Halo, tu radio Erasmus


Studia zagraniczne dają niepowtarzalne możliwości. Chodzi nie tylko o poznanie nowej kultury, zawarcie znajomości (a nawet miłości) i – rzecz jasna – walory edukacyjne. Pozwalają również zdobyć doświadczenie zawodowe.

Mam to szczęście, że praca to dla mnie przyjemność, a radio jest jak drugi dom. Zanim wyjechałam na stypendium do Madrytu, pracowałam w studenckim Radiu Meteor na UAM w Poznaniu. Wiedziałam więc, że pierwsze, co zrobię na Universidad Complutense de Madrid, to zgłoszę się do studenckiego radia. Zaskoczyło mnie! Zamiast małego studia – całe radio z prawdziwego zdarzenia: dwa pomieszczenia, z których nadawano program na żywo, a dodatkowo sześć innych, w których można nagrywać do tzw. puszki. Wszędzie mnóstwo ludzi, lampki z napisami „on air” i zamieszanie jak w profesjonalnym newsroomie. Szok!

Jedynym moim problemem był… język, a właściwie kulawa znajomość hiszpańskiego. Koleżankom Włoszkom szybciej przyszło komunikowanie się po kastylijsku, pewnie przez pokrewieństwo z ich językiem ojczystym. Ja miałam „wschodni akcent”. Ale to okazało się plusem! W Madrycie byłam w 2014 r. – akurat wtedy, gdy z Rosji na Ukrainę jechał tzw. biały konwój. Wszyscy wiedzieliśmy, że na Krymie dzieje się coś niepokojącego. Zaczęliśmy więc przygotowywać program Noticias de Ucrania, czyli wiadomości z Ukrainy. W związku z tym, że dużo łatwiej było mi wyszukać informacje o sytuacji na Krymie, a na dodatek miałam „wschodni akcent” – to właśnie ja zaczęłam go prowadzić, i to w języku hiszpańskim! Nasza audycja spodobała się na tyle, że szybko zapadła decyzja o jej retransmisji w publicznych rozgłośniach hiszpańskich. To było coś!

By nie stracić kontaktu z radiem w Polsce, w tym samym czasie dla Radia Meteor nagrywałam Pocztówki z Erasmusa, czyli wspomnienia z wyjazdu. Po powrocie do Poznania postanowiłam, że nie mogę stracić tej niezwykłej, międzynarodowej atmosfery radia. Zdecydowałam, że zacznę nagrywać Erasmus Evening – audycję ze studentami zagranicznymi i z Polakami, którzy wyjechali na wymianę. Różne sposoby patrzenia na studia zagraniczne dały świetną mieszankę!

Dwa lata później wyjechałam na Erasmusa do Portugalii. Tam też pracowałam w studenckiej rozgłośni, Radiu RUBI. Nagrywałam także po polsku Pocztówkę z Erasmusa 2 dla Radia Meteor. Efekt? Oprócz satysfakcji, zaczęłam za swoją pracę zdobywać nagrody. Pocztówka z Erasmusa dała mi wyróżnienie w konkursie EDUinspiracje – Media. Erasmus Evening
przyniósł najważniejsze wyróżnienie w moim życiu – Europejską Nagrodę im. Karola Wielkiego dla młodzieży. Dzięki niej rok później zaczęłam pracować w Parlamencie Europejskim w Luksemburgu – tym razem w „prawdziwym, dorosłym” radiu, w poważnej instytucji.

Tego wszystkiego nie byłoby, gdybym nie wykorzystała szans, jakie dały mi wyjazdy na Erasmusa. Marzenia stały się rzeczywistością – między innymi dlatego, że Erasmus dał mi odwagę, aby je spełniać.

Gabriela Jelonek – stypendystka programu Erasmus  i Erasmus+. Związana m.in. z „Gazetą Wyborczą”, Radiem Zet, obecnie z grupą Polska Press.

Ze skarbem na uczelni


Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł Luka opiekuńcza, który ukazał się we wrześniowym numerze „Europy dla Aktywnych” (3/2019). Problem w nim poruszony dotyczy także mnie – z przymrużeniem oka mogę bowiem o sobie powiedzieć, że też jestem „młodą mamą” z sektora szkolnictwa wyższego.

Ze mną los obszedł się dość łaskawie – niani musiałam szukać dopiero dla drugiego dziecka. Żłobek, z różnych względów, nie wchodził w rachubę. Niestety, nikt nie polecił mi odpowiedniej kandydatki, nie byłam też zapisana w żadnej kolejce do tych najlepszych opiekunek (owszem, istnieją takie listy!). Zostałam więc sam na sam z rozmaitymi portalami.

Zaczęłam poszukiwania. Szybko okazało się, że każda kolejna kandydatka na nianię jest: odpowiedzialna, niepaląca, empatyczna, ma bogate doświadczenie, kreatywne pomysły na zabawy sensoryczno-ruchowe, doskonale zna teorię E.E. Gordona i C. Orffa, tańczy, umie prowadzić zabawę z dzieckiem w dwóch językach obcych, kocha czytać na głos i śpiewać. A kiedy dzidziuś zaśnie – sama nie śpi, lecz prasuje mu ubranka.

Pierwsze dwie panie w ogóle nie przyszły na spotkanie. Do trzeciej odważyłam się napisać SMS pół godziny po umówionym czasie; zapewniła, że lada moment dojedzie. Po półtorej godziny oczekiwania napisała jednak, że wysiadła na pętli i zorientowała się, że to dla niej za daleko. I rezygnuje.

W końcu jednak kogoś musiałam wybrać. Po półrocznej współpracy pani stanowczo poprosiła o podwyżkę. Starałam się najdelikatniej wytłumaczyć, że – niestety – na podniesienie jej wynagrodzenia mnie nie stać i że, prawdę powiedziawszy, niedługo będziemy zarabiały prawie tyle samo. – No tak – zripostowała niania – ale godzinowo biorąc, pani pracuje jakby tylko dwa dni w tygodniu… Jakby nie – o czym wie każdy pracownik naukowo-dydaktyczny.

W tych realiach macierzyństwa (i ojcostwa) strzałem w dziesiątkę okazał się program „Maluch na uczelni” – wspólne dziecko ministerstw nauki oraz rodziny i pracy. W pierwszej edycji tego przedsięwzięcia, w 2015 r. powstało w Polsce 1436 miejsc opieki przy 43 uczelniach. To sporo, choć i tak poniżej średniej europejskiej. W dodatku, na tle innych uczelni, te artystyczne wypadły słabo, czego – zapewne – podstawową przyczyną były obostrzenia programu dotyczące liczebności kadry.

Myślę jednak, że wśród pracowników uczelni artystycznych także jest popyt na klub malucha, i nie każda inicjatywa podejmowana w placówce musi wyjść od jej rektora. A jeśli tak, któż może być lepszym spiritus movens utworzenia klubu małych ludzi niż matka? Zatem do dzieła, rodzice – pracownicy i studenci uczelni! Warto przejść procedurę, znaleźć i zorganizować odpowiednią Tagesmutter* na uczelni, by mieć swoje skarby przy sobie.

* Instytucja Tagesmutter (matka dzienna/opiekunka zastępcza) funkcjonuje w Niemczech, zasady jej działania i finansowania są określane przez kraje związkowe.
Opiekunka do dziecka, która zazwyczaj sama jest matką, na kilka godzin dziennie przyjmuje dzieci w swoim domu (maksymalnie pięcioro).

Prof. dr hab. Ewa Murawska – wykładowca Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Tytuł profesora zwyczajnego odebrała od Prezydenta RP w maju 2019 r., przed ukończeniem 40. roku życia

Bliżej młodzieży – bliżej przyszłości


W wielu regionach właśnie się zakończyły albo trwają ostatnie prace przy aktualizacji strategii rozwoju na kolejne lata. Perspektywa czasowa, którą obejmuje taka strategia, często sięga do roku 2030. Tak jest m.in. w województwie małopolskim, pomorskim czy świętokrzyskim. Dziesięć lat do przodu! Niewątpliwie bardzo trudno jest planować przyszłość regionów w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Może rozsądnym byłoby kreować strategie przyszłości wspólnie z młodzieżą?

Depopulacja. Migracja. Zmiany klimatyczne i kryzys ekologiczny. Postęp technologiczny. Coraz niższy poziom zaufania społecznego. To tylko nieliczne problemy, z którymi będą musiały zmierzyć się regiony w nadchodzącej dekadzie. Jeśli powiążemy to z krajowymi i światowymi prognozami, według których w ciągu najbliższych kilkunastu lat zniknie ok. 40 proc. obecnie wykonywanych zawodów, to przyszłość rysuje się w ciemnych barwach. Gdybym była marszałkiem jakiegoś województwa, odpowiedzialnym za aktualizację regionalnej strategii rozwoju, miałabym powód do zmartwień. Co bym zrobiła? Myślę, że pierwsze swoje kroki skierowałabym ku młodzieży. Zapytałabym, co dla niej jest ważne. Czym teraz się zajmuje i jak widzi swoją przyszłość? Jakie ma obawy i potrzeby dotyczące przyszłości? Zadbałabym, aby przedstawiciele młodzieży – np. w postaci stowarzyszeń czy młodzieżowych rad – zaangażowali w tworzenie planów rozwoju. A gdyby budżet na to pozwolił, zleciłabym dokładne badania w tej grupie wiekowej, chcąc mieć jak najszerszy obraz. Nie zadowoliłabym się wiedzą od moich nastoletnich dzieci.

Zapewne nie od razu udałoby mi się znaleźć rozwiązania wszystkich problemów, ale na pewno czułabym się bardziej przygotowana do planowania przyszłości swojego regionu. Ktoś wskazałby mi kierunek – doradził, jak trafić w tarczę oddaloną o 10 lat. Będąc bliżej młodzieży, byłabym bliżej jej przyszłości.

Jeśli jesteś młodym aktywistą – sprawdź! Może w twoim województwie jeszcze nie jest za późno, aby wyrazić swoją opinię na temat strategii rozwoju. Warto pojawiać się na spotkaniach konsultacyjnych, w grupach roboczych lub w czasie konferencji. A jeśli czytasz ten artykuł i jesteś odpowiedzialny za proces tworzenia strategii – to ważne, byś zaprosił młodych ludzi do rozmowy i poznał ich codzienność.

Szybko może się okazać, że to, co sobie wyobrażałeś o młodzieży i jej potrzebach, zupełnie mija się z tym, co ta młodzież mówi.

Kaffi


Zaraz po ukończeniu studiów przez pewien czas mieszkałam w Islandii – uczyłam tam w jednej ze szkół muzycznych. Epizod islandzki miał poprzedzić egzaminy wstępne na moje studia podyplomowe w Paryżu, zaplanowałam więc, że połączę pracę z ćwiczeniem, a wyspę będę zwiedzać, gdy wygospodaruję nieco czasu wolnego. Stąd ogromnie się ucieszyłam, kiedy dostałam plan zajęć. Zgodnie z nim od poniedziałku do piątku od 14.00 do 15.00 przypadała „Kaffi”. To była obiecująca zapowiedź: jeszcze jedna godzina, którą mogłam przeznaczyć na ćwiczenie na flecie!

Nie poszłam na spotkanie pierwszego dnia, odpuściłam sobie „Kaffi” również dnia drugiego i trzeciego, zyskany czas przeznaczając na intensywne ćwiczenie. Czwartego dnia o 14.05, kiedy właśnie się rozkręcałam, rozległo się pukanie do drzwi – stał w nich dyrektor szkoły. Niskim i spokojnym, ale zdecydowanie mało entuzjastycznym tonem oznajmił mi, że przychodzi w imieniu wszystkich nauczycieli. I prosi mnie do pokoju nauczycielskiego. Czekali tam już wszyscy nauczyciele i dyrektor przemówił w ich imieniu. Okazało się, że „Kaffi” to nie czas wolny: to godzina specjalnie wydzielona dla nauczycieli – czas na wspólne rozmowy przy kawie i krakersach.

I już do końca mojej pracy w tej islandzkiej szkole chodziłam na „Kaffi”, bo przecież i ja byłam częścią małej, zaledwie pięcioosobowej, szkolnej społeczności. Choć moja obecność na tych kawowych spotkaniach była intelektualnie więcej niż skromna (podczas rozmów ograniczałam się do kiwania głową i rzucania raz po raz Jæ, jæ, co oznacza mniej więcej: „Właśnie tak”, „No cóż…”, „Ach!”, „Ojej!”, „Racja!”), zrozumiałam, że wspólna codzienna kawa jest po to, by pielęgnować więzi łączące to grono.

Oczywiście można by dyskutować, że – owszem – islandzcy nauczyciele mogą spotykać się na codziennej „Kaffi”, bo mają czas. Bo lepiej zarabiają i nie muszą pracować na kilku etatach jednocześnie, bo – wreszcie – ich pokój nauczycielski wygląda nie jak popegeerowska świetlica, ale raczej jak ekskluzywny salon, na dodatek z pełnym wyposażeniem AGD.

Ale można też inaczej: spotykają się, bo chcą, bo szanują się nawzajem, bo nie widzą nic nieodpowiedniego w tym, że popołudniową kawę piją razem dyrektor, pracownik i stażysta. A w końcu: wspólnie spędzają czas po to, żeby pracować efektywniej. Zbyt idealistyczne jak na warunki polskiej edukacji? To spróbujmy nie codziennie, nie raz na tydzień, ale na przykład raz na semestr. Albo chociaż w okresie przedświątecznym. I w zasadzie byłoby to idealne zakończenie felietonu w grudniu, miesiącu co do zasady nieco innym niż pozostałe w roku, prawda? Jest jednak pewien myk: sceptykom „Kaffi” w polskich realiach edukacyjnych mocnego argumentu dostarcza islandzkie prawo, które zakłada, że przy ośmiogodzinnym dniu pracy pracownikowi należy się 35-minutowa, oczywiście płatna, przerwa na „Kaffi”.

Prof. dr hab. Ewa Murawska – wykładowca Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu, prezes Fundacji Eve&Culture, dyrektor Polsko-Norweskiego Centrum Kultury w Poznaniu. Tytuł profesora
zwyczajnego odebrała od prezydenta RP w maju 2019 r., przed skończeniem 40 lat.

Nowe możliwości dla dorosłych


Jak wspierać osoby dorosłe o niskich umiejętnościach podstawowych? Pierwszą fazę projektu poświęconego tej kwestii można już podsumować. Teraz czas na wybranie grantobiorców

Przedsięwzięcie od jesieni 2018 r. prowadzą wspólnie Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji i Instytut Badań Edukacyjnych. Celem projektu Szansa – nowe możliwości dla dorosłych, finansowanego z Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój, jest wypracowanie i przetestowanie innowacyjnych modeli wsparcia edukacyjnego osób dorosłych o niskich umiejętnościach podstawowych. W pierwszej fazie projektu opracowano definicję takich osób oraz określono osiem grup docelowych. To do nich właśnie skierowane będą działania przyszłych grantobiorców – czyli organizacji i instytucji, które w rozpoczynającej się drugiej fazie projektu złożą najwyżej ocenione formularze.

Dlaczego cały projekt jest tak ważny? Z badań OECD i UE oraz danych GUS wynika, że w Polsce ok. 20 proc. Osób dorosłych do 65. roku życia ma poważne problemy z wykorzystaniem tekstów i kalkulacji w codziennych sytuacjach życiowych, a 56 proc. osób dorosłych do 74. roku życia nie posiada podstawowych umiejętności cyfrowych. Co istotne, poziom umiejętności niekoniecznie współgra z poziomem wykształcenia. Ten bowiem jest w Polsce względnie wysoki – odsetek osób dorosłych z niskim wykształceniem (co najwyżej gimnazjalnym) należy do najniższych w Europie. Paradoksalnie, sytuacja ta sprawia, że trudniej jest dostrzec wagę i rozmiar zjawiska deficytu umiejętności podstawowych u osób dorosłych.

Szansa – dla kogo?
Do grup docelowych projektu zaliczane będą osoby:
> pracujące w zakładach pracy (zwłaszcza w MŚP) i gotowe uczyć się z własnej inicjatywy;
> pozostające bez pracy (bierne zawodowo i bezrobotne), np. osoby chcące wejść lub powrócić na rynek pracy po długiej przerwie (np. po okresie wychowywania dzieci czy opiekowania się osobami zależnymi);
> z obszarów defaworyzowanych (wiejskich i (lub) małych miast i (lub) miejskich postindustrialnych, także z trudnym dostępem do edukacji), w tym żyjące na terenach wymienionych w Ustawie z dnia 9 października 2015 r. o rewitalizacji oraz w rządowych programach o charakterze terytorialnym (np. Program dla Śląska, Program dla Bieszczad);
> w wieku 50+;
> z niepełnosprawnością intelektualną;
> z niepełnosprawnością sensoryczną i (lub) fizyczną;
> dotknięte przemocą (np. fizyczną, psychiczną, ekonomiczną) i przez to nieradzące sobie w życiu;
> obcokrajowcy z prawem do legalnego zatrudnienia w Polsce.

W pierwszej fazie projektu opracowano również raport z badania jakościowego dotyczący sposobów wspierania osób dorosłych przez wybrane instytucje i organizacje w Polsce (dostępny na stronie czytelnia.frse.org.pl/jak-wspierac-osoby- -dorosle-o-niskich-umiejetnosciach-podstawowych). Partnerzy projektu z IBE sporządzili także „Raport z analizy desk research w projekcie Szansa – nowe możliwości dla dorosłych” na podstawie dostępnych wyników badań, raportów, strategii, rekomendacji i innych materiałów dotyczących umiejętności podstawowych. Dodatkowo eksperci zewnętrzni projektu przygotowali „Raport z mappingu sytuacji osób dorosłych o niskich umiejętnościach podstawowych w Polsce”, opracowano też 10 zestawów efektów uczenia się wraz z kryteriami weryfikacji oraz wymaganiami dotyczącymi walidacji i podmiotów ją przeprowadzających. Pierwsza faza obejmowała również przygotowanie wskazówek dotyczących diagnozowania umiejętności i potrzeb osób dorosłych z niskimi umiejętnościami podstawowymi, opracowano także założenia do warunków rekrutacji grantobiorców.

Szansa – od kogo?
Ta rekrutacja właśnie ruszyła. Grantobiorcami mogą być m.in.: centra kształcenia ustawicznego, instytucje edukacyjne dla dorosłych, biblioteki i inne instytucje kultury, instytucje zajmujące się doradztwem edukacyjno-zawodowym, jednostki samorządu terytorialnego, uniwersytety trzeciego wieku, ośrodki pomocy społecznej, spółdzielnie socjalne, stowarzyszenia i fundacje, izby rzemieślnicze, instytucje rynku pracy i związki zawodowe.

Osoby, które grantobiorca zamierza objąć wsparciem, mogą należeć do więcej niż jednej grupy docelowej. Grantobiorca musi jednak wskazać
grupę wiodącą, do której dostosowany będzie model wsparcia. Istotne jest również, aby podmioty opracowujące swoje propozycje modeli wsparcia znały specyfikę grupy docelowej, do której kierują działania doradcze i edukacyjne.

By pomóc potencjalnym grantobiorcom w przygotowaniu dokumentów, FRSE zorganizowała 10 spotkań poświęconych warunkom rekrutacji oraz przygotowywanym modelom wsparcia. Planuje też kolejne – m.in. 15 stycznia 2020 r. w Warszawie. Rezultaty i rekomendacje końcowe projektu Szansa… będą wykorzystane do opracowania krajowych strategii działań dotyczących podnoszenia umiejętności podstawowych osób dorosłych.

Erasmus+ w mediach


„Na szczęście wyjechałam na Erasmusa”, „najlepsza nauka języka w praktyce”, „większa szansa na znalezienie atrakcyjnej pracy” – o korzyściach z programu Erasmus+ w ogólnopolskich i regionalnych pismach, radiu, telewizji

Każdej osobie, która rozpoczyna studia, radze, żeby pojechała na Erasmusa dwa razy. To jest najlepsza rzecz, jaka można zrobić ucząc się w szkole wyższej – przekonuje Natalia Kondratiuk-Świerubska (dziennikarka podroze.pl), która wyjechała podczas studiów do Mediolanu. (Polskie Radio)

Wyjazd za granice to nie tylko studia. Wolontariat europejski, program Erasmus+ czy tez Europejski Korpus Solidarności dotyczą nie tylko studentów. Można wyjechać do pracy, na praktyki czy doktorat. Warto się zainteresować, bo tych możliwości jest naprawdę dużo – mówi Anna Malik z Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Podczas tegorocznej edycji Olsztyn Green Festival na uczestników po raz pierwszy czekała strefa #EUandME przygotowana przez Komisję Europejską w Polsce.(wyborcza.pl Olsztyn)

Katarzyna Krawczyk, nauczycielka z Zespołu Szkół nr 2 im. Władysława Jagiełły w Mrągowie: – Wyjazd do Edynburga na kurs językowy jest zupełnie inny niż moje dotychczasowe wyjazdy w ramach projektów unijnych. Tutaj muszę sama myśleć, mówić, czytać i słuchać w języku angielskim. Radze sobie z moimi Słabościami i pokonuje bariery językowe. Jest to najlepsza nauka „żywego” języka w praktyce. Cieszę się bardzo, że uczestniczę w zajęciach ze studentami rożnych narodowości, nie tylko europejskich. Udział w mobilności jest również fantastyczną formą poznawania kultury i historii Szkocji. (mragowo24.info)

Po zagranicznym stażu uczniowie będą mieli większą szansę na znalezienie atrakcyjnej pracy, ponieważ pracodawcy poszukują pracowników mających szersze umiejętności i kompetencje, niż
te, jakie daje im szkoła, realizując jedynie podstawy programowe nauczania. Otrzymają także europejskie potwierdzenie kwalifikacji, uzyskując certyfikat Europass Mobility – wyjaśniała Magdalena Sekura-Nowicka, dyrektor Centrum Wsparcia Rzemiosła, Kształcenia Dualnego i Zawodowego w Kaliszu. (Wielkopolska Gazeta Lokalna Krotoszyn)

Karin Sobis, założycielka start-up modowego:– Na szczęście w pewnym momencie wyjechałam na Erasmusa do Lizbony. Tam otworzyły mi się oczy na świat, poznałam świetnych ludzi i postanowiłam, że będę robiła w życiu coś ciekawego. (Glamour)

Pasja kontra rzeczywistość


Chcesz być szczęśliwy – wybierz zawód związany z twoją pasją. Niech płacą ci za to, co lubisz robić. To jedna z dobrych rad, udzielanych młodym ludziom. Jak każda piękna idea – prędzej czy później zderza się z rzeczywistością. A tę projektują dorośli. W rozpoczętym niedawno dialogu na temat kształtu i oferty szkolnictwa zawodowego w Polsce biorą udział eksperci MEN, dyrektorzy szkół i przedstawiciele biznesu. Młodzieży przy stole rozmów nie ma – nie powie więc, co ją kręci i czego chce się uczyć.

Zwolennicy tego stanu rzeczy mają swoje argumenty. Przekonują, że spora część młodych ludzi nie ma żadnych pasji, inni podchodzą do życia bezrefleksyjnie, wielu 15-latków – mimo szczerych chęci – nie ma też wiedzy, by dokonać świadomego wyboru ścieżki zawodowej. Podażą usług edukacyjnych muszą więc sterować eksperci, pedagodzy i przedsiębiorcy. To oni mają uchronić młodych przed bezrobociem, wycinając z rynku szkoły i klasy, po których trudno o zatrudnienie. Ostatni kryzys pokazał brutalnie, że edukacja musi przede wszystkim zagwarantować utrzymanie się na rynku pracy. W efekcie faktycznym klientem szkół zawodowych (branżowych) stali się nie uczniowie, ale pracodawcy. To do ich potrzeb musi być dostosowany program, egzaminy, metodyka. Zainteresowania młodych ludzi są na dalszym planie, choć – żeby być zupełnie szczerym – nigdy nie miały decydującego znaczenia.

Być może jednak – na wszelki wypadek – warto pamiętać o tych, dla których wachlarz usług edukacyjnych okaże się za mały. Czy wielkim ryzykiem byłoby stworzenie klas uczących po prostu realizowania pasji – np. poprzez samodzielną działalność gospodarczą? W takich inkubatorach biznesu mniej liczyłyby się konkretne kwalifikacje zawodowe, a bardziej umiejętności, które nigdy się nie przeterminują: badania rynku, kreowania popytu czy oceny ryzyka. Dzięki nim młodzi ludzie będą mogli samodzielnie wybrać miejsce na rynku pracy – dokładnie takie, o jakim sami marzą.

Ćwierćwiecze na horyzoncie


Dzień informacyjny, spotkanie rady dyrektorów, konferencja nt. szkół branżowych – rok 2018 w Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji rozpoczęliśmy intensywnie. A czeka nas jeszcze duży i bardzo osobisty jubileusz…

W tym roku wiele wydarzeń Fundacja zorganizuje poza Warszawą. Otworzyliśmy bowiem Regionalne Punkty Informacyjne, które organizować będą m.in. spotkania promujące unijne inicjatywy edukacyjne. Jednocześnie podczas regionalnych konferencji programu Erasmus+ będziemy mówić o kształceniu i szkoleniu zawodowym, edukacji dorosłych, edukacji szkolnej oraz edukacji pozaformalnej młodzieży.

Celem konferencji regionalnych jest wspieranie wdrażania programu Erasmus+ tak, aby projekty były dobrej jakości i mobilizowały do działania maksymalną liczbę organizacji. W pierwszym półroczu pojawimy się w: Szczecinie, Bolesławcu, Gdyni, Kielcach, Rzeszowie i Gorzowie Wielkopolskim.

Jak co roku najbardziej intensywny będzie wrzesień. Rozpoczniemy od XIV Forum Ekonomicznego Młodych Liderów, adresowanego do osób zainteresowanych tematem przedsiębiorczości. Następnie wszyscy edukatorzy będą mogli świętować podczas I edycji Kongresu Edukacji, który odbędzie się w Warszawie. To nowe przedsięwzięcie Fundacji, którego celem jest dyskusja na temat rozwoju systemu edukacji w Polsce. Okazje do świętowania będą mieli także językowcy, których już dziś zapraszamy na Europejski Tydzień Języków. Pod koniec września będą też świętować biegacze – uczestnicy Biegu Erasmusa.

Bardzo aktywnym miesiącem będzie również listopad. Już teraz możemy zaprosić na III Forum Edukacji Dorosłych czy Tydzień Umiejętności Zawodowych (VET Week). Pod koniec listopada chcielibyśmy także wręczyć nagrody w konkursach: EDUinspiracje, EDUinspirator i EDUinspiracje-Media.

Fot. Krzysztof Pacholak

Słowa stają się ciałem


Zmienia życie, otwiera umysły – to hasło programu Erasmus+ po raz kolejny przypominaliśmy podczas gali obchodów 30-lecia programu. Pusty frazes? Nic z tych rzeczy. To hasło po prostu sprawdza się w praktyce.

Program Erasmus+ nie jest bowiem celem samym w sobie. Ma wspierać zmiany w edukacji i pomagać młodym ludziom w osiąganiu sukcesów. Doskonale pokazują to teksty w tym wydaniu „Europy dla Aktywnych”. Dzięki projektom job shadowing (o których piszemy w artykułach Podglądaj i podaj dalej oraz Job shadowing, czyli nie taki diabeł straszny) nauczyciele mają szansę zobaczyć, jak wygląda nauczanie w innych krajach Europy. A dzięki zagranicznym stażom uczniowie i studenci poznają nowe trendy w swoich branżach i rozwijają kompetencje miękkie (więcej w artykule Studenci dobrze przygotowani do kariery). W efekcie – łatwiej jest im spełnić oczekiwania pracodawców. Właśnie o tym – i o konieczności poprawy współpracy szkół z biznesem – dyskutowaliśmy podczas listopadowego Kongresu 590 w Rzeszowie. Debata z udziałem biznesmenów, ekonomistów i przedstawicieli MEN przyniosła wiele ważnych wniosków. Obszerne fragmenty dyskusji znajdziecie Państwo w artykule Skazani na współpracę.

Unijne projekty dają też okazję, by wesprzeć uczniów o mniejszych szansach. Doskonale nadaje się do tego choćby program eTwinning. Doroczne spotkanie osób zaangażowanych w jego realizację pokazało, że zdalna współpraca szkół oparta o wykorzystanie technologii ICT to wspaniała przestrzeń, by zauważyć potrzeby osób z problemami w nauce czy z niepełnosprawnością oraz promować i właściwie pojmować włączenie społeczne. Czym różni się ono od dobrze znanej integracji? O tym w artykule Integracja to za mało.

Programy UE zmieniają też przestrzeń wokół nas. Przez ostatnie 20 lat robili to ochotnicy zaangażowani w Wolontariat Europejski, od połowy przyszłego roku zadanie przejmą członkowie Europejskiego Korpusu Solidarności (artykuł Pomysł z nutą EKStrawagancji). Trzymam za nich kciuki, a Państwa zapraszam do lektury. Przekonajmy się razem, że Erasmus+ zmienia życie i otwiera umysły.