Booktrailer Film Festival – czyli jak skutecznie promować czytelnictwo wśród młodzieży


Nowy Targ już po raz drugi był gospodarzem finałowej gali ogólnopolskiej edycji przedsięwzięcia promującego czytanie książek. W tym roku do udziału w konkursie zgłoszono 63 filmy z 29 szkół. Organizatorem wydarzenia był Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Nowym Targu – placówka, która jako pierwsza połknęła przed dwoma laty booktrailerowego bakcyla, a jako beneficjent programu Erasmus+ rozpropagowała ideę festiwalu w całej Polsce.

– Podczas kryzysu czytelnictwa zobaczyliśmy, że książka jest fascynującą inspiracją do tego, by zrobić film, że wciąż jest czymś, co pociąga młodych ludzi – mówi jurorka konkursu dr Agnieszka Kania z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Oni żyją przede wszystkim w przestrzeni obrazu, mediów. Umiejętności nauczycieli, polegające na zachęceniu uczniów do przełożenia tekstu na film i pokazania go w innych okolicznościach jest czymś nie do przecenienia.

Jurorzy oceniali filmy pod kątem walorów artystycznych i technicznych, potencjału promocyjnego, oryginalności interpretacji tekstu literackiego oraz oryginalności języka filmowego. Najlepszymi polskimi booktrailerami w tym roku okazały się:

  • poetycka, utrzymana w czarno-białej konwencji „Siekierezada” (I miejsce),
  • mocno uwspółcześnione „Cierpienia młodego Wertera” (Nagroda Publiczności, wyróżnienie jury),
  • intrygujący „Dom sióstr” (II miejsce),
  • poruszająca „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” (III miejsce),
  • imponujący dojrzałością interpretacji „Pamiętnik Dawida Rubinowicza” (wyróżnienie),
  • kreatywnie przetworzona „Ferdydurke”,
  • oryginalna animacja „Rok 1984”,
  • mroczna „Czarownica z Dark Falls”,
  • piękne wizualnie „Zapisane w wodzie”,
  • ciekawa koncepcyjnie „Zbrodnia i kara”.

– „Siekierezada” to lektura uniwersalna, możemy ją przełożyć na nasze czasy. To książka o rąbaniu drewna, tak na dobrą sprawę. W naszym świecie, który dąży do autodestrukcyjnej samotności, my szukamy tego prawdziwego świata w takich trywialnych czynnościach, jak rąbanie drewna, właśnie – mówi o wyborze lektury Dawid Gondek, uczeń I LO im. Seweryna Goszczyńskiego w Nowym Targu, reżyser zwycięskiego booktrailera.

W ręce zwycięzców trafił czek na 1000 zł, pozostali wyróżnieni otrzymali nagrody książkowe.

Historia Booktrailer Film Festival w Polsce związana jest nierozerwalnie z Zespołem Szkół Ogólnokształcących nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Nowym Targu. To właśnie tam, przed dwoma laty powstały pierwsze polskie booktrailery. Jeden z nich dostał główną nagrodę na BFF 2017 we Włoszech, kolejny był prezentowany w ramach promocji Booktrailera na MFF w Wenecji. Współpraca z Liceo scientifico do Stato w Brescii – miejscem, gdzie narodził się festiwal – zaowocowała przystąpieniem do unijnego programu Erasmus +.

– W ramach projektu byliśmy zobowiązani do popularyzacji tej idei, myśleliśmy o małym konkursie, może powiatowym, może, w nieśmiałych planach o charakterze wojewódzkim, ale podpowiedziano nam, żeby to promować dalej – mówi dr Anna Miśkowiec, inicjatorka i koordynatorka Booktrailer Film Festival w Polsce. – A widziałam też jaki jest odbiór i w środowisku lokalnym, i wśród młodzieży. Widziałam, że ich to cieszy, więc zaryzykowaliśmy.

Na uroczystą galę 15 marca 2019 r. w Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym Targu zaproszono twórców dziesięciu najwyżej punktowanych przez jurorów booktrailerów. Młodzi filmowcy przyjechali do Nowego Targu z Krakowa, Mysłowic, Woli Jachowej, Katowic i Tarnowa. W większości to uczniowie liceów, w dwóch przypadkach – szkół podstawowych.

Nie gadaj! Rysuj!


Rysunek wciąga! Czasem działa lepiej niż słowa. Świetnie sprawdza się zatem w różnych obszarach – w pracy warsztatowej i szkoleniowej, podczas spotkań i prezentacji

Ta historia zaczyna się od szkolenia. Te- m at: myślenie wizualne. Uczestnicy: kilka osób z naszej grupy trenerskiej. „Ale my nie potrafi my rysować!”, „Przecież do tego potrzebny jest talent”, „Lekcje plastyki były baaaardzo dawno temu”, „Rysowanie to sztuka”, „Mam dwie lewe ręce”. Wątpiliśmy w to, ze w naszym gronie to dwudniowe szkolenie przyniesie efekt. Skoro jednak zainwestowaliśmy czas, pieniądze i energie, postanowiliśmy dać rysowaniu szanse.

Prowadząca, doświadczona na polu walki z samoograniczającymi przekonaniami, zaczęła od prostych rzeczy. Z każdym kolejnym rysunkiem nasze wątpliwości słabły. Coraz częściej zastępowało je zaskoczenie połączone z jękiem zachwytu nad tym, co powstawało na kartkach. Wtedy TO poczuliśmy – radość rysowania, Chęć odkrywania i gotowość do eksperymentowania, które towarzysza nam do dzisiaj. Cos, co miało być krótkim rozwojowym warsztatem – a wręcz zabawnym przerywnikiem – okazało się dla większości z nas nie tylko entuzjastycznie rozwijana częścią pracy trenerskiej, ale także pasja. Co więcej, wkroczyło tez do życia prywatnego. To już nie tylko flipcharty na sali szkoleniowej, prezentacje czy materiały edukacyjne. To również tworzone w nowy sposób notatki, kartki świąteczne i urodzinowe czy pamiętniki. Rysunek wciąga! Czasem działa lepiej niż słowa. Świetnie sprawdza się zatem w różnych obszarach – w pracy warsztatowej i szkoleniowej, podczas spotkań, prezentacji, przy tworzeniu ofert, raportów czy notatek. No właśnie, ale niby czemu to działa?

Rysunek działa, bo naturalne jest myślenie obrazami. Ciężko uwierzyć? To mamy dla ciebie zadanie: zamknij na chwile oczy i wyobraź sobie jabłko. Udało się? Teraz pytanie, co się pojawiło w twojej głowie: napis „jabłko” czy raczej jego obraz? Zakładamy, ze jednak to drugie. I właśnie o to chodzi – obraz jest pierwszy. Dlatego tez łatwiej do nas przemawia i szybciej zapada w pamięć. Czy to oznacza, ze teraz zamiast pisać, powinniśmy wszystko rysować? Może się tak wydawać, bo to na obrazach w coraz większym stopniu opiera się świat komunikacji. Widać to chociażby w stale rosnącej liczbie emotikonów w naszych komunikatorach. Jednak sam obraz może nie wystarczyć, aby przekazać to, co dla nas ważne. I tu warto przywołać stworzona przez Allana Paivio teorie podwójnego kodowania, która mówi, ze lepiej rozumiemy treści, które trafiają do nas za pomocą słowa i obrazu jednocześnie. Co to znaczy? Tyle ze nie chodzi o to, żeby wszystko rysować, ale by rysunkiem wspierać to, co mamy do przekazania.

Tu przechodzimy do bardzo istotnej kwestii – do czego właściwie można wykorzystać rysunek w pracy trenerskiej? Okazuje się, ze może być przydatny w wielu obszarach. Oprócz tego, ze ułatwia zapamiętywanie informacji, to przyciąga także uwagę i pobudza kreatywność. Świetnie nadaje się do wyjaśniania teorii i pokazywania procesów – tego, co i z czego wynika, poszczególnych kroków, sekwencji czy powiazań miedzy różnymi elementami. Doskonale sprawdza się przy okazji instrukcji do ćwiczeń, podkreślania najważniejszych punktów czy wskazówek.

Ułatwia wizualizacje danych i statystyk, dyskusji czy burzy mózgów, a także wspiera twórcze rozwiazywanie problemów. Narzędzia, dzięki którym możemy to osiągnąć, czyli cos, co określa się mianem „alfabetu myślenia wizualnego”, wydają się dość proste. Znajdują się wśród nich litery o różnorodnych krojach, punktory służące do wyróżniania, łączniki (czyli strzałki i tym podobne), ramki, które pozwalają nam koncentrować się na tym, co w środku, symbole, dzięki którym szybko i prosto możemy przedstawić to, o co nam chodzi, ludziki pokazujące ruch i emocje oraz cienie nadające naszym rysunkom wrażenie trójwymiarowości.

Być może czytając to teraz, myślisz: „To niby ma być mało?”. A my dzięki naszemu doświadczeniu twierdzimy, ze tak! W teorii rysowanie może jawić się jako wyzwanie. Dlatego trzeba spróbować. Przekonasz się, ze w gruncie rzeczy sprawa jest prostsza, niż się wydaje. Potrzebna jest praktyka. I tu pojawia się kolejne pytanie: jak i od czego zacząć? Być może odpowiedz pojawiła się już w twojej głowie – od rysowania oczywiście. A jeszcze wcześniej od zostawienia na boku tych wszystkich: „ale ja naprawdę nie umiem”. Bo nie chodzi o to, by rysować co najmniej tak dobrze, jak pewien Leonardo, ale o to, by nasze rysunki – choćby i najprostsze – były rozumiane przez ludzi. Zacznij od prostych rzeczy. Krok po kroku, bez stresu. Zadbaj o to, by było to przyjemne doświadczenie. Jeśli lubisz uczenie się w grupie, to dobrym pomysłem będzie wzięcie udziału w warsztacie czy szkoleniu. Można zacząć od sprawdzenia, co w temacie rysowania ma

do zaoferowania internet, a ma naprawdę sporo. Zachęcamy do wdrażania w życie idei „twórczej kradzieży” – na FB jest sporo grup, których członkowie i członkinie rysują i dzielą się tym z innymi. Sprawdź i znajdź cos, co ci się podoba i spróbuj to odtworzyć. Po pewnym czasie zobaczysz, co lubisz rysować, co się sprawdza i w jakim obszarze chcesz się rozwijać. Warto znaleźć jakiś tutorial (np. darmowy kurs Adama Sicińskiego) i poświecić codziennie 5–6 minut na stworzenie paru prostych rysunków. Dobrze jest oczywiście stale ćwiczyć rękę, np. przez codzienne narysowanie jednej małej rzeczy, ale także ozdabianie własnych notatek, kartek czy choćby serwetek w restauracji. Księgarnie także pełne są książek uczących rysowania czy kaligrafii. Dobrym pomysłem jest wizyta w jednej z nich i pobuszowanie wśród regałów.

Naszej grupie trenerskiej rysowanie dało nowy wiatr w żagle – cos, co w rutynie pracy pozwala stale odkrywać nowe rzeczy, rozwijać się i cieszyć. Mamy nadzieje, ze ten artykuł jest na tyle zachęcający, ze tez spróbujesz. Ostrzegamy: jak się raz zacznie, to później trudno przestać. I może właśnie o to chodzi? Zatem, nie gadaj – rysuj!

Dwie legendy w teatrze cieni


Gdy młodzi Polacy z Lubania i Litwini z Pren (Prienai) spotkali się po raz pierwszy, nie wiedzieli nic o swoich miastach i bardzo mało o krajach. Mieli piec dni na poznanie się i stworzenie wspólnego przedstawienia

Przedsięwzięcie wydawało się na pierwszy rzut oka karkołomne. Szesnastu nieznających się wcześniej nastolatków miało kilka dni na napisanie scenariusza, opracowanie muzyki i stworzenie scenografii i do spektaklu opartego na legendach z Litwy i Polski. Premierę przedstawienia zaplanowano na scenie w Miejskim Domu Kultury w Lubaniu (dolnośląskie) – mieście partnerskim Pren. Na widowni zasiadło 400 uczniów miejscowych szkół podstawowych.

Wyjadacze i zółtodzioby

– To było duże wyzwanie – przyznaje z uśmiechem Tomek Długosz z Lubania, od października student Politechniki Wrocławskiej. Szczupłego, dobrze mówiącego po angielsku, bezpośredniego i sympatycznego 20-latka można nazwać starym (mimo wieku) wyga unijnych projektów. Brał już udział w kilku z nich, odkąd zaangażował się w prace Stowarzyszenia Południowo-Zachodniego Forum Samorządu Terytorialnego „Pogranicze” w Lubaniu. To przy nim działa Klub Liderów Młodzieżowych. – Są to uczniowie miejscowych szkół, którzy zarażają aktywnością innych – mówi o liderach koordynatorka unijnych projektów „Pogranicza” Magdalena Guła. Młodzi podpowiadają, co chcieliby robić z kolegami z innych krajów, a Stowarzyszenie pomaga im pisać projekty. Jest w tym dobre – zaraz po Litwinach będzie gościć młodych Łotyszy. – Wschodni kierunek nam się spodobał – mówi Tomek.

Pierogi ruskie i chłodnik litewski

Gdy we wrześniu odwiedzam młodych ludzi w ośrodku wypoczynkowym nad zalewami leśniańskim i złotnickim, niedaleko trzynastowiecznego obronnego zamku Czocha, czescy osób pracowicie wycina z kartonu elementy dekoracji. Inni ćwiczą muzykę lub poprawiają scenariusz. Przez okno dużej sali widać zalew, tamę i las. – Dodatkowy bonus – mówi Magda Guła, pokazując przepiękny widok. – Na początku wydawało się, ze młodych dzieli bardzo dużo, ale już po kilku dniach okazało się, ze dogadują się znakomicie – opowiada Artur Hovakimyan, nauczyciel jeżyka angielskiego w Gimnazjum „Žiburys” w Prenach.

W złapaniu kontaktu pomaga m.in. zainscenizowanie polsko-litewskiego wesela oraz wspólnie gotowanie. Polacy serwują pierogi ruskie (z ziemniakami i serem)  oraz wersje wege z nadzieniem z tofu i czerwonej fasoli. Litwini częstują chłodnikiem z buraków i ogórków, czyli idealna zupa na upalne dni.

Uczniów z Lubania zaskakuje, że język litewski niewiele ma wspólnego z językami słowiańskimi. Chcąc nie chcąc, musza doskonalić swój angielski, choć najlepiej bawią się… śpiewając po rosyjsku. Dla młodych ludzi z Polski i Litwy jest on tak samo obcy jak angielski, ale nie przeszkadza im to we wspólnej zabawie. W dyskotece pod zamkiem Czocha Polacy i Litwini szaleją przy hicie lata „Różowe wino” rosyjskich raperów Feduka i Allj’a. „Te chmury – fioletowa wata. Magia kolorów z lodem w naszych szklankach” – słychać w refrenie.

Zły kowal i zakochana królowa

Po rosyjsku porozmawiać można za to z nauczycielami młodych Litwinów, choć Jurgita Barkauskiene, nauczycielka angielskiego, czasem na pomoc przywołuje tez słówka angielskie. Nie tylko jej zdarza się czegoś zapomnieć. Okazuje się, ze nie wszyscy znają np. słówko „kowal”. A jest ono bardzo ważne, gdyż polska legenda, nad która pracowali młodzi ludzie, jest opowieść o kowalu.

– Korzystaliśmy ze zbioru legend z Górnych Łużyc, a wiec krainy obejmującej tereny w Niemczech i w Polsce nad rzeka Kwisa – wyjaśnia Magdalena Guła. – Przy wyborze utworu zastosowaliśmy jednak autocenzurę – przyznaje Tomek. – Nie mogło być mowy o okrutnych czynach, np. obcinaniu głowy, ponieważ widownia była w wieku od 7 do 11 lat – wyjaśnia.

Opowieść mówi o rzemieślniku, za którego cała prace wykonywał młody czeladnik. Gdy rzecz się wydała, kowal za kare za lenistwo, opilstwo i chciwość pogrążył się w ciemnościach. Ponoć nocą pod rynkiem w Goerlitz słychać, jak wciąż kuje żelazo. Morał jest zrozumiały dla każdego: należy być uczciwym i dobrze wykonywać swoja prace.

Litwini wybrali historie równie dramatyczna – zdecydowali się przestawić losy królowej morza Juraty, która zakochała się z wzajemnością w rybaku. Dowiedział się o tym jej ojciec, Perkun, władca mórz. Rozgniewał się tak bardzo, ze spuścił z nieba piorun. Zabił Juratę, a jej bursztynowy pałac roztrzaskał na drobne cząstki. Rybaka przykuł na dnie morza do skały. Dlatego teraz, gdy wicher morski zaburzy fale, słychać jego jęki, a woda wyrzuca na brzeg kawałki bursztynu.

Do przedstawienia obu opowieści uczestnicy projektu „W cieniu legend” wybrali bardzo trudna technikę artystyczna – teatr cieni. To rodzaj teatru lalkowego, w którym niewidoczni animatorzy poruszają płaskimi figurkami wykonanymi ze skóry, papieru lub drewna. Na podświetlonym od tyłu ekranie widz obserwuje tylko cienie rzucane przez dekoracje, rekwizyty, lalki i aktorów. Co ciekawe, uczniowie z Lubania i Pren takiego spektaklu nigdy na żywo nie widzieli – dowiedzieli się o tej technice podczas zorganizowanych we Wrocławiu warsztatów. Ale nie spętało im to nóg. – Czuliśmy odpowiedzialność przed małymi widzami, ale tremy nie mieliśmy – mówi Regina Sindrewicz, 19-latka z Lubania – bezpośrednia, uśmiechnięta i kontaktowa. Bierze udział we wszystkich projektach „Pogranicza” – dla niej to odskocznia od nauk ścisłych (właśnie ukończyła wrocławskie renomowane LO nr VII).

Luban z Prienai

Projekt „W cieniu legend” był dla uczniów z gimnazjum w Prenach pierwszym spotkanie z Polska. Ich miasteczko leży nad rzeka Niemen, ma około 10 tys. mieszkańców. O projekcie z Polsko-Litewskiego Funduszu Wymiany Młodzieży dowiedzieli sie od mera, bo miasto ma umowę partnerska z Lubaniem. Niedawno burmistrz Arkadiusz Słowiński gościł zresztą u litewskiego partnera z okazji święta miasta, wspólnie obchodzono także 100-lecie niepodległości Litwy. Podczas wizyty wspominano, ze dobrze byłoby nawiązać kontakty ze szkołami. Projekt trafił się wiec jak na zamówienie.

– Spędziliśmy w pociągu 16 godzin – opowiada 17-letnia Atene, jedna z ośmiorga litewskich uczestników projektu. Razem z 18-letnia Simona z entuzjazmem wyliczają, co zobaczyły w Polsce. Podoba im się Lubań i jego zabytki, zamek Czocha i zalew. Najbardziej zadziwiły ich pierogi ruskie (bo u nich „pielmieni” są tylko z mięsem), teraz chciałyby dowiedzieć się więcej o wspólnej historii obu narodów.

Zadowolona jest tez Regina. U Litwinów najbardziej podobało jej się to, ze garneli się do pracy i sypali pomysłami. Gdy była na podobnym wyjeździe z Hiszpanami i Włochami, dużo trudniej było namówić ich do wspólnych działań. – Bardziej skupiali się na integracji – dodaje ze śmiechem.

– Gdyby można było jeszcze raz przyjechać do Polski, natychmiast się zgłaszamy – deklarują młode Litwinki. Obiecują, ze gdy wrócą do domu, poczytają więcej o Polsce. Już wiedza, ze to kraj z przyjaznymi ludźmi, ładna architektura i przyroda. _

 

Projekty polsko-litewskie

Na projekt „W cieniu legend” 26 tys. złotych przeznaczył Polsko-Litewski Fundusz Wymiany Młodzieży. Fundusz powstał w czerwcu 2007 r., pomaga finansowo i merytorycznie przy realizacji pomysłów młodych ludzi: dofinansowuje wymiany, seminaria i szkolenia. Dzięki uczestnictwu we wspólnych projektach młodzi Polacy i Litwini odkrywają wspólne korzenie i przełamują stereotypy narodowe, budują więzi miedzy oboma narodami.

W 2018 r. wsparcie Funduszu otrzymały 23 projekty, dofinansowanie wyniosło 680 tys. zł (nadesłano 110 wniosków). W Polsce działalność Funduszu finansuje Ministerstwo Edukacji Narodowej za pośrednictwem FRSE. Po stronie litewskiej wsparcie zapewnia Ministerstwo Ochrony Socjalnej i Pracy.

Stara inicjatywa, nowy program


W projektach Europejskiego Korpusu Solidarności wzięło już udział 5700 osób, choć inicjatywa oficjalnie wystartuje dopiero jesienią. W bazie zarejestrowało się już 67 tys. Europejczyków!

O nowej inicjatywie Komisji Europejskiej jest głośno od grudnia 2016 r. Europejski Korpus Solidarności (EKS) jest flagowym programem Komisji Europejskiej opartym na wolontariacie. Docelowo będzie wspierał działania wolontariackie funkcjonujące dotychczas w ramach różnych programach europejskich. Po 2020 r. najprawdopodobniej zostanie połączony z innym programem opartym na wolontariacie pomocowym – EU Aid.

EKS kontynuuje dobre tradycje Wolontariatu Europejskiego, znanego z programu Erasmus+. Będzie miał też jednak zupełnie nową cechę – działania realizowane w ramach Korpusu nie tylko umożliwią uczestnikom rozwój kompetencji, ale też będą mieć silny wymiar solidarnościowy.

Działania Europejskiego Korpusu Solidarności

Choć EKS opiera się w głównej mierze na wolontariacie, umożliwiać będzie również wnioskowanie o fundusze na miejsca pracy i staży. Mało tego – oprócz projektów międzynarodowych możliwe będą także działania krajowe. Jeżeli dodamy do tego możliwość realizowania inicjatyw lokalnych, na mapie funduszy europejskich pojawia się naprawdę ciekawa oferta skierowana do młodzieży w wieku 18-30 lat.

Struktura Korpusu

Wolontariat. Projekty wolontariatu stanowić będą znakomitą większość realizowanych działań. W programie dostępne będą dwie możliwości: wolontariat indywidualny trwający od 2 do 12 miesięcy oraz wolontariat grupowy, trwający od 2 tygodni do 2 miesięcy. Uczestnicy nie będą ponosić żadnych kosztów – organizacje goszczące otrzymają dofinansowanie większości kosztów związanych z realizacją projektu, tj. kosztów podróży wolontariusza, wsparcia organizacyjnego (wkład w koszty utrzymania, wsparcie dla uczestników, koszty zarządzania), kieszonkowego dla wolontariuszy, wsparcia językowego, wsparcia w zakresie włączania osób ze specjalnymi potrzebami czy kosztów nadzwyczajnych. Dodatkowo wolontariusze będą mieli zapewniony pakiet ubezpieczeniowy. Aby wziąć udział w projekcie, uczestnik będzie musiał spełnić trzy kryteria: zarejestrować się w bazie EKS, mieć silną motywację oraz mieścić się w granicach wiekowych.

Praca i staże. Oprócz Projektów Wolontariatu Europejski Korpus Solidarności oferuje też możliwość zaangażowania młodych osób w działania umożliwiające rozwój i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. W ramach tego typu projektów możliwe są: staże trwające od dwóch do sześciu miesięcy oraz praca trwająca od trzech do 12 miesięcy. Zgodnie z zasadami programu, pracodawca może liczyć na dofinansowanie kosztów związanych z goszczeniem pracownika lub stażysty. Pokryte będą np. wydatki związane z podróżą pracownika/ stażysty. Pracodawca otrzyma także fundusze na zarządzanie projektem, a pracownik – ubezpieczenie oraz drobne kieszonkowe. Pracodawca będzie wypłacał pracownikowi lub stażyście wynagrodzenie adekwatne do wykonywanej pracy.

Co ważne, w stażach w ramach Korpusu mogą wziąć udział osoby, które nie kwalifikują się na staż w ramach sektora Kształcenie i szkolenia zawodowe Erasmus+, jak również absolwenci uczelni wyższych, którzy nie mogą wyjechać na staż w ramach studiów.

Idzie nowe…

Zupełnie nowym rodzajem działań w ramach EKS są Projekty Solidarności polegające na realizacji konkretnych działań lokalnych, trwających 2–12 miesięcy, realizowanych w kraju w co najmniej 5-osobowych grupach młodzieży. Podobne działania cieszyły się bardzo dużą popularnością w programie „Młodzież w działaniu” – w okresie jego realizacji zorganizowano wiele wartościowych projektów, które odpowiadały na potrzeby społeczności lokalnych. Nic dziwnego, że polska Narodowa Agencja Europejskiego Korpusu Solidarności (czyli Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji) spodziewa się dużego zainteresowania tym działaniem. Budżet, który może otrzymać Polska (ok. 250 tys. euro) pozwoli na realizację kilkudziesięciu projektów rocznie. Młodzież będzie mogła wnioskować o fundusze na działania projektowe z pomocą organizacji wspierającej.

Znak jakości

EKS to nie tylko szansa dla młodych ludzi, ale także dla różnych instytucji i organizacji. Każdy podmiot, który chce wziąć udział w programie, musi otrzymać Znak  jakości uprawniający do wnioskowania o fundusze w określonej ścieżce: wolontariackiej lub zawodowej. Formuła będzie podobna do akredytacji w ramach Wolontariatu Europejskiego (EVS) programu Erasmus+. Uwaga! Akredytacje przyznane w jego ramach zachowują ważność w Europejskim Korpusie Solidarności w zakresie Projektów Wolontariatu. projekty? Polska może otrzymać około 3,5 mln euro. 90 proc. środków finansowych będzie przeznaczone na ścieżkę wolontariacką, natomiast 10 proc. na zawodową.

Osoby, które chcą skorzystać z wolontariatu, stażu czy pracy muszą zarejestrować się na portalu europa.eu/youth/solidarity_pl. Tam będą mogły ich znaleźć organizacje realizujące projekty. Te, które mają doświadczenie w Erasmusie+ z przejściem do nowego programu nie powinny mieć problemów: EKS bazuje bowiem na sprawdzonych schematach i doświadczeniach EVS. Narodowa Agencja Europejskiego Korpusu Solidarności planuje jednak szereg szkoleń i spotkań, które przybliżą szczegóły nowego programu. •

Odkrywanie przez konstruowanie


Nowe technologie, które wdzierają się do szkół na całym świecie, pozwalają wykorzystywać całkiem starą już prawdę o skutecznej edukacji: wiedzę i umiejętności najłatwiej jest tworzyć podczas praktycznych działań

Drukarki 3D, mikrokontrolery Arduino, roboty, mikrokomputery Raspberry Pi, Scratch, Lego Mindstorms, Ozoboty – to tylko kilka z technologii i idei, które szturmują szkoły i rozpalają wyobraźnię edukatorów. Równolegle olbrzymią popularność zdobywa tzw. ruch makerski (od maker – twórca). Wykorzystując rozwój technologii i coraz niższe ceny, makerzy tworzą tzw. fablaby (od ang. fabrication laboratory) i makerspace’y (przestrzenie do działań), w których tworzą nowe rozwiązania i przedmioty. W połączeniu z trendem rozwijania edukacji w kierunku STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics) coraz popularniejsze są zajęcia, których uczestnicy tworzą rozwiązania technologiczne i w ten sposób zdobywają kompetencje, które w innym wypadku nabyliby, ucząc się na pamięć przy biurku. Przykładem może być program Can-Sat, realizowany przez Centrum Nauki Kopernik, który zachęca młodzież do samodzielnego konstruowania minisatelitów i prowadzenia za ich pomocą badań naukowych. Daje im to szansę zaangażowania się w prawdziwy projekt inżynierski już na etapie edukacji szkolnej.

Co ciekawe, o tym, że edukacja powinna polegać właśnie na tworzeniu przedmiotów przy użyciu dostępnych technologii, przekonywał już w latach 80. XX wieku Seymour Papert, profesor MIT, matematyk i edukator. Jego zdaniem to właśnie w ten sposób nauczymy się najwięcej, i to nie tylko praktycznych umiejętności, ale też wiedzy z zakresu tradycyjnych przedmiotów szkolnych.

Papert swoją teorię dydaktyczną nazwał konstrukcjonizmem, a oparł ją na wieloletniej współpracy z Jeanem Piagetem, słynnym szwajcarskim psychologiem, autorem teorii rozwoju poznawczego dzieci. Obaj w podobny sposób postrzegali zasady działania ludzkiego umysłu. Choć na początku XX wieku panowało przekonanie, że ludzie uczą się przez transmisję (nauczyciel podaje wiedzę, a uczeń ją zapamiętuje), Piaget udowodnił, że dzieci aktywnie konstruują wiedzę na temat zjawisk oraz rzeczy poprzez obserwację i interakcję ze światem, i tworzą własne teorie na jego temat. Drugą nogą konstrukcjonizmu jest więc przekonanie, że uczenie się to konstruowanie wiedzy, a nie zapamiętywanie.

Jaki ma to związek z edukacją pozaformalną? Z ideą learning by doing zgodzą się chyba wszyscy pracownicy młodzieżowi. Wyobraźmy sobie na przykład konstrukcjonistyczną edukację ekologiczną: zamiast rozmawiać o ekologii w sali szkoleniowej, budujemy i programujemy stację pogodową czy badawczą za pomocą mikrokontrolera i komputera. Zamiast warsztatów o smogu, konstruujemy czujniki zanieczyszczeń, rozmieszczamy je w mieście i sprawdzamy dane. Dzięki rozwojowi technologii takie rozwiązania są już tanie. A dzięki konstrukcjonizmowi rozwijamy także pozostałe kompetencje, np. społeczne i obywatelskie, nie mówiąc już o pozostałych kompetencjach kluczowych, czy kompetencjach potrzebnych obecnie na rynku pracy.

Mimo atrakcyjności i wpisywania się w światowe trendy konstrukcjonizm pozostaje szerzej nieznany w Polsce. Dlatego w Centrum Nauki Kopernik zdecydowaliśmy poświęcić temu tematowi XII Konferencję Pokazać-Przekazać, która odbyła się w sierpniu 2018 r. Zapraszamy do zapoznania się z publikacją pokonferencyjną, która będzie dostępna w listopadzie na stronie:

www.kopernik.org.pl/projekty-specjalne/konferencja-pokazac-przekazac.

Jak wziąć projekt pod lupę


Ewaluacja często kojarzona jest z ocenianiem i pisaniem raportów, przez co wydaje się nudna i trudna. Tymczasem jeśli zajmiemy się nią w odpowiedni sposób, może stać się przyjemna, aktywizująca i inspirująca

Ewaluacja to zaplanowane i systematyczne działanie pokazujące, w jakim stopniu udało nam się osiągnąć wyznaczone cele. Przeprowadzając ją w trakcie projektu, możemy sprawdzić, czy robimy wszystko, aby zrealizować zamierzenia – w razie problemów jest jeszcze szansa, aby to i owo naprawić. Taką formę ewaluacji nazywamy formatywną. Gdy badamy efektywność i jakość działań po ich zakończeniu – wtedy mówimy o ewaluacji konkluzywnej.

Ewaluacja to ciągły proces, który dzieli się na następujące etapy: rozeznanie sytuacji, zebranie i analiza odpowiednich danych oraz przetwarzanie wyników.

Dlaczego ewaluujemy?

Najważniejszym celem ewaluacji projektów edukacyjnych jest podniesienie poziomu wiedzy wszystkich jej uczestników. Uczą się oni wyciągać wnioski z własnych doświadczeń, m.in. konfrontując swoje poglądy z opiniami innych osób (co wymaga otwartości ze strony uczestników). Zgodnie z założeniem, ewaluacja powinna prowadzić do zmian, usprawnień i dalszego rozwoju. Są to też główne czynniki, które motywują uczestników do wzięcia udziału w tym procesie i dzielenia się swoim sposobem myślenia.

Do czego służy ewaluacja?

Ewaluacja może nam pomóc w ulepszaniu już realizowanych przedsięwzięć lub takim zaplanowaniu nowych, by uniknąć negatywnych konsekwencji. Dzięki zebraniu opinii uczestników grup docelowych możemy zidentyfikować słabe i mocne strony projektu, sformułować wnioski i rekomendacje oraz opracować metody ich wdrożenia.

Na koniec ewaluacji powinny zostać przedstawione rezultaty. Bardzo często jest to dobry sposób na wzmocnienie relacji i współpracy pomiędzy partnerami – w trakcie dyskusji mogą się bowiem pojawić nowe pomysły na wspólne działanie w przyszłości.

Jak zaplanować ewaluację?

Na początku trzeba odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:

  • Co będziemy badać?
  • Po co będziemy badać?
  • Jak będziemy badać? Jaki typ ewaluacji zastosujemy?
  • Według jakich kryteriów? • Co możemy zmienić?
  • Jak możemy wykorzystać wnioski?

Odpowiedź na pytanie, po co przeprowadzamy ewaluację, pozwoli nam określić jej cel. Kolejnym ważnym krokiem jest ustalenie, kto będzie bezpośrednim odbiorcą oraz komu będziemy przedstawiać jej wyniki. Później można zacząć etap projektowania ewaluacji, czyli określić formę, czas, narzędzia oraz kryteria.

Metody ewaluacji możemy podzielić na indywidualne, interpersonalne oraz grupowe.

Te pierwsze zakładają, że uczestnicy sami wyrażają opinię i wyciągają wnioski dotyczące zajęć, własnych przeżyć, zaangażowania. Do metod indywidualnych zaliczamy między innymi sondaże i kwestionariusze.

Metody interpersonalne polegają na tym, że uczestnik omawia swoje wnioski i spostrzeżenia w parach lub małych grupach. Typowymi metodami interpersonalnymi są wywiady i grupy fokusowe. Metody grupowe w większości przypadków służą do przeprowadzenia ewaluacji po zakończeniu konkretnych zajęć lub sprawdzenia, jakie są odczucia grupy na określonym etapie projektu.

Często wykorzystywaną metodą grupową jest Termometr, która polega na pomiarze odczuć uczestników i zobrazowaniu ich na skali. Prowadzący rysuje termometr, a następnie rozdaje uczestnikom po karteczce. Każdy przykleja swoją kartkę w takim miejscu na termometrze, które najlepiej oddaje jego opinię na zadane pytanie.

Ewaluacja jest elementem naszego życia codziennego. Tym bardziej powinna mieć zastosowanie przy realizowanych przez nas projektach. •

Hasło: młodzież


Youth Wiki – internetowa encyklopedia poświęcona polityce młodzieżowej w Europie – już działa. Zaglądać do niej mogą nie tyko decydenci, ale też młodzieżowi aktywiści

W encyklopedii opisano politykę na rzecz młodzieży w poszczególnych krajach Europy, a także przedstawiono najważniejsze reformy mające wpływ na życie młodych ludzi. Głównymi odbiorcami Youth Wiki są decydenci odpowiedzialni za kształtowanie polityki młodzieżowej, a także środowisko akademickie, organizacje pozarządowe czy rady młodzieży.

Encyklopedia jest tworzona stopniowo w latach 2015-2018. Docelowo znajdą się w niej opracowania dotyczące ośmiu obszarów wymienionych w Europejskiej Strategii na rzecz Młodzieży: edukacji i szkoleń, wolontariatu, udziału w życiu społecznym i politycznym, zatrudnienia, włączenia społecznego, zdrowia, kreatywności i kultury oraz sytuacji młodzieży na świecie. Encyklopedia zawiera zbiorcze zestawienia statystyczne, wyniki badań naukowych dotyczących młodzieży w danym państwie oraz analizę aktów prawnych. Informacje znajdujące się w Youth Wiki będą aktualizowane raz w roku, a za ich poprawność merytoryczną odpowiadają krajowi korespondenci, powołani przez ministerstwa właściwe do spraw edukacji i młodzieży w porozumieniu z Komisją Europejską. Youth Wiki bazuje na doświadczeniach Eurydice – europejskiej sieci informacji o systemach edukacji, która od lat wykorzystywana jest w Europie.

Utworzenie encyklopedii to element realizacji Europejskiej Strategii na rzecz Młodzieży. Zapisano w niej, że do zapewnienia młodym ludziom jak najlepszych warunków kształcenia oraz by ułatwić im start na rynku pracy, niezbędne są odpowiednie działania legislacyjne, które powinny być oparte na dowodach i wynikach badań. I właśnie po to Komisja Europejska utworzyła Youth Wiki – by dostarczyć osobom odpowiedzialnym za kształtowanie polityki młodzieżowej rzetelne i aktualne informacje.

Polska dołączyła do krajów uczestniczących w projekcie w 2017 r. – na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej i Komisji Europejskiej we współtworzenie encyklopedii zaangażowała się Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji. Opracowano treść pierwszych czterech rozdziałów dotyczących Polski, których autorami są: Mateusz Konieczny (przegląd polityki dotyczącej młodzieży), dr hab. Magdalena Dudkiewicz (wolontariat i włączanie społeczne), dr Marcin Sińczuch (uczestnictwo w życiu społecznym i politycznym) i dr hab. Ewa Giermanowska (zatrudnienie i przedsiębiorczość).

Z opublikowanych tekstów można się dowiedzieć m.in. tego, jakie akty prawne leżą u podstaw polityki młodzieżowej w Polsce, czy i w jaki sposób poszczególne resorty współpracują w jej kształtowaniu, poznać najnowsze statystyki dotyczące sytuacji młodych Polaków na rynku pracy i dowiedzieć się, czy chętnie korzystają oni z prawa głosu.

Przed publikacją rozdziały będące polskim wkładem do Youth Wiki przeanalizowali eksperci Komisji Europejskiej i wystawili im najwyższe możliwe oceny. W roku 2018 opracowane zostaną cztery pozostałe rozdziały dotyczące edukacji, zdrowia, kultury i sytuacji młodych Polaków w świecie, które dostępne będą online już na początku roku 2019.

Ponieważ Youth Wiki dostępna jest jedynie w wersji anglojęzycznej, w przygotowaniu znajduje się także pierwszy tom publikacji na temat polityki młodzieżowej w Polsce opracowany w języku polskim, w oparciu o informacje zawarte w encyklopedii Youth Wiki. •

Fakty i mity Wymian młodzieżowych


Wymiana młodzieży w programie Erasmus+ polega na tym, że grupa uczniów przyjeżdża do szkoły w innym kraju, mieszka w domach rówieśników i razem z nimi chodzi na lekcje – tak twiedzi część nauczycieli. Czas wyjaśnić to nieporozumienie

Z tematem wymian młodzieżowych i ich publicznym odbiorem mierzę się niezmiennie od 15 lat.

Wymiany od dawna są elementami unijnych programów zachęcających młodych ludzi do aktywności – zarówno działań lokalnych, jak i międzynarodowej mobilności. W przeszłości były to programy Młodzież i „Młodzież w działaniu”, obecnie – Erasmus+ Młodzież. Przewodnik realizowanego aktualnie programu opisuje Wymianę jako możliwość spotkania się grup młodych osób z co najmniej dwóch różnych krajów i mieszkania razem przez okres od 5 do 21 dni. Definicja w sumie prosta i niezmienna od roku 2000. Mimo to wokół tego terminu przez lata narosło wiele półprawd. Świadczy o tym choćby cytat przytoczony na wstępie – taką opinię usłyszałam podczas jednego ze spotkań trenerskich z nauczycielami i nastolatkami.

Nie tylko dla uczniów i poza programem Warto więc powtórzyć podstawowe informacje i obalić mity. Po pierwsze: w Wymianach pojęcie „młodzież” nie równa się „uczniowie i uczennice”. Wyjechać za granicę może każda osoba w wieku od 13 do 30 lat, co oznacza, że może być to i uczeń podstawówki, i uczeń liceum, a równie dobrze student, osoba pracująca, bezrobotna czy niepełnosprawna. Co więcej, lider grupy młodzieżowej może przekroczyć 30. rok życia – dzięki temu za granicę ma szansę wybrać się każda osoba pracująca z młodzieżą lub przez nią wskazana. Warto jednak przemyśleć sprawę różnorodności wiekowej – choć jestem przekonana, że są tematy równie fascynujące dla 13- i 30-latków, to zrealizowanie choćby i siedmiodniowej wymiany w gronie osób w bardzo różnym wieku może być trudne logistycznie (opieka nad nieletnimi vs pełnoletniość, różnice w potrzebach itp.).

Co ważne, Przewodnik po programie Erasmus+ nie podaje konkretnej liczby liderów, którzy mogą wziąć udział w wymianie. Grono opiekunów musi być po prostu adekwatne do liczby uczestników. Inna liczba liderów będzie potrzebna dla grupy 25-latków, inna dla grupy nastolatków z problemami. Jeżeli w wymianie biorą udział osoby niepełnoletnie, decydują przepisy polskiego prawa.

Projekt Wymiany z założenia nie ma związku z realizacją szkolnej Podstawy programowej, nawet jeśli uczestnikami przedsięwzięcia są uczniowie. Choć w trakcie realizacji przedsięwzięcia młodzi ludzie często wykazują się wiedzą zdobytą w szkole, to samo działanie nie może mieć na celu realizacji nauki szkolnej, porównania systemów szkolnictwa czy rozwoju kompetencji nauczycieli. Wymiany są i mogą być natomiast wspierane przez szkoły – tak samo, jak przez domy kultury, stowarzyszenia, fundacje czy zgromadzenia zakonne. Wracając do rozważanego przez nas zdania – młodzież, owszem, uczy się, ale nie na lekcji, a w działaniu, mając możliwość rozwijać swe zainteresowania w międzynarodowej grupie.

Właśnie możliwość rozwoju swoich pasji, zmierzenia się z marzeniami, wykorzystania w praktyce wiedzy i umiejętności nabytych w szkole jest największą wartością Wymian młodzieżowych, zaraz po nawiązaniu kontaktów międzynarodowych i międzykulturowych. Nie ma mowy o przerwie w procesie nauczania. Nie ma co prawda lekcji, ale edukacja trwa, tu nazywana pozaformalną. To powoduje, że mitem jest także przekonanie, iż wymiana młodzieży musi się odbyć w określonym momencie roku. O tym, czy zostanie ona zrealizowana w czasie wakacji czy w roku szkolnym/akademickim decydują pomysłodawcy i realizatorzy projektu, zależnie od potrzeb. Bez względu jednak na termin, nie jest to też wyjazd turystyczny. Owszem, można wpleść zwiedzanie konkretnych miejsc w harmonogram przedsięwzięcia, ale nie stanowi to celu WM.

Okazja do przełamania barier Mitem jest również to, że młodzi ludzie śpią w domach swoich rówieśników w kraju goszczącym lub nocują w hostelach, podczas gdy gospodarze wracają na noc do własnych łóżek. W projekcie Wymian chodzi o to, by młodzi przebywali ze sobą 24 godziny na dobę, od momentu przyjazdu do wyjazdu. To właśnie daje szansę na bliższe poznanie się, na odnalezienie się w grupie, ćwiczenie kompetencji językowych i międzykulturowych.

Czasem też słyszę od dorosłych opiekunów młodzieży, że nie ma co robić Wymiany, bo nikt nie zna języka obcego. A jeszcze częściej: znajomość języka jest, ale nie ma motywacji do mówienia, bo ogranicza ją strach przed popełnieniem błędu. Według mnie wymiana młodzieży to jeden z lepszych sposobów na przełamanie tej bariery. Swych sił w języku obcym najlepiej jest próbować w przyjaznej przestrzeni wspólnej pracy. Tym bardziej, że można postawić na ruch, mimikę, działania artystyczne. Nie każda wymiana zamienia się w debaty o zmianie świata. Każda za to daje możliwość, by młodzi wzięli odpowiedzialność za działanie na siebie.

A skoro o odpowiedzialności mowa – mitem jest, że wszystko trzeba zrobić za młodzież, ale też to, że nie można jej w ogóle pomagać. Do mitów należy zaliczyć również twierdzenie, iż młodzi ludzie bez względu na wiek muszą napisać projekt Wymiany samodzielnie.

Oczywiście – muszą być zaangażowani w tworzenie i realizację, ale poziom tego zaangażowania powinien być uzależniony od wieku, możliwości, kreatywności. Pomoc liderów i bardziej doświadczonych pracowników organizacji wnioskujących nie jest zabroniona. Mało tego – może być okazją do odkrycia talentów wśród podopiecznych.

Tak jak nie jest zabroniona pomoc dorosłych, tak nie jest zabroniona również realizacja Wymiany poza miejscowością, w której działa organizacja czy grupa młodzieży. Pytanie tylko, czy to dobry pomysł. Wyjazd oznacza, że nasza młodzież nie będzie miała możliwości spotkania się ze społecznością, wśród której na co dzień się obraca. Nie zaprosi sąsiadów, przyjaciół i znajomych na finał wydarzenia. Warto więc się dwa razy zastanowić, zanim wybierzemy drugi koniec Polski tylko dlatego, by pokazać np. Zakopane naszym gościom z zagranicy.

Co jeszcze jest mitem w temacie Wymian młodzieżowych? Projekt nie równa się wymiana, a stawki dofinansowania naliczane są na osobę za każdy dzień wspólnego pobytu.

Dla przykładu – przy siedmiodniowej z dwóch krajów (w tym liderów) stawkę oblicza się, mnożąc liczbę uczestników przez liczbę dni spędzonych wspólnie (7 x 16x stawka). Natomiast projekt jest pojęciem szerszym. Obejmuje nie tylko czas samej wymiany, ale i przygotowań, późniejszej ewaluacji i upowszechniania rezultatów działania. Zryczałtowane stawki dzienne stanowią dofinansowanie całego projektu, trzeba więc dobrze policzyć koszty i być może szukać także innych źródeł wpływów. Grant nie musi pokryć całości kosztów.

Warto próbować Jak widać, choć Wymiany młodzieżowe są realizowane od prawie 20 lat, wiedza na temat szczegółów ich funkcjonowania wciąż nie jest wystarczająca. A bez niej trudno marzyć o uzyskaniu dofinansowania. W 2017 r. do Polskiej Narodowej Agencji złożono 697 projektów Wymian, z czego podpisano 209 umów na realizację projektów, większość odbyła się w 2017 r. Pewnie gdyby mniej było mitów krążących na temat Wymian, wniosków byłoby więcej. Warto jednak pamiętać, że przed nami kolejne konkursy – jest czas, by poprawić wniosek lub napisać go od początku – i złożyć w kolejnym terminie.

Powodzenia! •

Bariery warte pokonania


Zakończył się tegoroczny nabór wniosków do Polsko-Litewskiego Funduszu Wymiany Młodzieży oraz Polsko-Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży. Aplikacji ze szkół było mniej niż rok temu, ale to zjawisko przejściowe

Programy Bilateralne prowadzone przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji wspierają finansowo realizację pomysłów młodych ludzi – dofinansowują wymiany, seminaria i szkolenia. Dzięki wspólnym projektom młodzież ma szansę odkryć swoje korzenie i przełamać stereotypy narodowe. Podczas inicjatyw uczestnicy nie tylko wypracowują konkretne rezultaty – nawiązywane są także przyjaźnie, bardzo często powstają też pomysły na nowe przedsięwzięcia. W wielu przypadkach tak właśnie rozpoczyna się wieloletnia wspólna przygoda.

Tradycyjnie konkursy wniosków do Programów Bilateralnych cieszą się dużym zainteresowaniem, przede wszystkim organizacji pozarządowych oraz instytucji publicznych i szkół. Niestety, w tym roku zaobserwowaliśmy spadek liczby aplikacji składanych przez szkoły. Prawdopodobnie jedną z przyczyn są zmiany w systemie szkolnictwa. Dodatkowym wyzwaniem może być duża liczba dokumentów oraz formalności, które muszą zostać spełnione, gdy o dofinansowanie wnioskuje szkoła (w przypadku organizacji pozarządowych liczba dokumentów oraz formalności jest mniejsza). Ponieważ szkoły publiczne nie posiadają osobowości prawnej, muszą skorzystać ze wsparcia organu prowadzącego, który nadzoruje ich działalność. To może zniechęcić do aplikowania o fundusze, ale nie musi. W Zespole Placówek Oświatowych nr 2 w Kraśniku sytuacja była wręcz odwrotna. – To organ prowadzący poinformował szkołę o możliwości uzyskania dofinansowania. Pomógł nam również w znalezieniu partnera oraz nawiązaniu z nim kontaktu. Po zakończeniu działań mogliśmy również liczyć na wsparcie przy rozliczeniu projektu – mówi Monika Hałas z ZSO nr 2, jedna z osób zaangażowanych w realizację projektu Jesteśmy tacy sami. W poszukiwaniu dialogu i zrozumienia, zrealizowanego w ramach Polsko-Litewskiego Funduszu Wymiany Młodzieży.

Wpływ zmian w strukturze szkolnictwa na liczbę wniosków też powinien okazać się przejściowy. Mało tego – nowy system w Polsce może wręcz ułatwić wymiany z Litwą i Ukrainą, dzięki synergii grup wiekowych młodzieży szkolnej we wspomnianych krajach. Ważnym wsparciem dla szkół może się też okazać system informacji oświatowej MEN. Oczekujemy, że w następnym roku ich zainteresowanie składaniem wniosków do Programów Bilateralnych znacząco wzrośnie. •

Nie bać się błędów


Nie zawsze realizacja projektu idzie jak po maśle. Co robić, gdy pojawią się problemy? Mamy kilka rad.

Tworząc projekt, zawsze musimy się liczyć z tym, że w trakcie realizacji mogą pojawić się problemy i niespodziewane sytuacje. Ważne jest, by wspólnie przygotować się do pokonywania różnych przeszkód. Choć nie jest to łatwe.

Najważniejsze, by się nie załamywać, gdy zdarzy się trudna sytuacja. Pamiętajmy, że po jej rozwiązaniu zyskujemy to, co stanowi fundament przy kolejnych projektach: doświadczenie, odporność, nowy sposób myślenia, pokorę, a po pewnym czasie również miłe wspomnienia. Jakie trudności napotykamy najczęściej?

Błędy przy nawiązywaniu współpracy

Słaba jakość współpracy partnerskiej może mieć swoje źródło w sposobie, w jaki partnerstwo zostało zawiązane. Dzieje się tak, gdy zamiast wybrać się na seminarium kontaktowe, uczestnicy postanawiają – idąc po linii najmniejszego oporu – dogadać się przez internet. Prosty początek może doprowadzić do trudnej realizacji pomysłu ze źle dobranym partnerem.

Wniosek: następnym razem postawcie na spotkanie na żywo ze współuczestnikami. Internet nigdy nie da nam tego, co bezpośrednie spotkanie. To wtedy budujemy międzyludzką relację, która w następnych fazach projektu owocuje wspólnym działaniem dobrej jakości.

Spóźnianie się na spotkania

Spóźnianie się na oficjalne punkty spotkania projektowego przez niektórych członków grupy może mieć swoje źródło w niewłaściwym sformułowaniu informacji w infopacku lub brakach w przygotowaniu uczestników. Rada: przy kolejnym projekcie stwórzcie inny infopack i zorganizujecie lepszej jakości spotkanie z grupą, najlepiej na żywo.

W trakcie spotkania omówcie wspólnie, czym jest międzynarodowa wymiana młodzieży, seminarium, kurs szkoleniowy… Nieważne, że ktoś ma już doświadczenia z tym związane. Porozmawiajcie o tym, jak to rozumiecie. Pomoże wam to potem uniknąć podstawowych problemów związanych ze strukturą takiego spotkania.

Kiepskie jedzenie

Słaba jakość jedzenia to częsty problem, bez względu na to, czy jest to wymiana młodzieży, kurs szkoleniowy, czy seminarium. Może mieć swoje źródło w niewystarczającej komunikacji z miejscem, w którym realizowany jest projekt. Niesmaczne posiłki mogą wpływać na zachowanie uczestników spotkania. Co zrobić, by nie popełnić tego błędu? Następnym razem szczegółowo omówcie jadłospis z kuchnią, wyślijcie go partnerom i poinformujcie, jakie są zasady związane z posiłkami w realizowanym projekcie.

Brak zaangażowania

Gdy partner ma pretensje, że nie angażowaliśmy się w jego projekt, winne mogą być osoby reprezentujące zadanie. Tak bywa, gdy tę grupę tworzy się z przypadkowo dobranych uczestników. Ich odpowiedzialność za powodzenie partnerstwa jest niska. Co zrobić, by nie pojawiały się zarzuty bierności? Do przyszłego partnerstwa najlepiej włączyć tylko te osoby, które są związane z konkretną organizacją biorącą udział w projekcie.

Nie promują nas

Czasami po zakończeniu przedsięwzięcia zdarza się, że nasz partner zostawia nas samych i nie promuje zadania i jego rezultatów. Dlaczego? Być może nie zaangażowaliśmy naszego partnera w tworzenie projektu od samego początku, tak by czuł się z nim związany. Wpisaliśmy go tylko w koncepcję i przyjechał na gotowe. Wniosek: następnym razem starajcie się stworzyć projekt razem, by każdy czuł odpowiedzialność za jego część.

Zapomniany cel

Ważne jest, by przez cały czas trwania projektu zadawać sobie pytanie: po co to robimy. Nie wolno spuszczać celu z oczu ani na moment. Warto też pamiętać o ciągłości projektu. Bez względu na to, czy realizujemy go po raz pierwszy czy po raz setny, stawiajmy konkretne cele, rozpisujmy działania i zastanawiajmy się nad nimi na każdym etapie.

Nauka płynie z kryzysu

Nie wolno traktować chwilowego niepowodzenia jako porażki, po której nie chce się już działać. To, co wydaje się przegraną w danej chwili, zaprocentuje jako nasze cenne doświadczenie. Każda sytuacja problemowa, która zdarzy się w projekcie ma swoją przyczynę. Ważne, by wyciągnąć wnioski. Każda ze spraw może być cenną lekcją i wyzwaniem, które przy kolejnych projektach pozwolą na zmianę sposobu pracy i wzbogacą narzędzia służące do rozwiązywania sytuacji kryzysowych. Pojawiające się kłopoty to taka sama lekcja, jak rozwijający edukacyjny warsztat w bezpiecznych warunkach.

Nieoczekiwane kryzysowe sytuacje są naturalną częścią pracy. Tym cenniejszą, że owocują wyższą jakością działania w przyszłości. Ale, żeby wszystko było zrobione dobrze, trzeba włożyć w to energię, entuzjazm i dużo pracy. Po drodze będzie sporo błędów, wzruszeń, frustracji, stresu. Gdy je przezwyciężymy, pozostanie satysfakcja i zadowolenie.

Więcej na temat trudnych sytuacji w pracy projektowej oraz możliwości ich rozwiązania można znaleźć w publikacji pt. Fix fix fix – Project mechanics in garage, będącej owocem międzynarodowego spotkania realizatorów projektów młodzieżowych.


Publikacja jest dostępna pod adresem www.educentrum.eu/downloads/brochures/08/#p=1.

Fot. Pexels Photo