Peszko, Anna Sarnacka-Smith, Daria Sowińska-Milewska, Dorota Szczepan-Jakubowska, Jolanta Wołągiewicz, Renata Wrona, Rafał Żak.

Projekty dla słuchaczy czy słuchacze dla projektów?


Organizacje tworzące partnerstwa w programie Erasmus+ często skupiają się na szkoleniu kadry. Czy w projektach jest miejsce dla ostatecznych odbiorców – słuchaczy? W sektorze Edukacja dorosłych – na pewno tak.

Czy mogę za Tobą chodzić?


Uczenie się poprzez obserwację pracy innych zwykle kojarzy się z wdrażaniem nowego pracownika. Tymczasem job shadowing może pomóc w rozwoju nawet doświadczonym fachowcom.

Znaleźć partnera doskonałego


Tych, którzy patrząc na tytuł, spodziewają się porad, jak szukać drugiej połówki na portalach randkowych, muszę rozczarować. Tematem tekstu będzie poszukiwanie partnera w akcji 2 programu Erasmus+ Edukacja dorosłych.

Wyższy poziom świadomości


Szkoła językowa może pełnić rolę swoistego centrum kulturalno-rozwojowego. Przekonuje o tym przykład warszawskiej British School Wawer.

Rynek szkół językowych w Polsce jest bardzo nasycony i konkurencyjny, i co więcej – niezwykle dynamiczny. Działają na nim zarówno duże, ogólnopolskie sieci, takie jak British School, jak i te niewielkie, lokalne. Nauka języków obcych stała się obowiązkowym elementem edukacji nie tylko wśród dzieci i młodzieży, ale też wśród dorosłych. Znajomość choć jednego języka poza polskim wymusza bowiem rynek pracy. W praktyce najczęściej wymagany jest angielski, ale w międzynarodowych korporacjach mile widziana jest także znajomość innych języków, np. hiszpańskiego czy niemieckiego. Pracodawcy od swoich pracowników oczekują również ciągłego podnoszenia kompetencji.

Wszystkie te czynniki mają bezpośredni wpływ na zmiany w działalności szkół językowych. Nie wystarczy już tylko gwarantowanie „najwyższej jakości usług”, „współpracowanie z wyszkoloną kadrą” czy „opieranie się na nowoczesnej metodyce i nowych technologiach”. Szkoły językowe muszą rozbudowywać swoją ofertę – czasy ogólnych kursów, gdzie podręcznik i lektor uważani byli za niepodważalne źródło wiedzy, już dawno minęły. Zajęcia muszą być ciekawe, powinny pobudzać kreatywność, rozwijać, a prowadzący powinien stwarzać bezpieczną i pozytywną przestrzeń do nauki.

Właśnie z potrzeby poszerzenia profilu działania British School Wawer wziął się pomysł na projekt Boost your English and your Spirits, realizowany w ramach programu Erasmus+ Edukacja dorosłych. Lektorzy i inni pracownicy naszej placówki wzięli udział w serii szkoleń organizowanych w Wielkiej Brytanii, dotyczących stosowania nowych technologii w nauczaniu, kreatywnego prowadzenia zajęć, angielskiego dla zaawansowanych oraz języka biznesowego.

Projekt ma umożliwić przede wszystkim podniesienie jakości oferty. Nietrudno zauważyć, że wymagania klientów rosną, przez co wiele szkół zaczyna oferować np. dojazd do klienta, lekcje online, zajęcia dla seniorów czy też wysokospecjalistyczne kursy przeznaczone dla ludzi biznesu. Ważny jest jednak także inny aspekt: chodzi o poszerzenie profilu działania szkoły w taki sposób, by była ona nie tylko miejscem, gdzie można się nauczyć języka, ale także swoistym centrum kulturalno-rozwojowym. Chcemy na własnym przykładzie pokazać, że nigdy nie jest za późno na naukę, a w życiu każdego człowieka najważniejszy jest rozwój, niezależnie od wieku.

Podejmowanie przez szkoły językowe roli centrum kulturalno-rozwojowego może okazać się ciekawym trendem i dobrym sposobem na zyskiwanie nowych słuchaczy. British School Wawer już teraz stara się angażować w życie lokalnej społeczności. Poprzez współpracę z Ośrodkiem Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w Dzielnicy Wawer, Wawerskim Centrum Kultury czy lokalnymi restauracjami podczas organizacji np. Gali Języków Obcych, nasza placówka nawiązuje relacje z mieszkańcami oraz promuje naukę języków obcych.

Doświadczenie pokazuje także, że nawiązywanie kontaktów międzynarodowych pozytywnie wpływa na jakość oferowanych usług, gdyż dla lektorów nie ma nic bardziej wartościowego od dzielenia się pasją do języków z innymi ludźmi, niezależnie od kraju, z jakiego pochodzą.

Jaka jest wartość szkół dla dorosłych?


Szkoły dla dorosłych są krytykowane, bo ich absolwenci słabo radzą sobie na maturze. Jako andragog z wieloletnim stażem twierdzę: nie to jest najważniejsze!

Głównym kryterium oceny szkół średnich w Polsce, zarówno młodzieżowych, jak i dla dorosłych słuchaczy, są wyniki egzaminów maturalnych ich abiturientów. Bez wątpienia dane statystyczne w prezentowanej formie ukazują szkoły dla dorosłych w niekorzystnym świetle. Mówi się nawet często, że nauczyciele pracujący w placówkach dla dorosłych są bardziej ambitni niż sami słuchacze.

Czy powinniśmy więc oceniać osoby uczące się w szkołach dla dorosłych tylko przez pryzmat egzaminów zewnętrznych? Wiemy przecież, że podstawą kształcenia są odpowiednie umiejętności wejściowe, osiągnięte na poprzednim etapie. MEN – zatwierdzając program kształcenia – zakłada jednak równość umiejętności wejściowych słuchaczy szkół dla dorosłych oraz uczniów szkół młodzieżowych. Co więcej, przy jednakowej podstawie programowej szkoły młodzieżowe mają co najmniej dwa razy więcej godzin lekcyjnych na jej realizację. Czy zatem jest uczciwe stawianie jednakowych wymagań uczniom szkół powszechnych i słuchaczom szkół dla dorosłych, którzy muszą połączyć naukę z pracą zarobkową i obowiązkami rodzinnymi?

Dla mnie nie matura jest najważniejsza. Oczywiście dążę do tego, aby jak najwięcej słuchaczy zmotywować do regularnej nauki przed egzaminami, ale bardziej istotne są jednak inne sukcesy. Jestem dumna, jak widzę zmianę w postawie słuchaczy, zwłaszcza tych w wieku 50+, który rozpoczynając naukę w naszej szkole, twierdzą, że nie będą podchodzić do tablicy, by rozwiązywać zadania, zaś w kolejnych latach jako pierwsi zgłaszają się do odpowiedzi. Wiem, że moja praca jest ważna i potrzebna, gdy słyszę: Już dzwonek? Możemy zostać na następną lekcję? Niesamowite jest również to, że słuchacze kończący szkołę podkreślają, iż czują się bardziej wartościowi.

Niejednokrotnie zdecydowanie większą wartość od osiągniętych efektów kształcenia mają sukcesy wychowawcze. Wiele młodych osób, w przeszłości usuwanych dyscyplinarnie ze szkół młodzieżowych, pod wpływem nauczycieli i starszych kolegów/ koleżanek potrafi dojrzeć, zmienić swoje życie i osiągać sukcesy na miarę własnych możliwości. Słuchacze otwierają się też na świat, np. uczestnicząc w europejskich projektach edukacyjnych. Realizowane przez nasze Centrum przedsięwzięcie IQ Life – Improving the Quality of Lifelong learning in Future Europe dla wielu słuchaczy było pierwszą okazją do współpracy z uczniami innych europejskich szkół.

Same wyniki matur też można oceniać z różnej perspektywy. Pesymiści mówią: Co to za szkoła, w której średnio tylko około 30 proc. słuchaczy zdaje egzaminy maturalne? Ja widzę to inaczej. Według badań GUS z 2015 r., w Polsce w roku szkolnym 2013/2014 w liceach ogólnokształcących dla dorosłych uczyło się ponad 200 tys. słuchaczy, z których ponad 44 tys. ukończyło szkołę. Do egzaminów maturalnych przystąpiło ok. 34 proc. abiturientów, a prawie 5 tys. uzyskało świadectwo dojrzałości. Oznacza to, że ponad 44 tys. osób w jednym roku szkolnym podwyższyło swoje kwalifikacje, nabyło nowe umiejętności, zwiększyło swoje szanse na zatrudnienie, zaś prawie 5 tys. osób otrzymało możliwość kontynuowania nauki w szkołach wyższych. Czy to nie jest sukces?

Warto przeanalizować wszystkie te argumenty, zanim wyrazi się opinię o szkołach dla dorosłych. Pamiętajmy, że zawód nauczyciela to profesja trudna i, niestety, niedoceniana przez dużą część polskiego społeczeństwa oraz decydentów. Gdybym jednak dziś, po prawie 20 latach pracy, miała wybierać raz jeszcze, wybrałabym tak samo. Cieszę się, że jestem nauczycielem i z efektów swojej pracy jestem dumna, niezależnie od wyników matur.

Tekst jest skróconą wersją artykułu opublikowanego na platformie EPALE. Zapraszamy do lektury innych ciekawych tekstów na EPALE: http://ec.europa.eu/epale/pl.

 

ALFABET EDUKACJI DOROSŁYCH – G

GRUNDTVIG

Taką nazwę nosił poprzednik programu Erasmus+ Edukacja dorosłych, realizowany od 2001 r. – najpierw w ramach programu Socrates, a następnie „Uczenie się przez całe życie”. Jego patronem był twórca ruchu uniwersytetów ludowych, duński duchowny, filozof, pedagog i pisarz Mikołaj F.S. Grundtvig (1783-1872).

Głównym zadaniem uniwersytetów ludowych wg koncepcji Grundtviga było przygotowanie młodzieży chłopskiej do aktywnego udziału w życiu społecznym oraz wychowanie skupione na historii i tradycji. Duńskie uniwersytety ludowe stały się przykładem dla wielu krajów i do dzisiaj ruch ten jest szczególnie silny w krajach skandynawskich.

Pozaformalnie i pozarządowo


Ponad połowa organizacji pozarządowych w Polsce zajmuje się, choćby częściowo, edukacją i wychowaniem – podaje branżowy portal ngo.pl. To właśnie w projektach społecznych odbywa się edukacja pozaformalna!

Do organizacji pozarządowych (z angielskiego non-governmental organisations, NGO), nazywanych również III sektorem (obok administracji państwowej i biznesu), zaliczamy stowarzyszenia (100 tys. zarejestrowanych), fundacje (17 tys.), ale też kluby sportowe, stowarzyszenia zwykłe, związki zawodowe czy związki pracodawców. Podmioty te różnią się nie tylko formą prawną, ale też charakterem działalności. Organizacje tego typu zajmują się bardzo wieloma dziedzinami, rozwiązują ważne problemy społeczne, działają na rzecz zmian w środowisku lokalnym, domagają się respektowania praw konkretnych grup społecznych, walczą z nadużyciami.

W każdym z tych obszarów prowadzone są różnego typu działania edukacyjne. Działacze pozarządowi są inicjatorami, organizatorami i propagatorami uczenia się pozaformalnego. Prowadzą szkolenia, wykłady, pogadanki, wykorzystują możliwości edukacji przez internet, moderują spotkania, prowadzą grupy warsztatowe i samopomocowe – ta lista nie wyczerpuje wszystkich wykorzystywanych form i metod!

Odbiorcy działań edukacyjnych organizacji to praktycznie wszystkie grupy społeczne. Oferta (kursy zawodowe, rozwoju osobistego) często kierowana jest do grup szczególnie narażonych na wykluczenie – długotrwale bezrobotnych, samotnych rodziców, przedstawicielek i przedstawicieli mniejszości, osób z niepełnosprawnościami. Równie dużo ofert znajdą seniorzy, wiele organizacji zajmuje się kształtowaniem umiejętności rodzicielskich. Mogę śmiało zaryzykować twierdzenie, że każda czytelniczka i każdy czytelnik tego artykułu znalazłby dla siebie ofertę wśród propozycji NGO. Dzięki temu, że pozyskują one środki publiczne (polskie i zagraniczne) oraz dotacje od prywatnych sponsorów, część ofert edukacyjnych jest bezpłatna. Zwykle też oferta odpłatna jest konkurencyjna cenowo.

Wśród organizacji możemy spotkać ośrodki wspierające inne organizacje, kształcące w zakresie zarządzania, promocji, finansów, księgowości, prawa czy poszukiwania środków na działania. W Polsce funkcjonuje np. sieć wspierania podmiotów ekonomii społecznej.

W ramach III sektora działają także organizacje zajmujące się propagowaniem i upowszechnianiem ogólnych zagadnień związanych z edukacją pozaformalną. Stowarzyszenie Trenerów Organizacji Pozarządowych, które reprezentuję, prowadzi szkoły trenerskie oraz wspiera osoby prowadzące działania edukacyjne w NGO poprzez system certyfikacji, wskazywanie nowych trendów i efektywne uczenie się dorosłych.

Wśród tysięcy organizacji pozarządowych i setek tysięcy zrealizowanych przedsięwzięć edukacyjnych trudno o zagwarantowanie jednolicie wysokiego poziomu działań. Zawsze jednak w inicjatywach społecznych dochodzi do uczenia się osób dorosłych – poprzez spotkanie, działanie, doświadczenie. Dotyczy to zarówno odbiorców działań, jak i zespołów wolontariuszy i pracowników. Warto uczyć się i warto włączyć się do sieci NGO!

ALFABET EDUKACJI DOROSŁYCH – EF

Europejskie Stowarzyszenie na rzecz Edukacji Dorosłych

(European Association for the Education of Adults, EAEA) zrzesza 137 organizacji związanych z edukacją dorosłych z 44 krajów. Działająca od 1953 r. organizacja prowadzi działania na rzecz promocji uczenia się dorosłych i kształtowania polityki europejskiej w tym zakresie. Do jej zadań należy także m.in. informowanie o rozwiązaniach stosowanych w krajach EU i wspieranie współpracy międzynarodowej.
www.eaea.org/en

Forum III Wieku

Doroczna, międzynarodowa konferencja towarzysząca Forum Ekonomicznemu w Krynicy-Zdroju. Jej misją jest zwrócenie uwagi na wyzwania, przed którymi stoją Polska i Europa w kontekście starzejącego się społeczeństwa oraz mobilizowanie ośrodków rządowych, samorządowych, niezależnych grup badawczo-naukowych, organizacji pozarządowych, a także środowisk gospodarczych do wypracowania i wdrażania rozwiązań systemowych. Forum III Wieku zostało zainaugurowane w 2009 r. przez Sądecki Uniwersytet Trzeciego Wieku oraz Ogólnopolską Federację Stowarzyszeń UTW.
www.forumtrzeciegowieku.pl