Lekcja z Europassem


Identyfikacja uzdolnień, umiejętności i kompetencji. Podpowiadamy, jak dopingować uczniów i słuchaczy do podejmowania mądrych wyborów edukacyjnych i zawodowych

Kluczem do sukcesu zawodowego jest zawsze znajomość i rozumienie siebie, systemu edukacji oraz rynku pracy. Zacznijmy zatem od przyjrzenia się dokumentom Europass, które nie dość, że pozwalają zebrać i uporządkować wiedzę o kompetencjach ich posiadacza,
to idealnie wpisują się w założenia nowego Rozporządzenia MEN (weszło w życie 1 września 2019 r.) w sprawie doradztwa zawodowego.

I tak:
Europass CV umożliwia jasne i efektywne przedstawienie pracodawcy swoich umiejętności i kwalifikacji;
Europass Mobilność służy do potwierdzenia okresów nauki lub szkolenia odbywanych w innym kraju europejskim w ramach wyjazdu zorganizowanego. Przykładem takiego szkolenia może być np. udział w wymianie uczniowskiej lub stażach w ramach programu Erasmus+;
Europass Suplement do dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe opisuje umiejętności i kompetencje uzyskane przez posiadacza dyplomu lub świadectwa zawodowego. Wskazuje możliwe do wykonywania zawody oraz zawiera opis poziomu wykształcenia (według polskiej i europejskiej ramy kwalifikacji).

W planowaniu szkoleń z zakresu doradztwa zawodowego z wykorzystaniem dokumentów Europass pomóc może publikacja Papiery do kariery, zawierająca praktyczne scenariusze zajęć dotyczących m.in. identyfikacji mocnych stron, analizy umiejętności, kompetencji i kwalifikacji czy konstruowania dokumentu Europass CV.

W jaki sposób zorganizować zajęcia służące identyfikacji zainteresowań, które w przyszłości mogą wpłynąć na wybór ścieżki kształcenia, a w konsekwencji zawodu pozwalającego wykorzystać indywidualny potencjał?
Inspiracją w może okazać się udział w ćwiczeniu „Moja rzeka dyplomów”.
Realizując je, słuchacze będą wykorzystywać dyplomy, świadectwa, zaświadczenia, nagrody, trofea, które zdobyli w ciągu całego procesu edukacji. Należy wziąć pod uwagę wszystkie działania, jakie miały związek zarówno z edukacją formalną, pozaformalną, jak i nieformalną.

Przebieg ćwiczenia
1. Uczestnicy dobierają się w pary (ćwiczenie można również przeprowadzić indywidualnie).
2. Zadanie polega na rozmieszczeniu przez uczestników na makiecie rzeki dyplomów, świadectw, nagród itp. W przypadku nieposiadania papierowego potwierdzenia udziału w danej aktywności można opisać ją na kartce i nakleić na makietę. Ważne, aby wszystkie aktywności ułożyć w porządku chronologicznym.
3. Kolejnym krokiem jest identyfikacja typów edukacji (formalna, pozaformalna, nieformalna)
na podstawie załączonych dokumentów.
4. Następnie uczestnicy analizują swoje zainteresowania i uzdolnienia. Zastanawiają się np., jakiej dziedziny dotyczą przedstawione dokumenty. Która dominuje? W czym odnoszą największe sukcesy, czemu poświęcają czas wolny?
5. Wymianę doświadczeń kończy podsumowanie oraz zdefiniowanie umiejętności i kompetencji, które uczestnicy zdobyli, biorąc udział w przedsięwzięciach zakończonych otrzymaniem dyplomów. Do analizy wybierają od 2 do 4 dokumentów.
6. W podsumowaniu uczestnicy analizują, w jakich zawodach zdobyte przez nich umiejętności i kwalifikacje sprawdzą się najlepiej. Pozostaje pytanie: czy w takich zawodach chcieliby pracować?
7. W ten sam sposób uczestnicy omawiają pozostałe dokumenty.
8. Zakończenie polega na powiązaniu rezultatów ćwiczenia z umiejętnością wykorzystania ich w opracowaniu dokumentu Europass CV, dostępnego na stronie Krajowego Centrum Europass (KCE). Zadanie to polecane jest w szczególności uczniom szkół ponadpodstawowych.

Przykład
Uczeń posiada dyplomy uczestnictwa w kole szachowym oraz medal za zdobycie największej liczby punktów za grę w szachy. Regularnie uczestniczy w turniejach. Ponieważ zajęcia są inicjatywą dodatkową, realizowaną po lekcjach, traktujemy je jako edukację pozaformalną. Edukacja nieformalna to dodatkowe partie rozgrywane np. w domu. Uczeń zastanawia się, jakie umiejętności zdobywa, grając w szachy, jakie postawy kształtuje i – potencjalnie – w jakich dziedzinach wiedzy będzie mógł je wykorzystać.

*Szczegółowy opis ćwiczenia można znaleźć na stronie KCE: www.europass.org.pl w zakładce Publikacje, prezentacja „Moja rzeka dyplomów”
Zdjęcie: Agnieszka Dąbrowska-Cholewińska

Z wizytą u specjalistów


Polscy reprezentanci zrobili kolejny krok przygotowujący ich do udziału w zawodach EuroSkills 2020 w austriackim Grazu. Młodzi zawodowcy oraz pracujący z nimi eksperci wzięli udział National Competition Setúbal – portugalskich eliminacjach do WorldSkills. Z Półwyspu Iberyjskiego wrócili z bagażem wrażeń i nowych umiejętności.

Dlaczego polscy reprezentanci pojechali akurat do Portugalii? Ponieważ niewiele krajów ma tak bogaty staż w WorldSkills International. Do międzynarodowej organizacji odpowiedzialnej za przygotowanie tych największych na świecie konkursów umiejętności zawodowych Portugalia przystąpiła 70 lat temu. Przez te lata portugalscy zawodnicy zdobyli aż 29 złotych medali, 61 srebrnych, 56 brązowych i aż 105 wyróżnień, czyli tzw. medali doskonałości. Wieloletnie doświadczenie pozwoliło Portugalii stworzyć przejrzysty i wydajny system współpracy między instytucją nadzorującą konkursy krajowe, biznesem a szkołami.

Portugalska organizacja zajmująca się WorldSkills przygotowała już 43 edycje narodowych eliminacji do konkursu światowego, 44. impreza z tego cyklu odbyła się w dniach 9–14 lutego w Setúbal, rybackim miasteczku na południe od Lizbony. W spotkaniu udział wzięło 400 zawodników, reprezentujących 44 konkurencje. Poza tymi, które są rozgrywane w światowej edycji konkursu, Portugalczycy zdecydowali się na kilka dodatkowych, popularnych na ich rynku pracy, jak wytwarzanie ceramiki czy produkcja animacji komputerowych.

Polskie zawodniczki i ekspertki zaproszono do udziału w trzech konkurencjach: technologia mody, grafika komputerowa i fryzjerstwo. Przyszłe reprezentantki Polski zgodnie twierdzą, że był to dla nich ważny test przed EuroSkills 2020. Wyjazd dał im zupełnie nowe spojrzenie na ich pracę, pozwolił na wymianę doświadczeń oraz poznanie zasad oceny prac konkursowych (często różnią się od polskich standardów).

Głównym zadaniem krajowych konkursów umiejętności jest promowanie szkolnictwa zawodowego. Korzyści z udziału w nich mają zarówno zawodnicy, na których z otwartymi ramionami czeka środowisko zawodowe, jak i pracodawcy, przed którymi otwiera się możliwość rekrutacji pracowników o najwyższych kompetencjach. Korzystają też same szkoły, bo nic tak nie przyciąga kolejnych uczniów jak wizja rozwoju w placówce, z której wywodzą się mistrzowie.

Zdjęcie: Paulina Machera

Tak się pracuje z najlepszymi


Jest ich dziesięciu. Wszyscy odbyli praktyki zawodowe w niemieckich firmach. Była to dla nich fantastyczna szkoła  życia i nie mają wątpliwości, że wyjechaliby jeszcze raz. Nam opowiadają o swoich doświadczeniach

Chcieli nauczyć się samodzielności, sprawdzić siebie i wiedzę, którą zdobyli w szkole. – Zależało nam, by zobaczyć, jak pracuje się w innych firmach, w innych krajach w Europie – mówi Paweł Rybka, który spędził miesiąc w Siemensie w Brunszwiku. Nie nudzili się. – Trafiliśmy z kolegą do firmy, w której musieliśmy się wykazać. Nie tylko lataliśmy z miotłą, chociaż po sobie trzeba było posprzątać – żartuje. Stanęli przed wyzwaniem, ale byli pewni, że sobie poradzą. Zgodnie jednak podkreślają, że to nie wyjazd dla każdego. Trzeba było wyróżniać się wynikami w nauce, a także odwagą i ciekawością świata. – W każdej firmie sprawdzano nasze umiejętności językowe i techniczne – dopowiada Miłosz Maj.

Szlifujemy warsztat

Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego (CKZiU) nr 2 w Raciborzu wysyła swoich uczniów na zagraniczne praktyki od 2006 r. „Technik w unijnej firmie – szansa na start zawodowy” nie jest jedynym takim projektem. Obecnie trwa następny: „Rozwiń zawodowe skrzydła z Erasmusem”, a wyjazdy stają się rutyną. Niedawno wrócili uczestnicy praktyki w czeskiej Opawie. W maju wyjeżdża grupa do niemieckiej Moguncji.

Praktykanci – wraz z opiekunem – spotykają się z nami w szkolnej bibliotece, by podzielić się refleksjami z wyjazdów. Są uczniami ostatniej klasy technikum o kierunkach elektronika i mechatronika. Z zaangażowaniem relacjonują, czego doświadczyli w Moguncji i Brunszwiku. – Trafiliśmy do idealnego miejsca, gdzie mogliśmy doszkalać się w zawodzie. Mieliśmy zadania związane z elektroniką, ale też z programowaniem. Mogliśmy pokazać, czego nauczyliśmy się w naszej szkole, rozwijać się i poznawać nowe metody pracy – mówi Paweł Rybka. Podobne odczucia ma Kewin Kaczor. – Nie byliśmy bezpośrednio w zakładzie Siemensa, ale w szkole kształcącej pracowników tej firmy: Rail Transportation Academy w Brunszwiku. Kontakt z niemieckimi rówieśnikami był inspirujący – dodaje.

Mecz, organy czy jujitsu?

Szkoła życia to nie tylko nauka i praca. Uczniowie razem mieszkali, a czas wolny albo organizowali we własnym zakresie, albo brali udział w programie przygotowanym przez szkołę partnerską (Heinrich-Büssing-Schule). Zwiedzili Berlin, Wolfsburg, pojechali też na targi CeMat (światowe targi intralogistyki) w Hanowerze. – Byliśmy na meczu Bundesligi w Wolfsburgu – chwalą się ci, którzy wyjechali do Brunszwiku. W weekendy jeździliśmy na wycieczki do Speyer i Wiesbaden – opowiadają uczestnicy praktyk w Moguncji. Zagospodarowanie wolnego czasu wymagało nieraz przygotowań. Jeden z praktykantów ćwiczył grę na organach w kościele, drugi, wicemistrz juniorów w jujitsu, doskonalił swoje umiejętności na niemieckich matach, a trzeci udzielał się jako koszykarz. – Przed wyjazdem napisałem do tamtejszej drużyny koszykówki i zapytałem, czy mogę przychodzić do nich na treningi. Zgodzili się i codziennie po praktyce trenowałem w tamtejszym klubie – relacjonuje Krzysztof Piskała.

Najważniejsi są ludzie

Sławomir Janowski, dyrektor CKZiU nr 2, nie kryje zadowolenia. – Wyjazdy to forma nagrody – podkreśla. Jest dumny, że dzięki projektom unijnym i współpracy z partnerami zagranicznymi jego szkoła ma pozycję lidera w praktykach zawodowych w regionie.

Obecna współpraca z niemieckim partnerem wyszła poza ramy projektowe i jest to, zdaniem Konrada Hajdasza, koordynatora projektu, klucz do sukcesu. Najlepsze rezultaty przynoszą działania, w których zawiązują się partnerstwa między szkołami, przeradzające się w stałą współpracę, kontakty pozaprojektowe, a nawet przyjaźnie. – My o sobie wiemy praktycznie wszystko, nasze rodziny znają się. Mamy kontakty na poziomie średniej kadry kierowniczej z niemieckimi partnerami i to procentuje – mówi Hajdasz.

Do wyjazdu szykuje się już nowa grupa. Trwa rywalizacja. To bardzo mobilizuje. Do Brunszwiku i Moguncji pojadą najlepsi. Warto się starać.

Zdjęcie: Konrad Hajdasz

Podstawa sukcesu


Weryfikacja efektów zagranicznych wyjazdów uczniów szkół branżowych jest teraz prostsza. Łatwiej jest też rejestrować indywidualne osiągnięcia uczniów. Wszystko dzięki obowiązującym
od września nowym podstawom programowym

Na czym polega przełom? Nowe podstawy programowe są podzielone nie na osiem obszarów kształcenia, jak dotychczas, ale na 32 branże zawodowe. W każdej z nich wyróżniono charakterystyczne zawody, a w każdym zawodzie wyodrębniono poszczególne kwalifikacje.
Co jeszcze ważniejsze, dla każdej z tych kwalifikacji opisano kryteria weryfikacji efektów kształcenia – innymi słowy, określono reguły, według których powinno się sprawdzać, czy uczeń dysponuje wiedzą i umiejętnościami, które powinien mieć.

Takie podejście to skutek dostosowania podstaw programowych do założeń Europejskiego systemu akumulowania i przenoszenia osiągnięć w kształceniu i szkoleniu zawodowym (ECVET). Stosowane w nim zasady sprawiają, że kwalifikacje są opisywane w bardziej przejrzysty sposób. Ułatwia to osobom uczącym się korzystanie z elastycznych ścieżek kształcenia przez potwierdzanie, gromadzenie i przenoszenie osiągnięć uzyskanych w różnych krajach i w różnych systemach edukacji.

Jaki związek mają zmiany w podstawach programowych z projektami mobilności w programie Erasmus+? Kryteria weryfikacji zawarte w podstawach programowych mogą być wykorzystywane nie tylko w trakcie oceniania i egzaminowania uczniów, ale również w projektowaniu dokumentów dotyczących organizacji i walidacji mobilności międzynarodowych. Do tej pory popularność systemu ECVET w przypadku wyjazdów zagranicznych rosła, ale nie była imponująca. Statystyki złożonych wniosków wskazują, że w 2019 r. korzystanie z systemu ECVET zadeklarowano w ponad połowie (58%) zatwierdzonych projektów. Dla porównania, w 2018 r. było to 49% projektów, w 2017 r. – 47%, w 2016 r. – 45%,w 2015 r. – 41%, a w 2014 r. – 33%.

By wykorzystać elementy systemu ECVET, należy uwzględnić tę możliwość w dokumentach przygotowywanych przed rozpoczęciem projektu, czyli w: Porozumieniu o partnerstwie, Porozumieniu o programie zajęć ECVET dla mobilności osób uczących się, Indywidualnym wykazie osiągnięć ECVET, Karcie oceny ECVET czy w dokumencie Europass-Mobilność.

Warto też pamiętać, że ECVET ma zastosowanie nie tylko w przypadku mobilności uczniów, ale i kadry. W wypadku szkoleń dla nauczycieli teoretycznych przedmiotów zawodowych oraz nauczycieli praktycznej nauki zawodu można opracować program zawierający elementy systemu ECVET, a efekty szkolenia opisać w dokumencie Europass–Mobilność.

Uwaga, zmiany w kształceniu zawodowym!

– Od września 2019 r. wydłużono czas praktyk zawodowych dla uczniów technikum do ośmiu tygodni (280 godzin) kształcenia w przyszłym rzeczywistym środowisku zawodowym. Dłuższy czas programowych praktyk zawodowych może mieć wpływ na liczbę i czas realizacji mobilności zawodowych w programie Erasmus+. W ramach tego programu można także zwiększyć czas trwania mobilności edukacyjnych, aby miały one charakter długoterminowy (powyżej trzech miesięcy).

– W nowych podstawach programowych zawarto także wykaz dodatkowych umiejętności zawodowych, które opisano językiem efektów kształcenia i dla których opracowano kryteria weryfikacji. Uczeń w czasie trzech czy pięciu lat edukacji zawodowej (branżowa szkoła I stopnia, technikum) może nabyć dodatkowe umiejętności związane z danym zawodem, odpowiadające zapotrzebowaniu pracodawców. Dzięki temu jest lepiej przygotowany do wejścia na krajowy czy międzynarodowy rynek pracy.

Jak czytać nowe podstawy programowe dla szkół branżowych

Podstawy programowe zostały opracowane dla 215 zawodów wpisanych do klasyfikacji zawodów zgodnych z Rozporządzeniem MEN z 15 lutego 2019 r. Tabele dla danej branży zawierają następujące informacje:
– nazwę i symbol zawodu;
– stopień Polskiej Ramy Kwalifikacji (PRK) dla kwalifikacji pełnej, dla zawodu (cyfra rzymska);
– określenie typu szkoły, w jakiej może być nauczany dany zawód, oraz tego, czy dana kwalifikacja może być nauczana na kursach kształcenia zawodowego;
– wykaz kwalifikacji wyodrębnionych w zawodzie, z ich symbolem, nazwą kwalifikacji i stopniem PRK dla kwalifikacji cząstkowej (cyfra arabska);
– nazwę ministra właściwego dla zawodu, w zawodach danej branży.

Autorka: Bożena Mayer-Gawron – specjalistka ds. kształcenia branżowego i doradztwa edukacyjno-zawodowego, Krajowy Zespół Ekspertów ECVET

Edukacja międzypokoleniowa w muzeum


„Zmieniamy myślenie o edukacji dorosłych. Stawiamy na współpracę międzypokoleniową, zamiast tworzyć osobne programy dla seniorów” –  to jeden z najważniejszych wniosków po zakończeniu projektu „Uczę się, aby nauczać”, realizowanego w ramach programu PO WER „Ponadnarodowa mobilność kadry niezawodowej edukacji dorosłych”* przez Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Kolejność była następująca: najpierw kursy językowe, wykłady oraz warsztaty, żeby się dobrze przygotować do zagranicznej wizyty, i wreszcie dwutygodniowy wyjazd do Włoch lub Portugalii. Aż 16 osób pracujących na co dzień w warszawskim Pałacu w Wilanowie wyjechało w roku 2019 do partnerskich instytucji pałacowo-ogrodowych na południu Europy. Odwiedzili m.in. Mafrę i Sintrę w Portugalii, a także La Venaria Reala we Włoszech.

–  Chcieliśmy odbyć mobilności do instytucji, które tak jak nasza są rezydencjami królewskimi z wielkim, zielonym terenem dookoła. Tak duża historyczna przestrzeń to podobne wyzwania – wyjaśnia Katarzyna Liwak-Rybak, koordynatorka projektu „Uczę się, aby nauczać”. – Udało nam się wymienić doświadczeniami w międzynarodowym zespole, a także dowiedzieć, jak edukacja dorosłych jest prowadzona przez naszych kolegów z innych krajów  – dodaje.

Przed wyjazdem wśród muzealników trwały gorące dyskusje. Zastanawiano się, czy – jak w większości takich placówek w Polsce – tworzyć programy skierowane do seniorów, czy może wzorem europejskich instytucji odchodzić od tego modelu. – Zadaliśmy sobie pytania, czy faktycznie osoby starsze trzeba wyłączać z grupy dorosłych i jak się czują, gdy mają wziąć udział w programie „dla seniorów”. By się tego dowiedzieć, trzeba było sprawdzić, jak  z tym zagadnieniem radzą sobie inni. Dlatego napisaliśmy wniosek o udział w projekcie – relacjonuje jego koordynatorka. I co się okazało? – U żadnego z naszych zagranicznych partnerów nie było osobnych programów dla seniorów. Dlatego po powrocie zapadła decyzja, by naszych gości nie dzielić, a łączyć – dodaje Katarzyna Liwak-Rybak.

W rezydencjach królewskich na zachodzie Europy najstarsze grupy zwiedzających mogą liczyć na wsparcie personelu w przemieszczaniu się po rozległym terenie. Specjalnie dla nich montowane są windy i podnośniki, tworzone czytelne mapy i odpowiednie trasy widokowe, uruchamia się busy dla osób, które mają problemy z poruszaniem się.

Do Parques de Sintra – Monte da Lua w Portugalii wyjechali Julia Dobrzańska, Piotr Zwierzchowski i Maciej Żołnierczuk. Uczestniczyli tam w spacerze sensorycznym, który organizuje się przede wszystkim dla ludzi z dysfunkcją wzroku. – Jedna osoba miała zasłonięte oczy, druga z pary była jej asystentem i miała pomagać przemieszczać się po terenie historycznego ogrodu. Dotykaliśmy roślin, faktury drzew, skał, słuchaliśmy śpiewu ptaków i szumu wody. Bardzo szybko przekonaliśmy się, że to może być ciekawa oferta doświadczania środowiska przyrodniczego parku dla seniorów, a nie tylko tych, którzy mają kłopoty ze wzrokiem – opowiada Julia Dobrzańska. Jej kolega, Piotr Zwierzchowski zwraca uwagę na istotny szczegół, że do sklepików muzealnych może wjechać każdy wózkowicz: – Są niskie stoliki, towary rozłożono na różnej wysokości, w budynkach zlikwidowano progi, wydzielono miejsca odpoczynku.

Ważną rolę w angażowaniu dorosłych w pracę instytucji muzealnych odgrywają wolontariusze. Pięć pań – Anna Czarnecka, Marlena Pierepioka, Martyna Przedpolewska, Maria Wardzyńska i Małgorzata Ziemińska – wyjechało w czerwcu do Mafry, 30 km od Lizbony. To miejscowość znana przede wszystkim z jednego z największych budynków w Portugalii, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – barokowego zespołu pałacowo-klasztornego z XVIII w. wybudowanego za panowania Jana V. – Współpracowałyśmy z grupą wolontariuszy, w większości emerytów, którzy mają więcej czasu wolnego i chcą go sensownie wykorzystać, a przy okazji mieć z tego frajdę. To osoby silnie identyfikujące się z pałacem i miastem, dumne z tego miejsca – wspomina Marlena Pierepioka. W pałacu w Mafrze działa ok. 30 wolontariuszy. – Ich głównym zajęciem jest udział w różnych imprezach, podczas których przebierają się w stroje z XVIII i XIX wieku. Sami je szyją, a potem w nich występują na specjalnych pokazach. Zapraszają na nie swoje rodziny, bo są dumni, że biorą w tym udział – opowiada uczestniczka wyjazdu. Razem z koleżankami z Muzeum w Wilanowie przebrały się za damy z XIX wieku. – Dla nas to było zupełnie nowe, ekscytujące i stresujące doświadczenie, bo miałyśmy się znaleźć w centrum uwagi. Uczyłyśmy się pozdrawiania, gestykulacji i zachowań arystokracji. Brałyśmy udział w warsztatach tańca dworskiego. Dostałyśmy ogromne wsparcie od wolontariuszy – opisuje Martyna Przedpolewska.

– Wróciłyśmy do Warszawy przekonane, że warto wykorzystać to, co zobaczyłyśmy w Mafrze. Planujemy stworzyć społeczne archiwum naszego muzeum, w które chcemy zaangażować wolontariuszy – mówi Maria Wardzyńska. I dodaje: – Zaangażujemy mieszkańców Wilanowa, by dzielili się swoimi zdjęciami, pocztówkami, filmami oraz wspomnieniami, które zarejestrujemy i trafią do archiwum historii mówionej. Będziemy uczyć wolontariuszy, jak przeprowadzać wywiady, aktywnie słuchać i zadawać pytania oraz jak nawiązywać relacje z lokalną społecznością.

Katarzyna Liwak-Rybak podsumowuje: – Zmieniamy myślenie o edukacji dorosłych. Stawiamy na współpracę międzypokoleniową, zamiast tworzyć osobne programy dla seniorów. Musimy być elastyczni, mieć otwarte umysły, a nie zamykać się na schematy. Chcemy odejść od myślenia segmentującego naszych gości. To wyzwanie nie tylko dla nas, ale dla wszystkich muzeów w Polsce.

*Projekt „Ponadnarodowa mobilność kadry niezawodowej edukacji dorosłych” stanowi dodatkowe źródło dofinansowania projektów składanych w programie Erasmus+ dla Akcji KA1 „Mobilność Kadry Edukacji Dorosłych” w ramach konkursów wniosków w latach 2018, 2019, 2020.

Zdjęcie: Krzysztof Kuczyk

Co z tą kadrą?


Wyjazdy zagraniczne w ramach PO WER szansą na innowacyjność

Kilkudziesięciu nauczycieli kształcenia i szkolenia zawodowego gościło w drugiej połowie listopada 2019 r. w podwarszawskim Miedzeszynie. Tematem przewodnim seminarium były mobilności kadry zawodowej.

Statystyki nie są optymistyczne: choć zagraniczne wyjazdy nauczycieli w celach edukacyjnych to doskonały sposób na innowacje i inspiracje, zainteresowanie tą ofertą spada. W ostatnich konkursach wniosków udział kadry w mobilnościach zagranicznych zmniejszył się z 4% do 1%. Można więc stwierdzić, że aktywność nauczycieli jest symboliczna!

Dwudniowe spotkanie w Miedzeszynie miało pokazać potencjał tkwiący w wyjazdach i odczarować tego rodzaju projekty w oczach edukatorów. Wypełnione było inspirującymi warsztatami i gorącymi dyskusjami. Uczestniczyli w nich nauczyciele, którzy mieli już okazję wyjechać, oraz ci, którzy dopiero o tym myślą. Największą wartość przedstawiały relacje z mobilności, które odbyły się w ramach projektów PO WER – kształcenie i szkolenia zawodowe. Doświadczeni edukatorzy, w oparciu o osobiste doświadczenia, dzielili się spostrzeżeniami  na temat mobilności zagranicznych i przedstawiali ich zalety.

Nie od dziś wiadomo, że pobyty za granicą kształcą. Zwłaszcza te, które odbywają się u doświadczonych organizacji partnerskich. Wyjeżdżający obserwują pracę nauczycieli za granicą. Zapoznają się z innowacjami, odmiennym systemem edukacyjnym, a po powrocie mogą wdrażać pomysły i dobre praktyki w swoich placówkach kształcenia. Profity wynikające z wyjazdu nie dotyczą jedynie nauczycieli. Korzystają z nich szkoły, które zyskują prestiż i rozwijają się w nowatorski sposób. A wszystko to dzięki obserwacji określonych postaw i pozyskiwaniu nowych kontaktów, co owocuje inicjatywami na poziomie lokalnym, krajowym i europejskim.

Wśród gości spotkania była m.in. Bożena Mayer-Gawron, ekspert ds. edukacji zawodowej. Przedstawiając swoje doświadczenie związane z wyjazdami zagranicznymi nauczycieli, zachęcała zebranych do organizowania tego typu pobytów. Podkreślała, że mobilności zagraniczne mogą być znakomitą okazją do odbycia szkoleń branżowych, obowiązkowych dla kadry szkolenia zawodowego.  – Mobilność kadry kształcenia i szkolenia zawodowe to formy wsparcia dla kadry pedagogicznej kształcenia zawodowego, realizowane w ramach projektów unijnych: Erasmus+, POWER, które wpisują się w działania Ministerstwa Edukacji Narodowej wdrożone 1 września 2019 r.  Działania dotyczą szkoleń branżowych adresowanych do nauczycieli teoretycznych przedmiotów zawodowych i nauczycieli praktycznej nauki zawodu w szkołach prowadzących kształcenie zawodowe. Szkolenia branżowe są szkoleniami organizowanymi przez i u pracodawców. Mają na celu doskonalenie umiejętności i podnoszenie kwalifikacji zawodowych, potrzebnych w nauczaniu nowoczesnych technologii  i  przekazywaniu nowoczesnej wiedzy uczniom. Szkolenia branżowe są realizowane w trzyletnich cyklach, w łącznym wymiarze 40 godzin w cyklu – wskazywała ekspertka.

Na seminarium nie zabrakło nieoficjalnych sesji networkingowych, a kreatywność zaskakiwała najbardziej doświadczonych. Uczestnicy wyjechali pełni entuzjazmu, z głowami pełnymi nowych pomysłów i znajomościami, które z pewnością zainspirują ich do nowych wyzwań.

Śladem Michała Anioła


W projektach Erasmus+ wszystko już było? Nieprawda!  „European Reflection in Fresco” zaskakuje – pokazuje, że kluczem do sukcesu jest dobry pomysł. Na przykład taki, by w dyskusji o przyszłości Europy wykorzystać sztukę renesansu

Startowaliśmy w ostatnim naborze wniosków w 2019 r. i baliśmy się, że konkurencja będzie duża. Uznaliśmy, że najważniejszy będzie oryginalny pomysł. Wpadła na niego jedna z naszych koleżanek, Alicja Wujec-Kaczmarek, która od 20 lat współpracuje z francuską organizacją Les Passeurs de Fresques i szefową tej organizacji Dominique Sabroux – tak o genezie projektu mówi dr Joanna Wawrzyniak, jego koordynatorka z opolskiego wydziału Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. Do przedsięwzięcia – strategicznego partnerstwa na rzecz wymiany dobrych praktyk w sektorze kształcenia zawodowego – dołączyły uczelnie z Eberswalde w Niemczech i z Litomyśla w Czechach. Ta ostatnia podjęła się roli koordynatora, a Sarka Kucerova, jedna z nauczycielek z tej szkoły, złożyła wniosek w czeskiej agencji programu Erasmus+. – Nie było wcześniej tak niezwykłego projektu! – cieszy się dr Wawrzyniak.

Niecodzienność przedsięwzięcia polega na tym, w jaki sposób jego uczestnicy postanowili osiągnąć założony cel. Miała nim być wymiana doświadczeń na temat idei tożsamości europejskiej oraz historycznego, kulturalnego i artystycznego dziedzictwa Starego Kontynentu. Pracownicy instytucji partnerskich nie ograniczyli się jednak do zaplanowania wizyt i dyskusji. Zdecydowali, że zaprezentują światu wypracowane idee, wykorzystując dwie skrajne różne techniki twórcze: znane od tysięcy lat freski oraz najnowsze technologie projektowania komputerowego.

Dwunastu wspaniałych

Pierwszy, próbny fresk powstał pod koniec października 2019 r. właśnie w Opolu. Ścianę do ćwiczeń malarzom-amatorom udostępniła Bernarda Zarzycka, dyrektor I LO im. Mikołaja Kopernika, uznając, że fresk uświetni obchodzony w 2020 r. jubileusz 75-lecia placówki. Uczestnikom projektu pozostało przygotowanie sprzętu, co też okazało się sporym wyzwaniem. – Nie miałam pojęcia, że w Polsce czy Czechach tak trudno zdobyć potrzebne nam kielnie – mówi koordynatorka.

W rezultacie większość narzędzi – w tym te specjalne do nakładania i rozprowadzania zaprawy – musiały ze sobą przywieźć cztery francuskie instruktorki, które czuwały nad pracą uczestników. Sprawa była istotna, ponieważ sprzęt w tym przypadku ma kluczowe znaczenie – freski tworzy się, nanosząc pigmenty na mokry tynk. Nazwa tego rodzaju malowideł pochodzi od włoskiego al fresco, co oznacza „na świeżym”. Najsłynniejsze freski, autorstwa Michała Anioła, zdobią Kaplicę Sykstyńską w Watykanie.

Matematyka zamiast improwizacji

Nad opolskim dziełem pracowało łącznie  dwunastu akademików. Słuchając dr Joanny Wawrzyniak, trudno uwierzyć, jak skomplikowane było to przedsięwzięcie. – Życie wokół nas udoskonaliliśmy do tego stopnia, że powrót do tego, co pierwotne, okazał się sporym wyzwaniem – mówi koordynatorka. Co ma na myśli?

Otóż współczesne budynki są ocieplane, pokryte od wewnątrz i na zewnątrz warstwami wielu materiałów. Wszystkie je trzeba skuć, ponieważ freski kładzie się na gołym murze. Kilkukrotnie nakłada się specjalny tynk, do czego potrzebne są wspomniane kielnie. Pozostaje już tylko malowanie? Nic z tych rzeczy. Okazuje się, że więcej jest tutaj matematyki niż tradycyjnie rozumianej sztuki. Najpierw należy mieć projekt. Ten opolski nawiązywał do odkryć Mikołaja Kopernika i powstał na kartce papieru. Jego autorką jest opolska artystka Bogusława Wawrzyniak, prywatnie siostra Joanny Wawrzyniak.

Przenoszenie projektu na ścianę nie było jednak proste. Wzór trzeba było najpierw powiększyć
do rozmiarów ściany, a następnie przenieść jego poszczególne części na folię. W ten sposób powstawały tzw. giornaty, czyli „dniówki” – fragmenty o takiej powierzchni, jaką można stworzyć na ostatniej warstwie tynku w ciągu jednego dnia. Nie brakowało też innych utrudnień. Twórcy musieli pogodzić się z faktem, że efekt kolorystyczny można ocenić dopiero, gdy malowidło wyschnie, a niektóre barwy są trudne do uzyskania – np. zieleń. Mimo to żaden z początkujących freskarzy nie poddawał się – pilnie ćwiczono m.in. mieszanie i nakładanie pigmentów.

Wszyscy byli zaangażowani, od pań sprzątających i pana konserwatora, przez personel administracyjny, do uczniów. Większość była zdziwiona, ponieważ spodziewała się „zwykłego” malowania. – Wszyscy chcieli wiedzieć, co kombinujemy – mówi dr Joanna Wawrzyniak. Zespół pracował ciężko przez tydzień od rana do wieczora. Bawił się równie dobrze. Na koniec dyrektor szkoły zamówiła tort z projektem fresku, były toasty i przecinanie czerwonej wstęgi. Uczestnicy znakomicie czuli się w swoim towarzystwie. – Nasi czescy i niemieccy partnerzy to wspaniali ludzie i mam wrażenie, jakbyśmy znali się od dawna – mówi koordynatorka.

Podejmujemy wyzwanie

Spotkanie w Opolu było jednak tylko pierwszym akordem trzyletniego projektu. Kolejne odbyło się w Eberswalde, gdzie uczestnicy zajęli się historycznym dziedzictwem od zupełnie innej strony – poznawali bowiem najnowsze technologie projektowania komputerowego. W trakcie każdego ze spotkań zaplanowano dyskusje i wymianę poglądów na tematy związane z europeizmem, artystyczną interpretacją idei unijnych oraz przygotowanie materiałów edukacyjnych. Ale uczestnicy wrócą też do malowania fresków. W finałowej fazie przedsięwzięcia powstaną one w miastach każdego z partnerów. Przed opolską WSB stoi więc nie lada wyzwanie – malowidło powinno znaleźć się w reprezentacyjnym miejscu, być refleksją na temat europeizmu, a jednocześnie uwzględniać specyfikę lokalną. – Jesteśmy właśnie na etapie rozglądania się za odpowiednią ścianą – wyjaśnia dr Wawrzyniak.

Opolski fresk powstanie w pierwszej kolejności, bo już wczesną jesienią 2020 r. A grono freskarzy poszerzy się – tym razem w pracę włączą się także studenci. Koordynatorka nie chce wyjść do tego czasu z wprawy i postanowiła zaprosić partnerów na pozaprojektowe wakacyjne wspólne „freskowanie”. Tak na Opolszczyźnie tworzy się klimat sprzyjający rozwojowi talentów, pasji, ale też pokonywaniu stereotypów i zawieraniu nowych przyjaźni.

Zdjęcie: Joanna Wawrzyniak

Praktyki w europejskim wymiarze


Zdobywają umiejętności, szlifują język, przywożą wspomnienia i doświadczenia zawodowe. A przede wszystkim mają znacznie większe szanse na znalezienie pracy. Mowa o uczniach biorących udział w zawodowych stażach zagranicznych.

Tu uczą się przyszli hotelarze, gastronomowie oraz kolejarze. Mowa o Zespole Szkół  im. Kazimierza Kałużewskiego i Juliusza Sylli w Zduńskiej Woli. – To zawody usługowe, a umiejętności zdobywane podczas wyjazdów są cenione przez pracodawców. Potwierdzają je oficjalne dokumenty Europass Mobilność, które uczniowie otrzymali podczas konferencji podsumowującej zagraniczne praktyki w szkole – wyjaśnia  dyrektor placówki Agnieszka Jaśkiewicz.

Spotkanie zorganizowano już po raz trzeci w ramach Europejskiego Tygodnia Umiejętności zawodowych, by podsumować dotychczasową – imponującą – międzynarodową działalność szkoły. Od 2011 roku wyjechało stąd  400 uczniów oraz 50 nauczycieli zawodu. Szkolili się we Włoszech, w Hiszpanii, Szkocji, Anglii, a nawet na Malcie. W 2018 i 2019 hotelarze i kucharze szlifowali swoje umiejętności w hiszpańskiej Maladze, a kolejarze – angielskim Bristolu. O swoich doświadczeniach opowiadali sami uczestnicy praktyk. Młodzi ludzie, którzy w przyszłości będą gotować w restauracjach i obsługiwać nas w hotelach, przyjrzeli się m.in. warunkom i kulturze pracy panującym w innych krajach, poznali skład i tajniki kuchni hiszpańskiej, ekologicznej, dowiedzieli się, jak zorganizowana jest obsługa klienta w hiszpańskich hotelach. Mogli liczyć na pomoc pracowników, szlifować język, kompetencje komunikacyjne i międzykulturowe, uczyć się samodzielności, odpowiedzialności, elastyczności, ale i pracy w grupie. Najodważniejsi stanęli nawet  za recepcyjną ladą w hotelu.  Kolejarze w Bristolu mieli szansę uczestniczyć w prawdziwych robotach torowych, podpatrzyć ciekawe rozwiązania dotyczące kolejowych nawierzchni, spróbowali swoich sił w inżynierii mostów, sprawdzali wytrzymałość materiałów w laboratorium. Zgodnie twierdzą, że to niezapomniane wyjazdy, które sprawiły, że są bardziej otwarci na świat, pewniejsi siebie, a przede wszystkim lepiej radzą sobie z komunikacją w obcym języku. Nie boją się wyzwań, czują się docenieni, choć przyznają, że te zagraniczne praktyki wymagały od nich sporo wysiłku i zaangażowania. Bez tremy stawali przed zgromadzonymi, by podzielić się swoimi wrażeniami, spostrzeżeniami, nadal pełni pozytywnych emocji i radości. Myślą także o kolejnych stażach i wierzą, że zdobyte umiejętności,  które potwierdzają certyfikaty Europass, przydadzą im się w życiu zawodowym.

By jeszcze bardziej zbliżyć do siebie przyszłych pracowników i pracodawców, na konferencji – poza przedstawicielami szkoły i władz lokalnych, m.in. wójtem Henrykiem Staniuchą, członkiem zarządu powiatu zduńskowolskiego Marcinem Łabędzkim, pracownikami Urzędu Gminy – pojawili się także lokalni pracodawcy. Wśród nich był m.in. Jan Malinowski, prezes Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, który właśnie spośród absolwentów kierunku kolejarskiego często wybiera przyszłych pracowników prowadzonej przez siebie spółki. Opowieściom o doświadczeniach i nowych umiejętnościach nabytych przez uczniów na wyjazdach przysłuchiwali się także lokalni restauratorzy oraz właściciele hoteli i pensjonatów. Wszyscy mogli spróbować pysznych dań, które uczniowie przygotowali razem ze swoimi nauczycielami zawodu, szlifującymi umiejętności zawodowe i dydaktyczne m.in. dzięki Job Shadowingowi (nauka przez obserwację) i zagranicznym szkoleniom.

Cała europejska działalność Zespołu Szkół w Zduńskiej Woli spoczywa na barkach jednej nauczycielki Anny Jankowskiej. – Dzięki stażom uczniowie mają wyższą samoocenę, wiedzą już, że mogą zostać tu lub pracować gdzieś w Europie. Ci najlepsi po zakończeniu praktyk od razu otrzymują propozycje lub choć gwarancje pracy, gdyby zechcieli wrócić – opowiada.  Jankowska dba też o to, by staże odbywały się zgodnie z systemem ECVET oraz kończyły się otrzymaniem dokumentów Europass,  potwierdzających nie tylko okresy kształcenia za granicą, ale także ujednolicone umiejętności, opisane zgodnie z Europejskimi Ramami Kwalifikacji. Kryteria weryfikacji szkoleń wpisywane są w porozumienia z pracodawcami oferującymi uczniom praktyki. Oceny dokonują mentorzy –  opiekunowie indywidualnych praktyk. Wypełnioną kartę ocen uczniowie otrzymują, jak świadectwo, na zakończenie stażu. – To przydatny system,  transparentny dla wszystkich pracodawców, w Polsce i za granicą. Miejsca stażu różnią się od siebie: czasami to hotelowa restauracja, czasami ekologiczny mały bar. Pracę naszych uczniów oceniają  praktycy, nie nauczyciele. Gdy dzięki systemowi ECVET muszą skupić się na ocenie efektów, subiektywne sympatie i antypatie mają dla nich mniejsze znaczenie – podsumowuje koordynatorka ze Zduńskiej Woli.

Jankowska ma duże doświadczenie w realizacji projektów. Przyznaje, że młodzi ludzie są coraz lepiej przygotowani i wiedzą, czego od takich szkoleń oczekują, upominają się o dokumenty Europass i gdy szukają pracy, pokazują je potencjalnym pracodawcom. Początki wyglądały inaczej, uczniowie bali się wyjeżdżać, rezygnowali, nie wiedzieli, co na takich stażach ich spotka. Teraz chętnych jest więcej niż miejsc, nikogo zachęcać nie trzeba. Niektórzy dla tych praktyk wybierają właśnie tę szkołę. I choć nadal często dla wielu  jest to pierwszy wyjazd zagraniczny, jadą z optymizmem i pewnością siebie. Także dzięki tym szkoleniom częściej decydują się łączyć naukę w technikum z pracą zawodową, np. w barze czy motelu. Wielu z nich myśli także o pracy za granicą, choćby na jakiś czas. By jeszcze wzmocnić swoich podopiecznych, koordynatorka planuje przygotowanie projektu na staże długoterminowe. – By młodzi ludzie mogli się przekonać, jak się żyje za granicą. Chciałabym także zaprosić do Zduńskiej Woli tych nauczycieli, którzy na mobilnościach szkolili pedagogów, by popracowali z naszymi uczniami – wyjaśnia.

Niewielki zespół szkół w miejscowości oddalonej o godzinę drogi od Łodzi jest przecież w Europie, a dzięki mobilnościom ich system szkolenia  osiąga poziom porównywalny z europejskim. Dodatkowo sprzyja usuwaniu barier, otwartości i rozwijaniu kompetencji komunikacyjnych i międzykulturowych.

A co o zagranicznych praktykach mówią sami główni zainteresowani?

Mateusz Król, IV klasa o profilu hotelarskim, Zespół Szkół w Zduńskiej  Woli

Za pół roku zdaję maturę. Chcę otworzyć własną kawiarenkę tutaj, w Zduńskiej Woli. Jeśli to jednak nie wypali, mam też dwie propozycje pracy w Domu Misyjnym. Być może także dzięki temu, że dwukrotnie byłem na praktykach w Hiszpanii. Gotowałem w Úbedzie i Maladze. Mam dokumenty Europass Mobilność, ale wydaje mi się, że ważniejsze jest… doświadczenie, jakie udało mi się tam zdobyć. Co prawda, papiery potwierdzają to, czego się tam nauczyłem, ale polscy pracodawcy chyba jeszcze nie do końca je znają i rozumieją. Wolą sprawdzić, czy sobie dam radę w kuchni, niż czytać papiery. Za granicą jest z tym trochę lepiej.
Praktyki były ciekawym doświadczeniem i ciężką pracą. Z hiszpańskiego znam tylko podstawowe słowa, ale mimo to moi szefowie w Maladze powiedzieli, że z chęcią mnie zatrudnią, bo jestem dobrym pracownikiem i świetnie sobie radzę. Podobnie było w Úbedzie. Mentor powiedział, że gdy tylko będę się wybierać do Hiszpanii, mam mu dać znać, a pomoże mi znaleźć pracę.

Hubert Łyczkowski, III klasa hotelarstwa, Zespół Szkół w Zduńskiej Woli

O zagranicznych praktykach dowiedziałem się dopiero w tej szkole. Wcześniej nikt mi o tym nie mówił, ani pani od doradztwa zawodowego, ani nauczyciele w gimnazjum. Na szczęście trafiłem tutaj i już mogę pochwalić się pierwszym stażem w Hiszpanii. Za chwilę lecimy na kolejne praktyki, na Maltę. W Hiszpanii uczyłem się języka. Miałem też szansę rozmawiać po angielsku.  Ten drugi język znam dość dobrze i pewnie dlatego udało mi się dostać na praktykę w recepcji  hotelu.  Podobno udaje się to nielicznym. Dzięki tym trzem tygodniom już inaczej patrzę na pracę w hotelu. W Polsce mamy jeszcze sporo do zrobienia. Dorabiam w małym motelu, gdzie wszelkie rezerwacje zapisuje się… w zeszycie. Tam pracuje się w profesjonalnych systemach, dostępnych dla wszystkich z obsługi. Widziałem je po raz pierwszy, ale wiem, że teraz poradzę sobie wszędzie. Oczywiście, swoim potencjalnym pracodawcom pokażę dokumenty Europass. Uważam, że są tak samo ważne jak dyplomy ukończenia kursów czy szkoleń, choć obawiam się, że polscy pracodawcy bardziej cenią umiejętności niż certyfikaty. Teraz z niecierpliwością czekam na wyjazd na Maltę, bo tam mówią głównie po angielsku. Słyszałem dobre opinie o tym kraju, może będę chciał zostać tam na dłużej? I zabrać ze sobą mamę, jak tylko będę mógł. Obiecałem jej to.

Natalia Sajda, III klasa Technikum Hotelarskiego w Zduńskiej Woli

Miałam praktyki już w trzech trzygwiazdkowych hotelach. Jeden był tutaj, w Polsce, w Sieradzu, pozostałe za granicą, dzięki unijnym praktykom szkolnym. Ten angielski wyglądał znacznie gorzej niż nasz, hiszpański za to zrobił na mnie ogromne wrzenie; ja mu daję pięć gwiazdek.  W każdym z tych miejsc dużo się nauczyłam. W Anglii z hotelu korzystali głównie Żydzi. Po raz pierwszy miałam okazję poznać ich bliżej, dowiedzieć się czegoś o ich kulturze, zwyczajach, nawet kuchni. Jeden z gości, gdy dowiedział się, że jestem z Polski, zaczął do mnie mówić łamaną polszczyzną. Okazało się, że kiedyś pracował z Polakiem. W hiszpańskim hotelu wszystko musiało być pod linijkę, zwracano uwagę na każdy szczegół. Już wiem, że gwiazdki gwiazdkom nierówne, ale wszędzie dawałam radę. Mam dwa dokumenty Europass Mobilność. Potwierdzają moje doświadczenie, są bardzo szczegółowe i moim przyszłym pracodawcom powiedzą, co potrafię robić, z czym się już zetknęłam, a nad czym jeszcze muszę popracować. Przede wszystkim jednak mówią o moich kompetencjach językowych i o kompetencjach miękkich: czy potrafię pracować w grupie. Gdy je otrzymałam, czułam się, jakbym dostała świadectwo, które przyda mi się w przyszłości. Zwłaszcza że hotelarstwo to branża rozwojowa, ale i konkurencyjna. Jest wiele szkół i wielu absolwentów. Chciałabym wyjechać z Polski i znaleźć swoje miejsce gdzie indziej. Tylko mieszkając za granicą, poznam innych ludzi, ich kulturę, nauczę się nowych rzeczy. A w znalezieniu pracy z pewnością pomoże mi Europass.

Katarzyna Merczyńska, absolwentka Technikum Transportu Kolejowego w Zduńskiej Woli

Wybrałam kolejarstwo, bo to tradycja rodzinna. Mój tata jest toromistrzem, pracują tam moi wujkowie, kiedyś pracował dziadek. Udało mi się pojechać na dwa branżowe staże w Bristolu i Edynburgu. Z każdego otrzymałam dokumenty Europass Mobilność. Na praktykach dowiedzieliśmy się, jak wygląda i działa kolej w innym kraju. Poznałam specyfikę pracy na różnych stanowiskach w angielskiej i szkockiej kolei. Teraz szukam pracy i mam za sobą wiele rozmów kwalifikacyjnych. Pracodawcy zwracali uwagę na te dokumenty, dopytywali, co tam robiłam, czego się nauczyłam. Europass potwierdza także moją znajomość języka i brak bariery językowej. Ja po prostu nie boję się mówić po angielsku. To szczególnie ważne w branżach usługowych. Już wiem, że nawet gdy brakuje mi jakiegoś angielskiego słowa, to tej drugiej osobie też zależy na tym, by się ze mną porozumieć, więc zamiast się ze mnie śmiać, będzie starała mi się pomóc. Tę pewność można zdobyć tylko za granicą, tego nie da się nauczyć na lekcjach. Jeśli nie znajdę pracy w Polsce, mogę stąd wyjechać. Nie bałabym się nawet zostać konduktorem, choć ta praca ściśle wiąże się ze znajomością języka. Wierzę, że moje zagraniczne praktyki i dwa lata angielskiego zawodowego w szkole wystarczą. Wiem jednak, że nie mogłabym zostać za granicą na stałe.

Fachowcy wystąp!


Po wielkim sukcesie w konkursie WorldSkills w Kazaniu Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji nie zwalnia tempa. Trwają poszukiwania młodych, zdolnych zawodowców, którzy pojadą reprezentować nasz kraj w Grazu podczas EuroSkills 2020

Światowe konkursy umiejętności zawodowych niosą ze sobą wiele korzyści. Dla zawodnika to przede wszystkim możliwość podniesienia kompetencji zawodowych przez rywalizację z najlepszymi z całego świata. To również miesiące przygotowań pod okiem specjalistów i trenerów, testowania najnowocześniejszych urządzeń czy wyjazdów na zagraniczne konkursy oraz szkolenia. To także doskonała okazja do nawiązania współpracy z przyszłymi pracodawcami oraz poznania najwybitniejszych ekspertów w kilkudziesięciu branżach, ze środowiska zarówno naukowego, jak i biznesowego. Szkołom i instytucjom partnerskim konkursy WorldSkills i EuroSkills otwierają zaś możliwość współpracy i budowania partnerstw edukacyjno-branżowych, które mogą stać się początkiem wielu projektów.

Polska drużyna przetarła ścieżkę dla przyszłych uczestników, biorąc udział w konkursie EuroSkills 2018, skąd przywiozła medal doskonałości w gotowaniu, oraz w światowym konkursie WorldSkills 2019, gdzie zdobyła srebrny medal w tej samej konkurencji. Inicjatywa ma jednak znacznie szerszy zakres: podczas EuroSkills 2020 rozegrane zostaną aż 43 konkurencje. Zawodowcy rywalizować będą w sześciu obszarach zawodowych: technologia informacji i komunikacji, technologia budownictwa, usługi społeczne i osobiste, produkcja i inżynieria, sztuka i moda, a także transport i logistyka. Wśród konkurencji znajdziemy m.in.:technologię mody, florystykę, stolarstwo, mechatronikę, projektowanie stron internetowych, czy malowanie i dekorowanie ścian.

Działający w FRSE zespół WorldSkills Poland od wielu miesięcy bierze udział w konkursach branżowych organizowanych w Polsce, szukając najbardziej ambitnych i zmotywowanych uczniów. W branżach, w których takich konkursów brakuje, zespół stara się dotrzeć do młodych talentów przez beneficjentów programu Erasmus+, stowarzyszenia, organizacje branżowe i partnerów biznesowych. Właśnie dzięki współpracy z biznesem we wrześniu 2019 r. zorganizowano krajowe eliminacje do konkursu EuroSkills 2020 w konkurencji gotowanie. Podczas największych targów gastronomicznych Polagra Gastro w Poznaniu do rywalizacji przystąpiło 10 młodych kucharzy, wyłonionych spośród prawie 40 kandydatów. Do oceny polskich zawodników zaproszono jury z Polski, Wielkiej Brytanii, Węgier, Finlandii, a także Rosji (to właśnie uczeń rosyjskiego eksperta zdobył w tym roku złoty medal w gotowaniu). Ponadto udało się już wyłonić zawodników do kilku innych konkurencji, takich jak: florystyka, stolarstwo, meblarstwo, układanie parkietów, technologia samochodowa czy technologia pojazdów rolniczych.

Budowanie polskiej kadry na WorldSkills jest łatwiejsze dzięki szerokiemu odzewowi ze strony poszczególnych branż. Wystawienie zawodnika w danej konkurencji zależy w znacznej mierze od możliwości i zaangażowania partnerów, którzy udostępniają niezbędne materiały do szkoleń. Z perspektywy sponsorów konkurs to doskonała okazja, żeby zbliżyć się i poznać rynek młodego pracownika oraz wypromować zawód na prestiżowym wydarzeniu. To właśnie dlatego konkursy WorldSkills i EuroSkills od prawie 70 lat cieszą się tak dużym wsparciem biznesu.

Do EuroSkills 2020 pozostał niespełna rok, ale to najbliższe miesiące wyłonią młodych, wybitnych pasjonatów swoich zawodów, którzy będą się szkolić pod okiem mistrzów i sprawdzą swoje umiejętności, rywalizując z najlepszymi na całym świecie. W konkursie EuroSkills mogą wziąć osoby pomiędzy 18. a 25. rokiem życia, posługujący się językiem angielskim na poziomie komunikatywnym. Poza ponadprzeciętnymi zdolnościami w swojej dziedzinie kandydaci powinni wykazywać się wytrwałością i odpornością na stres i presję. Podczas trwających trzy dni zawodów będą zdani tylko na siebie, a zasady konkursu są restrykcyjnie pilnowane przez sędziów i ekspertów. FRSE dokłada wszelkich starań, aby przygotować zawodnika oraz jego trenera jak najlepiej: zespół WorldSkills organizuje m.in. szkolenia i międzynarodowe treningi.

Udział w konkursach WorldSkills i EuroSkills to niepowtarzalna okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, zdobycia nowych doświadczeń i przetarcia szlaków w kolejnych konkurencjach, a co za tym idzie – otwarcia nowego rozdziału w najbardziej prestiżowym konkursie umiejętności zawodowych na świecie.

Marzenia w zasięgu ręki


Kinga Wawro z Jarosławia nie ma ręki. By czuła się pewniej, koledzy ze szkoły postanowili zrobić jej nową – najpierw dość prostą, później bardziej zaawansowaną. O ich akcji usłyszała cała
Polska, a historii pewnie by nie było, gdyby nie unijne projekty

Kinga jest przykładem, który świadczy o tym, że nie jesteśmy klasyczną szkołą. Jesteśmy szkołą, która daje możliwości, otwiera nowe szanse. Kinga to dowód na to, że współpraca między nauczycielami, uczniami i rodzicami przynosi bardzo dobre efekty – chwali się Adam Tomaszewski, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu (ZSTiO). Dlaczego tak mówi?

Kinga wybrała kierunek technik mechanik, choć urodziła się tylko z jedną ręką. Gdy przyszła do ZSTiO, na początku starała się ukrywać ten fakt. Szybko okazało się, że ma wokół siebie mnóstwo ludzi gotowych ułatwić jej życie. Uczniowie placówki z Jarosławia pod skrzydłami nauczyciela przedmiotów zawodowych Artura Tutki rozpoczęli prace nad protezą dla swojej koleżanki, wykorzystując ploter 3D. Po kilku miesiącach dziewczyna po raz pierwszy w życiu ze łzami w oczach mogła łapać przedmioty. – Dzięki tej plastikowej ręce Kinga bardzo się zmieniła. Uwierzyła w siebie – mówi Damian Kobyliński, uczeń jarosławskiego technikum informatycznego, który pracował przy projekcie.

Pierwszy mały sukces zachęcił uczniów do dalszych działań – budowy protezy elektronicznej. Gdy o akcji – m.in. dzięki TVN24 – dowiedziała się cała Polska, w ogólnopolskiej zbiórce udało się zebrać na ten cel dziesiątki tysięcy złotych.

Budzenie ciekawości
Dyrektor Tomaszewski uznaje, że przykład Kingi pokazuje modelowe podejście szkoły do edukacji. – Sukces szkoły mierzy się sukcesami uczniów i nauczycieli. Uczniowie, którzy do nas przychodzą, szybko zaczynają wierzyć w swoje umiejętności i zaczynają odnosić sukcesy na miarę ogólnopolską – twierdzi. Jak to się robi w praktyce? – Trzeba wyposażać uczniów nie tylko w obowiązkową wiedzę wymaganą podstawą programową, ale w umiejętności dodatkowe. Takie, które w porównaniu z innymi dadzą uczniom dodatkowe atuty. Jednym z najważniejszych sposobów na to są międzynarodowe projekty – podkreśla Adam Tomaszewski. To właśnie w ramach jednego z nich placówka zakupiła ploter, dzięki któremu można było stworzyć sztuczną rękę.

Sam sprzęt w niczym by jednak nie pomógł, gdyby nie kompetencje uczniów – te miękkie i te specjalistyczne. Szkoła rozwija je nie tylko we własnych murach, ale też podczas międzynarodowych przedsięwzięć. W ubiegłym roku placówka zakończyła realizację projektu finansowanego ze środków Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój. W działaniach wzięło udział 84 uczniów, kształcących się w zawodach technik elektronik, technik telekomunikacji oraz technik informatyk, a także 12 nauczycieli. Młodzi ludzie wyjeżdżali na praktyki m.in. do Plymouth (Wielka Brytania), Drezna i Aschersleben (Niemcy). – Te dwutygodniowe wyjazdy dały uczniom możliwość zdobycia dodatkowych kwalifikacji. To było uzupełnienie treści, które przekazujemy w szkole – tłumaczy Zofia Kulnianin, nauczycielka języka niemieckiego i koordynatorka projektu.

Wyjazdy były formą gratyfikacji za szkolne osiągnięcia. Rekrutując uczniów, opiekunowie brali pod uwagę nie tylko zdolności językowe, ale też oceny z przedmiotów technicznych. – Staramy się, żeby program wyjazdów był bogaty. Chcemy obudzić w uczniach ciekawość świata i zmotywować ich do nauki języków obcych i przedmiotów zawodowych – podkreśla Zofia Kulnianin. Wszyscy uczniowie, którzy wyjechali za granicę, zdobytą wiedzą podzielili się z kolegami i koleżankami. – Inni z zaciekawieniem słuchali, jak w praktyce wyglądają takie zagraniczne wyjazdy – wspomina pedagog z ZSTiO z Jarosławia.

Realizacja zagranicznych projektów to też mocny argument szkoły, która chce pozyskać nowe roczniki. W czasie działań promocyjnych w szkołach podstawowych zawsze pojawia się informacja, że dołączając do uczniów jarosławskiego zespołu szkół, można nie tylko wzbogacić się o wiedzę, ale także zobaczyć świat. Młody elektronik Hubert Misiąg właśnie dzięki międzynarodowemu projektowi po raz pierwszy pojechał do Niemiec. – Program wyjazdu był niezwykle bogaty. Największe wrażenie zrobiła na mnie fabryka Volkswagena, gdzie mogliśmy zobaczyć ,jak montuje się elektryczne samochody. Dobrze wspominam też spotkanie z niemiecką kulturą. Ważna była codzienna nauka języka niemieckiego – mówi. Monika Rydzik, nauczycielka języka niemieckiego, która uczestniczyła w wyjazdach, dodaje, że niemieccy pracodawcy byli zachwyceni uczniami, którzy przyjechali do nich z Jarosławia. – Zaskoczył ich poziom wiedzy i umiejętności jakie prezentowali nasi podopieczni – opowiada.

Zdaniem Adama Tomaszewskiego, zagraniczne wyjazdy pokazują uczniom, że nie mają powodów, by mieć kompleksy. – Mówi się, że Podkarpacie jest gorszym regionem, a my pokazujemy coś całkiem odwrotnego. Z naszej szkoły wychodzą absolwenci, o których walczą czołowe światowe i polskie firmy – zaznacza dyrektor.

Robić, co się kocha

Kinga Wawro w tym roku skończyła szkołę, została mechanikiem, trafiła na staż do warszawskiej renomowanej firmy zajmującej się renowacją zabytkowych pojazdów. Dodatkowo założyła podanie o przyjęcie na studia. – Koledzy pokazali mi, jak wstać, a później zrobiłam kolejne kroki. Od dziecka interesowałam się mechaniką, zaraził mnie tym mój tato, widziałam też, jak sporo napraw przy traktorze robił dziadek. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła pracować za biurkiem. Robię to, co kocham – podkreśla Kinga Wawro.

Pieniądze na profesjonalną, bioniczną protezę dla Kingi wciąż można wpłacać.