Złota era eTwinningu


Zorganizowanie w Warszawie dorocznej konferencji programu eTwinning było wydarzeniem wyjątkowym – pierwszym w historii. Ale nagradzanie na takich spotkaniach polskich nauczycieli stało się absolutna norma

Projekt eTwinning to znacznie więcej niż dwustronny proces nauczyciel – uczeń. To zespół działań, podczas których młodzi ludzie pochodzący z różnych części Europy doświadczają, ze szacunek to wartość, która należy się każdemu, bez względu na wyznawana religie czy pochodzenie kulturowe. Wspólny międzynarodowy projekt to moment, w którym każdy z nich ma prawo być sobą, w zgodzie z wyznawanymi wartościami.

Ta idea stanowiła fundament dorocznej konferencji eTwinning, zorganizowanej po raz pierwszy w Polsce. Hasło spotkania brzmiało „eTwinning and our heritage: where the past meets the future”. W związku z tym wyjątkowym wydarzeniem do Warszawy zjechało ponad 500 eTwinnerów: nauczycieli, koordynatorów projektów, ambasadorów rów eTwinning, tworzących europejska społeczność zaangażowana w realizacje projektów.

Wśród gości specjalnych byli m.in. komisarz UE ds. edukacji, kultury, młodzieży i sportu Tibor Navracsics oraz minister edukacji narodowej Anna Zalewska. – Budujemy edukacje przyszłości, zanurzona w przeszłości, stad ważne jest akcentowanie historii świata, Europy, własnej ojczyzny – podkreśliła szefowa MEN. Minister zadeklarowała również wsparcie dla eTwinningu, przypominając, ze do 2021 r. wszystkie polskie szkoły maja zostać wyposażone w szerokopasmowy internet. Wskazała tez, ze w całej Polsce powstają Lokalne Ośrodki Wiedzy i Edukacji, w których zarówno młodzież, jak i osoby dorosłe maja szanse poznać różne narzędzia informatyczne. Z entuzjazmem o programie mówił również Tibor Navracsics. – Stwórzmy przestrzeń, w której ludzie korzystają ze swoich talentów, mówią różnymi jeżykami obcymi, korzystają z narzędzi cyfrowych. Ludzi znających swoja historie, tradycje i kulturę – namawiał.

Kluczowy wykład wygłosiła Sneška Quaedvlieg-Mihailovic, sekretarz generalny Europa Nostra. W fascynującym przemówieniu zatytułowanym SharingHeritage – Sharing Values: Why Cultural Heritage is key to Europe’s Future podkresliła wpływ dziedzictwa kulturowego na rozwój społeczeństwa europejskiego, na jego spójność i równowagę. Głos zabrał również Michael Teutsch z Komisji Europejskiej, który opowiedział o roli eTwinning w programie Erasmus w latach 2021–2027. – Zależy nam, aby niezależnie od miejsca pochodzenia i zamożności młodzież miała równe szanse. Chcemy pomagać ludziom doświadczać Europy w obszarze edukacji – przekonywał.

Najbardziej emocjonującym elementem konferencji było wręczenie Europejskich Nagród eTwinning. Łącznie nagrody odebrali twórcy 14 międzynarodowych projektów, w tym dwie Polki: Małgorzata Walkusz z Gimnazjum nr 3 w Zespole Szkół nr 9 we Włocławku oraz Magdalena Madej ze Szkoły Podstawowej nr 29 z Oddziałami Sportowymi im. Alfreda Szklarskiego w Dąbrowie Górniczej. Uhonorowano również dwa inne przedsięwzięcia, w których uczestniczyły polskie placówki. Ponadto w kategorii specjalnej, sponsorowanej przez Krajowe Biuro eTwinning, Nagrodę im. Marii Skłodowskiej-Curie, przyznawana dla najlepszego projektu w dziedzinie nauk przyrodniczych lub matematyki, wręczyli minister Maciej Kopec oraz dyrektor generalny FRSE dr Paweł Poszytek.

W Polsce eTwinning jest niezwykle popularny. Jego dynamiczny rozwój na przełomie ostatnich lat podkreślają statystyki – w Europie jesteśmy pierwszym państwem pod względem liczby zrealizowanych projektów (ponad 25 tysięcy) i jednym z pierwszych z punktu widzenia liczby zaangażowanych szkół i nauczycieli. Mało tego – jesteśmy jedynym państwem, które ma eTwinning w podstawie programowej. Efekty widać na co dzień w polskich szkołach: uczestnicy projektów rozwijają w nich kompetencje niezbędne w zawodach przyszłości, uczą się jeżyków obcych, pogłębiają wiedze na temat narzędzi informatycznych. eTwinning motywuje do nauki, pracy nad sobą, pokonywania leków czy ograniczeń.

Autorka jest uczestniczka projektu

Mobilni dziennikarze programu Erasmus+”

Nowy rok, nowe priorytety


Wiemy już, jak wygląda Przewodnik po programie Erasmus+ na 2019 r. Zmiany te są szczególnie istotne dla szkół

W Przewodniku… Komisja Europejska na nowo sformułowała siedem priorytetów horyzontalnych i wyszczególniła priorytety edukacji szkolnej. Wśród nich na uwagę zasługuje ten dotyczący wspierania edukatorów. W 2019 r. promowane będą działania związane m.in. z ich rozwojem zawodowym w zakresie nawiązywania współpracy, organizacji wymian oraz łączenia edukacji z badaniami i innowacjami. Mocniej wspierane będą też działania na rzecz popularyzacji innowacyjnych metod nauczania i oceniania uczniów. Innym nowym priorytetem jest przejrzystość i uznawanie umiejętności i kwalifikacji. Zainteresuje to szczególnie osoby, które podnoszą swoje kompetencje w ramach uczenia się pozaformalnego i nieformalnego. Szkoły przygotowujące wniosek o dofinansowanie, powinny wskazać, w który z priorytetów programu Erasmus+ wpisuje się tematyka planowanej inicjatywy. Maksymalnie można wybrać trzy priorytety, a swój wybór należy uzasadnić.

Projekty Partnerstw strategicznych powinny służyć: opracowaniu, przekazaniu lub wdrożeniu innowacyjnych praktyk, a także realizacji wspólnych inicjatyw promujących współprace, partnerskie uczenie się i wymianę doświadczeń na szczeblu europejskim. Celem partnerstw może być także akcentowanie wspólnych wartości (takich jak wolność, włączenie społeczne, tolerancja i niedyskryminacja) oraz wspieranie różnorodności i budowa poczucia odpowiedzialności za wspólne wartości. W przyszłym roku doceniane będą również projekty służące rozwojowi kompetencji społecznych, obywatelskich i międzykulturowych. Zgodnie z Przewodnikiem… mobilności uczniów maja się przyczyniać do wzmocnienia europejskiego wymiaru pracy szkoły, rozwijać zdolności do współpracy transgranicznej oraz zachęcać do podejmowania wyzwań.

Jeśli chodzi o priorytety sektorowe, ważne zmiany dotyczą platformy eTwinning. Komisja Europejska zachęca, by łączyć wyjazdy ze współpraca w ramach tego programu – tak, by pogłębić, wzbogacić i zwiększyć częstotliwość kontaktów miedzy uczniami i nauczycielami z różnych krajów. Dotychczas platforma eTwinning służyła do przygotowania koncepcji projektów oraz ich opisywania – wnioskodawcy deklarowali to we wniosku o dofinansowanie. W konkursie 2019 r. poza deklaracja wymagany będzie szczegółowy opis pracy – na platformie eTwinning trzeba będzie m.in. precyzyjnie pracy, a także wskazać stopień zaangażowania uczniów w działania.

Wśród priorytetów sektorowych edukacji szkolnej wskazano również naukę jeżyków obcych. Promowane będzie kompleksowe podejście zarówno do nauczania, jak i do uczenia się jeżyków przy zwróceniu uwagi na wczesne rozpoczęcie nauki. Ważne będzie wykorzystanie nowych technologii oraz włączanie elementów jeżyka do różnych programów nauczania.

Podobnie jak w ubiegłych latach, w nowym Przewodniku… szczególna wagę przywiązuje się do długoterminowych mobilności nauczycielskich i uczniowskich jako doskonałego narzędzia wszechstronnego rozwoju, tzw. zanurzenia kulturowego oraz praktycznej nauki jeżyka. Dlatego tez promowane Beda rozwiązania uwzgledniające uznawalność okresu nauki za granica. W 2019 r. projekty obejmujące długoterminowe mobilności w Akcji 2. Będą mogły trwać nawet trzy lata. Czas realizacji pozostałych inicjatyw wynosić będzie od 12 do 24 miesięcy.

Historia brama do przyszłości


Dziedzictwo kulturowe to doskonała podstawa budowy wspólnej tożsamości, integracji społecznej i walki z radykalizmem. Można je wykorzystać do osiągania różnych celów edukacyjnych i społecznych – również w projektach Erasmus+

Dziedzictwo kulturowe naszego kontynentu jest niezwykle bogate i różnorodne. W ciągu dziejów złożyły się na nie różne, często odległe od siebie kultury, przenikając się nawzajem i wzbogacając. Jest ogromnym, niewyczerpanym zasobem, z którego możemy korzystać, budując nasza wspólna europejska tożsamość.

Próbując opisać tożsamość europejska nie da się uciec od pytań o granice miedzy różnorodnością a wielokulturowością, populacją a społecznością, integracja a zachowaniem tradycji. Co ważne, dziedzictwo kulturowe należy do wszystkich. Jako podstawa do budowania tożsamości nie powinno być postrzegane tylko jako muzeum dawnych dziejów, ale raczej jako pole do kontynuacji, nowych interpretacji, a nawet kreacji. Doskonałym przykładem współczesnej adaptacji i ożywienia dziedzictwa może być fenomen pielgrzymek do Santiago de Compostella. Ich popularność w ostatnich lata ogromnie wzrosła – i to niekoniecznie z powodów religijnych. Ludzie wyruszają w drogę z chęci poznania kultury, historii czy dla rozwoju osobistego. Ten element dziedzictwa stał się wspólny dla Europejczyków niezależnie od wyznania czy światopoglądu.

O dziedzictwie powinno się wiec nie tylko nauczać. Warto również używać go jako narzędzia kształtowania różnorodnych kompetencji i postaw. Przykłady przenikania się i wpływów różnych kultur w dziejach Europy są przecież doskonała platforma do debaty na temat korzyści płynących z różnorodności. Przez pryzmat historii można spojrzeć np. na temat uchodźców i ich integracji. Przykładów migracji mogą dostarczyć dzieje II wojny światowej, kontrreformacji, społeczności żydowskiej czy historie takich tygli kulturowych jak Wenecja czy Sycylia.

To właśnie na tej włoskiej wyspie zaprezentowano we wrześniu 2018 r. przykłady międzynarodowych działań edukacyjnych wykorzystujących dziedzictwo kulturowe. W Palermo, które w 2018 r. nosiło tytuł Kulturalnej Stolicy Włoch, odbyło się międzynarodowe spotkanie „Paths towards Citizenship through European Cultural Heritage”. Działania tam zaprezentowane mogą być źródłem inspiracji dla szkół realizujących treści programowe różnych przedmiotów np. przez projekty współpracy międzynarodowej. Oto najciekawsze propozycje.

Historia

Punktem wyjścia działań projektowych mogą być postaci historyczne – np. Bona Sforza, bohaterka projektu Renesans jako epoka łącząca kultury Polski i Włoch (https://bit.ly/2CDlkGz). Z kolei konfrontacja różnych punktów widzenia na to samo wydarzenie (np. I wojnę światowa) może być inspiracja do dyskusji o problemie obiektywnego przedstawienia historii Europy – zob. projekty: E-story. Media and history (https://bit.ly/2RbIec5) oraz Other, Alike, The Same (https://bit.ly/2PRTbPR).

Muzyka, taniec

Muzyka – jako wspólny element we wszystkich kulturach i religiach – buduje porozumienie ponad podziałami, przyciąga ludzi do siebie, wywołuje dobre emocje, burzy mury. Ciekawe projekty: Muzyka świata przeciw rasizmowi (https://bit.ly/2R6tATi), We Smile… (https://bit.ly/2CCtOO6), Kołysanki (https://bit.ly/2Sfv5A8).

Kreatywność, sztuki plastyczne

Muzea mogą być miejscem kreacji, edukacji, nowej interpretacji oraz spotkań. Warto zajrzeć: EdMuse (https://bit.ly/2D6w4OK), Artisans of Tales (https://bit.ly/2OOHAVl).

Literatura, teatr

Sztuka jest ściśle związana z teraźniejszością – ludzie od wieków zadają sobie te same pytania, dotyczące np. sensu egzystencji czy relacji międzyludzkich. Warto poznać projekt Teatr dla dialogu międzykulturowego (https://bit.ly/2PirUZO).

Edukacja obywatelska

Czy integracja z migrantami zagraża tożsamości i tradycji? Te tematykę poruszano m.in. w projektach: Via Marsala (https://bit.ly/2ApTmwx) oraz Eurostories (https://bit.ly/2z1MK5H) i Castles (https://bit.ly/2yy6yxP).

Nauki przyrodnicze

można podejmować także tematy związane z ochrona zasobów naturalnych jako części kultury materialnej. Tworzą one przestrzeń do kreowania świadomości i odpowiedzialności za dobra przyrody – zob.: CONONECT Project (https://bit.ly/2Jig7W8).

Filmy i wywiady zarejestrowane w trakcie konferencji w Palermo można znaleźć pod adresem https://bit.ly/2PSWnL9.

Z herosami po naukę angielskiego


Gimnazjaliści z Kędzierzyna-Koźla wraz z kolegami z pięciu innych krajów doskonalili się w języku angielskim, opowiadając historie bohaterów znanych z literatury. Dzięki projektowi Literary Heroes poznali także nowoczesne technologie

Projekt Literary Heroes miał na celu pogłębienie znajomości języka angielskiego oraz rozwój umiejętności opowiadania historii z wykorzystaniem multimediów (ang. digital storytelling). Niemiecka Szkoła Herzog-Christian-August-Gymnasium w Sulzbach- Rosemberg zaprosiła do udziału placówki z Hiszpanii, Irlandii, Norwegii oraz Zespół Szkół Miejskich nr 1 w Kędzierzynie- Koźlu. Uczniowie co kilka miesięcy odwiedzali się nawzajem. – Wyjechali najlepsi i najbardziej aktywni – mówi Ewa Alicja Herba, koordynatorka projektu w ZSM nr 1.

Każdy z partnerów wybrał swojego bohatera. Norwegowie przedstawili Peera Gynta. Hiszpanie zdecydowali się na Don Kichota, Irlandczycy na mitologicznego wojownika Cú Chulainna, a Niemcy na Gebharda z Lahngau, IX-wiecznego hrabiego frankońskiego. Polska szkoła przygotowała zmodyfikowaną wersję lokalnej legendy, której bohaterami są bracia Kozłowie – rabusie, którzy źle skończyli. To od nich pochodzą: jeden z członów nazwy miasta (Koźle) oraz trzy kozie głowy w jego herbie.

Projekt obejmował: zajęcia doskonalące umiejętności językowe oraz informatyczne, wycieczki krajoznawcze, program artystyczny, sportowy oraz integrację. Każdy z warsztatów miał swój temat przewodni. Podczas wyjazdu do Norwegii były to zajęcia językowe doskonalące umiejętność kreatywnego pisania. W Polsce skoncentrowano się na technologiach informatyczno-telekomunikacyjnych (TIK), Hiszpanie zajęli się technikami plastycznymi, natomiast Irlandczycy – warsztatami z dramy. Słowo, obraz, nowe media i teatr stanowiły cztery filary projektu.

Wszystkie poznane techniki uczestnicy wykorzystali podczas ostatniego warsztatu w Niemczech, prezentując historie swoich literackich bohaterów. Rezultatem ich wysiłków jest ilustrowany e-book z przygodami m.in. braci Kozłów i Don Kichota. Powstała również wystawa dokumentująca wydarzenia i przeżycia uczniów.

Po warsztatach uczestnicy zajęli się popularyzacją poznanych technik i rozwiązań. W tym celu stworzono katalog dobrych praktyk, w tym wirtualną tablicę. Zorganizowano również warsztat dla kędzierzyńskich szkół, dotyczący kreatywnego pisania w języku angielskim oraz aplikacji Web 2.0. Zaproszono na niego pedagogów i ich podopiecznych oraz uczestników międzynarodowych spotkań.

Jedna z uczennic – Paulina Pietrzykowska najbardziej zadowolona jest z tego, że lepiej mówi po angielsku. – Gdybym znowu mogła wziąć udział w Erasmusie+, skorzystałabym bez wahania – dodaje jej koleżanka Katarzyna Jankowska. – Najważniejsze co wyniosłam z wyjazdu, to wspaniałe wspomnienia oraz przyjaźnie – deklaruje z kolei Aleksandra Chejduk.

– Zmiana jest ogromna – chwali uczniów Ewa Alicja Herba. – Młodzi ludzie są teraz bardziej otwarci i zaangażowani – wyjaśnia. Teraz ci, którzy zakończyli projekt, będą namawiać innych do udziału w podobnych przedsięwzięciach. •

Autorka jest uczestniczką projektu

Mobilni dziennikarze programu Erasmus+

Agnieszka Nowak

Wstrzymać nauczycieli i ruszyć uczniów


Współczesna edukacja potrzebuje kopernikańskiego przewrotu. Szkoła musi stać się bardziej otwarta, kreatywna i partnerska

Polska szkoła potrzebuje odwagi myślenia, rewizji poglądów pedagogicznych, a nade wszystko postawienia w centrum procesu edukacyjnego samego ucznia. O tym między innymi dyskutowano podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej Szkoła w świecie zmian i nowych technologii, która odbyła się w dniach 21-22 maja 2018 r. w Zakopanem. Przedstawiciele świata nauki, kuratoriów oświaty, ośrodków doskonalenia nauczycieli, dyrektorzy szkół i nauczyciele zastanawiali się nad wyzwaniami stojącymi przed polską szkołą.

Niewątpliwie XXI wiek przyniósł nauczycielom wręcz niewyobrażalne możliwości wpływania na rozwój edukacyjny dzieci i młodzieży. Nowatorskie metody nauczania, nowoczesne technologie cyfrowe, możność realizacji międzynarodowych projektów edukacyjnych – to tylko niektóre możliwości dostępne dla nauczycieli w procesie dydaktyczno-wychowawczym. Wydawałoby się, że polska szkoła realizuje model semper reformanda (łac. stale się reformująca) i odpowiada na aktualne potrzeby edukacyjne uczniów. Jednak w wielu placówkach nadal panuje model oparty na dominującej roli nauczycieli. To oni projektują cele edukacyjne, decydują o sposobach i formach przekazywania wiedzy przedmiotowej. Uczniowie są raczej odbiorcami edukacji, mniej lub bardziej aktywnymi.

Uczyć dzieci, nie przedmiotów

Takie podejście rodzi pokusę przedmiotowego traktowania uczniów. Przejawia się to m.in. w dominującym systemie oceniania, nastawionym na wskazywanie braków i błędów. Słuszne wydają się stwierdzenia rektora Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie prof. Stefana M. Kwiatkowskiego, że niezwykle ważnym zadaniem nauczycieli i pedagogów w nowoczesnym procesie dydaktyczno-wychowawczym jest umiejętność diagnozowania indywidualnego potencjału uczniów, uświadamianie im ich mocnych stron, wzmacnianie ich poczucia wartości oraz uczenie ich kreatywnego podejścia do rozwiązywania problemów. Dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ młodzi ludzie będą musieli w przyszłości rozwiązywać złożone problemy społeczno-zawodowe, które wymagają właśnie kreatywności oraz konkretnych umiejętności i kompetencji. Wielu nauczycieli powinno zatem jak mantrę powtarzać zdanie: „Należy uczyć dzieci, a nie przedmiotów”.

Owoce takiej medytacji przyniosłyby duży pożytek dla całego systemu edukacji. Jest powszechnie wiadome, że w polskich szkołach uczniowie poddawani są różnego rodzaju testom już od pierwszych lat nauki. Na każde pytanie są zwykle jedna lub dwie poprawne odpowiedzi, pozostałe są błędne. Wielu uczniów nawet nieźle wyćwiczyło się w unikaniu kar i otrzymywaniu nagród poprzez dobre zdawanie testów. Nie tędy jednak droga. Jak zauważa prof. Krzysztof J. Szmidt, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości w Katedrze Edukacji Artystycznej i Pedagogiki Twórczości Uniwersytetu Łódzkiego dynamicznie rozwijający się ruch standaryzacji wyników nauczania i uczenia się, który de facto skutecznie hamuje postulaty wychowania do twórczości, trudno pogodzić z wezwaniem do wychowania człowieka kreatywnego. Standaryzacja niszczy indywidualność, samodzielność myślenia i umiejętność podejmowania wyzwań. W dodatku umiejętność rozwiązywania testów w dużej mierze będzie bezużyteczna w kolejnej rewolucji przemysłowej, w trakcie której dominującą rolę odegra edukacja oparta na kreatywności i samodzielności uczenia się.

Dlatego właśnie prof. Szmidt proponuje nauczanie heurystyk, czyli metod twórczego rozwiązywania problemów. W szkołach musi powstać nowa kultura nauczania i uczenia się. Uczniowie powinni mieć możliwość rozwiązywania autentycznych i złożonych problemów, a przy tym mieć prawo do popełniania błędów i samodzielnego wyciągania z nich wniosków. Polskie szkoły potrzebują mniej deklaratywnego, a bardziej realnego podejścia do wychowania w duchu kreatywności. W dłuższym okresie przyniosłoby to znacznie więcej korzyści społeczeństwu i gospodarce opartej na wiedzy.

Szkoły o wysokiej kulturze to placówki, gdzie panuje życzliwa atmosfera, a pytania uczniów są naturalnym efektem edukacji. Jednak wielu nauczycieli ma spore problemy z aktywnym słuchaniem, zadawaniem otwartych pytań, dawaniem i otrzymywaniem informacji zwrotnej oraz stawianiem wyzwań uczniom. Dlatego Lilianna Kupaj, właścicielka Szkoły Coachingu oraz prezes zarządu Fundacji Świadomego Rozwoju Edukacji proponuje wprowadzanie na szeroką skalę coachingu edukacyjnego do szkół, aby pomóc nauczycielom i pedagogom aktywnie motywować młode pokolenie do samodzielnego odkrywania siebie, budowania siły wewnętrznej oraz odważnego stawiania celów. Według L. Kupaj, inwestycja w nauczycieli ma decydujące znaczenie w procesie dydaktyczno-wychowawczym.

W twierdzy oczekiwań

Dobrze funkcjonująca szkoła może w zasadniczy sposób zmienić osiągnięcia uczniów. W świecie, gdzie wszystko wydaje się zmienne (gr. panta rhei), nie wystarczy już przekazywanie wiedzy typu know- -what (wiedza o faktach). Potrzebna jest modyfikacja procesu kształtowania konkretnych umiejętności. Na czym ma polegać? Przywołując metaforę przewrotu kopernikańskiego, należałoby niejako wstrzymać nauczyciela i ruszyć ucznia. To oznacza, że uczeń powinien stać się aktywnym centrum działań – powinien móc zobaczyć, dotknąć, doświadczyć i zweryfikować proces własnej edukacji. Wymaga to jednak przedefiniowania roli nauczyciela i ucznia. Nauczyciel nie może już zamykać ucznia w twierdzy własnych oczekiwań edukacyjnych, ale powinien towarzyszyć mu w praktycznym nabywaniu umiejętności i niezbędnych kompetencji, jakie będą wymagane od niego w zmieniającym się świecie.

Aby mogło do tego dojść, potrzebne jest spełnienie istotnego warunku. Szkoła musi stać się bardziej otwarta, kreatywna i partnerska. A to oznacza, że nauczyciel i uczeń stają się partnerami w podróży z określonego wspólnie tu i teraz do wyznaczonego przez ucznia tam. Warunkiem uczynienia szkoły bardziej otwartą, kreatywną i partnerską jest od-budowanie synergii pomiędzy pokoleniem nauczycieli i uczniów. W niej kryje się duża rezerwa, którą można efektywnie wykorzystać dla rozwoju edukacji w Polsce. Co należałoby zrobić? Wystarczy zatrzymać różne aspekty dominacji szkoły, które wyrażają się między innymi w przewadze: pedagogiki braku nad pedagogiką pozytywną, standaryzacji nad kreatywnością, ilości przekazywanej wiedzy nad jakością, a nade wszystko przewagi nauczyciela nad uczniem. I jednocześnie poruszyć ogromny potencjał uczniów, poprzez stworzenie im większej przestrzeni do aktywnego, kreatywnego i samodzielnego działania w duchu większego zaufania i lepszej kultury współpracy. Można mieć wówczas nadzieję, że polskie szkoły odpowiedzą na współczesne wyzwania społeczno- zawodowe stawiane przed uczniami.

Współpraca – serce eTwinningu


Jak sprawić, by udział w projekcie eTwinning był dla uczniów ekscytującym, osobistym doświadczeniem? Chwytliwy temat, dobre planowanie, ścisłe monitorowanie – to wszystko prawda. Ale kluczem do sukcesu jest…

W jednym z naszych projektów dotyczących mediów reklamowych pt. The big lie poprosiliśmy uczniów, aby na podstawie uzyskanych informacji i zdjęć zaprezentowali klasę partnerską w formie reklamy.

To zadanie wzbudziło entuzjazm, zainteresowanie tematyką przedsięwzięcia, pozwoliło lepiej poznać francuskich partnerów, a jednocześnie uczyło języka reklamy. Z kolei w projekcie Picture yourself uczestnicy przedstawiali się swoim zagranicznym rówieśnikom, opisując przedmiot, który ma dla nich szczególną wartość. A partnerzy próbowali odgadnąć jego nazwę, zadając dodatkowe pytania.

To tylko dwa proste przykłady na to, jak w kreatywny sposób zapewnić dobrą współpracę uczestników projektów eTwinning. Dlaczego to takie ważne? Bo siła i sukces tych przedsięwzięć leżą właśnie w jakości współpracy. Jak o nią dbać?

Po pierwsze, trzeba pamiętać, by każdy postęp prac ze strony jednego z partnerów spotkał się z reakcją pozostałych. Żaden wpis na forum, żadna z zamieszczonych na TwinSpace prac nie mogą pozostać niezauważone – powinny być komentowane i oceniane przez rówieśników, a pomóc w tym mogą takie narzędzia, jak Padlet, Tricider, Thinglink czy Dotstorming.

Po drugie – warto stosować metody aktywizujące uczniów. Dobrym przykładem są rankingi – np. lista przebojów opracowana na podstawie głosowania wszystkich uczestników projektu. Sprawdzają się również badania ankietowe. Uczniowie najpierw planują, czego będą one dotyczyć, a następnie decydują, jak je przeprowadzić. Opcji jest mnóstwo – od wywiadów wideo po badania ankietowe online, włączające do działania całą społeczność szkół partnerskich (z wykorzystaniem Google forms).

Po trzecie, warto pamiętać o odpowiedniej organizacji współpracy. Uczestników projektu eTwinning zwykle jest ponad stu, więc już na początku działań dobrze jest ich podzielić. Praca w małych, międzynarodowych grupach ułatwia prowadzenie dyskusji, dzielenie się wrażeniami i zadaniami. Uczniowie wyciągają wnioski, formułują pomysły na rozwiązanie badanego problemu i rozwijają umiejętność analitycznego myślenia oraz wyrażania i obrony własnych opinii oraz pomysłów. W międzynarodowych grupach mogą twórczo wyrazić siebie i swoje emocje, nagromadzone w toku pracy projektowej. Korzystają przy tym z różnorodnych form multimedialnych i narzędzi TIK.

Do komunikacji warto wykorzystać Meeting Words, a prace poszczególnych grup zebrać i zaprezentować w postaci e-magazynu lub ThingLink. A do wyboru są przecież także filmy wideo, instruktaże, reklamy, audycje radiowe w formie podcastów, prezentacje, kolaże, infografiki, komiksy, gry interaktywne, piosenki ze wspólnie napisanym tekstem, a nawet wiersze.

Starajmy się, aby wytworzone produkty multimedialne były wysokiej jakości, ale pamiętajmy też, że najcenniejszy jest sam proces współpracy: skutecznego komunikowania się, negocjowania wyborów, podziału prac i współodpowiedzialności za efekt pracy grupy. Z ankiet ewaluacyjnych wynika, że osiąganie produktu finalnego to najtrudniejsza, ale jednocześnie najbardziej lubiana przez uczestników faza działań projektowych.

W projektach eTwinning to współpraca decyduje o ich wysokiej jakości. Jeśli zachęcimy uczniów do wspólnej pracy nad postawionym zadaniem: rozwiązywania problemów, zbierania i analizy informacji czy tworzenia filmów, przedsięwzięcie z pewnością zostanie docenione przez eTwinningową społeczność.

Przyszłość będzie inna


Podważać stereotypy związane z architekturą i zmieniać związane z nią przyzwyczajenia – to motto Macieja Siudy, architekta i byłego stypendysty programu Erasmus+, który na całym świecie projektuje między innymi… szkoły

Jesteś architektem, choć tata jest lekarzem. Czy oznacza to, że jabłko od jabłoni tym razem padło daleko?

Nie tak daleko, mój dziadek był architektem (śmiech). Na jednej z uczelni uczył między innymi rysunku. Odkąd miałem pięć-sześć lat, zabierał mnie do różnych miejsc, siadaliśmy i rysowaliśmy to, co było wokół nas – widoki, przestrzenie, architekturę. Druga kwestia to moje umiłowanie komiksów. Umiejętność uważnej obserwacji przestrzeni połączyła się więc z pasją rysowania.

A potem z pasją do podróży. W ramach studiów na Politechnice Wrocławskiej wybrałeś się do Walencji.

Tak, dość szybko, bo już po trzecim roku. Przez całe studia byłem aktywny, robiłem dużo rzeczy poza standardową ścieżką edukacji – brałem udział w konkursach, tworzyłem projekty. Szukałem architektonicznych inspiracji poza Polską. Hiszpania wydała mi się bardzo ciekawa, bo myślenie architektów ukierunkowane jest tam na człowieka i przestrzeń. W ten sposób trafiłem do Walencji w ramach programu Erasmus+. Ucząc się tam, a potem pracując, poznałem inny sposób myślenia o architekturze. To było w pewnym sensie podważenie tego, czego uczono mnie w Polsce.

Zrozumiałem, że na rzeczywistość można patrzeć inaczej, że jest ona względna i powiązana z lokalnym kolorytem. Nic dziwnego więc, że doświadczenia z Hiszpanii stały się bodźcem do dalszych poszukiwań: stąd Japonia, a potem USA.

Jest możliwość podsumowania tego, czego nauczyłeś się w każdej z kultur?

Nie ma jednej definicji kontekstu – za każdym razem trzeba go definiować na nowo. W Japonii, Hiszpanii czy USA lokalną architekturę kształtują inne zjawiska społeczne i kulturowe. W Polsce na przykład znaczącym czynnikiem jest historia. W Hiszpanii z całą pewnością warunki atmosferyczne. Z kolei w Japonii – znaczenie kontemplacji, rozważania rzeczy w próżni bez porównywania z innymi.

W ostatnich latach projektowałeś wraz z zespołem nowoczesne szkoły m.in. na warszawskich Kabatach, na Haiti, teraz w Kenii. Jak się to robi?

Każdą szkołę projektujemy inaczej. Na Haiti dostrzegliśmy potencjał w warunkach klimatycznych, umożliwiających projektowanie półotwartej architektury. W kolektywie architektów (K. Dąbkowska, J. Mazurkiewicz, Ł. Piasta, M. Niedbalec, K. Rusinek) stworzyliśmy budynek pełen zakamarków, w którym co chwilę odkrywa się nowy krajobraz. Z kolei na Ursynowie układ pomieszczeń lekcyjnych jest klasyczny, za to inaczej rozwiązujemy przestrzeń rekreacyjną dla uczniów i nauczycieli. Ta szkoła będzie bardziej jak podwórko. Wprowadzamy tam naturalną zieleń – będą domki dla kotów, jeże, motyle, budki dla ptaków…. Ostatecznie architektura zawsze powstaje w pewnym ekosystemie. Zabieramy roślinom i zwierzętom fragment ich przestrzeni, więc im też musimy zapewnić warunki do życia. W przypadku szkoły w Nairobii pracujemy z cieniem i za jego pomocą kształtujemy miejsce do nauki.

Masz jeszcze jakieś marzenia związane z projektowaniem?

Mam trochę pragmatycznych: abym nie był zaangażowany w zarządzanie pracownią i mógł skupić się na projektowaniu. Głównie dlatego, że w zarządzaniu nie jestem dobry (śmiech). A z abstrakcyjnych – są pewne dziedziny w architekturze, z którymi chciałbym się zmierzyć. Na przykład biblioteki. To typowy temat do zredefiniowania. Drukowane książki stają się mniej popularne, a mnie wydaje się interesujące wymyślenie biblioteki na nowo, aby książki znów stały się kuszące.

Rozmawiała Marzena Indra

Z pełnym wsparciem


Nauczyciele akademiccy są dobrze przygotowani do pracy i wciąż się dokształcają. A nauczyciele szkolni? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w najnowszym raporcie sieci Eurydice

Wyniki badań dotyczących kadry akademickiej sieć Eurydice prezentowała w numerze 3/2017 „Europy dla Aktywnych”. Oprócz pozytywnych informacji było w nim trochę faktów mniej optymistycznych – podkreślaliśmy m.in. że nauczyciel akademicki nie ma obowiązku odbycia odpowiednika tzw. przygotowania pedagogicznego, a doskonalenie jego umiejętności dydaktycznych jest często pozostawione własnej inwencji lub ewentualnie pozostaje w gestii uczelni lub wydziału.

Warto wrócić do tematyki zawodu nauczyciela – tym razem szkolnego – gdyż Eurydice wydała właśnie kolejny tom dotyczący tego zawodu. Czy nauczyciele szkolni są tak dobrze przygotowani do pracy zawodowej i wciąż się dokształcają, jak to sugerował raport o nauczycielu akademickim z roku 2017?

Kwalifikacje

Wykonywanie zawodu nauczyciela szkolnego wymaga zdobycia pełnych kwalifikacji. Ukończenie studiów pedagogicznych lub specjalizacji nauczycielskiej nie oznacza jednak,

że absolwent od razu może być zatrudniony jako nauczyciel. W Polsce do podjęcia pracy konieczne jest odbycie stażu. Podobne wymagania obowiązują na Węgrzech, Malcie, w Austrii i Słowacji. W kilku krajach zasady są jednak inne – w Niemczech, Chorwacji, Rumunii i Słowenii kandydaci na nauczycieli są zobowiązani zdać egzamin państwowy, a w Irlandii, Szwecji i Zjednoczonym Królestwie nowi nauczyciele są formalnie rejestrowani lub akredytowani.

W wielu krajach istnieją regulacje dotyczące kompetencji nauczycieli, zwane też ramowymi kompetencjami nauczyciela (Teacher Competence Framework). Są to przepisy określające kwalifikacje i kompetencje wymagane od pedagogów. W Polsce takim dokumentem jest rozporządzenie MNiSW z roku 2012, dotyczące standardów kształcenia nauczycieli. W innych krajach – w Niemczech,

Francji, czy też Anglii – podobne regulacje dotyczą zarówno kształcenia, jak i doskonalenia zawodowego. Co ciekawe, są też państwa, w których przepisy takie uznano za zbędne. Tak jest np. w Finlandii, a przecież to kraj, w którym nauczyciele są bardzo dobrze przygotowani do pracy.

Doskonalenie zawodowe i wsparcie Nowy raport Eurydice pokazuje, że doskonalenie zawodowe w większości krajów jest albo obowiązkowe (z określoną liczbą godzin szkolenia), albo stanowi element ogólnie rozumianego obowiązku zawodowego (w tym przypadku liczba godzin nie jest podana). W Polsce doskonalenie zawodowe nauczyciela należy do jego ogólnie rozumianych obowiązków, ale jest również konieczne do awansu zawodowego. Jedynie w Irlandii, Holandii, Danii, Szwecji, Norwegii i Turcji nauczyciele nie muszą się szkolić i nie są do tego zachęcani poprzez np. możliwości awansu zawodowego czy też perspektywę wyższych pensji.

Oprócz oferty doskonalenia zawodowego nauczyciele mogą też liczyć na wsparcie specjalistyczne. W niemal wszystkich krajach nawet doświadczony nauczyciel może skorzystać z porady i wsparcia odnoszącego się do metod nauczania, czy też ogólnie rozumianych spraw zawodowych.

Oba zawody – nauczyciela akademickiego i szkolnego – wykonywane są w poszczególnych krajach w bardzo różnych warunkach, ale wyniki porównań przeprowadzonych przez Eurydice potwierdzają tezę, że nauczyciele szkolni powinni być dobrze przygotowani do wykonywania zawodu i otrzymują solidne wsparcie. Nauczyciele akademiccy o podobnym mogą tylko pomarzyć. •

Rozbudzać pasje


Jak sprawić, aby młodzi ludzie zainteresowali się nauką, ćwiczyli analityczne myślenie i wybrali karierę związaną z przedmiotami ścisłymi?

Mogą w tym pomóc materiały przygotowane w ramach programu ERIS

Na pomysł projektu wpadli w 2015 r. naukowcy Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii

Nauk. Zastanawiali się, jak rozbudzić w uczniach zainteresowanie przedmiotami matematyczno-przyrodniczymi – i wymyślili ERIS: Wykorzystanie wyników badań naukowych w praktyce szkolnej (z ang. Exploitaion of Research results in school practice). – Uważamy, że pomiary i badania nie powinny być robione tylko dla nauki.

Ich wyniki i informacje o możliwościach zastosowania powinny też trafiać do społeczeństwa, np. do nauczycieli i uczniów, bo to oni będą kształtować nasz świat – mówi dr Agata Goździk, koordynatorka projektu finansowanego z funduszy programu Erasmus+.

ERIS miał się opierać na praktycznym wykorzystaniu wiedzy teoretycznej. – Nauczanie w szkole jest często sztampowe: nie pokazujemy doświadczeń, konkretnych danych. Nauczyciel jest zmuszony realizować Podstawę programową, a to często dzieje się ze szkodą dla ucznia – przyznaje dr Agata Goździk. – My chcieliśmy rozbudzać pasje, pokazać, że badania naukowe są fajne. Projekt może przybliżyć pracę naukowca i być początkiem czyjejś przyszłej kariery – wyjaśnia.

Przedsięwzięcie ruszyło na początku 2016 r. Polscy naukowcy wraz z kolegami z Uniwersytetu Bukareszteńskiego oraz francuskiego Université de Versailles-Saint-Quentin-en-Yvelines przystąpili do opracowywania materiałów, które później mieli wykorzystywać nauczyciele i uczniowie europejskich szkół. Pakiety edukacyjne testowano najpierw w językach narodowych, a potem po angielsku, co pozwoliło je na bieżąco ulepszać. Dodawanie kolejnych ćwiczeń, uzupełnianie przewodnika metodycznego dla nauczycieli, tworzenie kolejnych prezentacji i filmów –wszystko to miało na celu umożliwienie jak najlepszego wykorzystania materiałów w fazie upowszechniania.

Efekt najlepiej jest ocenić po reakcjach uczniów. – Zaproponowałem ostatnio klasie szóstej, którą uczę, że zrobimy pakiet dotyczący promieniowania UV – opowiada Piotr Stankiewicz, nauczyciel z Zespołu Szkół nr 79 w Warszawie, współpracujący z Instytutem Geofizyki PAN jako metodyk. – Zakończyłem lekcję filmikiem pokazującym, jak wygląda nakładanie kremu w kamerze ultrafioletowej i na jakiej zasadzie chroni on skórę. Nagle uczniowie zaczęli bić brawo – tak bardzo podobały im się zajęcia. Żywe reakcje są bardzo częste – podkreśla.

Dzięki pakietom zainteresowanie uczniów naukami ścisłymi faktycznie rośnie.

Potwierdzają to wyniki ewaluacji programu, ale również nauczyciele, którzy pojawiali się na warsztatach organizowanych przez pracowników Instytutu, poświęconych wykorzystaniu pakietów. W Polsce najbardziej żywy odzew widoczny był wśród uczniów techników – ta grupa najczęściej wiąże swoją przyszłość z naukami ścisłymi. Potwierdzają to również użytkownicy ściągający pakiety edukacyjne ze strony internetowej, na której dostępne są zupełnie za darmo. •

Autorka jest uczestniczką projektu

Mobilni dziennikarze

programu Erasmus+

Projekt po lekcjach? Nie ma potrzeby!


Wśród wielu wymogów, które powinien spełnić dobrze zaplanowany projekt współpracy szkół jest integracja treści i zaplanowanych działań z realizacją Podstawy programowej.

Dlaczego warto o to zadbać?

Projekt współpracy szkół powinien być odpowiedzią na wcześniej zdiagnozowane potrzeby instytucji, mieć konkretne, możliwe do zmierzenia cele oraz adekwatnie dobrane działania, prowadzące do wypracowania rezultatów. Zachowanie spójności tych elementów to podstawa do zachowania spójności całej koncepcji. Ważnym, choć czasem pomijanym przez wnioskodawców, elementem projektu jest także integracja treści i działań projektowych z realizacją Podstawy programowej.

Maksymalne korzyści Dlaczego właśnie ta kwestia jest istotna? Ewa Rysińska, doradczyni metodyczna z Warszawskiego Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń oraz doświadczona realizatorka projektów programu Erasmus+ tłumaczy: – Praca w projekcie pochłania nauczycielom i uczniom mnóstwo czasu. Dzięki integracji działań projektowych z realizacją Podstawy programowej ten czas można wykorzystać maksymalnie.

Zdaniem E. Rysińskiej, najbardziej efektywną z punktu widzenia nauczyciela i ucznia metodą integracji jest po prostu realizacja projektu w ramach lekcji. Pozwala to na zaangażowanie szerszej grupy uczniów niż ta, która bierze udział w mobilnościach. Dzięki temu łatwiej też dotrzeć do grupy docelowej określonej we wniosku. Ograniczenie aktywności projektowych do zajęć pozalekcyjnych wydaje się mniej skuteczne – udział w nich zazwyczaj deklaruje niewielu uczniów.

Niezależnie od sposobu organizacji zajęć, dobrze jest też szukać synergii pomiędzy działaniami projektowymi i zajęciami lekcyjnymi w inny sposób. Dobrym pomysłem jest uwzględnianie tematyki projektu w trakcie lekcji różnych przedmiotów. Jeśli zatem nasze przedsięwzięcie dotyczy np. dziedzictwa kulturowego oraz nowoczesnych technologii, warto zaplanować serię lekcji np. historii, plastyki czy informatyki właśnie o takiej tematyce. Podczas nich realizowane będą zarówno założenia projektu (działania lokalne), jak i treści wymagane przez Podstawę programową. Efekt tych działań edukacyjnych powinien prowadzić do wzrostu wiedzy i umiejętności uczniów.

Planuj z wyprzedzeniem! Międzynarodowe projekty dotyczące podnoszenia kompetencji językowych wśród uczniów w zakresie posługiwania się językiem obcym same w sobie stanowią realizację Podstawy programowej – te inicjatywy wyraźnie w niej zapisano. Przedsięwzięcia mają służyć doskonaleniu kompetencji językowych dzięki realizacji określonych zadań i sytuacji komunikacyjnych. Teoretycznie więc w przypadku języków obcych synergia działań projektowych i tradycyjnych lekcji jest bardzo prosta do osiągnięcia. Trudnością, którą zauważa Ewa Rysińska, jest jednak kwestia wpisania realizacji projektu podczas lekcji do planu nauczania przedmiotowego, o czym zadecydować należy wspólnie w zespole nauczycieli wraz z dyrekcją szkoły, najlepiej już na etapie tworzenia wniosku aplikacyjnego. Bez wcześniejszego zaplanowania włączenia projektu w codzienną pracę z uczniami (np. rozpisania jednostek lekcyjnych z wykorzystaniem treści projektowych) faktyczne uzyskanie synergii może być trudne, choćby z powodów logistycznych, jak np. brak czasu czy niedostępność materiałów.

Jak zauważa E. Rysińska, w zrealizowanym pod jej okiem projekcie 3R (Reduce, Reuse, Recycle), dotyczącym szeroko pojętego zrównoważonego rozwoju, praca uczniów na lekcjach języka angielskiego często była związana z projektem: – Uczniowie przygotowywali opis siebie i swojej rodziny, ulubionych przedmiotów szkolnych, rozkładu dnia (wszystkie te tematy są zapisane w Podstawie programowej). Przygotowane wypowiedzi wykorzystano podczas wideokonferencji z uczestnikami projektu z pozostałych szkół partnerskich. Wykorzystanie opisów pomogło poznać kolegów – zadania wykonane na lekcji języka obcego okazały się więc doskonałym narzędziem do osiągnięcia celu projektowego – przedstawienia się grupie.

By efekty były trwałe W przedsięwzięciu 3R treści nauczania dotyczące środowiska zaplanowane w projekcie realizowano m.in. na lekcjach chemii i geografii, podczas bardzo atrakcyjnych dla uczniów zajęć terenowych i badań laboratoryjnych, a także na języku polskimi godzinach wychowawczych – w czasie rozmów o prawach autorskich i nauki poprawnego zapisu bibliograficznego.

Metoda projektu edukacyjnego pozwoliła w tym wypadku także na integrację międzyprzedmiotową, zwiększyła zaangażowanie szkolnego zespołu projektowego, a w efekcie – umożliwiła szersze ujęcie problematyki zrównoważonego rozwoju.

Synergia działań projektowych z realizacją Podstawy programowej w wymiarze międzyprzedmiotowym to również dobry sposób na to, by zapewnić większy wpływ przedsięwzięcia na uczniów i nauczycieli. A im większy wpływ, tym większe są szanse na to, by rozwiązania zaplanowane w projekcie – metody, treści, inicjatywy – na trwałe weszły do praktyki edukacyjnej w szkole i były kontynuowane po jego zakończeniu. •