VET Week zdalnie i z rekordem


– Szkoły branżowe mają ogromny potencjał, zwłaszcza te, które biorą udział w projektach z programu Erasmus+ – mówi jedna z organizatorek Europejskiego Tygodnia Umiejętności Zawodowych (VET Week).

Tegoroczne wydarzenie było inne niż poprzednie. Nie w jednym miejscu i nie twarzą w twarz. Bez publiczności i bez pokazu umiejętności uczniów. Goście VET Weeka co prawda widzieli się, ale przez ekran komputera. Pandemia koronawirusa wymusiła w tym roku zmiany w organizacji najważniejszego święta dla wszystkich zaangażowanych w edukację branżową.

Europejski Tydzień Umiejętności Zawodowych to coroczna inicjatywa Komisji Europejskiej. Odbywa się w tym samym czasie w kilkudziesięciu krajach na Starym Kontynencie. Promuje korzyści płynące z edukacji w szkołach branżowych i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. W ramach wydarzenia przez kilka dni odbywają się konferencje, sesje tematyczne, warsztaty i pokazy umiejętności zawodowych. Przedstawiciele szkół i stowarzyszeń branżowych, doradcy zawodowi oraz członkowie izb rzemieślniczych w ramach dobrych praktyk wymieniają się doświadczeniami. Wydarzenie ma inspirować i zachęcać do rozwoju wszystkich zaangażowanych w edukację zawodową.

– Jeszcze wczesną wiosną mieliśmy zupełnie inne plany dotyczące tegorocznych obchodów – przyznaje Izabela Laskowska, dyrektor Biura Kształcenia Zawodowego i Edukacji Dorosłych w Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, organizującej w Polsce VET Week. – Bardzo żałuję, że w tym roku zabrakło pokazu umiejętności, bo to najciekawsza część wydarzenia. W poprzednich latach między konferencjami uczniowie szkół branżowych chwalili się tym, czego uczą się na lekcjach i podczas praktyk zawodowych. Mogliśmy podziwiać ich, gdy szykują fryzury, przygotowują potrawy, składają roboty czy prezentują własnoręcznie wykonane w drewnie przedmioty. Jeśli sytuacja pandemiczna się nie zmieni, to za rok ich pokaz zobaczymy w formie zdalnej, za pomocą kamerek internetowych – snuje plany Laskowska.

Tegoroczne wydarzenie przyciągnęło znacznie więcej widzów. W VET Weeku uczestniczyło ok. 700 osób, ponad dwukrotnie więcej niż rok temu.

Podczas konferencji online, inaugurującej Europejski Tydzień Umiejętności Zawodowych, dyskutowano nad przyszłością kształcenia branżowego w kontekście zmian społecznych i rozwoju technologicznego. Zastanawiano się również, w jaki sposób koronawirus wpłynął na edukację w szkołach branżowych i jak będzie oddziaływał na rynek pracy w przyszłości. Przytoczono dane, z których wynika, że – mimo pandemii – w tym roku przybyło uczniów w szkołach branżowych. Ich odsetek wzrósł z 14 do 17 proc. Przedstawiciele pracodawców zwracali uwagę, jak ważna jest współpraca szkół i uczelni z przedsiębiorcami, udział uczniów w stażach zawodowych i ich działalność pozalekcyjna.

Później uczestnicy VET Weeka mogli przemieszczać się między wirtualnymi pokojami, by wybrać interesujące ich sesje. Te dotyczyły m.in. innowacyjnego podejścia do organizacji kształcenia branżowego, dwujęzyczności w szkołach zawodowych czy zagranicznych mobilności jako szansy na odniesienie sukcesu na rynku pracy (prezentowano wyniki międzynarodowego badania absolwentów zagranicznych staży zawodowych).

Do tej pory w projektach międzynarodowych uczestniczyło aż 58 tys. uczniów i nauczycieli ze szkół branżowych w Polsce, którzy dzięki programowi Erasmus+ mogli zdobyć doświadczenie u boku mistrzów w swoim fachu. W ich zagraniczne staże zainwestowano ok. 172 mln euro. W latach 2014–2020 wpłynęło niemal 7 tys. wniosków dotyczących organizacji praktyk zagranicznych lub nawiązania międzynarodowych partnerstw. Każdego roku padał rekord zainteresowania uczestnictwem w projektach z programu Erasmus+. Wsparciem objęto prawie 2 tys. inicjatyw z całej Polski.

Dobre Pytanie z dobrą odpowiedzią


Otylia Jędrzejczak podpowiada, jak pomagać innym, Oktawia Nowacka  –  jak biegać zdrowo i bezpiecznie, a dr Paweł Poszytek  –  jak skutecznie uczyć się języków obcych. FRSE prezentuje cykl rozmów z ekspertami, którzy odpowiadają na pytania z życia codziennego, nauki czy pracy.

–  Moje doświadczenia z Erasmusa wpłynęły na to, jak dziś kształtuję swoją firmę. Wyjazd na wymianę studencką pokazał mi, że nie muszę działać w schemacie  –  mówi Agnieszka Pasieka–Adamek, projektantka wnętrz, która prowadzi własną firmę. Tłumaczy też, że w urządzaniu mieszkania najważniejsze jest konsekwentne zrealizowanie swojej wizji.  –  Większość osób nie tworzy budżetu, nie planuje wszystkich elementów, przez co później z wielu musi rezygnować, a wnętrze nie jest wykończone  –  ocenia Pasieka–Adamek.
Maciej Pisarek, wicemistrz świata w gotowaniu na konkursie WorldSkills 2019 w Kazaniu, podpowiada, jak zrobić szybki, ale zdrowy i niebanalny obiad. Artiom Komardin, współtwórca firmy SENSE  –  Inteligentne Dachy, wyjaśnia, co jest ważne w zakładaniu startupu. Dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, tłumaczy, jak przejść od wkuwania słówek do rzeczywistej komunikacji w języku obcym.

Tego wszystkiego dowiemy się z serii filmów „Dobre Pytanie”, które przygotowała i publikuje na swojej stronie FRSE. Wśród zaproszonych rozmówców są też mistrzyni olimpijska w pływaniu i ambasadorka Europejskiego Korpusu Solidarności Otylia Jędrzejczak, brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich w pięcioboju nowoczesnym i ambasadorka Biegu Erasmusa Oktawia Nowacka, prezes i założyciel CSG S.A., właściciel marki Green Cell Paweł Ochyński oraz wykładowca, praktyk biznesowy, założyciel i prezes ICAN Institute dr Witold Jankowski.

–  W filmach znajdziemy odpowiedzi na konkretne, życiowe pytania, ale też inspirujące historie naszych rozmówców, uczestników bądź ambasadorów programu Erasmus+ i innych inicjatyw Fundacji. Pokazują oni, że warto korzystać z oferty FRSE, szukać nowych wyzwań, bo procentuje to później w naszym życiu zawodowym i codziennym  –  tłumaczy Bartosz Stawiarz z FRSE.

W ramach kampanii powstało w sumie osiem blisko dwudziestominutowych wywiadów, które publikowane są na YouTubie oraz Facebooku FRSE.  –  Mamy już ćwierć miliona odsłon  –  cieszy się Stawiarz.
Podkreśla, że wiele osób ogląda filmy w całości. To sukces, bo przykuć czyjąś uwagę na 20 minut w czasach nadmiaru cyfrowych treści nie jest łatwe.  –  W świecie internetu zachodzi ciekawa przemiana. Nie wszystko musi być już krótkie i skondensowane. Ludzie chcą teraz słuchać dłuższych treści, pod warunkiem że są wartościowe. FRSE idzie z duchem czasu. Promujemy nowe rozwiązania w dziedzinie edukacji, dlatego zdecydowaliśmy się skorzystać z formuły filmu na YouTubie i podcastu. W tej ostatniej formie też można słuchać naszych rozmów  –  mówi Stawiarz.

Punktem wyjścia dla kampanii „Dobre Pytanie” było znalezienie odpowiedzi na nasze potrzeby  –  te zwyczajne, codzienne i te bardziej skomplikowane.  –  To, czego ludzie szukają w internecie, to w 80 proc. pytania z cyklu „how to do”, czyli jak coś zrobić. Chcą np. wiedzieć, jak coś ugotować czy jak bezpiecznie biegać. Naszymi filmami dajemy im odpowiedź na te pytania, konkretne rady, podparte autorytetem naszych rozmówców. Tym samym stwarzamy przestrzeń do edukacji nieformalnej, bo szukanie informacji w internecie też jest formą uczenia się, z czego wielu z nas nie zdaje sobie sprawy  –  mówi Stawiarz.

W kampanii „Dobre Pytanie” wzięło udział ośmioro ekspertów.  –  Szukaliśmy dobrych pytań, ale też dobrych historii ludzkich, które zainspirowałyby widzów. To, co łączy naszych rozmówców, to ciekawe życiorysy, skłonność do podejmowania wyzwań i odporność na przeciwności losu. Komisja Europejska podkreśla, by promować życiorysy osób, którym zdarzały się kryzysy, ale mimo to szły własną, wcześniej obraną drogą. Tak było m.in. w przypadku jednego z naszych rozmówców, Pawła Ochyńskiego. W 2010 roku został nagle zwolniony z firmy, dla której przeprowadził się do innego miasta. Nie poddał się. Dostrzegł niszę, założył własną firmę, która jest dzisiaj w dwusetce najszybciej rozwijających się biznesów w Europie  –  mówi Stawiarz.
Ważny był też wybór prowadzącego wywiady. To Tomasz Rożek, dziennikarz naukowy i popularyzator nauki.  –  To człowiek, który potrafi w prosty i przystępny sposób mówić nawet o najbardziej skomplikowanych zagadnieniach naukowych. Właśnie na takim przekazie w naszych filmach nam zależało  –  dodaje Stawiarz.

Filmy z serii „Dobre Pytanie” można oglądać na stronie FRSE (www.frse.org.pl), na Facebooku Fundacji oraz w serwisie YouTube.

Włącz czwarty e-Bieg Erasmusa! Zmagania sportowe w Starym Sączu


Do Biegu Erasmusa, imprezy organizowanej cyklicznie przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji, dołączyła młodzież ze Szkoły Podstawowej numer 2 im. Juliusza Słowackiego w Starym Sączu.

Rok 2020, wyjątkowy pod wieloma względami, zmusił organizatorów do nagłej zmiany formuły październikowej imprezy, która odbyła się pod hasłem: „Włącz czwarty e-Bieg Erasmusa”.

– Bieg został zamieniony na godzinną rywalizację zdalną czteroosobowych drużyn sztafetowych. Celem tegorocznej imprezy jest wsparcie młodych podopiecznych Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach – wyjaśnia Agnieszka Obrzud, przedstawicielka starososądeckiej szkoły i  organizatorka tutejszego biegu.

Bieg Erasmusa propaguje zdrowy tryb życia, aktywność fizyczną i sportową rywalizację w duchu fair play. – Jak na Erasmusa przystało, wydarzenie jest też promocją sportu jako narzędzia do włączania się społecznego. Jednym ze standardów programu jest wyrównywanie szans i podnoszenie świadomości znaczenia aktywności fizycznej dla zdrowia oraz zapewnienie równego dostępu do sportu – dodaje Agnieszka Obrzud.

Do rywalizacji (i spróbowania swoich sił w wirtualnej konfrontacji lekkoatletycznej!) w szkole w Starym Sączu mógł zgłosić się każdy uczeń. Zawodom niestety nie sprzyjała deszczowa aura. Część uczniów korzystała zatem z sali gimnastycznej we własnej szkole lub tej na terenie pobliskiego liceum ogólnokształcącego. Znalazły się jednak drużyny, którym pogoda nie była straszna i próbowały swoich sił na świeżym powietrzu. Spośród śmiałków osiem ekip ukończyło pełen dystans, a najdłuższą trasą było pokonanie łącznie 10 kilometrów 118 metrów.

Aby młodzi adepci lekkoatletyki mogli bardziej poczuć ducha rywalizacji, zostali uzbrojeni w profesjonalne numery startowe. Ponadto szkołę wyposażono w spadochron oporowy, pięć płotków, a także trzy taśmy-gumy oraz leżącą drabinkę. Uśmiechy niemal nie schodziły z twarzy uczestników przez cały czas trwania imprezy. Liczyła się przede wszystkim dobra zabawa!

Zdjęcie: archiwum organizatora

 

Pobiegli tam, gdzie i kiedy chcieli. Za nami IV Bieg Erasmusa


Licealiści z Warszawy zamiast pałeczki przekazywali sobie telefon. W drużynie Łukasza każdy biegł osobno i o różnych porach. Oktawia Nowacka, mistrzyni świata w pięcioboju nowoczesnym, startowała z narzeczonym i psem. Za nami najdziwniejsza edycja sztafetowego Biegu Erasmusa.

W tym roku było inaczej. Zawodnicy znali czas, a nie dystans. Mieli 60 minut, by przebiec, ile sił w nogach. Kilometrami dzielili się w drużynie. Startowali, gdzie chcieli, a nie – jak w poprzednich latach – w jednym miejscu. Mogli wybrać, czy pobiegną w czwartek, piątek czy w sobotę. Trasę zapisywali poprzez specjalną aplikację w telefonie. – Epidemia koronawirusa zmieniła wszystko, także charakter tej imprezy. Dla nas najważniejsze było bezpieczeństwo jej uczestników, stąd zdalna formuła rywalizacji – wyjaśnia Łukasz Smogorowski z Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która już po raz czwarty organizowała Bieg Erasmusa.

Mimo że drużyny się nie widziały, emocji wcale nie było mniej. – Nam kibicowali przypadkowi przechodnie – opowiada Monika Dawid–Sawicka, która biegła w Parku Skaryszewskim w Warszawie. Jej drużyna wyjątkowo liczyła osiem osób. Pobiegła z Marzeną, z którą właśnie założyły fundację Make It Happen, pomagającą osobom z niepełnosprawnością w wejściu na rynek pracy. – Sztafeta była inauguracją naszej działalności – dodaje. Jej podopieczne, Dorota i Ania, obie z porażeniem mózgowym, startowały na wózkach inwalidzkich. Każdą z dziewczyn wspierało po dwóch biegaczy: Darek i Sebastian oraz Melchior i Xawery. Panowie od dawna biorą udział w imprezach biegowych. Ale do sztafety wszyscy przygotowywali się solidnie. – Szukaliśmy w Warszawie miejsca, gdzie osoby poruszające się na wózkach będą się czuły komfortowo – wyjaśnia Monika. – Wcześniej zrobiliśmy kilka treningów, a w dniu biegu wzbudziliśmy spore zainteresowanie, bo przygotowaliśmy na trasie swoją stację nawadniającą, mieliśmy koszulki z numerami startowymi i głośno sobie kibicowaliśmy – opowiada Monika. W ciągu godziny jej drużyna pokonała prawie 15 km. – Zależało nam na wyniku, bo chcieliśmy pokazać, że zaproszenie do biegu osób z niepełnosprawnością może spowodować, że drużyna będzie jeszcze lepsza. I to się udało, bo na 235 startujących drużyn zajęliśmy 17. miejsce. A dla dziewczyn na wózkach udział w sztafecie był spełnieniem ich marzeń – przyznaje Monika.

Lekcje WF–u z Oktawią Nowacką

Jeszcze szybciej pobiegli Natalia, Michał, Piotrek i Wiktor z 2. Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie. W ciągu godziny pokonali 18,5 km. Zajęli drugie miejsce w klasyfikacji ogólnej i pierwsze w kategorii „szkoły ponadpodstawowe”. Jaki mieli patent na zwycięstwo? – Zamiast co kwadrans, zmieniali się co 400 metrów. Dzięki temu byli tak szybcy! – zachwala swoich uczniów Wioletta Handzel, nauczycielka WF–u z 2. SLO. Natalia, Michał, Piotrek i Wiktor zamiast pałeczki przekazywali sobie telefon z włączoną aplikacją zliczającą czas i kilometry. – Jestem z nich dumna, bo trenują, jeżdżą na różne zawody reprezentując szkołę i co chwila wymyślają dla siebie wyzwania, ostatnio np. rywalizują między sobą, kto przebiegnie najwięcej kilometrów w ciągu miesiąca – opowiada nauczycielka.

Na swoich lekcjach sięga po filmy, które specjalnie przed imprezą nakręciła Oktawia Nowacka, mistrzyni świata i medalistka olimpijska w pięcioboju nowoczesnym, ambasadorka Biegu Erasmusa. – To ćwiczenia, które można wykonywać w domu, idealne do rozgrzewki czy rozciągania, wzmacniające organizm i poprawiające odporność – mówi Nowacka. – Nagrałam krótsze treningi, trwające ok. 30–minut, by zostawić nauczycielom 15 minut na sprawy organizacyjne. Uczniowie mogą ćwiczyć równolegle ze mną. Podczas treningu interwałowego wyświetla się stoper, więc czas na wykonanie zadania jest odliczany i nie trzeba naciskać pauzy.

– Odkąd mamy zdalne nauczanie, bardzo często korzystam na lekcji z filmów Oktawii. To przecież ikona współczesnego sportu. Razem z uczniami włączamy kamerki i zaczynamy zajęcia z jogi, fitnessu, rozciągania czy crossfitu. Dzieciaki wyciągają w domu maty. Kto nie ma u siebie ciężarków, może je zastąpić butelką wody. Gorzej z płotkami, przy których ćwiczy Oktawia. Mówię uczniom, by je sobie wyobrażali – śmieje się wuefistka.

Dziesięć drużyn z jednej szkoły

Pierwsze sto szkół, które zapisały się do biegu, otrzymało od FRSE zestaw sprzętu do wykorzystania podczas treningów. – Taśmy–gumy do ćwiczeń, mini płotki lekkoatletyczne, leżące drabinki i spadochron oporowy – wymienia Łukasz Smogorowski. Cieszy się, że w tym roku zgłosiło się tyle drużyn. – Zaskoczyło mnie, jak chętnie nauczyciele i uczniowie zapisują się na nasz bieg. Jedna szkoła wysłała aż dziesięć drużyn. To rekord. Zadziałał efekt domina. Skoro oni startują, to my też stwórzmy drużynę i tak powstawały kolejne czteroosobowe teamy – opowiada Łukasz.

Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji także wystawiła kilka biegających ekip. – Moja drużyna wybrała akurat całkowicie zdalną formułę. Każdy pobiegł w wybranym przez siebie miejscu i czasie. Ja lubię biegać późnym wieczorem, bo na ulicach jest pusto, więc wystartowałem przed północą – tłumaczy Łukasz. Biega od ponad 20 lat. Startował w kilkuset zawodach. – Widzę po znajomych, jak bardzo brakuje im imprez biegowych i spotkań w realu. Te wirtualne biegi to namiastka kontaktu ze środowiskiem biegaczy – wyjaśnia. – Myślę, że stąd tak duża popularność tegorocznej edycji naszego biegu, bo młodzi ludzie są złaknieni kontaktu z innymi. Pandemia niestety nam to zabrała. A biegi sztafetowe to poczucie bycia w drużynie, które dodatkowo wzmacnia frajda z rywalizowania z innymi. Dlatego w każdej z trzech kategorii zawodnicy z drużyn na podium otrzymali od nas nagrody: karty podarunkowe do sklepu sportowego i puchary.

Również ekipa Oktawii Nowackiej startowała „na raty”. – Ja z narzeczonym lubimy biegać rano. Nasi znajomi, którzy wolą pospać dłużej, wystartowali dopiero po południu – mówi Oktawia. Biegła wśród drzew w Kampinosie. Towarzyszył jej pies. – To był nieoficjalny członek naszej drużyny – śmieje się. Oktawia radzi wszystkim, jak zadbać o kondycję fizyczną w czasie pandemii: – Nie ma nic lepszego dla naszej odporności niż wyjście na spacer do lasu. Tu nie trzeba mieć maseczki, nie ma tłumów, idealne miejsce, żeby się wyciszyć, pomaszerować czy pobiegać.

Czwarta edycja Biegu Erasmusa była inna z jeszcze jednego powodu. Nie było opłaty startowej. – W zeszłym roku uzbierane w ten sposób pieniądze przekazaliśmy na zakup sprzętu treningowego dla podopiecznych Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. W tym roku też można pomóc. Wystarczy wpłacić dowolną sumę na sprzęt dla młodych, niewidomych i niedowidzących sportowców – zachęca Łukasz Smogorowski.

Zdjęcie: Krzysztof Pacholak

Musimy być liderami


Forum Ekonomiczne to miejsce, w którym dyskutuje się o współczesnych wyzwaniach, przedstawia rozwiązania i innowacyjne idee, a opiniami dzielą się liderzy świata nauki i biznesu. Tak było i tym razem

Tegoroczna edycja odbyła się pod hasłem: „Europa po pandemii: Solidarność, Wolność, Wspólnota”. Ponad 150 wydarzeń, kilka tysięcy gości: liderów z różnych branż, szefów urzędów centralnych, polityków, działaczy samorządowych, naukowców i działaczy społecznych – to bilans trzydniowego spotkania, które po raz pierwszy odbyło się w Karpaczu (8-10 września 2020 r.).

W ramach forum Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zorganizowała trzy panele dyskusyjne: „Współpraca trzech sektorów: uczelnie, przedsiębiorcy i instytuty badawcze jako podstawa rozwoju polskiej gospodarki”, „Branżowa szkoła przyszłości – wyzwania rynku pracy” oraz „Czy szkoły staną się liderem cyfrowej transformacji?”.

Wsparcie szkolnictwa zawodowego

To, jak teoria i idee przekładają się na realne działania, pokazał panel dotyczący współpracy między sektorami, na którym Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji podpisała porozumienie w sprawie wsparcia zawodów WorldSkills Poland przez Grupę Azoty S.A. Dokument podpisali wiceprezes Grupy Azoty S.A. Grzegorz Kądzielawski oraz dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji dr Paweł Poszytek.

– Staramy się organizować eliminacje dla młodych ludzi w różnych branżach, żeby wyłonić najlepszych reprezentantów Polski na mistrzostwach światowych czy europejskich. Jednak sam talent młodych ludzi nie wystarczy. Potrzebni są trenerzy i zaplecze finansowe. Żeby podołać temu zadaniu, pozyskujemy różnych partnerów – mówi dr Poszytek.

W ramach współpracy Grupa Azoty S.A. zobowiązała się m.in. do przeprowadzenia eliminacji krajowych uczestników do konkursu WorldSkills w konkurencji Chemical Laboratory Technican, wsparcia eksperckiego oraz sprzętowego, ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół branży chemicznej do udziału w konkursach umiejętności zawodowych EuroSkills i WorldSkills oraz sprawowania opieki trenerskiej nad wyłonionymi zawodnikami.

– Bardzo się cieszymy, że Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zaproponowała nam partnerstwo przy ważnym projekcie WordSkills. Dla nas jest to inwestycja w kadry, które, mam nadzieję, w przyszłości zasilą nasze fabryki. Wierzymy, że uda nam się przygotować zawodników, którzy powalczą o największe laury na arenie międzynarodowej – mówił wiceprezes Grupy Azoty S.A. Grzegorz Kądzielawski.

Zmienność jedyną stałą

Podczas panelu „Branżowa szkoła przyszłości – wyzwania rynku pracy” padły z kolei ciekawe pytania: Jak kształcić młodych ludzi do potrzeb nowoczesnej gospodarki cyfrowej? Jak wygląda współpraca firm i szkół branżowych? Jakie skutki pandemia przyniosła w edukacji i jakie są scenariusze rozwoju sytuacji. Starali się na nie odpowiedzieć przedstawiciele m.in. Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Rozwoju, FRSE oraz eksperci od zasobów ludzkich. – Zdalne nauczanie i zdalna praca to są naczynia połączone. Bo zdalna edukacja przygotowuje przyszłą kadrę pracowniczą w gospodarce. Moje wnioski są takie, że nie uciekniemy przed automatyzacją i cyfryzacją – mówiła podczas panelu Olga Semeniuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

W dyskusji udział wziął także dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, który podkreślał, jak ważne jest rozwijanie kompetencji.
– Pandemia pokazuje, że niezależnie od branży wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji. Wszyscy w swoich dziedzinach musimy być liderami i być przygotowani na różnego rodzaju wyzwania, będziemy musieli podejmować szybkie decyzje i potrafić motywować ludzi do działania. To wymaga wielu skompilowanych kompetencji, ale od tego nie uciekniemy. Będziemy musieli się przyzwyczaić, że zmienność będzie stałym czynnikiem – mówił w podsumowaniu spotkania dr Poszytek.

Szkoły i transformacja cyfrowa

Z powodu pandemii ponad miliard uczniów w przeszło 100 krajach musiało uczyć się przez internet. Do prawidłowego przebiegu tego procesu ważne jest przygotowanie kadry pedagogicznej, zarówno pod kątem obsługi narzędzi służących do edukacji na odległość, jak i zagwarantowanie ogólnodostępnych zasobów, z których można korzystać w pracy dydaktycznej. Tą tematyką zajęli się uczestnicy ostatniego z paneli: „Czy szkoły staną się liderem cyfrowej transformacji?”.

– Mamy program eTwinning, w którego ramach przez kilka ostatnich lat, jeszcze zanim nadeszła pandemia, 70 tys. nauczycieli w Polsce realizowało międzynarodowe projekty cyfrowe i współpracowało ze szkołami partnerskimi z innych krajów. W Polsce jest 650 tysięcy nauczycieli, zatem te 70 tysięcy to jest kilkanaście procent osób, które już wcześniej wykonywały projekty cyfrowe, o wiele bardziej skomplikowane i wymagające niż zwykłe nauczanie zdalne. Dla nich poprowadzenie lekcji zdalnie to jest coś całkowicie naturalnego – wskazywał dr Paweł Poszytek. – Oczywiście to nie jest cała prawda o polskim systemie edukacji, ale mówię o obszarze, w którym działamy i tak tę edukację widzimy – zaznaczył.

Jadą ze mną


Zastanawialiście się kiedyś, co studenci Erasmusa zabierają ze sobą na studia? Ulubiona książka, przewodniki, zapas słoików, a może domowe zwierzę? To też, ale są także rzeczy mniej oczywiste!

Spakować więcej kosmetyków czy ubrań? A gitara? Jadąc na studia zagraniczne, stajemy przed logistycznym dylematem: jak upchnąć tysiące rzeczy do kilku walizek. Byli erasmusowcy zdradzają, jak sobie z nim poradzili i co zabrali.

Natalia Kostrzewa, semestr zimowy 2018/2019, AGH, Inżynieria Biomedyczna → IST Lisboa/ Information Systems and Computer Engineering, Portugalia

Na wymianę zabrałam ze sobą polaroid, aby dokumentować każdą ważną dla mnie chwilę, miejsce czy ludzi. W mojej walizce nie mogło też zabraknąć planera – czas na wymianie płynie inaczej i niezwykle przydaje się do organizacji dnia.
I najważniejsze – zdjęcie, które dostałam na wyjazd od moich przyjaciół. Sama później takie sprezentowałam przyjaciółce, która wyjeżdżała na swoją wymianę – super mieć kogoś przy sobie w tych pierwszych dniach wymiany, kiedy dopiero poznajemy nowych ludzi! 

Justyna Zalesko, semestr zimowy 2017/2018, Uniwersytet w Białymstoku, Wydział Ekonomii i Finansów → IPCA, Barcelona, Portugalia

Na wymianę zabrałam buty trekkingowe. Podczas Erasmusa często podróżowałam, a dzięki nim zawsze byłam gotowa na wędrówki w każdym terenie. Poza tym świetnie sprawdziły się w deszczowe dni podczas zimowego semestru w Portugalii!

Katarzyna Poskrobko, semestr letni 2018/2019, Politechnika Białostocka (Wydział Architektury: kierunek Architektura) → Instituto Politécnico de Viana do Castelo (Escola Superior de Tecnologia e Gestão: kierunek Design de Ambientes), Portugalia

Decyzja, co ze sobą zabrać, nie była łatwa ze względu na ograniczenia
w rozmiarze i wadze bagażu. Jednak poza oczywistymi rzeczami, takimi jak zdjęcia rodziny/przyjaciół, ulubiona poduszka czy ważący zdecydowanie za dużo laptop, postawiłam na zaopatrzenie gastronomiczne. Wiedziałam, że w Portugalii dostanie produktów typowo polskich może być znacznie utrudnione lub wręcz niemożliwe.
W mojej walizce nie mogło więc zabraknąć kaszy gryczanej, budyniu i przypraw, których jestem wielką fanką.

Marta Ejsmont, semestr zimowy 2018/19, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, kierunek Logistyka Międzynarodowa → ESSCA School of Management, Budapeszt, Węgry

Przed wymianą przygotowałam listę kilku praktycznych rzeczy, bez których nie wyobrażałam sobie wyjazdu. Wśród nich znalazły się m.in. blender, ulubione przyprawy, przedłużacz, zestaw pościeli, karta Revolut, szybkoschnący ręcznik oraz kilka zdjęć. Miały one duży wpływ na łatwość aklimatyzacji, a następnie codzienny komfort życia w nowym miejscu.

Szymon Kurdziel, zima 18/19, AGH, Informatyka -> Universidad de Malaga, Hiszpania

Oprócz laptopa zabrałem ze sobą dodatkowy monitor, klawiaturę i myszkę, ponieważ wbudowany ekran laptopa był bardzo słabej jakości i o niskiej rozdzielczości, co znacznie utrudniało pracę studentowi informatyki. Ponadto jako pasjonat gry na ukulele nie mogłem nie zabrać instrumentu i śpiewnika (czytnika e-booków
z własnym śpiewnikiem). Udało mi się przekazać podstawy gry kilku osobom na miejscu i niejednokrotnie grać z innymi erasmusowcami, a nawet lokalsami. Miałem też ze sobą podstawowe narzędzia rowerowe i komplet lampek, bo chciałem zaraz po przylocie kupić rower szosowy i zwiedzać okolicę. Moją determinację może potwierdzić to, że rower udało mi się kupić nawet wcześniej niż znaleźć pokój na wynajem. Miejsce w bagażu znalazło też kilka pamiątek z Krakowa – do rozdania (między innymi magnesy z obwarzankiem). Moje zainteresowanie kawą nie pozwoliło mi nie wziąć ze sobą zestawu do jej parzenia, czyli młynka ręcznego, aeropressu, drippera, czajniczka, termometru, miniaturowego palnika turystycznego (do którego na miejscu dokupiłem kartusz z gazem). Miałem ze sobą również dwie paczki kawy z polskich palarni, by podzielić się nią z właścicielami kawiarni w Maladze. Ciężko było się z tym wszystkim zabrać, ale trud wynagrodziła możliwość gry na ukulele na plaży poza miastem i popijanie pysznej, świeżo zaparzoną kawę!

Magda Kuczkowska, 2017/2018, UJ → Universidad de Deusto, Bilbao, Kraj Basków

Co zabrać ze sobą? Kurtkę przeciwdeszczową albo parasol, bo pamiętajmy, to nie Hiszpania, to Kraj Basków, a pogoda bywa bardziej okrutna niż w Londynie. Zawsze warto zabrać trochę specjałów z Polski – chociażby twaróg albo kapustę; lot zajmuje około trzech godzin, więc dobrze zapakowane produkty spokojnie przetrwają drogę,
a uśmiech nowych znajomych, kiedy przygotujesz dla nich pierogi, jest bezcenny!

Ja zabrałam jeszcze ze sobą pluszową Pandę-Pandzillę, która towarzyszyła mi podczas każdej podróży i była najlepszym modelem na tle zabytków i natury. Poza tym wzięłam zdjęcia, które rozwiesiła potem w pokoju – zdecydowanie pomagały poczuć się jak w domu. Flaga Polski to też dobry pomysł, żeby zebrać  na koniec wymiany podpisy od  znajomych.

Aleksandra Dolińska, semestr letni 2015-2016, SWPS → Universidad de Málaga, Hiszpania

Na swojego Erasmusa zabrałam kredki do malowania twarzy i flagę Polski, bo wymiany studenckie obfitują w wydarzenia, na których możemy z dumą pokazać, skąd pochodzimy, takie jak Flag Parade czy International Dinner. Prócz tego warto zabrać polskie smakołyki i trunki. To świetny sposób, żeby „zaplusować” u nowo poznanych osób z całego świata!

Czas w drogę

Wielu studentów wyjeżdzających na studia zagraniczne kieruje się przede wszystkim ekonomią. Kalkuluje, co opłaca im się zabrać, a co kupić na miejscu, porównuje ceny. Kolejnym czynnikiem, który decyduje o wyborach podczas pakowania, są pasje i przyzwyczajenia. Jeśli ktoś lubi grać na instrumencie, a nie jest to np. kontrabas, to całkiem prawdopodobne, że znajdzie się on w jego bagażu. To samo dotyczy fotografowania czy sprzętu trekkingowego. Ważny jest także laptop, który przydaje się nie tylko do nauki, ale i do kontaktu z rodziną i przyjaciółmi w Polsce. Wszystko zależy oczywiście od środka transportu, wiadomo, że jadąc samochodem można zabrać więcej rzeczy niż podczas podróży samolotem. Jedno jest pewne – przemyślane wybory mogą zaoszczędzić kłopotów i dodatkowych kosztów.

Ankieta. Co zabieram/ zabrałem, jadąc na Erasmusa?

A – Dermokosmetyki – 31 głosów
B – Podstawowe leki (na kata, gardło, przeciwbólowe,) – 30 głosów
C – Książki, przewodniki – 20 głosów
D – Artykuły spożywcze – 16 głosów
E – Inne (pies, kot, pieniądze) – 5 głosów

Zdjęcia: archiwa prywatne

Grupa Azoty wyróżniona przez FRSE


Gala finałowa akcji „Nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości” to dobra okazja do tego, by podziękować przedsiębiorcom. W tym roku dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, uhonorował Grupę Azoty S.A. za wkład w rozwój kształcenia zawodowego i wsparcie konkursu WordSkills. – To drugi rok, kiedy przyznajemy nagrodę przedsiębiorcy, który w spektakularny sposób wspiera edukację i stara się zaangażować w to, by na różnych poziomach była ona coraz bardziej nowoczesna i odpowiadała na wyzwania przyszłości – mówił w laudacji dr Poszytek.

W zawodach WorldSkills Polska uczestniczy od trzech lat. Są to międzynarodowe, cykliczne wydarzenia promujące umiejętności zawodowe w formie konkursów; 28 państw z Europy i aż 80 państw w edycji globalnej ma okazję rywalizować w 60 branżach. Projekt zachęca młodych do podnoszenia umiejętności zawodowych w ścisłej współpracy z pracodawcami oraz promuje najnowsze rozwiązania w danej branży. – Naszą rolą jest wyławiać polskie talenty – uczniów i studentów, którzy są w stanie konkurować z rówieśnikami z zagranicy. Nawet świetny uczeń z bardzo dobrej szkoły sam nie ma szans na sukces. Wymaga to dużego nakładu pracy. Żeby sprostać temu zadaniu, współpracujemy z przedsiębiorcami. Bej tej współpracy szkolenie zawodników byłoby ciężkie – wyjaśniał dyrektor generalny FRSE.

W ramach współpracy Grupa Azoty zobowiązała się m.in. do: przeprowadzenia eliminacji krajowych do konkursu WorldSkills w konkurencji Chemical Laboratory Technician, wsparcia eksperckiego oraz sprzętowego, ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół branży chemicznej do udziału w konkursach umiejętności zawodowych EuroSkills i WorldSkills oraz sprawowania opieki trenerskiej nad wyłonionymi zawodnikami.

W podziękowaniu dr Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes Zarządu Grupy Azoty, poinformował, że spółka jest partnerem dla wielu szkół zawodowych. – Bardzo się cieszę że wspólnie z Fundacją Rozwoju Systemu Edukacji będziemy mogli się zmierzyć w tej inicjatywie, jaką jest konkurs WordSkills. Tak jak nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości, tak nie ma przedsiębiorczości bez dobrego szkolnictwa zawodowego – dodał.

Kongres w czasach pandemii


Korzystając z nowoczesnych technologii, nie zapominajmy, że to ludzie są najważniejsi  –  usłyszeli uczestnicy III Kongresu Rozwoju Systemu Edukacji. Mówiono też o wielkich pieniądzach, rewolucji w nauczaniu i wyzwaniach, które stoją przed nauczycielami. Najczęściej jednak odmieniano przez przypadki słowo „pandemia”. Bo to przez nią tegoroczny Kongres był inny niż poprzednie.

Niewielkie, ciemne studio telewizji Polsat, kilka obrotowych kamer, troje prowadzących, kilkanaście osób na widowni. Drugie tyle za nami w reżyserce: ze słuchawkami na uszach i przed konsoletą sterującą nagłośnieniem i oświetleniem. – Trzy! Dwa! Jeden! Zaczynamy! – słyszymy. Zapalają się światła. Gra muzyka. Dookoła prowadzących pojawia się błękitno-granatowe tło, a nad głowami padają snopy jasnego światła. Ale tego nie widać na ekranach komputerów i smartfonów, na których można było śledzić tegoroczny Kongres Rozwoju Systemu Edukacji. Za to widzowie zobaczą wirtualnych gości, wykresy, statystyki i salę lekcyjną w tle. To triki telewizyjne, których my na miejscu nie widzimy. Ot, XXI wiek w pełnej krasie.

– Trzecia edycja Kongresu jest nietypowa, bo nagle zmienił się nasz świat – mówił na wstępie dr Paweł Poszytek, dyrektor Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która od 2018 r. organizuje wydarzenie. W tym roku pod hasłem: „Erasmus + FRSE. Edukacja przyszłości + Przyszłość edukacji”. Zaczęło się jednak od teraźniejszości. – Na skutek pandemii od kilku miesięcy kontaktujemy się przede wszystkim online. Już nie podróżujemy jak dawniej i nie spotykamy się tak często twarzą w twarz. Ale przecież głód wiedzy i nabywania nowych kompetencji nie minął. Nadal chcemy się rozwijać, uczymy się i pracujemy. Wciąż łączy nas wielka potrzeba działania i dzielenia się wiedzą – przekonywał dr Poszytek.

O tym, że pandemia przyspieszyła proces cyfryzacji w wielu dziedzinach życia, a zwłaszcza w edukacji, wspominał prof. Grzegorz Mazurek, rektor Akademii Leona Koźmińskiego, członek Rady Programowej Kongresu. – Właściwie już teraz, a z pewnością w przyszłości kompetencje cyfrowe będą dla nas tym, czym jest podstawowa znajomość języka angielskiego. Bez tego nie da się dziś funkcjonować w świecie. Tak samo jest z umiejętnością pozyskiwania informacji, danych czy wiedzy online – mówił prof. Mazurek. Dodał, że obecna sytuacja to duże wyzwanie dla edukatorów: – Zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę i staramy się ogarnąć ten cyfrowy świat. Niestety, w wielu przypadkach przejście na nauczanie online polega na tym, że wykorzystujemy tę samą metodę dydaktyczną tylko przez internet. Nie tędy droga. Trzeba zmienić sposób prowadzenia zajęć ze studentami, a to wymaga posiadania kompetencji cyfrowych.

Podczas Kongresu podsumowano rezultaty programów zarządzanych przez FRSE w ostatnich siedmiu latach (2014–2020). – Ponad 5 tys. szkół, organizacji i instytucji korzystało ze środków unijnych. Efekty są widoczne, a Polska jest znana w Europie jako kraj, który potrafi korzystać z tych programów. Mam nadzieję, że podobnie będzie w kolejnych latach – mówił minister edukacji Dariusz Piontkowski.

Plany są ambitne. – Przed nami nowa perspektywa finansowa Programu Erasmus+ na lata 2021–2027. Dotychczasowy budżet może być podwojony. Czekamy na jego zatwierdzenie przez Komisję Europejską – przypomniał dr Poszytek. Wskazał, że w latach 2014–2020 dofinansowano ponad 15 tys. projektów na ponad 1 mld euro w ramach wymian międzynarodowych. Z Polski wyjechało w tym czasie ponad 300 tys. osób. –  Aż 70 proc. studentów podkreśliło, że Erasmus+ podniósł ich kompetencje językowe, a 60 proc. uczestników stwierdziło, że dzięki wyjazdom poznali inną kulturę i organizację pracy – wymieniał dr Poszytek.

Prof. Mazurek podkreślił, że wyjazdy do innych krajów pomagają młodym rozwijać umiejętności miękkie. – Pandemia wcale nie musi tej możliwości odbierać. Moi studenci wspólnie z kolegami z kanadyjskiego uniwersytetu realizują projekty, spotykając się wirtualnie. Technologia daje dziś niesamowite możliwości. Dlatego gratuluję Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, że udało się w tym roku przeprowadzić Kongres w tak wysublimowanej formule. Jego efekty będą widoczne przez wiele miesięcy dzięki świetnym materiałom multimedialnym, które można wykorzystać w przyszłości np. w mediach społecznościowych – komplementował.

Na tegoroczny Kongres zapisało się 3300 osób. Dla uczestników najważniejsze okazały się warsztaty prowadzone m.in. po angielsku i francusku przez wykładowców Uniwersytetu Warszawskiego. Nauczyciele mogli dowiedzieć się, jak skutecznie uczyć języka obcego online, czy warto być youtuberem, a także zrozumieć, jak sztuczna inteligencja pomaga w rozwoju sprawności mówienia.

Najwięcej emocji udzieliło się prowadzącym podczas finału konkursu EDUinspiracje dla najlepszych projektów edukacyjnych realizowanych w latach 2014–2020. Nagrody zwycięzcom wręczała m.in. Marzena Machałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Przyznano też European Language Label (ELL), europejski znak innowacyjności w dziedzinie nauczania i uczenia się języków obcych.

Na koniec Kongresu dr Poszytek przyznał, że zmiany w edukacji z pewnością przyspieszą za sprawą pandemii i rozwoju nowoczesnych technologii. –  Korzystając z nich, nie zapominajmy, że to ludzie są najważniejsi. Uruchamiając projekt edukacyjny online, działajmy jak liderzy, którzy potrafią łączyć ludzi, motywować ich i inspirować. Niech to przyspieszenie w edukacji zmieni się w proces pogłębiania naszych wzajemnych relacji. Po to zorganizowaliśmy ten Kongres – mówił dr Poszytek.

Młodości! Dodaj mi skrzydła!


Pandemia i kryzys ekonomiczny, który jest jej konsekwencją, każą nam od miesięcy mierzyć się z chaosem i niepewnością, i szukać własnych sposobów na oswojenie lęku. To trudne doświadczenie dla większości z nas, duże wyzwanie dla młodych, którzy stoją przed wyborem drogi życiowej i zawodowej, a dla instytucji i organizacji – czas ważnych decyzji, także finansowych.

Ważą się właśnie losy budżetu Unii Europejskiej na kolejną siedmiolatkę (2021–2027), w tym kwoty, która zostanie ostatecznie przyznana na program Erasmus (s. 10–11). Parlament Europejski nie zgodził się na cięcia finansowe na programy badawcze i młodzieżowe. I słusznie, bo to jest moment, by inwestować w młodych, w ich edukację i rozwój. W przyszłość.

Wie o tym Komisja Europejska, dając dodatkową szansę na realizację projektów w ramach Erasmusa+. Warto nie przegapić tej okazji, na złożenie wniosków jest czas do 29 października (s. 16–17 ). Do 30 listopada można z kolei starać się o dofinansowanie projektu w ramach „Ponadnarodowej mobilności uczniów” Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój (s. 22–23). Bezpieczna podróż za granicę, teraz? To możliwe, o czym świadczy nasza relacja z wyjazdu w trakcie pandemii na staż zawodowy… do Sewilli (s. 28–31).

Pandemia, wbrew pozorom, nie przerwała większości projektów, ale na pewno stała się katalizatorem cyfrowej transformacji. W innym przypadku ta zmiana jedynie rozciągnęłaby się w czasie. Tymczasem nauczanie w wielu miejscach ma dziś szansę na stałe przybrać formę hybrydową, polegającą na łączeniu metod tradycyjnych z elementami e-learningu. Dlatego zachęcamy do lektury poradnika, jak urozmaicić zajęcia online (s. 66–67), oraz wywiadu z Panem Belfrem, „nauczycielem od internetów”
(s. 56–59). Ta wiedza przyda się na pewno!

Wsparcie, którego szczególnie będzie potrzebować młode pokolenie, dotyczy też odnalezienia się na coraz bardziej kapryśnym rynku pracy. Mając to na uwadze, w tym numerze „Europy dla Aktywnych” podpowiadamy, jak określić swój potencjał i stworzyć profil zawodowy, wykorzystując narzędzia nowego Europassu (s. 20–21, 60–61). W świadomym budowaniu kariery liczy się też coś więcej – by odnaleźć pasję, własną drogę, dać się ponieść życiu, poczuć tak zwane flow. A kiedy trzeba – być elastycznym i podejmować wyzwania. Takie historie chcemy opowiadać. O katowiczance, którą miłość do Czech zaprowadziła do galerii słynnego rzeźbiarza Davida Černy’ego, a dziś sama uczy studentów na Uniwersytecie w Ostrawie. O pasjonacie dwóch kółek, który w hotelowym garażu stworzył unikatowe miejsce, gdzie można samodzielnie naprawić rower i poznać podobnych hobbystów. O dziewczynie, która pisała o podróżach, a dziś pracuje dla Polskiej Organizacji Turystycznej w Nowym Jorku (jak cudownie byłoby się teraz, choć na chwilę, obudzić pod innym niebem!). O studentce arabistyki, która nie bała się skosztować życia w palestyńskiej dzielnicy w Jerozolimie, i polskim naukowcu, który sięga w przyszłość, używając sztucznej inteligencji do projektowania leków. Oni wszyscy wykorzystali możliwości, jakie dają młodym programy unijne.

Inspirującej lektury!

Zdjęcie: Szymon Łaszewski

Człowiek Europy


Polska w Europie była zawsze i zawsze w niej będzie. Nie opuścimy przecież Starego Kontynentu. Z urodzenia każdy z nas jest Europejczykiem. Europa to jednak coś więcej. Położenie geograficzne nie stanowi o sile identyfikacji grupy. Liczą się wartości wynikające z cywilizacji zbudowanej na wspólnych filarach: filozofii greckiej, prawie rzymskim i wierze chrześcijańskiej.

Obecnie europejskość nieodzownie związana jest z Unią Europejską – wspólnotą demokratycznych państw. Widać przecież granicę między europejską, demokratyczną Polską a choćby autorytarną Białorusią, która notabene też jest w Europie.

Unia Europejska buduje nowy uniwersalny ład. Na wzór tych, które znamy z przeszłości, reprezentowanych choćby przez Imperium Rzymskie, państwo Karola Wielkiego czy niezrealizowaną ideę uniwersalizmu Ottona III, władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Pewnym odpowiednikiem dawnej władzy cesarskiej są dziś organy Unii Europejskiej. W UE zniknęły granice, chcemy mieć wspólną walutę i ujednolicone prawo. W średniowieczu panowała jednak jedność języka i religii – dopiero z czasem wszechobecną łacinę zastąpił język francuski. Obecnie króluje angielski, a miejsce jedności chrześcijańskiej zajmuje dążenie do multikulturowości. Europa pozostaje jednak jednym dużym domem. Gdzie jest w nim miejsce Polski?

W krąg kultury europejskiej Polska wpisała się już w X wieku. W historii Europy mocno akcentowaliśmy swoją obecność – chociażby za wspomnianego Ottona III, a później w okresie Jagiellonów. To czas zaborów i trwający później pół wieku komunizm oddaliły nas od europejskiej wspólnoty. Wróciliśmy do niej dzięki kilku przełomowym wydarzeniom: odzyskaniu niepodległości, wejściu do Ligi Narodów, transformacji ustrojowej i akcesji do UE w roku 2004. Wtedy znowu znaleźliśmy się tam, gdzie nasze miejsce. Zostaliśmy oficjalnie pełnoprawnym członkiem Wspólnoty, a co więcej, nasza wschodnia granica stała się jednocześnie granicą UE (podobną rolę pełniliśmy wcześniej przez wieki jako „przedmurze chrześcijaństwa”). To duża odpowiedzialność.

Podstawy funkcjonowania Unii Europejskiej to rozwój, wyrównywanie poziomu życia obywateli, solidarność społeczna, bezpieczeństwo i wspólne rozwiązywanie problemów. Także równość i tolerancja. Głos każdego państwa powinien mieć tę samą wagę.

Istotne, by europejskie wartości szły w parze z dbałością o dobra narodowe. Unia Europejska to przecież gra interesów – wspólnych i jednostkowych. Czy Polska jest liczącym się graczem? Na pewno musimy cały czas zabierać głos i angażować się w sprawy europejskie. Dbać o to, co wspólne, i o to, co własne. Przecież jesteśmy częścią Europy, i to nie od dziś! Niestety, lata komunizmu odcisnęły na nas swe piętno.

Wywodzące się z czasów PRL-u bierność i oportunizm dawały o sobie znać np. podczas kolejnych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wystarczy popatrzeć na frekwencję: 20,87% (2004 r.), 24,53% (2009 r.), 23,83% (2014 r.), 45,68% (2019 r.). Dopiero ostatnio widać wzrost aktywności.

Przed nami, młodym pokoleniem, stoją nowe wyzwania, bo jesteśmy odpowiedzialni za nasz kraj i nasz kontynent. Człowiek Europy to każdy z nas.
Europa to My!

*Tekst: Szymon Szurlej. Student prawa na Uniwersytecie Rzeszowskim, przewodniczący Młodzieżowego Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Publikuje w miesięczniku „Kongresy”.

**Jeśli interesują cię sprawy europejskie i chciałbyś opublikować u nas tekst, napisz: mobilni@frse.org.pl. Skontaktujemy się z wybranymi osobami.