Musimy być liderami


Forum Ekonomiczne to miejsce, w którym dyskutuje się o współczesnych wyzwaniach, przedstawia rozwiązania i innowacyjne idee, a opiniami dzielą się liderzy świata nauki i biznesu. Tak było i tym razem

Tegoroczna edycja odbyła się pod hasłem: „Europa po pandemii: Solidarność, Wolność, Wspólnota”. Ponad 150 wydarzeń, kilka tysięcy gości: liderów z różnych branż, szefów urzędów centralnych, polityków, działaczy samorządowych, naukowców i działaczy społecznych – to bilans trzydniowego spotkania, które po raz pierwszy odbyło się w Karpaczu (8-10 września 2020 r.).

W ramach forum Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zorganizowała trzy panele dyskusyjne: „Współpraca trzech sektorów: uczelnie, przedsiębiorcy i instytuty badawcze jako podstawa rozwoju polskiej gospodarki”, „Branżowa szkoła przyszłości – wyzwania rynku pracy” oraz „Czy szkoły staną się liderem cyfrowej transformacji?”.

Wsparcie szkolnictwa zawodowego

To, jak teoria i idee przekładają się na realne działania, pokazał panel dotyczący współpracy między sektorami, na którym Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji podpisała porozumienie w sprawie wsparcia zawodów WorldSkills Poland przez Grupę Azoty S.A. Dokument podpisali wiceprezes Grupy Azoty S.A. Grzegorz Kądzielawski oraz dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji dr Paweł Poszytek.

– Staramy się organizować eliminacje dla młodych ludzi w różnych branżach, żeby wyłonić najlepszych reprezentantów Polski na mistrzostwach światowych czy europejskich. Jednak sam talent młodych ludzi nie wystarczy. Potrzebni są trenerzy i zaplecze finansowe. Żeby podołać temu zadaniu, pozyskujemy różnych partnerów – mówi dr Poszytek.

W ramach współpracy Grupa Azoty S.A. zobowiązała się m.in. do przeprowadzenia eliminacji krajowych uczestników do konkursu WorldSkills w konkurencji Chemical Laboratory Technican, wsparcia eksperckiego oraz sprzętowego, ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół branży chemicznej do udziału w konkursach umiejętności zawodowych EuroSkills i WorldSkills oraz sprawowania opieki trenerskiej nad wyłonionymi zawodnikami.

– Bardzo się cieszymy, że Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji zaproponowała nam partnerstwo przy ważnym projekcie WordSkills. Dla nas jest to inwestycja w kadry, które, mam nadzieję, w przyszłości zasilą nasze fabryki. Wierzymy, że uda nam się przygotować zawodników, którzy powalczą o największe laury na arenie międzynarodowej – mówił wiceprezes Grupy Azoty S.A. Grzegorz Kądzielawski.

Zmienność jedyną stałą

Podczas panelu „Branżowa szkoła przyszłości – wyzwania rynku pracy” padły z kolei ciekawe pytania: Jak kształcić młodych ludzi do potrzeb nowoczesnej gospodarki cyfrowej? Jak wygląda współpraca firm i szkół branżowych? Jakie skutki pandemia przyniosła w edukacji i jakie są scenariusze rozwoju sytuacji. Starali się na nie odpowiedzieć przedstawiciele m.in. Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Rozwoju, FRSE oraz eksperci od zasobów ludzkich. – Zdalne nauczanie i zdalna praca to są naczynia połączone. Bo zdalna edukacja przygotowuje przyszłą kadrę pracowniczą w gospodarce. Moje wnioski są takie, że nie uciekniemy przed automatyzacją i cyfryzacją – mówiła podczas panelu Olga Semeniuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

W dyskusji udział wziął także dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, który podkreślał, jak ważne jest rozwijanie kompetencji.
– Pandemia pokazuje, że niezależnie od branży wszyscy jesteśmy w trudnej sytuacji. Wszyscy w swoich dziedzinach musimy być liderami i być przygotowani na różnego rodzaju wyzwania, będziemy musieli podejmować szybkie decyzje i potrafić motywować ludzi do działania. To wymaga wielu skompilowanych kompetencji, ale od tego nie uciekniemy. Będziemy musieli się przyzwyczaić, że zmienność będzie stałym czynnikiem – mówił w podsumowaniu spotkania dr Poszytek.

Szkoły i transformacja cyfrowa

Z powodu pandemii ponad miliard uczniów w przeszło 100 krajach musiało uczyć się przez internet. Do prawidłowego przebiegu tego procesu ważne jest przygotowanie kadry pedagogicznej, zarówno pod kątem obsługi narzędzi służących do edukacji na odległość, jak i zagwarantowanie ogólnodostępnych zasobów, z których można korzystać w pracy dydaktycznej. Tą tematyką zajęli się uczestnicy ostatniego z paneli: „Czy szkoły staną się liderem cyfrowej transformacji?”.

– Mamy program eTwinning, w którego ramach przez kilka ostatnich lat, jeszcze zanim nadeszła pandemia, 70 tys. nauczycieli w Polsce realizowało międzynarodowe projekty cyfrowe i współpracowało ze szkołami partnerskimi z innych krajów. W Polsce jest 650 tysięcy nauczycieli, zatem te 70 tysięcy to jest kilkanaście procent osób, które już wcześniej wykonywały projekty cyfrowe, o wiele bardziej skomplikowane i wymagające niż zwykłe nauczanie zdalne. Dla nich poprowadzenie lekcji zdalnie to jest coś całkowicie naturalnego – wskazywał dr Paweł Poszytek. – Oczywiście to nie jest cała prawda o polskim systemie edukacji, ale mówię o obszarze, w którym działamy i tak tę edukację widzimy – zaznaczył.

Liderzy branż


Spośród 34 zawodników eksperci wyłonili zwycięzców w czterech konkurencjach: gotowanie, cukiernictwo, serwis i carving. Eliminacje Krajowe WorldSkills Poland odbyły się w Poznaniu 28-30 września

Kibice obserwują każdy ruch zawodników, a sędziowie na bieżąco analizują ich poczynania. Nad głowami rywalizujących wiszą lustra, dzięki którym nawet widzowie siedzący z dala od stanowisk mogą zobaczyć, co się dzieje na stołach. Presja czasu, otoczenia i wymogów, które trzeba wypełnić, potrafi podnieść poziom stresu. Po kilku godzinach dreptania w małym boksie daje też o sobie znać zmęczenie fizyczne.

–  Jest ciężko – mówi Katarzyna Arendarczyk, uczestniczka wydarzenia. – Mamy widownię, jurorzy chodzą i zaglądają, obserwują każdy nasz ruch. Do tego jest spora presja czasu.

To jednak tylko przedsmak tego, co dzieje się na EuroSkills, konkursie, w którym rywalizują zawodnicy z 28 krajów z Europy, i WorldSkills, w którym bierze udział aż 80 państw!

– Na WorldSkills jest 100 tysięcy kibiców – opowiada Paulina Machera, koordynatorka biura WorldSkills Poland. – Uczestnicy są nagrywani. Bywało, że zawodnicy z innych krajów nie radzili sobie ze stresem, trzeba było wzywać opiekuna drużyny. My zapewniamy trening mentalny zawodnikom przed wyjazdem na WorldSkills i Euroskills. Mamy też trening fizyczny, bo jakby nie patrzeć, to są trzy – cztery dni spędzone na nogach. Czasami od godziny 8 do 16, w zależności od dyscypliny. Jeden ze zwycięzców mówił, że w małym boksie w ciągu dnia potrafił zrobić 20 tysięcy kroków.

Efekt i precyzja

Krajowe eliminacje mają bardzo wysoki poziom i trzeba poświęcić sporo czasu na trening.

– Zdarzało się, że przygotowując się do startu, siedziałam w szkole od ósmej do osiemnastej i w kółko robiłam na czas to samo danie – przyznaje Weronika Budzich, jedna z uczestniczek krajowej edycji.

Trening do konkursu musi być precyzyjny, ponieważ kryteria oceny są bardzo jasno określone.

–  Ważne jest, by w ocenie kierować się tym, czy dana technika została wykonana prawidłowo – wyjaśnia Michał Doroszkiewicz, jeden z ekspertów WorldSkills Poland. – W przypadku gotowania należy na przykład sprawdzić, czy uczestnikowi udało się dotrzeć do naturalnego smaku i wykonać zadanie w prawidłowej technologii. Przy weryfikacji opieramy się na szablonie oceniania, to międzynarodowe kryteria, wytyczne z organizacji WorldSkills.

Sam efekt końcowy pracy to jednak nie wszystko. Bywa, że suwmiarką (wielofunkcyjny przyrząd pomiarowy) sprawdza się, czy warzywa są równo pokrojone, waży się śmieci, żeby zobaczyć, czy praca odbywała się zgodnie z zasadami ergonomii, podgląda, kiedy zawodnik zakłada rękawiczki, i kontroluje, czy ma odpowiedni strój do pracy.

Wisienka na torcie

Gotowanie i cukiernictwo to tylko połowa konkurencji. Jest jeszcze serwis, w trakcie którego zawodnicy nie tylko muszą wiedzieć, jak powitać gości, nakryć stół i podać np. desery z kawą, ale też zdać testy i przejść interview w języku angielskim. Carving natomiast to już prawdziwa sztuka, czyli umiejętność artystycznego rzeźbienia w rozmaitych owocach i warzywach, które stają się później ozdobą stołów.

WorldSkills to jednak nie tylko konkurs, ale przede wszystkim szansa dla młodych ludzi, głównie ze szkół branżowych. Zwycięstwo może otworzyć drzwi do kariery, ale samo w sobie jest też ciekawym doświadczeniem zawodowym.

Poznańskie eliminacje WorldSkills wyłoniły najlepszego z najlepszych w danej konkurencji. Teraz zwycięzcy przez rok będą przygotowywać się pod okiem ekspertów i trenerów do wyjazdu na mistrzostwa świata w Szanghaju.

Zwycięzcy:
Gotowanie – Jacek Darnowski,  Łódź
Cukiernictwo – Daniel Bauer, Łódź
Serwis – Gaja Włodarczyk, Pabianice
Carving – Daniel Bewko, Opole

Zdjęcie: Aneta Mentel-Sadowska

Grupa Azoty wyróżniona przez FRSE


Gala finałowa akcji „Nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości” to dobra okazja do tego, by podziękować przedsiębiorcom. W tym roku dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, uhonorował Grupę Azoty S.A. za wkład w rozwój kształcenia zawodowego i wsparcie konkursu WordSkills. – To drugi rok, kiedy przyznajemy nagrodę przedsiębiorcy, który w spektakularny sposób wspiera edukację i stara się zaangażować w to, by na różnych poziomach była ona coraz bardziej nowoczesna i odpowiadała na wyzwania przyszłości – mówił w laudacji dr Poszytek.

W zawodach WorldSkills Polska uczestniczy od trzech lat. Są to międzynarodowe, cykliczne wydarzenia promujące umiejętności zawodowe w formie konkursów; 28 państw z Europy i aż 80 państw w edycji globalnej ma okazję rywalizować w 60 branżach. Projekt zachęca młodych do podnoszenia umiejętności zawodowych w ścisłej współpracy z pracodawcami oraz promuje najnowsze rozwiązania w danej branży. – Naszą rolą jest wyławiać polskie talenty – uczniów i studentów, którzy są w stanie konkurować z rówieśnikami z zagranicy. Nawet świetny uczeń z bardzo dobrej szkoły sam nie ma szans na sukces. Wymaga to dużego nakładu pracy. Żeby sprostać temu zadaniu, współpracujemy z przedsiębiorcami. Bej tej współpracy szkolenie zawodników byłoby ciężkie – wyjaśniał dyrektor generalny FRSE.

W ramach współpracy Grupa Azoty zobowiązała się m.in. do: przeprowadzenia eliminacji krajowych do konkursu WorldSkills w konkurencji Chemical Laboratory Technician, wsparcia eksperckiego oraz sprzętowego, ukierunkowanego na przygotowanie uczniów szkół branży chemicznej do udziału w konkursach umiejętności zawodowych EuroSkills i WorldSkills oraz sprawowania opieki trenerskiej nad wyłonionymi zawodnikami.

W podziękowaniu dr Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes Zarządu Grupy Azoty, poinformował, że spółka jest partnerem dla wielu szkół zawodowych. – Bardzo się cieszę że wspólnie z Fundacją Rozwoju Systemu Edukacji będziemy mogli się zmierzyć w tej inicjatywie, jaką jest konkurs WordSkills. Tak jak nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości, tak nie ma przedsiębiorczości bez dobrego szkolnictwa zawodowego – dodał.

Kongres w czasach pandemii


Korzystając z nowoczesnych technologii, nie zapominajmy, że to ludzie są najważniejsi  –  usłyszeli uczestnicy III Kongresu Rozwoju Systemu Edukacji. Mówiono też o wielkich pieniądzach, rewolucji w nauczaniu i wyzwaniach, które stoją przed nauczycielami. Najczęściej jednak odmieniano przez przypadki słowo „pandemia”. Bo to przez nią tegoroczny Kongres był inny niż poprzednie.

Niewielkie, ciemne studio telewizji Polsat, kilka obrotowych kamer, troje prowadzących, kilkanaście osób na widowni. Drugie tyle za nami w reżyserce: ze słuchawkami na uszach i przed konsoletą sterującą nagłośnieniem i oświetleniem. – Trzy! Dwa! Jeden! Zaczynamy! – słyszymy. Zapalają się światła. Gra muzyka. Dookoła prowadzących pojawia się błękitno-granatowe tło, a nad głowami padają snopy jasnego światła. Ale tego nie widać na ekranach komputerów i smartfonów, na których można było śledzić tegoroczny Kongres Rozwoju Systemu Edukacji. Za to widzowie zobaczą wirtualnych gości, wykresy, statystyki i salę lekcyjną w tle. To triki telewizyjne, których my na miejscu nie widzimy. Ot, XXI wiek w pełnej krasie.

– Trzecia edycja Kongresu jest nietypowa, bo nagle zmienił się nasz świat – mówił na wstępie dr Paweł Poszytek, dyrektor Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która od 2018 r. organizuje wydarzenie. W tym roku pod hasłem: „Erasmus + FRSE. Edukacja przyszłości + Przyszłość edukacji”. Zaczęło się jednak od teraźniejszości. – Na skutek pandemii od kilku miesięcy kontaktujemy się przede wszystkim online. Już nie podróżujemy jak dawniej i nie spotykamy się tak często twarzą w twarz. Ale przecież głód wiedzy i nabywania nowych kompetencji nie minął. Nadal chcemy się rozwijać, uczymy się i pracujemy. Wciąż łączy nas wielka potrzeba działania i dzielenia się wiedzą – przekonywał dr Poszytek.

O tym, że pandemia przyspieszyła proces cyfryzacji w wielu dziedzinach życia, a zwłaszcza w edukacji, wspominał prof. Grzegorz Mazurek, rektor Akademii Leona Koźmińskiego, członek Rady Programowej Kongresu. – Właściwie już teraz, a z pewnością w przyszłości kompetencje cyfrowe będą dla nas tym, czym jest podstawowa znajomość języka angielskiego. Bez tego nie da się dziś funkcjonować w świecie. Tak samo jest z umiejętnością pozyskiwania informacji, danych czy wiedzy online – mówił prof. Mazurek. Dodał, że obecna sytuacja to duże wyzwanie dla edukatorów: – Zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę i staramy się ogarnąć ten cyfrowy świat. Niestety, w wielu przypadkach przejście na nauczanie online polega na tym, że wykorzystujemy tę samą metodę dydaktyczną tylko przez internet. Nie tędy droga. Trzeba zmienić sposób prowadzenia zajęć ze studentami, a to wymaga posiadania kompetencji cyfrowych.

Podczas Kongresu podsumowano rezultaty programów zarządzanych przez FRSE w ostatnich siedmiu latach (2014–2020). – Ponad 5 tys. szkół, organizacji i instytucji korzystało ze środków unijnych. Efekty są widoczne, a Polska jest znana w Europie jako kraj, który potrafi korzystać z tych programów. Mam nadzieję, że podobnie będzie w kolejnych latach – mówił minister edukacji Dariusz Piontkowski.

Plany są ambitne. – Przed nami nowa perspektywa finansowa Programu Erasmus+ na lata 2021–2027. Dotychczasowy budżet może być podwojony. Czekamy na jego zatwierdzenie przez Komisję Europejską – przypomniał dr Poszytek. Wskazał, że w latach 2014–2020 dofinansowano ponad 15 tys. projektów na ponad 1 mld euro w ramach wymian międzynarodowych. Z Polski wyjechało w tym czasie ponad 300 tys. osób. –  Aż 70 proc. studentów podkreśliło, że Erasmus+ podniósł ich kompetencje językowe, a 60 proc. uczestników stwierdziło, że dzięki wyjazdom poznali inną kulturę i organizację pracy – wymieniał dr Poszytek.

Prof. Mazurek podkreślił, że wyjazdy do innych krajów pomagają młodym rozwijać umiejętności miękkie. – Pandemia wcale nie musi tej możliwości odbierać. Moi studenci wspólnie z kolegami z kanadyjskiego uniwersytetu realizują projekty, spotykając się wirtualnie. Technologia daje dziś niesamowite możliwości. Dlatego gratuluję Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, że udało się w tym roku przeprowadzić Kongres w tak wysublimowanej formule. Jego efekty będą widoczne przez wiele miesięcy dzięki świetnym materiałom multimedialnym, które można wykorzystać w przyszłości np. w mediach społecznościowych – komplementował.

Na tegoroczny Kongres zapisało się 3300 osób. Dla uczestników najważniejsze okazały się warsztaty prowadzone m.in. po angielsku i francusku przez wykładowców Uniwersytetu Warszawskiego. Nauczyciele mogli dowiedzieć się, jak skutecznie uczyć języka obcego online, czy warto być youtuberem, a także zrozumieć, jak sztuczna inteligencja pomaga w rozwoju sprawności mówienia.

Najwięcej emocji udzieliło się prowadzącym podczas finału konkursu EDUinspiracje dla najlepszych projektów edukacyjnych realizowanych w latach 2014–2020. Nagrody zwycięzcom wręczała m.in. Marzena Machałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Przyznano też European Language Label (ELL), europejski znak innowacyjności w dziedzinie nauczania i uczenia się języków obcych.

Na koniec Kongresu dr Poszytek przyznał, że zmiany w edukacji z pewnością przyspieszą za sprawą pandemii i rozwoju nowoczesnych technologii. –  Korzystając z nich, nie zapominajmy, że to ludzie są najważniejsi. Uruchamiając projekt edukacyjny online, działajmy jak liderzy, którzy potrafią łączyć ludzi, motywować ich i inspirować. Niech to przyspieszenie w edukacji zmieni się w proces pogłębiania naszych wzajemnych relacji. Po to zorganizowaliśmy ten Kongres – mówił dr Poszytek.

Fabryka pomysłów


Aplikacja WolonTinder umożliwiająca poznanie się wolontariuszy, przystanek PKS będący sceną dla wydarzeń kulturalnych w małej miejscowości lub Eko-escape Room – te inicjatywy narodziły się w czasie szkoleń z cyklu „Fabryka Pomysłów” Europejskiego Korpusu Solidarności

„Fabryka Pomysłów” powstała z myślą o liderach grup młodzieżowych oraz przedstawicielach lokalnych organizacji i środowisk. Na szkolenia przychodzą głównie studenci, ale są też licealiści i osoby trochę starsze: związane wolontariacko lub zawodowo z organizacjami pozarządowymi. Doceniliśmy różnorodność ich doświadczeń, potrzeb i obszarów działania: niektórzy już wcześniej realizowali różnego typu projekty, a inni mają na razie przemyślaną koncepcję działań. Zdecydowana większość przyjeżdża, by postawić pierwsze kroki na drodze do rozruszania swoich miejscowości. Formuła „Fabryki Pomysłów” daje na to doskonałą receptę!

Wokół solidarności

Nazwa szkolenia jest nieprzypadkowa. „Fabryka Pomysłów” to przede wszystkim przestrzeń dla testowania i rozwijania koncepcji, które w przyszłości przerodzą się w Projekty Solidarności, stanowiące jeden z trzech filarów Europejskiego Korpusu Solidarności (EKS). To program dla młodzieży i organizacji, którego fundamentem jest idea solidarności. Realizowane w ramach programu inicjatywy stwarzają okazję do rozwijania umiejętności, zdobywania wiedzy i prowadzenia działań przynoszących wartościowe zmiany w otoczeniu młodych ludzi.

Projekty Solidarności zachęcają dostępnością. Do napisania wniosku wystarczy dobry pomysł, grupa minimum pięciu osób w wieku 18–30 lat i wsparcie organizacji (np. NGO, szkoły lub instytucji kultury). Działania mają charakter lokalny, mogą trwać od 2 do 12 miesięcy, a na ich realizację przewidziany jest budżet do 6000 euro. Dodatkowo grupa inicjatywna może liczyć na wsparcie coacha przy przezwyciężaniu projektowych trudności.

Design Thinking

W ramach „Fabryki Pomysłów” spotkaliśmy się czterokrotnie: dwa szkolenia odbyły się w 2019 roku (27–30 czerwca i 19–21 wrześ-
nia), kolejne dwa w 2020 roku (28 lutego – 1 marca i 28–31 maja). Tematyka spotkań była bardzo różna: osoby, które opracowały wstępny zarys działań, rozwijały go i uporządkowywały wiedzę dzięki modułom poświęconym logice projektu. Mogły też konfrontować swoje pomysły, testując je w życzliwej atmosferze podczas sesji wzajemnych inspiracji. Ci, którzy dopiero szukali doświadczeń w działaniach społecznych, poznali sposoby badania lokalnych potrzeb, analizy zasobów i rozwijania koncepcji, z którymi przyjechali. Wykorzystaliśmy metodę Design Thinking jako narzędzie docierania do potrzeb mieszkańców. Zależało nam, by młodzi ludzie pamiętali, że dobrze zaplanowany projekt wyrasta z właściwej diagnozy lokalnych problemów.

W następnej kolejności pracowaliśmy nad cyklem życia projektu i wyznaczaniem celów. Wszystko za pomocą metod aktywnego nauczania: symulacji i gier. Zapraszaliśmy też do ćwiczeń rozwijających umiejętność współdziałania w zespole. Staraliśmy się dostrzec i wzmocnić indywidualny potencjał każdej osoby w grupie: to będą bowiem ich SUPERMOCE, niezwykle przydatne przy realizacji Projektów Solidarności.

Od pomysłu do działania

Efektem przejścia przez modelowy proces Design Thinking były przykładowe pomysły na projekty. Koncepcje, które pojawiały się w trakcie „Fabryki Pomysłów”, dotyczyły wielu obszarów: od ekologii, przez integrację międzypokoleniową i akcje kulturalne, aż po programy edukacyjne i poświęcone wyrównywaniu szans.

Niektóre pomysły są dziś z powodzeniem realizowane. Jak np. „Las Rozwoju”, którego wstępny zarys powstał podczas premierowej edycji szkolenia. To inicjatywa wolontariuszy z Fundacji Sempre a Frente z Lublina. Częścią projektu było wyzwanie konkursowe realizowane pod hasłem #JestemOwocemWolontariatu, promujące aktywność społeczną. Do tej akcji włączyło się kilkadziesiąt osób, które na profilu organizacji publikują historie o tym, jak wolontariat wpłynął na ich życie.

Cykl szkoleń zrealizował trzyosobowy zespół trenerski w składzie: Kamila Kulpa, Jędrzej Szynkowski i Joanna Wrońska, przy ogromnym wsparciu pracowniczek Narodowej Agencji Europejskiego Korpusu Solidarności: Joanny Jastrzębskiej i Beaty Pankowskiej.

Kolejna edycja szkolenia z cyklu „Fabryka Pomysłów” rozpocznie się późną jesienią. Szczegóły będzie można znaleźć na stronie internetowej:
www.eks.org.pl

Pomysł, technologia, zaangażowanie


Nagrody w konkursie „Nasz projekt eTwinning” wręczane są cyklicznie podczas specjalnej ceremonii. Choć tegoroczna gala, mająca uczcić także 15-lecie programu, z powodu pandemii została odwołana, nie pokrzyżowało to planów konkursowych. Rozmawiamy z Pawłem Czaplińskim z Krajowego Biura eTwinning

Zamiast spotkać się 8 czerwca się podczas gali 15-lecia programu eTwinning w Polsce, rozmawiamy online. A jak w czasie pandemii radziły sobie szkoły i przedszkola zaangażowane w program?

Paweł Czapliński: Główną cechą programu jest wirtualna współpraca na bezpiecznej platformie. Kontakt fizyczny nie jest konieczny. Nauczyciele doceniają ten fakt i angażują się w realizację projektów. Tylko w pierwszym kwartale tego roku odnotowaliśmy tysiąc nowych przedsięwzięć. To zdecydowanie więcej niż w 2019 r. – wówczas do końca marca zarejestrowano ich ok. 700.

Znamy już laureatów konkursu „Nasz projekt eTwinning 2020”. Czym charakteryzowały się nagradzane w tym roku pomysły? Czy pojawiły się projekty związane z ekologicznym tematem przewodnim tego roku?

PCz: Wspólną cechą zgłoszonych inicjatyw był wysoki poziom. Jury miało trudne zadanie. W tegorocznym konkursie nagrodzony projekt w kategorii „Zmiany klimatyczne” – „Switching to eco-logical thinking” – to perełka, jeśli chodzi o pogłębianie świadomości na temat zmian klimatycznych.

Jak przez 15 lat programu w Polsce zmieniało się podejście szkół i przedszkoli do eTwinningu?

PCz: eTwinning wystartował jako program umożliwiający współpracę europejskich szkół z wykorzystaniem nowoczesnej technologii. Spot­kał się z dużym zainteresowaniem, które rosło wraz z ewolucją programu. Wychodząc naprzeciw potrzebom uczestników, rozszerzał on swoją ofertę o bezpłatne szkolenia, przydatne materiały oraz pomagał w rozwoju portalu europejskiego – społeczności entuzjastów wspierających się nawzajem. Staliśmy się stałym elementem pracy tysięcy szkół. n
Rozmawiał Maciej Kałach – korespondent FRSE

Działający od 2005 roku eTwinning promuje współpracę szkół ponad granicami i wspiera rozwijanie kompetencji cyfrowych. Jest ważnym narzędziem pracy pedagogów. Program zgromadził przez te lata społeczność ponad 800 tysięcy pasjonatów nowoczesnej edukacji, którzy wspólnie zrealizowali 300 tysięcy projektów. Dużą i zaangażowaną grupę stanowi ponad 70 tysięcy polskich eTwinnerów, którzy wzięli udział w 35 tysiącach przedsięwzięć.
Aby uczcić ich sukcesy, przygotowaliśmy wyjątkowe, dwudniowe wydarzenie łączące celebrowanie z ciekawymi warsztatami dla ponad 250 osób. Niestety, plany musiały ulec zmianie, eTwinnerzy są jednak elastyczni! To właśnie ta elastyczność i specyficzna forma pracy pozwoliły efektywnie przekształcić liczne stacjonarne działania w wydarzenia online. Ogromną rolę odegrali w tym procesie nauczyciele – członkowie społeczności eTwinning, od lat realizujący aktywności zdalnie. Nie tylko chętnie dołączają do nowych szkoleń online, ale z entuzjazmem dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem, wspierając osoby stawiające pierwsze kroki w edukacji zdalnej.
Monika Regulska – ekspertka FRSE

Oto najlepsi z najlepszych – lista laureatów zwycięskich projektów eTwinning 2020:

Projekt dla uczniów w wieku 3–6 lat – I miejsce: „Busy Bags in my Bag”
Magdalena Dybiżbańska-Klinkosz, Przedszkole Językowo-Muzyczne „Calineczka” w Gdańsku
Dzieci wraz z rówieśnikami z Armenii i Hiszpanii badały życie owadów, wykorzystując nowoczesne narzędzia komunikacji.

Projekt dla uczniów w wieku 7–10 lat – I miejsce: „English with Friends is… FUN”
Anna Szczepaniak, Szkoła Podstawowa nr 9 im. Mikołaja Kopernika w Dzierżoniowie
Czwartoklasiści oraz ich greccy i hiszpańscy koledzy uczyli się języka angielskiego. Zajęcia odbywały się online z wykorzystaniem platformy Nearpod.

Projekt dla uczniów w wieku 11–15 lat – I miejsce: „W labiryncie książek”
Teresa Prokowska, Izabela Kulpa, Szkoła Podstawowa nr 1 im. Janusza Kusocińskiego w Bolesławcu
Cel projektu: promocja czytelnictwa. Uczniowie i ich koledzy ze szkół polonijnych z Belgii, Czech i Litwy, wykorzystując komunikatory internetowe, prezentowali ulubione książki.

Projekt dla uczniów w wieku 16–19 lat – I miejsce: „Street Art Around Europe”
Agata Reichert-Zaczek, II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie
Projekt artystyczny, zrealizowany z partnerskimi szkołami z Belgii, Francji, Słowacji i Turcji. Rezultat: e-book z opowiadaniami zilustrowanymi zdjęciami graffiti.

Ambasador eTwinning – Zwycięzca: „Ein Team, ein Raum, eine Stunde Zeit – Escape Room fϋr den Klassenraum”
Celina Świebocka, Szkoła Podstawowa w Jazowsku
120 uczniów z siedmiu szkół europejskich opracowało łącznie 26 analogowych i cyfrowych edukacyjnych pokojów zagadek, poznając niemiecką gramatykę.

Projekty o tematyce zawodowej – Zwycięzca: „Sharing Cultures Through Food”
Monika Pasionek, Zespół Szkół nr 1 im. Józefa Piłsudskiego w Limanowej
Uczniowie oraz ich rówieśnicy z Chorwacji, Francji, Grecji i Włoch przygotowali m.in. wirtualne restauracje z regionalnymi potrawami.

Zmiany klimatyczne – Zwycięzca: „Switching to Eco-logical Thinking”
Magdalena Kujawa, L0 nr VI im. Bolesława Prusa we Wrocławiu
Opracowanie konstytucji ekologicznej, przygotowanie bloga i gry planszowej to efekt pracy uczniów wraz z równieśnikami z Włoch i Portugalii.

Synergia między eTwinning a Erasmus+ – Zwycięzca: „Inclusive Regional Guides for Youth (IRGY)”
Paweł Ciesielczuk, Zespół Szkół Ekonomicznych i Mundurowych im. gen. Władysława Andersa w Chełmie, woj. lubelskie
Uczniowie z kolegami z Hiszpanii i Francji opracowali anglojęzyczne przewodniki wideo, przewodniki audio dla niewidomych, gry uliczne dostosowane do niepełnosprawnych.

Z wizytą u specjalistów


Polscy reprezentanci zrobili kolejny krok przygotowujący ich do udziału w zawodach EuroSkills 2020 w austriackim Grazu. Młodzi zawodowcy oraz pracujący z nimi eksperci wzięli udział National Competition Setúbal – portugalskich eliminacjach do WorldSkills. Z Półwyspu Iberyjskiego wrócili z bagażem wrażeń i nowych umiejętności.

Dlaczego polscy reprezentanci pojechali akurat do Portugalii? Ponieważ niewiele krajów ma tak bogaty staż w WorldSkills International. Do międzynarodowej organizacji odpowiedzialnej za przygotowanie tych największych na świecie konkursów umiejętności zawodowych Portugalia przystąpiła 70 lat temu. Przez te lata portugalscy zawodnicy zdobyli aż 29 złotych medali, 61 srebrnych, 56 brązowych i aż 105 wyróżnień, czyli tzw. medali doskonałości. Wieloletnie doświadczenie pozwoliło Portugalii stworzyć przejrzysty i wydajny system współpracy między instytucją nadzorującą konkursy krajowe, biznesem a szkołami.

Portugalska organizacja zajmująca się WorldSkills przygotowała już 43 edycje narodowych eliminacji do konkursu światowego, 44. impreza z tego cyklu odbyła się w dniach 9–14 lutego w Setúbal, rybackim miasteczku na południe od Lizbony. W spotkaniu udział wzięło 400 zawodników, reprezentujących 44 konkurencje. Poza tymi, które są rozgrywane w światowej edycji konkursu, Portugalczycy zdecydowali się na kilka dodatkowych, popularnych na ich rynku pracy, jak wytwarzanie ceramiki czy produkcja animacji komputerowych.

Polskie zawodniczki i ekspertki zaproszono do udziału w trzech konkurencjach: technologia mody, grafika komputerowa i fryzjerstwo. Przyszłe reprezentantki Polski zgodnie twierdzą, że był to dla nich ważny test przed EuroSkills 2020. Wyjazd dał im zupełnie nowe spojrzenie na ich pracę, pozwolił na wymianę doświadczeń oraz poznanie zasad oceny prac konkursowych (często różnią się od polskich standardów).

Głównym zadaniem krajowych konkursów umiejętności jest promowanie szkolnictwa zawodowego. Korzyści z udziału w nich mają zarówno zawodnicy, na których z otwartymi ramionami czeka środowisko zawodowe, jak i pracodawcy, przed którymi otwiera się możliwość rekrutacji pracowników o najwyższych kompetencjach. Korzystają też same szkoły, bo nic tak nie przyciąga kolejnych uczniów jak wizja rozwoju w placówce, z której wywodzą się mistrzowie.

Zdjęcie: Paulina Machera

Stadion pełen pomysłów


Wyjść poza schemat, robić coś dodatkowego, kreatywnego – takie było przesłanie tegorocznego Ogólnopolskiego Dnia Informacyjnego (ODI) Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji

Na PGE Stadion Narodowy przyjechali z całej Polski: nauczyciele, dyrektorzy szkół, pracownicy uczelni wyższych i członkowie organizacji pozarządowych. Zjawili się w Warszawie, by dowiedzieć się więcej – nie tylko o programie Erasmus+, ale też o innych programach prowadzonych przez FRSE.

– Wbrew obiegowej opinii Erasmus+ jest nie tylko dla studentów. To program realizowany w różnych sektorach: uczelni wyższych, ale też kształcenia zawodowego, sportu, edukacji dorosłych, edukacji szkolnej, także nieformalnej. To program dla wszystkich – przypomniał, otwierając wydarzenie, Tadeusz Wojciechowski, pełnomocnik zarządu FRSE ds. projektów specjalnych. Izabela Laskowska, dyrektor Biura Kształcenia Zawodowego i Edukacji Dorosłych FRSE, podkreśliła korzyści płynące z udziału w programie. – Badania potwierdzają, że stypendyści Erasmusa+ rozwijają umiejętności, zwiększają kompetencje, a nawet zmieniają swoje życie.

Na Stadionie roiło się od pomysłów. Uczestnicy opowiadali ekspertom o swoich marzeniach i planowanych projektach – i otrzymywali wskazówki, co zrobić, by zdobyć dofinansowanie. Goście dowiedzieli się także, jak poprawnie przygotować wniosek i tym samym zwiększyć szanse na realizację projektu oraz jak upowszechniać rezultaty już zrealizowanych przedsięwzięć. Wzięli też udział w sesjach tematycznych, podczas których poznali szczegóły dotyczące programu Erasmus+ w szkołach wyższych oraz dofinansowania zagranicznych wyjazdów edukacyjnych kadry pedagogicznej, młodzieży i osób pracujących z młodymi ludźmi.

Wiedzą dzielili się nie tylko eksperci, ale też sami realizatorzy projektów – okazją do tego były Targi Dobrych Praktyk. Organizatorzy wręczyli również nagrody w konkursie fotograficznym Selfie+ (wyróżnione prace prezentujemy na s. 60–61).

Przyjechali po wiedzę

Miłosz Bałdyga – propaguje sztukę żonglowania

Mam nietypowy zawód. Jestem żonglerem, pedagogiem cyrku i trenerem. Wykorzystuję żonglerkę jako narzędzie edukacyjne w pracy z młodzieżą i dorosłymi. Żonglowanie przynosi ogromne korzyści i właśnie to chcę przekazać swoim projektem „Juggling with Benefits”. Żonglerka to sposób na rozwijanie mózgu, refleksu, koordynacji ruchowej. I, co ważne, także na wzmocnienie pewności siebie. Możemy bowiem przekonać się, że to, co wydaje się nieosiągalne i trudne, w rzeczywistości jest w zasięgu ręki.

Wiem, że liczy się nie tylko pomysł, ale też jego odpowiednie przedstawienie. Podczas dnia informacyjnego dowiedziałem się, jak dobrze przygotować taką prezentację.

Katarzyna Rączka-Bilińska i Marian Smiatek – stawiają domy ekologiczne

Tworzymy Ogólnopolskie Stowarzyszenie Budownictwa Naturalnego. Stawiamy budynki, które mają możliwie niski negatywny wpływ na środowisko i możliwie wysoki pozytywny na nas. Wyobraźmy sobie dom z gliny, konopi albo słomy. Tak, ze słomy! Jedno z nas w takim mieszka. Żadnych płyt, żadnego styropianu!

W budownictwie naturalnym chodzi o to, by nie produkować śmieci.
Tę technologię stosuje się już we Francji, w Niemczech, Austrii. Wiedzę o tym chcemy popularyzować w Polsce. Dlatego składamy swój projekt w programie Erasmus+. Będzie on skierowany do architektów i osób działających w branży budowlanej. Ale nie tylko, bo temat dotyczy każdego. Większość z nas kiedyś kupuje mieszkanie, buduje dom czy robi remont. W ramach projektu chcemy edukować, jak robić to w sposób zrównoważony i przyjazny środowisku.

Karolina Borowska -koordynuje program Erasmus+ na Uczelni Łazarskiego

Od dziesięciu lat zajmuję się wymianą międzynarodową i widzę, ile przynosi ona dobrego. Często stypendyści wracają do nas jako inne osoby. Dosłownie. Myślę o studencie, którego wysłaliśmy na Erasmusa+ do Niemiec. Gdy przyszedł po powrocie, miałam problem, żeby go rozpoznać. Zmieniła się jego postura, język ciała. Nabrał pewności siebie, otwartości, miał plany na przyszłość.

Na naszej uczelni z wymiany korzystają też pracownicy administracyjni, kadra akademicka. Jeżdżą na uczelnie partnerskie z określonym celem i wracają z pomysłami na współpracę. Jedna z wymian zaowocowała tym, że pracownik zagranicznej uczelni co roku przyjeżdża do nas jako zakontraktowany nauczyciel. Nasi wykładowcy z kolei publikują w zagranicznych wydawnictwach. To wszystko dzięki programowi Erasmus+! Portfolio programów FRSE jest ogromne i właśnie dzięki dniom informacyjnym można w jednym miejscu zebrać wiedzę o wszystkim.

Zdjęcia z ODI znajdziesz na stronie: bit.ly/2Prn62Y

Edukacja międzypokoleniowa w muzeum


„Zmieniamy myślenie o edukacji dorosłych. Stawiamy na współpracę międzypokoleniową, zamiast tworzyć osobne programy dla seniorów” –  to jeden z najważniejszych wniosków po zakończeniu projektu „Uczę się, aby nauczać”, realizowanego w ramach programu PO WER „Ponadnarodowa mobilność kadry niezawodowej edukacji dorosłych”* przez Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Kolejność była następująca: najpierw kursy językowe, wykłady oraz warsztaty, żeby się dobrze przygotować do zagranicznej wizyty, i wreszcie dwutygodniowy wyjazd do Włoch lub Portugalii. Aż 16 osób pracujących na co dzień w warszawskim Pałacu w Wilanowie wyjechało w roku 2019 do partnerskich instytucji pałacowo-ogrodowych na południu Europy. Odwiedzili m.in. Mafrę i Sintrę w Portugalii, a także La Venaria Reala we Włoszech.

–  Chcieliśmy odbyć mobilności do instytucji, które tak jak nasza są rezydencjami królewskimi z wielkim, zielonym terenem dookoła. Tak duża historyczna przestrzeń to podobne wyzwania – wyjaśnia Katarzyna Liwak-Rybak, koordynatorka projektu „Uczę się, aby nauczać”. – Udało nam się wymienić doświadczeniami w międzynarodowym zespole, a także dowiedzieć, jak edukacja dorosłych jest prowadzona przez naszych kolegów z innych krajów  – dodaje.

Przed wyjazdem wśród muzealników trwały gorące dyskusje. Zastanawiano się, czy – jak w większości takich placówek w Polsce – tworzyć programy skierowane do seniorów, czy może wzorem europejskich instytucji odchodzić od tego modelu. – Zadaliśmy sobie pytania, czy faktycznie osoby starsze trzeba wyłączać z grupy dorosłych i jak się czują, gdy mają wziąć udział w programie „dla seniorów”. By się tego dowiedzieć, trzeba było sprawdzić, jak  z tym zagadnieniem radzą sobie inni. Dlatego napisaliśmy wniosek o udział w projekcie – relacjonuje jego koordynatorka. I co się okazało? – U żadnego z naszych zagranicznych partnerów nie było osobnych programów dla seniorów. Dlatego po powrocie zapadła decyzja, by naszych gości nie dzielić, a łączyć – dodaje Katarzyna Liwak-Rybak.

W rezydencjach królewskich na zachodzie Europy najstarsze grupy zwiedzających mogą liczyć na wsparcie personelu w przemieszczaniu się po rozległym terenie. Specjalnie dla nich montowane są windy i podnośniki, tworzone czytelne mapy i odpowiednie trasy widokowe, uruchamia się busy dla osób, które mają problemy z poruszaniem się.

Do Parques de Sintra – Monte da Lua w Portugalii wyjechali Julia Dobrzańska, Piotr Zwierzchowski i Maciej Żołnierczuk. Uczestniczyli tam w spacerze sensorycznym, który organizuje się przede wszystkim dla ludzi z dysfunkcją wzroku. – Jedna osoba miała zasłonięte oczy, druga z pary była jej asystentem i miała pomagać przemieszczać się po terenie historycznego ogrodu. Dotykaliśmy roślin, faktury drzew, skał, słuchaliśmy śpiewu ptaków i szumu wody. Bardzo szybko przekonaliśmy się, że to może być ciekawa oferta doświadczania środowiska przyrodniczego parku dla seniorów, a nie tylko tych, którzy mają kłopoty ze wzrokiem – opowiada Julia Dobrzańska. Jej kolega, Piotr Zwierzchowski zwraca uwagę na istotny szczegół, że do sklepików muzealnych może wjechać każdy wózkowicz: – Są niskie stoliki, towary rozłożono na różnej wysokości, w budynkach zlikwidowano progi, wydzielono miejsca odpoczynku.

Ważną rolę w angażowaniu dorosłych w pracę instytucji muzealnych odgrywają wolontariusze. Pięć pań – Anna Czarnecka, Marlena Pierepioka, Martyna Przedpolewska, Maria Wardzyńska i Małgorzata Ziemińska – wyjechało w czerwcu do Mafry, 30 km od Lizbony. To miejscowość znana przede wszystkim z jednego z największych budynków w Portugalii, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – barokowego zespołu pałacowo-klasztornego z XVIII w. wybudowanego za panowania Jana V. – Współpracowałyśmy z grupą wolontariuszy, w większości emerytów, którzy mają więcej czasu wolnego i chcą go sensownie wykorzystać, a przy okazji mieć z tego frajdę. To osoby silnie identyfikujące się z pałacem i miastem, dumne z tego miejsca – wspomina Marlena Pierepioka. W pałacu w Mafrze działa ok. 30 wolontariuszy. – Ich głównym zajęciem jest udział w różnych imprezach, podczas których przebierają się w stroje z XVIII i XIX wieku. Sami je szyją, a potem w nich występują na specjalnych pokazach. Zapraszają na nie swoje rodziny, bo są dumni, że biorą w tym udział – opowiada uczestniczka wyjazdu. Razem z koleżankami z Muzeum w Wilanowie przebrały się za damy z XIX wieku. – Dla nas to było zupełnie nowe, ekscytujące i stresujące doświadczenie, bo miałyśmy się znaleźć w centrum uwagi. Uczyłyśmy się pozdrawiania, gestykulacji i zachowań arystokracji. Brałyśmy udział w warsztatach tańca dworskiego. Dostałyśmy ogromne wsparcie od wolontariuszy – opisuje Martyna Przedpolewska.

– Wróciłyśmy do Warszawy przekonane, że warto wykorzystać to, co zobaczyłyśmy w Mafrze. Planujemy stworzyć społeczne archiwum naszego muzeum, w które chcemy zaangażować wolontariuszy – mówi Maria Wardzyńska. I dodaje: – Zaangażujemy mieszkańców Wilanowa, by dzielili się swoimi zdjęciami, pocztówkami, filmami oraz wspomnieniami, które zarejestrujemy i trafią do archiwum historii mówionej. Będziemy uczyć wolontariuszy, jak przeprowadzać wywiady, aktywnie słuchać i zadawać pytania oraz jak nawiązywać relacje z lokalną społecznością.

Katarzyna Liwak-Rybak podsumowuje: – Zmieniamy myślenie o edukacji dorosłych. Stawiamy na współpracę międzypokoleniową, zamiast tworzyć osobne programy dla seniorów. Musimy być elastyczni, mieć otwarte umysły, a nie zamykać się na schematy. Chcemy odejść od myślenia segmentującego naszych gości. To wyzwanie nie tylko dla nas, ale dla wszystkich muzeów w Polsce.

*Projekt „Ponadnarodowa mobilność kadry niezawodowej edukacji dorosłych” stanowi dodatkowe źródło dofinansowania projektów składanych w programie Erasmus+ dla Akcji KA1 „Mobilność Kadry Edukacji Dorosłych” w ramach konkursów wniosków w latach 2018, 2019, 2020.

Zdjęcie: Krzysztof Kuczyk

Co z tą kadrą?


Wyjazdy zagraniczne w ramach PO WER szansą na innowacyjność

Kilkudziesięciu nauczycieli kształcenia i szkolenia zawodowego gościło w drugiej połowie listopada 2019 r. w podwarszawskim Miedzeszynie. Tematem przewodnim seminarium były mobilności kadry zawodowej.

Statystyki nie są optymistyczne: choć zagraniczne wyjazdy nauczycieli w celach edukacyjnych to doskonały sposób na innowacje i inspiracje, zainteresowanie tą ofertą spada. W ostatnich konkursach wniosków udział kadry w mobilnościach zagranicznych zmniejszył się z 4% do 1%. Można więc stwierdzić, że aktywność nauczycieli jest symboliczna!

Dwudniowe spotkanie w Miedzeszynie miało pokazać potencjał tkwiący w wyjazdach i odczarować tego rodzaju projekty w oczach edukatorów. Wypełnione było inspirującymi warsztatami i gorącymi dyskusjami. Uczestniczyli w nich nauczyciele, którzy mieli już okazję wyjechać, oraz ci, którzy dopiero o tym myślą. Największą wartość przedstawiały relacje z mobilności, które odbyły się w ramach projektów PO WER – kształcenie i szkolenia zawodowe. Doświadczeni edukatorzy, w oparciu o osobiste doświadczenia, dzielili się spostrzeżeniami  na temat mobilności zagranicznych i przedstawiali ich zalety.

Nie od dziś wiadomo, że pobyty za granicą kształcą. Zwłaszcza te, które odbywają się u doświadczonych organizacji partnerskich. Wyjeżdżający obserwują pracę nauczycieli za granicą. Zapoznają się z innowacjami, odmiennym systemem edukacyjnym, a po powrocie mogą wdrażać pomysły i dobre praktyki w swoich placówkach kształcenia. Profity wynikające z wyjazdu nie dotyczą jedynie nauczycieli. Korzystają z nich szkoły, które zyskują prestiż i rozwijają się w nowatorski sposób. A wszystko to dzięki obserwacji określonych postaw i pozyskiwaniu nowych kontaktów, co owocuje inicjatywami na poziomie lokalnym, krajowym i europejskim.

Wśród gości spotkania była m.in. Bożena Mayer-Gawron, ekspert ds. edukacji zawodowej. Przedstawiając swoje doświadczenie związane z wyjazdami zagranicznymi nauczycieli, zachęcała zebranych do organizowania tego typu pobytów. Podkreślała, że mobilności zagraniczne mogą być znakomitą okazją do odbycia szkoleń branżowych, obowiązkowych dla kadry szkolenia zawodowego.  – Mobilność kadry kształcenia i szkolenia zawodowe to formy wsparcia dla kadry pedagogicznej kształcenia zawodowego, realizowane w ramach projektów unijnych: Erasmus+, POWER, które wpisują się w działania Ministerstwa Edukacji Narodowej wdrożone 1 września 2019 r.  Działania dotyczą szkoleń branżowych adresowanych do nauczycieli teoretycznych przedmiotów zawodowych i nauczycieli praktycznej nauki zawodu w szkołach prowadzących kształcenie zawodowe. Szkolenia branżowe są szkoleniami organizowanymi przez i u pracodawców. Mają na celu doskonalenie umiejętności i podnoszenie kwalifikacji zawodowych, potrzebnych w nauczaniu nowoczesnych technologii  i  przekazywaniu nowoczesnej wiedzy uczniom. Szkolenia branżowe są realizowane w trzyletnich cyklach, w łącznym wymiarze 40 godzin w cyklu – wskazywała ekspertka.

Na seminarium nie zabrakło nieoficjalnych sesji networkingowych, a kreatywność zaskakiwała najbardziej doświadczonych. Uczestnicy wyjechali pełni entuzjazmu, z głowami pełnymi nowych pomysłów i znajomościami, które z pewnością zainspirują ich do nowych wyzwań.