Z pasji do zawodu


Chcemy, by szkoły branżowe i technika nie były placówkami gorszego wyboru. One dają zawód, średnie wykształcenie i możliwość dalszej nauki. A dobrze przygotowani absolwenci mogą pracować na całym świecie – mówi Joanna Żebrowska, dyrektor Zespołu Szkół nr 7 w Tychach, laureatka nagrody VET Excellence Awards 2018

 

Komisja Europejska, w ramach obchodów Europejskiego Tygodnia Umiejętności Zawodowych 2018, nagrodziła panią za innowacyjność. Co to właściwie znaczy?

Ta nagroda to podsumowanie mojej działalności w Zespole Szkół nr 7 w Tychach. Od 2005 r. wysłaliśmy stąd ponad 300 uczniów na zagraniczne staże, na które zdobyliśmy ponad milion euro dofinansowania. Ale nie chodzi tylko o same wyjazdy. Przez cały rok uczymy tak, by młodzież była przygotowana do wyjazdu – zarówno na staż, jak i później do pracy. Wprowadziliśmy w naszej szkole lekcje prowadzone wspólnie przez nauczyciela przedmiotów zawodowych i nauczyciela języków obcych.

Czyli nauka języka w praktyce?

Jest przecież dużo skuteczniejsza niż ta standardowa. Najpierw anglista przygotowuje uczniów językowo: nazywa surowce, wyroby cukiernicze, czynności. Później wszyscy spotykają się w pracowni. Na przykład w mojej pracowni cukierniczej tłumaczę po polsku, jak należy zrobić ciasto, jakiego sprzętu użyć, jakich produktów, a później to samo robi anglista. W trakcie pracy zadaje uczniom pytania. Nie ma wtedy czasu na sprawdzanie słówek w słowniku, trzeba reagować szybko, naturalnie.

Tak jak w prawdziwej cukierni za granicą.

W ten sposób młodzież zdobywa umiejętności językowe, ale też nabiera śmiałości, otwiera się. Nie boi się składać wniosków o zagraniczne wyjazdy. Większość uczniów, którzy uczestniczą w innowacyjnych lekcjach, wyjeżdża później na staż.

Młodzież chce się kształcić za granicą?

Zazwyczaj jest tak, że za pierwszym razem uczeń jest onieśmielony, ale po powrocie chce jechać znowu. Po pierwszym stażu dzieci zupełnie inaczej patrzą na świat, zyskują pewność siebie, przekonanie, że mogą podołać trudnym sytuacjom. Uczą się także pracy pod presją czasu, używania języka obcego w codziennych sytuacjach, przyglądają się innej kulturze, poznają ludzi.

I uświadamiają sobie, że ze swoim zawodem mogą pracować nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie?

Oczywiście. I mamy tego przykłady, bo nasi uczniowie często po stażu dostają propozycje pracy. Mam wychowanka, który odbywał staż na Malcie, wrócił do Polski, skończył szkołę i znów pojechał na Maltę. Teraz pracuje tam w znanej restauracji, gdzie został wyróżniony tytułem najbardziej kreatywnego szefa kuchni. Właśnie widziałam jego zdjęcia na Facebooku. Zresztą często docierają do mnie wieści o moich absolwentach, którzy otwierają swoje restauracje, wygrywają konkursy. Potrafią odnaleźć się w tej branży.

Co się liczy w zawodzie? To, co wyniesione ze szkoły, czy praktyka?

Najważniejsze są umiejętności miękkie: odpowiedzialność, punktualność, systematyczność, utożsamianie się z tym, co robimy. Jeśli ktoś wkłada w pracę serce, to umiejętności zawodowe zdobędzie bardzo szybko. To właśnie na stażach młodzież rozwija swoje kompetencje miękkie. Dziecko wyjeżdża z dala od rodziny, leci samolotem, musi samo o siebie zadbać, musi być punktualne. Mama go na ten staż nie obudzi.

Młodzież wybiera szkoły zawodowe z pasji?

Różnie. Chcę wierzyć, że to przede wszystkim zainteresowanie i pasja, ale nie oszukujmy się, niektórzy przychodzą, bo koleżanka czy kolega wybrali tę samą szkołę, bo gdzieś się nie dostali. Ale są też tacy, którzy wiedzą, po co tu są. W tym roku zapraszamy do swoich pracowni gimnazjalistów i uczniów ósmych klas. Podpatrują, dowiadują się, jak wyglądają te lekcje. Dla mnie to była najpiękniejsza laurka, że dzieci w ogóle nie chciały wyjść z mojej pracowni. Robiliśmy faworki i ciasto zawijane, jedna uczennica przygotowywała się do konkursu i trenowała ciasto na bazie herbaty matcha, które podpatrzyłam na stażu w Barcelonie. Gimnazjaliści byli tak ciekawi tego, co się tam działo, że nie chcieli wychodzić. Mam nadzieję, że to się przełoży na rekrutację.

Dziś trend społeczny jest taki, że wszyscy chcą iść na studia.

Chcemy, żeby szkoły branżowe i technika były placówkami pierwszego wyboru. To nie jest gorszy wybór, bo to dobre szkoły, które dają zawód, średnie wykształcenie i możliwość dalszej nauki, zrobienia matury i studiowania. Znam cukiernie, które zatrudniają absolwentów Akademii Sztuk Pięknych, bo bardzo cenią umiejętności zawodowe połączone ze zdolnościami manualnymi.

Żeby szkolnictwo zawodowe się rozwijało, potrzebna jest też współpraca z pracodawcami, prawda?

W mojej szkole jest ona od zawsze. Praktyki zawodowe realizowane są w prawdziwych zakładach pracy. Młodzi cukiernicy na przykład spędzają trzy dni w tygodniu w szkole, a dwa u pracodawcy. I biorą udział w normalnej produkcji. My dajemy im pierwsze szlify, dzięki czemu na praktykach wiedzą już, jak obsługiwać urządzenia, przygotowywać określone rodzaje ciast.

Ale czy dla pracodawcy uczeń może być atrakcyjny?

W zawodach, w których kształci moja szkoła, pracodawcy wręcz proszą o uczniów, praktykantów. Często dotyczy to specjalnych wydarzeń, uroczystości np. w restauracji. Wtedy większa grupa młodzieży razem z nauczycielem bierze udział w obsłudze tej uroczystości. Jako szkoła gastronomiczna pomagamy również w organizacji wydarzeń specjalnych w innych szkołach. Korzyści są obopólne, a dla młodzieży to najlepsza forma nauki.

Pracuje pani również w Radzie Dyrektorów Szkół Zawodowych powołanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jakie rozwiązania są potrzebne na poziomie systemowym?

Ważna jest właśnie współpraca pracodawców i szkół. Chciałabym, choć jest to bardzo trudne, by włączyć pracodawców w proces tworzenia programów nauczania. Oni nie lubią tworzenia dokumentacji, procedur, ale w praktyce mają określone wymagania. I one mogą być świetną wskazówką dla nauczycieli. My zapraszamy do naszej szkoły pracodawców raz na semestr, by opowiedzieli nam, jakie mają oczekiwania. I później staramy się je realizować w pracy z młodzieżą. Warto, by konkretne zapisy pojawiły się w samych programach nauczania.

Wspominała pani, że sama pojechała na staż. Nauczyciel też powinien się uczyć?

Nie tylko powinien się wciąż uczyć. Nauczyciel wręcz musi to robić. W ustawie jest zapisane, że każdy nauczyciel przedmiotów zawodowych jest zobowiązany odbyć 40 godzin stażu u pracodawcy. W naszej szkole dzieje się to już od czterech lat. Zarówno nauczyciele przedmiotów zawodowych, jak i języków obcych wyjeżdżają na zagraniczne staże związane ze stanowiskiem pracy. Nauczyciel hotelarstwa stanął w recepcji zagranicznego hotelu, nauczyciel produkcji stanął w kuchni. Natomiast mnie udało się wyjechać na staż w cukierni japońskiej w Barcelonie. Jej właściciel, Japończyk, w 2016 r. wygrał konkurs na najlepszego croissanta w mieście. Rzeczywiście, ten jego rogalik jest niesamowity. Przygotowywałam go razem z nim.

I po powrocie nauczyciele wiedzę, którą zdobyli na zagranicznych wyjazdach, przekazują swoim uczniom?

Właśnie po to jeździmy. Uczymy tego wszystkiego na lekcjach, w pracowniach czy przy okazji przygotowań do konkursów. Ja pokazuję teraz uczennicy, jak twórczo można wykorzystać zieloną herbatę, która nadaje wyrobom cukierniczym oryginalność.

Dlaczego została pani nauczycielką?

Kończyłam nietypowy kierunek: wydział inżynieryjno-ekonomiczny przemysłu spożywczego. Zamarzyłam o pracy w laboratorium naszego Browaru Tyskiego. Przy pisaniu pracy magisterskiej współpracowałam z ówczesnym dyrektorem laboratorium dr. Jerzym Hetmańskim. Ciężko wtedy było dostać pracę w browarze, więc doktor podpowiedział mi, żebym spróbowała w zawodzie nauczyciela w technikum browarniczym. Poszłam tam i okazało się, że brakowało fachowców od szkolnictwa zawodowego. Właśnie tak zaczęłam swoją karierę. Moja mama zawsze mówiła, że chciała zostać nauczycielką. Jej się nie udało, ale córce już tak.

Czy dziś uważa pani, że to była dobra decyzja?

Początki były trudne, bo prowadziłam kilkanaście różnych przedmiotów i musiałam wyspecjalizować się w różnych branżach. Szybko zaczęłam jeździć z młodzieżą po zakładach: piekarniach, cukierniach. Chciałam, by uczniowie poznali zawód od strony praktycznej. Wicedyrektor szkoły powiedział mi, że te moje lekcje są ciekawe, że jestem urodzonym nauczycielem. Dodał mi tym wiatru w żagle, uwierzyłam w siebie.

A dziś to pani jest dyrektorem szkoły.

I wciąż najważniejsi są dla mnie uczniowie. Pamiętam, że absolwenci technikum przyjeżdżali do mnie już jako studenci i mówili, że na pierwszym roku studiów na politechnice właściwie nie mieli co robić, bo byli tak dobrze przygotowani dzięki prowadzonym przeze mnie lekcjom. To dla mnie największe wyróżnienie. Uczniowie odwiedzają mnie po latach i opowiadają o swoich osiągnięciach. Jako szefowie zakładów pracy pozdrawiają mnie przez obecnych moich uczniów, którzy tam praktykują. Wielu moich absolwentów, dziś już 40-letnich, zostało głównymi technologami w browarach. Jeden występuje nawet w reklamie browaru Okocim z Brzeska i co chwila widzę go w telewizji. To wielka satysfakcja.

Dla wyrównania szans


Aż 14 tys. polskich uczniów może wziąć udział w międzynarodowych wymianach młodzieży w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER). Na czym polega projekt „Ponadnarodowa mobilność uczniów”? Dla kogo jest przeznaczony? Oto nasz krótki przewodnik

Projekty mobilnościowe programu PO WER skierowane do uczniów szkół podstawowych (klasy VI–VIII) i ponadpodstawowych są okazją do rozwijania kompetencji językowych, umiejętności uczenia się, kompetencji cyfrowych, a także kształtowania postaw obywatelskich.

Zgodnie z założeniami polscy uczniowie biorą udział w codziennym życiu szkoły przyjmującej. Wspólnie z zagranicznymi rówieśnikami uczestniczą w zajęciach formalnych i pozaformalnych, podczas których przygotowują broszury, prezentacje, ulotki lub inne materiały edukacyjne służące promocji rezultatów projektu. Tego typu doświadczenie to dodatkowe możliwości na rynku pracy, a często dopiero początek przygody z mobilnościami międzynarodowymi. Aby otrzymać pomoc finansową na wyrównywanie szans, w przedsięwzięciu muszą uczestniczyć co najmniej dwie organizacje z różnych krajów Unii Europejskiej, przy czym podstawowym beneficjentem jest zawsze polska placówka.

Polskie instytucje mogą znaleźć partnerów do swoich inicjatyw na platformach eTwinning, School Education Gateway oraz w bazie szkół rumuńskich dostępnej na stronie internetowej: power.frse.org.pl/mobilnosc-uczniow.

Kto może uczestniczyć w projekcie

Do składania wniosków uprawnione są wszystkie szkoły publiczne i niepubliczne działające w polskim systemie oświaty. Oznacza to, że o dofinansowanie w ramach projektu „Ponadnarodowej mobilności uczniów” mogą się starać:

  • szkoły podstawowe (specjalne, integracyjne, sportowe i mistrzostwa sportowego, z oddziałami przedszkolnymi, integracyjnymi, specjalnymi, przysposabiającymi do pracy, dwujęzycznymi, sportowymi i mistrzostwa sportowego),
  • szkoły ponadpodstawowe (specjalne, integracyjne, dwujęzyczne, sportowe, mistrzostwa sportowego, zawodowe, branżowe, rolnicze, leśne, morskie, żeglugi śródlądowej oraz rybołówstwa,
    z oddziałami integracyjnymi, specjalnymi, dwujęzycznymi, sportowymi i mistrzostwa sportowego),
  • szkoły artystyczne.

Czas trwania projektu uzależniony jest od liczby zaplanowanych pobytów zagranicznych. Gdy szkoła zaplanuje tylko jeden wyjazd za granicę, będzie to sześć miesięcy. Natomiast kiedy realizacja działań projektowych przewidywać będzie więcej niż jeden wyjazd zagraniczny grup uczniów, przedsięwzięcie będzie mogło trwać maksymalnie rok.

Wizyta przygotowawcza

Przed wysłaniem uczniów do zagranicznej placówki polskie szkoły będą miały możliwość przeprowadzenia tzw. wizyty przygotowawczej w instytucji partnerskiej. Mogą w niej uczestniczyć osoby odpowiedzialne za realizację działań z ramienia szkoły wysyłającej. Wyjazd taki organizowany jest po to, by na miejscu ustalić szczegóły dotyczące programu pobytu uczniów oraz przydzielić zadania, np. związane z zakwaterowaniem uczestników czy spędzaniem przez nich czasu wolnego. Wizyta przygotowawcza trwa zwykle od dwóch do trzech dni i wyjeżdżają na nią maksymalnie dwie osoby koordynujące projekt.

Działania w trakcie projektu

Z punktu widzenia rozwoju kompetencji istotne jest to, że projekt „Ponadnarodowa mobilność uczniów” przewiduje działania nie tylko w trakcie pobytu za granicą. Uczniowie powinni być angażowani we wszystkie etapy realizacji przedsięwzięcia w swojej szkole – uczestniczyć np. w ustaleniu programu, organizacji i realizacji mobilności, ewaluacji i monitoringu działań, promocji oraz we wdrażaniu i w upowszechnianiu rezultatów.

Podczas realizacji projektu kwalifikowane będą następujące kategorie wydatków: koszty podróży (zgodnie z kalkulatorem odległości programu Erasmus+), koszty pobytu za granicą (uzależnione od kraju mobilności, czasu trwania i typu uczestnika), koszty przygotowania ucznia do mobilności, koszty wsparcia dla instytucji przyjmującej oraz koszty dodatkowego wsparcia finansowego w przypadku udziału osoby niepełnosprawnej. Budżet inicjatywy określać będzie grantobiorca na podstawie informacji udostępnionych przez FRSE. Pod uwagę brane będą m.in.: jak liczna będzie grupa wyjeżdżających uczniów, do jakiego kraju wyjedzie i na jaki czas.

Projekt skierowany jest m.in. do uczniów z niepełnosprawnościami, mających trudności w nauce lub problemy zdrowotne, a także borykających się z ograniczeniami ekonomicznymi, społecznymi czy geograficznymi. Dlatego też działania projektowe, które przyczynią się do poprawy sytuacji uczestników, otrzymają więcej punktów na etapie oceny wniosku. Dodatkowe punkty otrzymają także wnioski instytucji, które nie mają doświadczenia w międzynarodowych projektach zarządzanych przez FRSE.

Projekt „Ponadnarodowa mobilność uczniów” finansowany jest ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój, IV Oś Priorytetowa Innowacje społeczne i współpraca ponadnarodowa Działanie 4.2. Programy mobilności ponadnarodowej. Zostanie na niego przeznaczonych aż 105 mln zł.

Szczegółowe informacje o projekcie oraz dotyczące składania wniosków dostępne są na stronie programu PO WER

Dzieci nie ryby. Mają głos!


Tegorocznym tematem przewodnim w programach eTwinning i Erasmus+ jest demokratyczne uczestnictwo. Jak pozwolić dziecku na swobodę i wolność, by nie stały się one początkiem anarchii? Oto kilka pomysłów

Koncepcja demokracji w edukacji opiera się na założeniu, że szkoła i przedszkole to miejsca, w których dzieci traktowane są jako w pełni wartościowi ludzie, a ich głos ma znaczenie. Dziecko, rodzic i nauczyciel – a więc każdy element edukacyjnej układanki – mają pełne prawo do podmiotowego traktowania uwzględniającego szacunek dla jego opinii i pomysłów oraz inicjowania działań.

Zwolennicy tej idei podkreślają też wartość aktywnego uczestnictwa uczniów w procesie nabywania umiejętności i wiedzy o świecie. Młodzi ludzie mają dostać zbalansowaną dawkę wolności (możliwości decydowania o sobie) i odpowiedzialności (ponoszenia konsekwencji własnych działań oraz szanowania potrzeb innych).

Realizowanie tej koncepcji wymaga jednak odpowiedzi na kilka podstawowych pytań: Jak pozwolić dziecku na swobodę i wolność, by nie stały się one początkiem anarchii i egoistycznego wynoszenia się ponad innych? Jaki zakres odpowiedzialności za siebie i swoje działanie można mu powierzyć, jeśli przyjmujemy jego percepcję i zdolność rozumienia świata za ograniczoną? W nas – rodzicach i nauczycielach – jest przecież mnóstwo wątpliwości i obaw o dziecięce bezpieczeństwo, efektywność kształcenia, kierunek wychowania i szeroko rozumianą przyszłość! Jakby wbrew tym obawom Janusz Korczak stawia nam oczywiste pytanie: „Jak [dziecko] będzie umiało jutro, gdy nie dajemy żyć dziś świadomym odpowiedzialnym życiem?” (cyt. z: „Prawo dziecka do szacunku”).

Sprawę od razu warto postawić jasno: niemożliwe jest przygotowanie dzieci do bycia świadomym i decyzyjnym człowiekiem (co można by nazwać edukacją dla demokracji) drogą autorytarnego nauczania. Niemożliwe jest ukształtowanie twórczego człowieka drogą odtwórczych, schematycznych rozwiązań. Jak dziecko ma nauczyć się podejmować decyzje, gdy tak naprawdę nie może decydować o niczym?

Aby nauczyć się demokracji, trzeba jej doświadczyć. Czy jest to możliwe drogą pracy projektowej, na dodatek w przedszkolu? Mogłoby się wydawać, że pojęcie decyzyjności dziecka przedszkolnego brzmi iluzorycznie. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Czy my, dorośli, w ogóle zastanawiamy się nad celowością i sensownością pytania dzieci o zdanie? A może jego zdanie liczy się tylko wtedy, gdy jest odpowiedzią na zadane przez nas pytanie? Czy rozpoczynając pracę nad dowolnym zagadnieniem (tym bardziej w projektach edukacyjnych), przyszło nam kiedykolwiek do głowy spisywać dziecięce myśli i skojarzenia? A przecież pomysły dzieci biorących udział w projekcie mogą stać się doskonałym uzupełnieniem zamysłów nauczyciela. Wątpliwości i wszelkie niezgodności pojawiające się podczas opracowania mapy dziecięcych myśli we wstępnej fazie projektu momentalnie przeobrażają się w pytania badawcze, na które dzieci będą poszukiwać odpowiedzi. Poszukiwać z radością, bo to są ICH własne pytania o świat, jego zjawiska i tajemnice.

I o ile kierunki pracy zawsze wyznaczać będzie nauczyciel we współpracy z partnerem projektu, o tyle warto wejść na ścieżki dziecięcych pomysłów i inicjatyw. Nigdy nie wiemy, gdzie nas zaprowadzą! Istotne jest, że zaangażują naszych podopiecznych poznawczo, intelektualnie, bez reszty – stając się motorem całościowego rozwoju. Jak pisał Korczak: „Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało”. Brzmi to jak recepta na funkcjonowanie w dzisiejszej rzeczywistości, w której stałe są tylko zmiany, a kierunki są wielką niewiadomą.

Partycypacja dziecka w poszukiwaniu rozwiązań lub odpowiedzi jest możliwa, o ile nauczyciel jest w stanie powstrzymać się od natychmiastowych i jednoznacznych rozstrzygnięć czy organizacji zajęć dydaktycznych prezentujących ustalony stan rzeczy. O tej zasadzie staram się pamiętać, prowadząc własne projekty. Cenne w tym kontekście było dla mnie doświadczenie z przedszkolakami na progu projektu eTwinning „Our Erasmus Cats”. Czterolatki zapytane o to, co wiedzą o kotach, okazały szczególne zainteresowanie takimi zagadnieniami jak: znaczenie kociego „miau” i jego brzmienie w różnych językach świata, gibkość kotów i ich umiejętność wspinaczki czy trafność stwierdzenia, że koty mieszkają w zoo. Dzieci w całkowicie naturalny sposób uświadomiły sobie, że istnieją zwierzęta zwane „dzikimi kotami” – odnalazły je po prostu wśród mieszkańców zoo. Dla moich podopiecznych pojęcia takie jak „kot domowy”, „tygrys” czy „lew” były zupełnie odrębne – nie łączyły się w „rodzinę kotowatych”. Aby odkryć ich pokrewieństwo, dzieci najpierw przyjrzały się kotu domowemu, wskazując części jego ciała i określając cechy, jakie musi posiadać zwierzę, by można było je nazwać kotem. Później w zoo były już w stanie samodzielnie argumentować, czy napotkane w czasie wizyty zwierzę jest kotem, czy nie.

Dostrzeganie cech odmiennych, takich jak kopyta, pióra czy trąba, pozwalało dzieciom udowodnić, że nauczyciel twierdzący, iż ma do czynienia z kotem (na widok wielbłąda, strusia czy słonia), zwyczajnie nie ma racji. Nauczyciel popełnił błąd? Dla dzieci to sygnał, że każdy ma do tego prawo. Co więcej – świat się wówczas nie kończy. A wspólne odkrywanie daje wszystkim więcej radości i jest bardziej efektywne niż najcudowniejsza pedagogiczna prelekcja.

Motorem wszechstronnego rozwoju jest również uczestnictwo gwarantujące swobodę tworzenia. Można je zapewnić, wykorzystując np. jedno z rozwiązań koncepcji pedagogicznej Reggio Emilia, zwane „Remidą”. Remida to magazyn niepotrzebnych materiałów, będący jednocześnie przestrzenią pracy twórczej. Dziecko – samo lub w zespole – może wykorzystać dowolne przedmioty, by skonstruować pracę na zadany lub dowolny temat. Uruchamia się jego wyobraźnia, budzi prawdziwy duch twórczości. Warto być tego świadkiem! Pierwsze dziecięce doświadczenia realnej swobody tworzenia mogą być dla obserwatora doświadczeniem wielkiego chaosu. Z czasem jednak – dzięki zaangażowaniu dziecka – jego umiejętność organizacji pracy systematycznie wzrasta. W podobny sposób – dzięki rozwijaniu umiejętności współpracy w parach i zespołach – wzmacniają się relacje międzyludzkie.

Otwarcie się na dziecięce pomysły może przynieść niezwykłe rezultaty w projektach, niezależnie od ich tematyki. Światowy słownik kociego „miau”, międzynarodowa kolekcja ziemi i zapachów ze smoczych jam (projekt eTwinning „Four-headed dragon”), przedziwne układy ciała z plakatu kociej jogi i wspinaczka na drzewa – we wszystkich tych osobliwych działaniach tkwi olbrzymi potencjał rozwojowy – poznawczy, motoryczny, językowy, twórczy, społeczny. Wystarczy, że zechcemy go dostrzec.

Podążanie za ciekawością najmłodszych dzieci i budowanie na niej procesu poznawania nadal wychodzi poza schematy standardowego pedagogicznego postępowania. Bez wątpienia klimat aktywności projektowych sprzyja wzmacnianiu inicjatywy i kreatywności dziecięcej. Pewne jest jedno – pozwalając im na realne uczestnictwo, wzmacniamy w nich to, co czyni nas ludźmi, czyli zdolność myślenia i swobodę wyboru. Przecież dzieci to nie ryby. Mają głos. Tylko czy słyszymy, kiedy do nas mówią?

Booktrailer Film Festival – czyli jak skutecznie promować czytelnictwo wśród młodzieży


Nowy Targ już po raz drugi był gospodarzem finałowej gali ogólnopolskiej edycji przedsięwzięcia promującego czytanie książek. W tym roku do udziału w konkursie zgłoszono 63 filmy z 29 szkół. Organizatorem wydarzenia był Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Nowym Targu – placówka, która jako pierwsza połknęła przed dwoma laty booktrailerowego bakcyla, a jako beneficjent programu Erasmus+ rozpropagowała ideę festiwalu w całej Polsce.

– Podczas kryzysu czytelnictwa zobaczyliśmy, że książka jest fascynującą inspiracją do tego, by zrobić film, że wciąż jest czymś, co pociąga młodych ludzi – mówi jurorka konkursu dr Agnieszka Kania z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Oni żyją przede wszystkim w przestrzeni obrazu, mediów. Umiejętności nauczycieli, polegające na zachęceniu uczniów do przełożenia tekstu na film i pokazania go w innych okolicznościach jest czymś nie do przecenienia.

Jurorzy oceniali filmy pod kątem walorów artystycznych i technicznych, potencjału promocyjnego, oryginalności interpretacji tekstu literackiego oraz oryginalności języka filmowego. Najlepszymi polskimi booktrailerami w tym roku okazały się:

  • poetycka, utrzymana w czarno-białej konwencji „Siekierezada” (I miejsce),
  • mocno uwspółcześnione „Cierpienia młodego Wertera” (Nagroda Publiczności, wyróżnienie jury),
  • intrygujący „Dom sióstr” (II miejsce),
  • poruszająca „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” (III miejsce),
  • imponujący dojrzałością interpretacji „Pamiętnik Dawida Rubinowicza” (wyróżnienie),
  • kreatywnie przetworzona „Ferdydurke”,
  • oryginalna animacja „Rok 1984”,
  • mroczna „Czarownica z Dark Falls”,
  • piękne wizualnie „Zapisane w wodzie”,
  • ciekawa koncepcyjnie „Zbrodnia i kara”.

– „Siekierezada” to lektura uniwersalna, możemy ją przełożyć na nasze czasy. To książka o rąbaniu drewna, tak na dobrą sprawę. W naszym świecie, który dąży do autodestrukcyjnej samotności, my szukamy tego prawdziwego świata w takich trywialnych czynnościach, jak rąbanie drewna, właśnie – mówi o wyborze lektury Dawid Gondek, uczeń I LO im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu, reżyser zwycięskiego booktrailera.

W ręce zwycięzców trafił czek na 1000 zł, pozostali wyróżnieni otrzymali nagrody książkowe.

Historia Booktrailer Film Festival w Polsce związana jest nierozerwalnie z Zespołem Szkół Ogólnokształcących nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Nowym Targu. To właśnie tam, przed dwoma laty powstały pierwsze polskie booktrailery. Jeden z nich dostał główną nagrodę na BFF 2017 we Włoszech, kolejny był prezentowany w ramach promocji Booktrailera na MFF w Wenecji. Współpraca z Liceo scientifico do Stato w Brescii – miejscem, gdzie narodził się festiwal – zaowocowała przystąpieniem do unijnego programu Erasmus +.

– W ramach projektu byliśmy zobowiązani do popularyzacji tej idei, myśleliśmy o małym konkursie, może powiatowym, może, w nieśmiałych planach o charakterze wojewódzkim, ale podpowiedziano nam, żeby to promować dalej – mówi dr Anna Miśkowiec, inicjatorka i koordynatorka Booktrailer Film Festival w Polsce. – A widziałam też jaki jest odbiór i w środowisku lokalnym, i wśród młodzieży. Widziałam, że ich to cieszy, więc zaryzykowaliśmy.

Na uroczystą galę 15 marca 2019 r. w Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym Targu zaproszono twórców dziesięciu najwyżej punktowanych przez jurorów booktrailerów. Młodzi filmowcy przyjechali do Nowego Targu z Krakowa, Mysłowic, Woli Jachowej, Katowic i Tarnowa. W większości to uczniowie liceów, w dwóch przypadkach – szkół podstawowych.

Złota era eTwinningu


Zorganizowanie w Warszawie dorocznej konferencji programu eTwinning było wydarzeniem wyjątkowym – pierwszym w historii. Ale nagradzanie na takich spotkaniach polskich nauczycieli stało się absolutna norma

Projekt eTwinning to znacznie więcej niż dwustronny proces nauczyciel – uczeń. To zespół działań, podczas których młodzi ludzie pochodzący z różnych części Europy doświadczają, ze szacunek to wartość, która należy się każdemu, bez względu na wyznawana religie czy pochodzenie kulturowe. Wspólny międzynarodowy projekt to moment, w którym każdy z nich ma prawo być sobą, w zgodzie z wyznawanymi wartościami.

Ta idea stanowiła fundament dorocznej konferencji eTwinning, zorganizowanej po raz pierwszy w Polsce. Hasło spotkania brzmiało „eTwinning and our heritage: where the past meets the future”. W związku z tym wyjątkowym wydarzeniem do Warszawy zjechało ponad 500 eTwinnerów: nauczycieli, koordynatorów projektów, ambasadorów rów eTwinning, tworzących europejska społeczność zaangażowana w realizacje projektów.

Wśród gości specjalnych byli m.in. komisarz UE ds. edukacji, kultury, młodzieży i sportu Tibor Navracsics oraz minister edukacji narodowej Anna Zalewska. – Budujemy edukacje przyszłości, zanurzona w przeszłości, stad ważne jest akcentowanie historii świata, Europy, własnej ojczyzny – podkreśliła szefowa MEN. Minister zadeklarowała również wsparcie dla eTwinningu, przypominając, ze do 2021 r. wszystkie polskie szkoły maja zostać wyposażone w szerokopasmowy internet. Wskazała tez, ze w całej Polsce powstają Lokalne Ośrodki Wiedzy i Edukacji, w których zarówno młodzież, jak i osoby dorosłe maja szanse poznać różne narzędzia informatyczne. Z entuzjazmem o programie mówił również Tibor Navracsics. – Stwórzmy przestrzeń, w której ludzie korzystają ze swoich talentów, mówią różnymi jeżykami obcymi, korzystają z narzędzi cyfrowych. Ludzi znających swoja historie, tradycje i kulturę – namawiał.

Kluczowy wykład wygłosiła Sneška Quaedvlieg-Mihailovic, sekretarz generalny Europa Nostra. W fascynującym przemówieniu zatytułowanym SharingHeritage – Sharing Values: Why Cultural Heritage is key to Europe’s Future podkresliła wpływ dziedzictwa kulturowego na rozwój społeczeństwa europejskiego, na jego spójność i równowagę. Głos zabrał również Michael Teutsch z Komisji Europejskiej, który opowiedział o roli eTwinning w programie Erasmus w latach 2021–2027. – Zależy nam, aby niezależnie od miejsca pochodzenia i zamożności młodzież miała równe szanse. Chcemy pomagać ludziom doświadczać Europy w obszarze edukacji – przekonywał.

Najbardziej emocjonującym elementem konferencji było wręczenie Europejskich Nagród eTwinning. Łącznie nagrody odebrali twórcy 14 międzynarodowych projektów, w tym dwie Polki: Małgorzata Walkusz z Gimnazjum nr 3 w Zespole Szkół nr 9 we Włocławku oraz Magdalena Madej ze Szkoły Podstawowej nr 29 z Oddziałami Sportowymi im. Alfreda Szklarskiego w Dąbrowie Górniczej. Uhonorowano również dwa inne przedsięwzięcia, w których uczestniczyły polskie placówki. Ponadto w kategorii specjalnej, sponsorowanej przez Krajowe Biuro eTwinning, Nagrodę im. Marii Skłodowskiej-Curie, przyznawana dla najlepszego projektu w dziedzinie nauk przyrodniczych lub matematyki, wręczyli minister Maciej Kopec oraz dyrektor generalny FRSE dr Paweł Poszytek.

W Polsce eTwinning jest niezwykle popularny. Jego dynamiczny rozwój na przełomie ostatnich lat podkreślają statystyki – w Europie jesteśmy pierwszym państwem pod względem liczby zrealizowanych projektów (ponad 25 tysięcy) i jednym z pierwszych z punktu widzenia liczby zaangażowanych szkół i nauczycieli. Mało tego – jesteśmy jedynym państwem, które ma eTwinning w podstawie programowej. Efekty widać na co dzień w polskich szkołach: uczestnicy projektów rozwijają w nich kompetencje niezbędne w zawodach przyszłości, uczą się jeżyków obcych, pogłębiają wiedze na temat narzędzi informatycznych. eTwinning motywuje do nauki, pracy nad sobą, pokonywania leków czy ograniczeń.

Autorka jest uczestniczka projektu

Mobilni dziennikarze programu Erasmus+”

Nowy rok, nowe priorytety


Wiemy już, jak wygląda Przewodnik po programie Erasmus+ na 2019 r. Zmiany te są szczególnie istotne dla szkół

W Przewodniku… Komisja Europejska na nowo sformułowała siedem priorytetów horyzontalnych i wyszczególniła priorytety edukacji szkolnej. Wśród nich na uwagę zasługuje ten dotyczący wspierania edukatorów. W 2019 r. promowane będą działania związane m.in. z ich rozwojem zawodowym w zakresie nawiązywania współpracy, organizacji wymian oraz łączenia edukacji z badaniami i innowacjami. Mocniej wspierane będą też działania na rzecz popularyzacji innowacyjnych metod nauczania i oceniania uczniów. Innym nowym priorytetem jest przejrzystość i uznawanie umiejętności i kwalifikacji. Zainteresuje to szczególnie osoby, które podnoszą swoje kompetencje w ramach uczenia się pozaformalnego i nieformalnego. Szkoły przygotowujące wniosek o dofinansowanie, powinny wskazać, w który z priorytetów programu Erasmus+ wpisuje się tematyka planowanej inicjatywy. Maksymalnie można wybrać trzy priorytety, a swój wybór należy uzasadnić.

Projekty Partnerstw strategicznych powinny służyć: opracowaniu, przekazaniu lub wdrożeniu innowacyjnych praktyk, a także realizacji wspólnych inicjatyw promujących współprace, partnerskie uczenie się i wymianę doświadczeń na szczeblu europejskim. Celem partnerstw może być także akcentowanie wspólnych wartości (takich jak wolność, włączenie społeczne, tolerancja i niedyskryminacja) oraz wspieranie różnorodności i budowa poczucia odpowiedzialności za wspólne wartości. W przyszłym roku doceniane będą również projekty służące rozwojowi kompetencji społecznych, obywatelskich i międzykulturowych. Zgodnie z Przewodnikiem… mobilności uczniów maja się przyczyniać do wzmocnienia europejskiego wymiaru pracy szkoły, rozwijać zdolności do współpracy transgranicznej oraz zachęcać do podejmowania wyzwań.

Jeśli chodzi o priorytety sektorowe, ważne zmiany dotyczą platformy eTwinning. Komisja Europejska zachęca, by łączyć wyjazdy ze współpraca w ramach tego programu – tak, by pogłębić, wzbogacić i zwiększyć częstotliwość kontaktów miedzy uczniami i nauczycielami z różnych krajów. Dotychczas platforma eTwinning służyła do przygotowania koncepcji projektów oraz ich opisywania – wnioskodawcy deklarowali to we wniosku o dofinansowanie. W konkursie 2019 r. poza deklaracja wymagany będzie szczegółowy opis pracy – na platformie eTwinning trzeba będzie m.in. precyzyjnie pracy, a także wskazać stopień zaangażowania uczniów w działania.

Wśród priorytetów sektorowych edukacji szkolnej wskazano również naukę jeżyków obcych. Promowane będzie kompleksowe podejście zarówno do nauczania, jak i do uczenia się jeżyków przy zwróceniu uwagi na wczesne rozpoczęcie nauki. Ważne będzie wykorzystanie nowych technologii oraz włączanie elementów jeżyka do różnych programów nauczania.

Podobnie jak w ubiegłych latach, w nowym Przewodniku… szczególna wagę przywiązuje się do długoterminowych mobilności nauczycielskich i uczniowskich jako doskonałego narzędzia wszechstronnego rozwoju, tzw. zanurzenia kulturowego oraz praktycznej nauki jeżyka. Dlatego tez promowane Beda rozwiązania uwzgledniające uznawalność okresu nauki za granica. W 2019 r. projekty obejmujące długoterminowe mobilności w Akcji 2. Będą mogły trwać nawet trzy lata. Czas realizacji pozostałych inicjatyw wynosić będzie od 12 do 24 miesięcy.

Historia brama do przyszłości


Dziedzictwo kulturowe to doskonała podstawa budowy wspólnej tożsamości, integracji społecznej i walki z radykalizmem. Można je wykorzystać do osiągania różnych celów edukacyjnych i społecznych – również w projektach Erasmus+

Dziedzictwo kulturowe naszego kontynentu jest niezwykle bogate i różnorodne. W ciągu dziejów złożyły się na nie różne, często odległe od siebie kultury, przenikając się nawzajem i wzbogacając. Jest ogromnym, niewyczerpanym zasobem, z którego możemy korzystać, budując nasza wspólna europejska tożsamość.

Próbując opisać tożsamość europejska nie da się uciec od pytań o granice miedzy różnorodnością a wielokulturowością, populacją a społecznością, integracja a zachowaniem tradycji. Co ważne, dziedzictwo kulturowe należy do wszystkich. Jako podstawa do budowania tożsamości nie powinno być postrzegane tylko jako muzeum dawnych dziejów, ale raczej jako pole do kontynuacji, nowych interpretacji, a nawet kreacji. Doskonałym przykładem współczesnej adaptacji i ożywienia dziedzictwa może być fenomen pielgrzymek do Santiago de Compostella. Ich popularność w ostatnich lata ogromnie wzrosła – i to niekoniecznie z powodów religijnych. Ludzie wyruszają w drogę z chęci poznania kultury, historii czy dla rozwoju osobistego. Ten element dziedzictwa stał się wspólny dla Europejczyków niezależnie od wyznania czy światopoglądu.

O dziedzictwie powinno się wiec nie tylko nauczać. Warto również używać go jako narzędzia kształtowania różnorodnych kompetencji i postaw. Przykłady przenikania się i wpływów różnych kultur w dziejach Europy są przecież doskonała platforma do debaty na temat korzyści płynących z różnorodności. Przez pryzmat historii można spojrzeć np. na temat uchodźców i ich integracji. Przykładów migracji mogą dostarczyć dzieje II wojny światowej, kontrreformacji, społeczności żydowskiej czy historie takich tygli kulturowych jak Wenecja czy Sycylia.

To właśnie na tej włoskiej wyspie zaprezentowano we wrześniu 2018 r. przykłady międzynarodowych działań edukacyjnych wykorzystujących dziedzictwo kulturowe. W Palermo, które w 2018 r. nosiło tytuł Kulturalnej Stolicy Włoch, odbyło się międzynarodowe spotkanie „Paths towards Citizenship through European Cultural Heritage”. Działania tam zaprezentowane mogą być źródłem inspiracji dla szkół realizujących treści programowe różnych przedmiotów np. przez projekty współpracy międzynarodowej. Oto najciekawsze propozycje.

Historia

Punktem wyjścia działań projektowych mogą być postaci historyczne – np. Bona Sforza, bohaterka projektu Renesans jako epoka łącząca kultury Polski i Włoch (https://bit.ly/2CDlkGz). Z kolei konfrontacja różnych punktów widzenia na to samo wydarzenie (np. I wojnę światowa) może być inspiracja do dyskusji o problemie obiektywnego przedstawienia historii Europy – zob. projekty: E-story. Media and history (https://bit.ly/2RbIec5) oraz Other, Alike, The Same (https://bit.ly/2PRTbPR).

Muzyka, taniec

Muzyka – jako wspólny element we wszystkich kulturach i religiach – buduje porozumienie ponad podziałami, przyciąga ludzi do siebie, wywołuje dobre emocje, burzy mury. Ciekawe projekty: Muzyka świata przeciw rasizmowi (https://bit.ly/2R6tATi), We Smile… (https://bit.ly/2CCtOO6), Kołysanki (https://bit.ly/2Sfv5A8).

Kreatywność, sztuki plastyczne

Muzea mogą być miejscem kreacji, edukacji, nowej interpretacji oraz spotkań. Warto zajrzeć: EdMuse (https://bit.ly/2D6w4OK), Artisans of Tales (https://bit.ly/2OOHAVl).

Literatura, teatr

Sztuka jest ściśle związana z teraźniejszością – ludzie od wieków zadają sobie te same pytania, dotyczące np. sensu egzystencji czy relacji międzyludzkich. Warto poznać projekt Teatr dla dialogu międzykulturowego (https://bit.ly/2PirUZO).

Edukacja obywatelska

Czy integracja z migrantami zagraża tożsamości i tradycji? Te tematykę poruszano m.in. w projektach: Via Marsala (https://bit.ly/2ApTmwx) oraz Eurostories (https://bit.ly/2z1MK5H) i Castles (https://bit.ly/2yy6yxP).

Nauki przyrodnicze

można podejmować także tematy związane z ochrona zasobów naturalnych jako części kultury materialnej. Tworzą one przestrzeń do kreowania świadomości i odpowiedzialności za dobra przyrody – zob.: CONONECT Project (https://bit.ly/2Jig7W8).

Filmy i wywiady zarejestrowane w trakcie konferencji w Palermo można znaleźć pod adresem https://bit.ly/2PSWnL9.

Z herosami po naukę angielskiego


Gimnazjaliści z Kędzierzyna-Koźla wraz z kolegami z pięciu innych krajów doskonalili się w języku angielskim, opowiadając historie bohaterów znanych z literatury. Dzięki projektowi Literary Heroes poznali także nowoczesne technologie

Projekt Literary Heroes miał na celu pogłębienie znajomości języka angielskiego oraz rozwój umiejętności opowiadania historii z wykorzystaniem multimediów (ang. digital storytelling). Niemiecka Szkoła Herzog-Christian-August-Gymnasium w Sulzbach- Rosemberg zaprosiła do udziału placówki z Hiszpanii, Irlandii, Norwegii oraz Zespół Szkół Miejskich nr 1 w Kędzierzynie- Koźlu. Uczniowie co kilka miesięcy odwiedzali się nawzajem. – Wyjechali najlepsi i najbardziej aktywni – mówi Ewa Alicja Herba, koordynatorka projektu w ZSM nr 1.

Każdy z partnerów wybrał swojego bohatera. Norwegowie przedstawili Peera Gynta. Hiszpanie zdecydowali się na Don Kichota, Irlandczycy na mitologicznego wojownika Cú Chulainna, a Niemcy na Gebharda z Lahngau, IX-wiecznego hrabiego frankońskiego. Polska szkoła przygotowała zmodyfikowaną wersję lokalnej legendy, której bohaterami są bracia Kozłowie – rabusie, którzy źle skończyli. To od nich pochodzą: jeden z członów nazwy miasta (Koźle) oraz trzy kozie głowy w jego herbie.

Projekt obejmował: zajęcia doskonalące umiejętności językowe oraz informatyczne, wycieczki krajoznawcze, program artystyczny, sportowy oraz integrację. Każdy z warsztatów miał swój temat przewodni. Podczas wyjazdu do Norwegii były to zajęcia językowe doskonalące umiejętność kreatywnego pisania. W Polsce skoncentrowano się na technologiach informatyczno-telekomunikacyjnych (TIK), Hiszpanie zajęli się technikami plastycznymi, natomiast Irlandczycy – warsztatami z dramy. Słowo, obraz, nowe media i teatr stanowiły cztery filary projektu.

Wszystkie poznane techniki uczestnicy wykorzystali podczas ostatniego warsztatu w Niemczech, prezentując historie swoich literackich bohaterów. Rezultatem ich wysiłków jest ilustrowany e-book z przygodami m.in. braci Kozłów i Don Kichota. Powstała również wystawa dokumentująca wydarzenia i przeżycia uczniów.

Po warsztatach uczestnicy zajęli się popularyzacją poznanych technik i rozwiązań. W tym celu stworzono katalog dobrych praktyk, w tym wirtualną tablicę. Zorganizowano również warsztat dla kędzierzyńskich szkół, dotyczący kreatywnego pisania w języku angielskim oraz aplikacji Web 2.0. Zaproszono na niego pedagogów i ich podopiecznych oraz uczestników międzynarodowych spotkań.

Jedna z uczennic – Paulina Pietrzykowska najbardziej zadowolona jest z tego, że lepiej mówi po angielsku. – Gdybym znowu mogła wziąć udział w Erasmusie+, skorzystałabym bez wahania – dodaje jej koleżanka Katarzyna Jankowska. – Najważniejsze co wyniosłam z wyjazdu, to wspaniałe wspomnienia oraz przyjaźnie – deklaruje z kolei Aleksandra Chejduk.

– Zmiana jest ogromna – chwali uczniów Ewa Alicja Herba. – Młodzi ludzie są teraz bardziej otwarci i zaangażowani – wyjaśnia. Teraz ci, którzy zakończyli projekt, będą namawiać innych do udziału w podobnych przedsięwzięciach. •

Autorka jest uczestniczką projektu

Mobilni dziennikarze programu Erasmus+

Agnieszka Nowak

Wstrzymać nauczycieli i ruszyć uczniów


Współczesna edukacja potrzebuje kopernikańskiego przewrotu. Szkoła musi stać się bardziej otwarta, kreatywna i partnerska

Polska szkoła potrzebuje odwagi myślenia, rewizji poglądów pedagogicznych, a nade wszystko postawienia w centrum procesu edukacyjnego samego ucznia. O tym między innymi dyskutowano podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej Szkoła w świecie zmian i nowych technologii, która odbyła się w dniach 21-22 maja 2018 r. w Zakopanem. Przedstawiciele świata nauki, kuratoriów oświaty, ośrodków doskonalenia nauczycieli, dyrektorzy szkół i nauczyciele zastanawiali się nad wyzwaniami stojącymi przed polską szkołą.

Niewątpliwie XXI wiek przyniósł nauczycielom wręcz niewyobrażalne możliwości wpływania na rozwój edukacyjny dzieci i młodzieży. Nowatorskie metody nauczania, nowoczesne technologie cyfrowe, możność realizacji międzynarodowych projektów edukacyjnych – to tylko niektóre możliwości dostępne dla nauczycieli w procesie dydaktyczno-wychowawczym. Wydawałoby się, że polska szkoła realizuje model semper reformanda (łac. stale się reformująca) i odpowiada na aktualne potrzeby edukacyjne uczniów. Jednak w wielu placówkach nadal panuje model oparty na dominującej roli nauczycieli. To oni projektują cele edukacyjne, decydują o sposobach i formach przekazywania wiedzy przedmiotowej. Uczniowie są raczej odbiorcami edukacji, mniej lub bardziej aktywnymi.

Uczyć dzieci, nie przedmiotów

Takie podejście rodzi pokusę przedmiotowego traktowania uczniów. Przejawia się to m.in. w dominującym systemie oceniania, nastawionym na wskazywanie braków i błędów. Słuszne wydają się stwierdzenia rektora Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie prof. Stefana M. Kwiatkowskiego, że niezwykle ważnym zadaniem nauczycieli i pedagogów w nowoczesnym procesie dydaktyczno-wychowawczym jest umiejętność diagnozowania indywidualnego potencjału uczniów, uświadamianie im ich mocnych stron, wzmacnianie ich poczucia wartości oraz uczenie ich kreatywnego podejścia do rozwiązywania problemów. Dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ młodzi ludzie będą musieli w przyszłości rozwiązywać złożone problemy społeczno-zawodowe, które wymagają właśnie kreatywności oraz konkretnych umiejętności i kompetencji. Wielu nauczycieli powinno zatem jak mantrę powtarzać zdanie: „Należy uczyć dzieci, a nie przedmiotów”.

Owoce takiej medytacji przyniosłyby duży pożytek dla całego systemu edukacji. Jest powszechnie wiadome, że w polskich szkołach uczniowie poddawani są różnego rodzaju testom już od pierwszych lat nauki. Na każde pytanie są zwykle jedna lub dwie poprawne odpowiedzi, pozostałe są błędne. Wielu uczniów nawet nieźle wyćwiczyło się w unikaniu kar i otrzymywaniu nagród poprzez dobre zdawanie testów. Nie tędy jednak droga. Jak zauważa prof. Krzysztof J. Szmidt, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości w Katedrze Edukacji Artystycznej i Pedagogiki Twórczości Uniwersytetu Łódzkiego dynamicznie rozwijający się ruch standaryzacji wyników nauczania i uczenia się, który de facto skutecznie hamuje postulaty wychowania do twórczości, trudno pogodzić z wezwaniem do wychowania człowieka kreatywnego. Standaryzacja niszczy indywidualność, samodzielność myślenia i umiejętność podejmowania wyzwań. W dodatku umiejętność rozwiązywania testów w dużej mierze będzie bezużyteczna w kolejnej rewolucji przemysłowej, w trakcie której dominującą rolę odegra edukacja oparta na kreatywności i samodzielności uczenia się.

Dlatego właśnie prof. Szmidt proponuje nauczanie heurystyk, czyli metod twórczego rozwiązywania problemów. W szkołach musi powstać nowa kultura nauczania i uczenia się. Uczniowie powinni mieć możliwość rozwiązywania autentycznych i złożonych problemów, a przy tym mieć prawo do popełniania błędów i samodzielnego wyciągania z nich wniosków. Polskie szkoły potrzebują mniej deklaratywnego, a bardziej realnego podejścia do wychowania w duchu kreatywności. W dłuższym okresie przyniosłoby to znacznie więcej korzyści społeczeństwu i gospodarce opartej na wiedzy.

Szkoły o wysokiej kulturze to placówki, gdzie panuje życzliwa atmosfera, a pytania uczniów są naturalnym efektem edukacji. Jednak wielu nauczycieli ma spore problemy z aktywnym słuchaniem, zadawaniem otwartych pytań, dawaniem i otrzymywaniem informacji zwrotnej oraz stawianiem wyzwań uczniom. Dlatego Lilianna Kupaj, właścicielka Szkoły Coachingu oraz prezes zarządu Fundacji Świadomego Rozwoju Edukacji proponuje wprowadzanie na szeroką skalę coachingu edukacyjnego do szkół, aby pomóc nauczycielom i pedagogom aktywnie motywować młode pokolenie do samodzielnego odkrywania siebie, budowania siły wewnętrznej oraz odważnego stawiania celów. Według L. Kupaj, inwestycja w nauczycieli ma decydujące znaczenie w procesie dydaktyczno-wychowawczym.

W twierdzy oczekiwań

Dobrze funkcjonująca szkoła może w zasadniczy sposób zmienić osiągnięcia uczniów. W świecie, gdzie wszystko wydaje się zmienne (gr. panta rhei), nie wystarczy już przekazywanie wiedzy typu know- -what (wiedza o faktach). Potrzebna jest modyfikacja procesu kształtowania konkretnych umiejętności. Na czym ma polegać? Przywołując metaforę przewrotu kopernikańskiego, należałoby niejako wstrzymać nauczyciela i ruszyć ucznia. To oznacza, że uczeń powinien stać się aktywnym centrum działań – powinien móc zobaczyć, dotknąć, doświadczyć i zweryfikować proces własnej edukacji. Wymaga to jednak przedefiniowania roli nauczyciela i ucznia. Nauczyciel nie może już zamykać ucznia w twierdzy własnych oczekiwań edukacyjnych, ale powinien towarzyszyć mu w praktycznym nabywaniu umiejętności i niezbędnych kompetencji, jakie będą wymagane od niego w zmieniającym się świecie.

Aby mogło do tego dojść, potrzebne jest spełnienie istotnego warunku. Szkoła musi stać się bardziej otwarta, kreatywna i partnerska. A to oznacza, że nauczyciel i uczeń stają się partnerami w podróży z określonego wspólnie tu i teraz do wyznaczonego przez ucznia tam. Warunkiem uczynienia szkoły bardziej otwartą, kreatywną i partnerską jest od-budowanie synergii pomiędzy pokoleniem nauczycieli i uczniów. W niej kryje się duża rezerwa, którą można efektywnie wykorzystać dla rozwoju edukacji w Polsce. Co należałoby zrobić? Wystarczy zatrzymać różne aspekty dominacji szkoły, które wyrażają się między innymi w przewadze: pedagogiki braku nad pedagogiką pozytywną, standaryzacji nad kreatywnością, ilości przekazywanej wiedzy nad jakością, a nade wszystko przewagi nauczyciela nad uczniem. I jednocześnie poruszyć ogromny potencjał uczniów, poprzez stworzenie im większej przestrzeni do aktywnego, kreatywnego i samodzielnego działania w duchu większego zaufania i lepszej kultury współpracy. Można mieć wówczas nadzieję, że polskie szkoły odpowiedzą na współczesne wyzwania społeczno- zawodowe stawiane przed uczniami.

Współpraca – serce eTwinningu


Jak sprawić, by udział w projekcie eTwinning był dla uczniów ekscytującym, osobistym doświadczeniem? Chwytliwy temat, dobre planowanie, ścisłe monitorowanie – to wszystko prawda. Ale kluczem do sukcesu jest…

W jednym z naszych projektów dotyczących mediów reklamowych pt. The big lie poprosiliśmy uczniów, aby na podstawie uzyskanych informacji i zdjęć zaprezentowali klasę partnerską w formie reklamy.

To zadanie wzbudziło entuzjazm, zainteresowanie tematyką przedsięwzięcia, pozwoliło lepiej poznać francuskich partnerów, a jednocześnie uczyło języka reklamy. Z kolei w projekcie Picture yourself uczestnicy przedstawiali się swoim zagranicznym rówieśnikom, opisując przedmiot, który ma dla nich szczególną wartość. A partnerzy próbowali odgadnąć jego nazwę, zadając dodatkowe pytania.

To tylko dwa proste przykłady na to, jak w kreatywny sposób zapewnić dobrą współpracę uczestników projektów eTwinning. Dlaczego to takie ważne? Bo siła i sukces tych przedsięwzięć leżą właśnie w jakości współpracy. Jak o nią dbać?

Po pierwsze, trzeba pamiętać, by każdy postęp prac ze strony jednego z partnerów spotkał się z reakcją pozostałych. Żaden wpis na forum, żadna z zamieszczonych na TwinSpace prac nie mogą pozostać niezauważone – powinny być komentowane i oceniane przez rówieśników, a pomóc w tym mogą takie narzędzia, jak Padlet, Tricider, Thinglink czy Dotstorming.

Po drugie – warto stosować metody aktywizujące uczniów. Dobrym przykładem są rankingi – np. lista przebojów opracowana na podstawie głosowania wszystkich uczestników projektu. Sprawdzają się również badania ankietowe. Uczniowie najpierw planują, czego będą one dotyczyć, a następnie decydują, jak je przeprowadzić. Opcji jest mnóstwo – od wywiadów wideo po badania ankietowe online, włączające do działania całą społeczność szkół partnerskich (z wykorzystaniem Google forms).

Po trzecie, warto pamiętać o odpowiedniej organizacji współpracy. Uczestników projektu eTwinning zwykle jest ponad stu, więc już na początku działań dobrze jest ich podzielić. Praca w małych, międzynarodowych grupach ułatwia prowadzenie dyskusji, dzielenie się wrażeniami i zadaniami. Uczniowie wyciągają wnioski, formułują pomysły na rozwiązanie badanego problemu i rozwijają umiejętność analitycznego myślenia oraz wyrażania i obrony własnych opinii oraz pomysłów. W międzynarodowych grupach mogą twórczo wyrazić siebie i swoje emocje, nagromadzone w toku pracy projektowej. Korzystają przy tym z różnorodnych form multimedialnych i narzędzi TIK.

Do komunikacji warto wykorzystać Meeting Words, a prace poszczególnych grup zebrać i zaprezentować w postaci e-magazynu lub ThingLink. A do wyboru są przecież także filmy wideo, instruktaże, reklamy, audycje radiowe w formie podcastów, prezentacje, kolaże, infografiki, komiksy, gry interaktywne, piosenki ze wspólnie napisanym tekstem, a nawet wiersze.

Starajmy się, aby wytworzone produkty multimedialne były wysokiej jakości, ale pamiętajmy też, że najcenniejszy jest sam proces współpracy: skutecznego komunikowania się, negocjowania wyborów, podziału prac i współodpowiedzialności za efekt pracy grupy. Z ankiet ewaluacyjnych wynika, że osiąganie produktu finalnego to najtrudniejsza, ale jednocześnie najbardziej lubiana przez uczestników faza działań projektowych.

W projektach eTwinning to współpraca decyduje o ich wysokiej jakości. Jeśli zachęcimy uczniów do wspólnej pracy nad postawionym zadaniem: rozwiązywania problemów, zbierania i analizy informacji czy tworzenia filmów, przedsięwzięcie z pewnością zostanie docenione przez eTwinningową społeczność.