Pokolenie, które stawia na zmiany


Stereotypowy nastolatek spędza życie w sieci, nie interesują go sprawy społeczne i skupia się głównie na tym, żeby dobrze wyjść na zdjęciu. Aby inspirować jednak tych młodych, którzy chcą coś zmieniać, ośmioro uczniów z V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce.

Czy młodzież naprawdę nie angażuje się w żadną działalność społeczną? Nakręciliście film, w którym pytacie o to uczniów swojego liceum. Z większości odpowiedzi wynika, że są całkiem aktywni.

Kasia Kubik: Mimo tych pozytywnych wypowiedzi uczniów wydaje mi się, że jest to mniejszość. Być może nasze liceum wypada nieco lepiej, ale kiedy rozmawiam ze znajomymi z innych szkół, są zaskoczeni, że niektórzy chcą się angażować w jakąkolwiek działalność pozalekcyjną.
Helena Schoen-Żmijanka: Mimo że jestem teraz częścią tego projektu i sama lubię być aktywna, wcześniej przez dziewięć lat byłam w szkole prywatnej, w której nikt nie udzielał się społecznie. W naszej szkole o tym w ogóle nie mówiono, po lekcjach wszyscy po prostu wracali do domu. Dopiero w liceum poznałam sporo osób, które są aktywne także pozalekcyjnie.

Wasz projekt Generacja Zmian ma pomóc tym, którzy chcieliby zacząć angażować się społecznie. Stworzyliście platformę internetową, gdzie zbieracie przykłady inicjatyw, w których można wziąć udział. Czy oprócz tego prowadzicie jeszcze jakieś działania?

Magda Kłęczek: Przede wszystkim opisujemy różne inicjatywy, zarówno lokalne, jak i ogólnopolskie. Podsuwamy pomysły na to, w czym można wziąć udział, w co się zaangażować w zależności od obszaru, który nas interesuje. Publikujemy historie i wywiady z aktywistkami i aktywistami. To są osoby, które inspirują i pokazują, że płeć czy pochodzenie nie mają żadnego znaczenia, jeśli tylko chcemy działać. Na stronie dostępny jest też interaktywny quiz, który pomaga dopasować rodzaj działalności społecznej do naszych zainteresowań.
Helena: Chcieliśmy także organizować spotkania na żywo oraz zrobić kalendarz wydarzeń. Jednak ze względu na epidemię nie udało się przeprowadzić spotkań. Musieliśmy także zrezygnować z prowadzenia kalendarza, bo większość imprez zostało odwołanych.

Zatem – w jakie działania młodzież najchętniej się dzisiaj angażuje?

Kasia: Zdecydowanie najwięcej osób pyta nas o kwestie klimatyczne. Młodzi wychodzą na ulicę, powstał Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. To jest dla nas wszystkich bardzo ważny temat.

Młodzież jest bardziej świadoma, że musimy coś zrobić dla klimatu?

Magda: Według mnie tak. Bo kryzys klimatyczny to jest problem, który uderzy właśnie w nas. Spotkałam się z opiniami starszych, że ich to już nie będzie dotyczyć, więc nie czują potrzeby działać w obronie klimatu. Nas to martwi zdecydowanie bardziej, bo po prostu kiedyś nas to dotknie.
Helena: Młodzież ma teraz głos i naprawdę to widać. Dzięki naszej aktywności zmieniają się także dorośli, bardziej dbają o środowisko, chociażby w swoich codziennych czynnościach. Widać, że trochę naprawiamy ten świat.

Podobnie wygląda zaangażowanie w politykę młodzieżową?
Kasia: W naszej szkole wielką popularnością cieszy się kółko debatanckie. Organizowane są wyjazdy na debaty, konferencje czy różne wydarzenia polityczne. To jest ciekawe, ale nie przyciąga wielkich tłumów. Nie wszyscy chcą siedzieć w polityce.

A taki klasyczny wolontariat? On nie jest już przypadkiem passé?

Kasia: Często taki wolontariat jest po prostu trudny. I przez to mniej osób chce się w niego angażować.
Helena: Nie do końca się zgadzam z Kasią. Obracam się w duszpasterstwie, gdzie praktycznie każdy zaangażowany jest w jakiś wolontariat. Młodzież pomaga nawet w hospicjum. Mimo że tego typu zaangażowanie nie jest aż tak popularne, to wciąż są osoby, które na to właśnie poświęcają swój wolny czas.
Magda: Ja bym wolontariatu nie definiowała tylko jako pomoc bezdomnym czy ubogim. Wolontariat to także pomoc przy maratonach czy przy wydarzeniach kulturalnych. Taki wolontariat jest bardzo popularny, dzięki czemu możemy wesprzeć różne organizacje.

W co wy same najchętniej się angażujecie?

Kasia: Często jeżdżę na konwenty fantastyki i tam pracuję jako wolontariuszka. To jest dla mnie magiczny czas, kiedy wśród uczestników tworzy się wspólnota. Poza tym w samorządzie szkolnym pełnię funkcję doradczą w zakresie klimatyczno-ekologicznym. Biorę też udział w ogólnopolskich wydarzeniach, takich jak np. Parlament Młodych.
Magda: Ja najbardziej lubię wolontariat. Wiąże się to z wyjściem ze strefy komfortu, z wyzwaniem. Trzeba przełamać nieśmiałość. Biorę także udział w różnych kwestach na cele dobroczynne. Śledzę na bieżąco informacje, które publikują inni uczestnicy projektu na naszej stronie internetowej. O wielu inicjatywach wcześniej nie słyszałam. Przede mną otworzyły się nowe możliwości.
Helena: Uwielbiam kulturę. Śpiewam, gram na różnych instrumentach, tańczę. Biorę udział w festiwalach w Krakowie. Podczas WOŚP spędzam cały dzień, zbierając pieniądze, i kocham pozytywną energię, która temu towarzyszy. Chciałabym robić jeszcze więcej.

Jak to pozaszkolne zaangażowanie postrzegają nauczyciele? Przymykają oko na nieobecności?

Magda: Nauczyciele nie pytają o to, czym spowodowane są nasze nieobecności. Ale jak już się o tym dowiedzą, są wyrozumiali, widzą, że realizujemy się poprzez działalność pozaszkolną. Warto z nimi o tym porozmawiać.
Kasia: Ja mam sporo nieobecności, bo dużo jeżdżę po Polsce na różne wydarzenia. Ale godzę to z nauką. Chociaż kilka razy słyszałam od nauczycieli opinię, że młodzież nie powinna angażować się politycznie. Usłyszałam też, że powinnam siedzieć w szkole i nie wychylać się przed szereg. Ale to były dosłownie pojedyncze sytuacje.

Działacie bardzo aktywnie, zachęcacie do tego innych, pokazujecie, że wśród młodych ludzi jest sporo aktywistów, którym zależy na klimacie, którzy angażują się społecznie, tworzą kulturę. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że dzisiejsza młodzież zajmuje się głównie scrollowaniem Facebooka i niczym się nie interesuje. Chyba wielu dorosłych dalej tak sądzi.

Helena: Przede wszystkim nie należy generalizować. Znam osoby, których życie opiera się na internecie, szkole i domu. Ale jest mnóstwo ludzi w naszym wieku, które są aktywne społecznie i mają wiele pasji.
Magda: To nie chodzi o młodzież, ale o całokształt społeczeństwa. Generalnie ludzie się nie angażują, niezależnie od wieku. Myślę jednak, że nie wynika to z braku chęci, ale bardziej z braku świadomości, że możliwości są na wyciągnięcie ręki. Naprzeciw temu właśnie wychodzi nasz projekt.
Kasia: Ważne jest też, żeby samemu dawać przykład. Jeśli ktoś uważa, że dzisiejsza młodzież się nie angażuje, to ja bym poprosiła taką osobę, żeby sama dała przykład. Żeby pokazała tym młodym, którzy według niej scrollują Facebooka, że można się w coś zaangażować.

Więcej o projekcie na: www.generacjazmian.pl
Zdjęcie: Karolina Fryt

Postawić znak równości


Pracownicy instytucji opiekuńczych muszą zmienić swoje podejście do niepełnosprawnych. Potrzebują szkoleń, by potrafili dać podopiecznym szansę na bardziej samodzielne życie

Instytucje publiczne powinny przestać obawiać się osób z innymi możliwościami. Każdy niepełnosprawny chce się czuć potrzebny – mówi Peter Balázs, węgierski aktywista, zależny od wózka.

Peter był jednym z uczestników seminarium kontaktowego Matchmaking Inclusion w Słowenii. Wydarzenie to, organizowane pod hasłem Strategic Partnership on Inclusion (SPI), to jeden z efektów ponadgranicznej współpracy kilkunastu narodowych agencji programu Erasmus+ Młodzież i Europejskiego Korpusu Solidarności (EKS) oraz SALTO Inclusion – brukselskiego biura sieci SALTO, zajmującego się włączeniem społecznym. Realizowany przez te instytucje wieloletni program ma przyczynić się do poprawy jakości projektów Erasmus+ i EKS włączających młode osoby z mniejszymi szansami – poprzez mobilizację instytucji działających w tym obszarze.

Wiedzieć jak

Taka mobilizacja jest bardzo potrzebna. W Polsce nadal osoby z niepełnosprawnościami są w gorszej sytuacji. Wychodząc spod ochronnego parasola rodziców, często zderzają się z rzeczywistością – i naturalnie zaczynają się wycofywać. Specjalistyczne placówki opiekuńcze wciąż mają w Polsce kiepską opinię, choć często nie opiera się ona na faktach: zdarza się, że uczniowie szkół specjalnych zdają egzaminy lepiej niż ich rówieśnicy ze szkół powszechnych. Nadal jednak brakuje w Polsce narzędzi niezbędnych do pracy oraz kadry. Ratunkiem mogą być właśnie międzynarodowe szkolenia – takie jak to w Słowenii. Skoncentrowane na jednym temacie – włączania do społeczeństwa – dają szansę na poznanie całej palety międzynarodowych tendencji w tej kwestii. W trakcie takich spotkań jasno widać, że nie ma jednego sposobu podchodzenia do zagadnienia włączania młodzieży zagrożonej wykluczeniem. – To plan rodzący się w pracy – podkreśla drugi trener słoweńskiego szkolenia Henk Persyn.

Metody szkoleniowe w ramach SPI muszą być uniwersalne i adekwatne do zróżnicowanych możliwości uczestników. W szkoleniu biorą bowiem udział bardzo różnorodne grupy pod względem kultury, wieku, profilu organizacji, jak również potrzeb samych uczestników. Wśród przedstawicieli organizacji działających na rzecz włączania
są osoby niesłyszące, niewidzące, zależne od wózka, które często aktywnie działają na rzecz swoich grup. Jedną z zasad spotkań jest be here – bądź tutaj. – Jeśli wybierasz się na seminarium międzynarodowe – po prostu pozwól sobie tam być – mówi Peter Balázs.

Znak równości

Uczestnicy wrócili z SPI Matchmaking w  Słowenii z zaplanowanymi konkretnymi projektami i zawiązaną międzynarodową siecią partnerów. – Podczas  tego spotkania padło tyle ciekawych idei, inspiracji, że aż chce się wracać do Polski i wdrażać nowe rozwiązania – mówi Ewa Sroka, nauczycielka z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego Integracyjnego nr 1 w Olkuszu. – Włączenie nie jest luksusem, to jest konieczność, nie ma innej drogi – komentuje Umberto Dorus Geerts, jeden z trenerów Matchmaking. – Włączanie to przygotowanie człowieka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi do życia w społeczeństwie – dodaje jeden z uczestników Paweł Wilk, dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych w Olkuszu. – To postawienie znaku równości – puentuje Ewa Sroka. – Każdy ma potrzeby, tylko różne.

Przestrzeń do rozwoju

Międzynarodowe szkolenia, seminaria i wizyty studyjne organizowane przez narodowe agencje programu Erasmus+ oraz centra SALTO są doskonałym pomysłem i dla początkujących,  i doświadczonych beneficjentów.

To przestrzeń do poznania się, wymiany doświadczeń oraz znalezienia zagranicznych partnerów, nawiązania kontaktu i opracowania wstępnych pomysłów na projekty.

Pracujesz z niepełnosprawnymi? Chcesz robić to lepiej? Już dziś możesz zgłosić się na szkolenia: „The Confusion of Inclusion” i „8 Senses Training Course”. Informacje o szkoleniach i seminariach oraz na temat rekrutacji można znaleźć na stronie SALTO Youth: www.salto-youth.net/tools/european-training-calendar/browse.

*Dagna Gmitrowicz – członkini zespołu trenerskiego Europejskiego Korpusu Solidarności
Zdjęcie: Dagna Gmitrowicz

Wspólnie przełamują bariery


Dzięki piątce uczniów i ich kolegom z Ośrodka Szkolenia i Wychowania OHP seniorzy i niepełnosprawne dzieci z Ząbkowic Śląskich uśmiechają się częściej. Wiedzą, że zdobyli przyjaciół, na których mogą liczyć            

Liderzy projektu „Przełamać bariery”, realizowanego od września 2019 do lutego 2020 roku w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności, nie kryją, że po spotkaniach z podopiecznymi, otworzyli się na świat i potrzeby innych.

Gdy Angelica Czepiel, Wiktoria Pilch, Patryk Kaszuba, Marcel Lipowski i Jakub Kuliś zgłaszali się do projektu, myśleli, że wiedzą, co będą robić. Już wcześniej wraz z innymi uczniami z Ośrodka pomagali niepełnosprawnym, bo od kilku lat współpracują w lokalnym Stowarzyszeniem „Integracja”. Ale przyznają, że to, co przeżywali tym razem, bardzo ich zaskoczyło. – Zacząłem patrzeć na świat oczami osoby niepełnosprawnej – mówi Patryk. – Dostrzegam teraz miejsca, w których brakuje podjazdów na wózki, zwracam uwagę na to, że w kinie czy na imprezach w domach kultury nie ma osób niepełnosprawnych. – Wierzę, że udało nam się choć trochę zmienić świadomość mieszkańców Ząbkowic Śląskich. – Nasza zmieniła się na pewno – dodaje Wiktoria.

Tańce na wózkach i piknik z seniorami

– W ramach projektu zorganizowaliśmy między innymi zabawę taneczno-ruchową „Witajcie w naszej bajce” – przypomina Krystyna Zerbok, dyrektorka Ośrodka. Młodzi ludzie dodają, że pani dyrektor zrobiła na niej furorę jako Roszpunka z bardzo długim warkoczem. Inne akcje były równie ciekawe. Z niepełnosprawnymi dziećmi poszli zwiedzać Ząbkowice Śląskie, które słynną z krzywej wieży i ze związków z Frankensteinem. Niezapomniane były tańce z maluchami jeżdżącymi na wózkach, wspólne ćwiczenia w hali oraz piknik ze starszymi podopiecznymi.

– To nie tylko zabawa – podkreśla Bożena Chodorowska, nauczycielka z Ośrodka, realizująca z młodzieżą projekt Europejskiego Korpusu Solidarności. – Bariery przełamują także uczniowie, zdobywając wiedzę o mieście, o tym, jak funkcjonują urzędy, jak działa wolontariat. Dla młodych ludzi z małej miejscowości takie doświadczenia są cenne. Uczestnicy zdobywali również teoretyczną wiedzę w czasie prelekcji dotyczących niepełnosprawności, pracowali też z Marzeną Kudryńską, coachem projektu. Otworzyli się na potrzeby innych.

Najważniejsze są jednak przyjaźnie zawarte w tym czasie. – Nawet gdy nasz projekt się zakończy, nie przestaniemy odwiedzać pensjonariuszy z Domu Pomocy Społecznej – zapewnia Jakub. –  Dalej będziemy organizować tańce ze Stowarzyszeniem „Integracja” – dodaje Marcel. – Zależało nam na takich właśnie bezpośrednich kontaktach, płynących z serca – cieszy się Bożena Chodorowska.

W Ośrodku Szkolenia i Wychowania OHP w Ząbkowicach Śląskich uczy się 70 uczniów. Mają od 15 do 18 lat. Nie stali obojętnie. Liderzy projektu wciągnęli ich do pomocy. Pakowali paczki, pomagali podczas wycieczek i imprez integracyjnych. Bariery są tylko w naszych głowach – twierdzą teraz uczestnicy projektu. Wiedzą, że każdy zasługuje na szansę. Że do dawania radości innym nie potrzeba wielkich pieniędzy. Liczą się chęci i serce. I oczy. Otwarte na tych mniej sprawnych, wykluczonych i zamkniętych w czterech ścianach z powodu niepełnosprawności.

Europejski Korpus Solidarności jest nową inicjatywą Unii Europejskiej. Umożliwia  młodym ludziom udział w projektach z zakresu wolontariatu lub rozwoju zawodowego (we własnym kraju lub za granicą), które przynoszą korzyści społecznościom w całej Europie. EKS skupia młodych w celu budowania integracyjnego społeczeństwa, wspierania osób słabszych i reagowania na społeczne wyzwania.

Fot. Alina Gierak’ FC OSiW OHP Ząbkowice Śląskie

Lać wodę też trzeba umieć


Strażacy ochotnicy z niewielkiego Lotynia porwali się z motyką na słońce – ale dali radę! Nigdy wcześniej nie realizowali projektu o tak dużej wartości i nie zostali nagrodzeni tak prestiżową nagrodą

Lotyń to wieś na północnych krańcach Wielkopolski. Jak w setkach podobnych miejscowości dużą rolę odgrywa tu ochotnicza straż pożarna. Choć mieszkańców jest ledwie tysiąc, wyzwań dla strażaków nie brakuje. Ostatnio walczyli np. z pożarem w fabryce opakowań plastikowych w pobliskim Szczecinku. Szefowie lokalnej OSP nie mają wątpliwości: ciągłe szkolenie się i rozwijanie umiejętności jest konieczne i nie można w nim pominąć najmłodszych druhów i druhen. Tylko pełne zrozumienie w trakcie akcji pozwala na zachowanie pewności siebie w obliczu najtrudniejszych działań.

Strażacy z Lotynia dbają więc nie tylko o bezpieczeństwo, ale także o edukację młodzieży. – Zdajemy sobie sprawę, że warto realizować różne projekty, i staramy się jak najczęściej pozyskiwać środki finansowe – mówi Konrad Kopkiewicz, naczelnik OSP Lotyń. – Projekt współpracy z niemieckimi kolegami był dla nas najbardziej rozwijającym działaniem w historii!

Pulsowanie i omiatanie
Przedsięwzięcie rzeczywiście było wyjątkowe. W ramach programu Erasmus+ Młodzież strażacy w wieku od 16 do 30 lat mogli uczestniczyć w warsztatach i szkoleniach z rówieśnikami z ochotniczej straży (Freiwillige Feuerwehr) z Mori w Szlezwiku-Holsztynie. Przedsięwzięcie stało się okazją nie tylko do wspólnych ćwiczeń, rozwijania strażackich umiejętności i wymiany doświadczeń, ale też umożliwiło naukę języka niemieckiego i integrację z rówieśnikami zza zachodniej granicy. Młodzi ludzie spotykali się zarówno w Niemczech, jak i w Polsce. – W czasie zajęć mogliśmy np. przyjrzeć się procedurom stosowanym przez naszych zachodnich sąsiadów, które w niektórych przypadkach różnią się od naszych – mówi Paweł Jaskółka-Stanisz z OSP Lotyń. – To była dobra okazja, by zobaczyć wszystko z innej perspektywy – dodaje.

Młodzi strażacy trenowali działania ratownicze w czasie pozorowanych pożarów w budynkach oraz po wypadkach samochodowych. Uczyli się też, jak należy zachować się w czasie pożaru na poddaszu albo jak wyciągać poszkodowanych z zadymionych pomieszczeń. Elementem warsztatów było również m.in. kształtowanie umiejętności dowodzenia akcją, pracy w sprzęcie ODO (chroniącym drogi oddechowe) czy prowadzenia łączności.

O tym, że fach strażaka jest skomplikowany, świadczą choćby rodzaje prądów wody, których podawanie ćwiczyli uczestnicy projektu, poruszając się z linią gaśniczą. W zależności od potrzeby można korzystać z: pulsowania, malowania, ołówkowania lub omiatania. – Niezwykle cenne były też zajęcia z obsługi i zastosowania pilarek spalinowych. Wydawać się może, że nie jest to skomplikowane, ale pozory mylą – podkreśla Konrad Kopkiewicz.

Równie istotna, jak doskonalenie umiejętności, była integracja. Każdy z cyklów szkoleń i warsztatów trwał kilka dni, więc okazji do wspólnego spędzania czasu nie brakowało. A tym samym do poznawania kultury sąsiadów i szlifowania ich języka. Temu ostatniemu sprzyjało łączenie uczestników w grupy mieszane. – Dzięki temu młodzi strażacy poznali fachowe niemieckie słownictwo pożarnicze – mówi Konrad Kopkiewicz.

Najlepsi w Polsce
Polsko-niemieckie partnerstwo strategiczne wspierające wymianę dobrych praktyk trwało 12 miesięcy. Na starcie wnioskodawcy z OSP Lotyń nie kryli obaw. Wartość dofinansowania wyniosła 30 tys. euro, czyli ponad 120 tys. zł – była to największa kwota z kiedykolwiek pozyskanych. To oznaczało więcej obowiązków dotyczących wydatkowania i rozliczenia niż wcześniej.

Czas pokazał, że strażacy poradzili sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. Dowodem na to jest nagroda przyznana przez Związek Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz miesięcznik „Strażak”. Ochotnicy z Lotynia otrzymali „Floriana 2019” w konkursie na najlepsze inicjatywy dla społeczności lokalnych, w kategorii „współpraca zagraniczna”. To, że zaangażowanie OSP zostało docenione, tylko zachęca strażaków do dalszego angażowania się w podobną działalność. – Już myślimy nad następnym projektem – zapowiada Konrad Kopkiewicz.

Forum przyszłych liderów


Kim jest lider przyszłości? Jakie powinien mieć kompetencje? Z tymi pytaniami mierzyli się uczestnicy XIV Forum Ekonomicznego Młodych Liderów w Krynicy i Nowym Sączu

Do Polski przyjechali z 35 krajów wschodniej i zachodniej Europy oraz Kaukazu. Spotkali się z czołowymi politykami i przedsiębiorcami, naukowcami i ekspertami. Ci, którzy dziś są liderami, dzielili się wiedzą i doświadczeniami z młodymi, którzy w przyszłości mają odgrywać tę rolę. – Patrzymy na was jak na przyszłych liderów. Wierzymy w waszą kreatywność i innowacyjność, ale też w sens korzystania z doświadczeń starszych – zwrócił się do uczestników w czasie sesji otwierającej forum dr Paweł Poszytek, dyrektor Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która była partnerem wydarzenia.
Tematem przewodnim tegorocznego spotkania były kompetencje, które młodzi powinni zdobywać, by się odnaleźć w ciągle zmieniającej się rzeczywistości. – Nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć, jak świat będzie wyglądał w przyszłości. Pewne jest tylko jedno: będzie się szybko zmieniał. Mam nadzieję, że wiedza, którą zapewnia system edukacji, pozwoli wam odnaleźć się w tym świecie i zmieniać go na lepsze – mówił Dariusz Piontkowski, minister edukacji. – Nie da się tworzyć rozwoju wyłącznie dla jednej generacji. Dbajcie o współpracę między tymi, którzy byli przed wami, a tymi, którzy pojawią się za chwilę.

Paweł Poszytek zwrócił też uwagę na potrzebę rozwijania kompetencji miękkich. – Komunikacja, kreatywność, kooperacja. Jeśli w tych obszarach będziecie sprawni, to bez względu na zmieniający się świat poradzicie sobie – mówił do przyszłych liderów. Kim będą? – Do 2030 r. przestaną istnieć dwa miliardy miejsc pracy, ale powstaną nowe, których dziś jeszcze nie potrafimy nazwać. Dlatego musicie być kreatywni. Nie bójcie się sięgać po środki unijne, one pomagają w rozwijaniu innowacji – dodała Małgorzata Jarosińska-Jedynak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.
Młodymi liderami są dziś z pewnością uczestnicy konkursu WorldSkills w Kazaniu. O swoich doświadczeniach z prestiżowych mistrzostw świata w umiejętnościach zawodowych opowiadali w pawilonie FRSE podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. – Udział w mistrzostwach dał mi możliwość rozwoju i poznania ludzi z całego świata. Nadal utrzymujemy kontakt i być może w przyszłości będziemy współpracować – mówił Maciej Pisarek, 22-latek z Gorzowa Wielkopolskiego, który w Kazaniu zdobył srebrny medal w kategorii gotowanie. Goście chętnie zaglądali do namiotu i próbowali potraw, które przygotowywał na miejscu.

W pawilonie Fundacji spotkali się również eksperci i przedsiębiorcy, by dyskutować m.in. o tym, w jaki sposób gospodarka, rynek pracy czy rozwój technologii wpłyną na kształtowanie nowych umiejętności, jakie znaczenie mają wyjazdy zagraniczne i współpraca międzynarodowa w rozwijaniu kompetencji przyszłości. Dyskutowano też o szansach i wyzwaniach szkolnictwa branżowego. Zaproszeni gości przypominali, że do łask wracają dawno zapomniane zawody. – Dziś nasza branża jest postrzegana za granicą jako jedna z najbardziej innowacyjnych, ale 20 lat temu było zupełnie inaczej. Udało nam się zmienić ten wizerunek, nabór do szkół przemysłu mody wzrósł pięciokrotnie, zrobiła się moda na szycie – cieszył się Bogusław Słaby z zarządu Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody. Magdalena Wróbel, dyrektor ds. zarządzania zasobami ludzkimi w KGHM, podkreślała, że młodzi nie przyjdą do szkół branżowych, jeśli nie dostrzegą wyraźnych korzyści. – Są pragmatyczni. Trzeba ich uczyć praktycznie, dlatego tworzymy klasy patronackie – komentowała w Krynicy.

W Nowym Sączu nie brakowało dyskusji o przywództwie, solidarności i zaangażowaniu społecznym, współpracy międzynarodowej czy budowaniu marki osobistej. Młodzi liderzy wzięli udział w sesjach warsztatowych oraz spotkaniach z praktykami nauki, mediów, polityki i biznesu. W przerwach między panelami i debatami poznawali się, wymieniali doświadczeniami, pomysłami i wizytówkami. Budowali sieć kontaktów przyszłych liderów Europy. – Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz iść daleko, idź z innymi. Im dalej dotrzesz, tym bardziej będziesz samotny, dlatego otaczaj się ludźmi, znajdź swoją społeczność, która sprawi, że urośniesz – mówił podczas wykładu motywacyjnego Attila Sandor, prezes węgierskiego start-upu MeOut. – Nie bój się zacząć. Idź za tym, czego pragniesz, kochaj to, co robisz, doprowadź do mistrzostwa umiejętności, w których czujesz się dobrze, a sukces z pewnością przyjdzie.

Młoda demokracja


Maciej Musiał o demokracji, warsztaty w londyńskim busie, zacięta gra miejska – taki był Europejski Tydzień Młodzieży, zorganizowany na początku maja w Warszawie

Europejski Tydzień Młodzieży to jedno z najważniejszych międzynarodowych wydarzeń organizowanych co roku dla młodych ludzi. W ogrodach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego uczestnicy mogli dowiedzieć się o najważniejszych projektach unijnych związanych m.in. z edukacją i wolontariatem dla młodzieży.

Zgodnie z tradycją każdy ETM ma swój temat przewodni. W tym roku było to hasło „Demokracja i ja”. Taki był też temat debaty zorganizowanej dla uczniów i studentów. Zanim się jednak rozpoczęła, prowadzący ją dziennikarz Marek Zając poprosił publiczność, by wybrała najważniejszą dla siebie wartość spośród trzech: bezpieczeństwa, dobrobytu i demokracji. Każda zebrała mniej więcej tyle samo głosów. – To ciekawe, bo takie badanie przeprowadził ostatnio wśród młodych Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie i tam wyniki były zupełnie inne. Bezpieczeństwo wybrało aż 70 proc. osób, a demokrację zaledwie 5 proc. – mówił Zając.

Wolą karę niż głosowanie

Dziennikarz pytał o demokrację nie bez powodu. ETM został zorganizowany na niecałe trzy tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. W Polsce spośród wszystkich wyborów właśnie te mają najniższą frekwencję. Dlatego Mateusz Jeżowski z Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, krajowy korespondent Youth Wiki, czyli internetowej bazy danych poświęconej polityce młodzieżowej w państwach UE, opowiadał o tym, czy i jak głosują młodzi ludzie w Europie (między 18. a 30. rokiem życia). – Najczęściej do urn chodzą młodzi Szwedzi. Prawie 80 proc. z nich głosowało tam w ostatnich trzech latach. Co ciekawe, to właśnie w Szwecji jest największy odsetek młodych, którzy nie popierają demokracji jako pozytywnego systemu rządów – mówił Jeżowski. Takich paradoksów w Europie jest więcej. – W Estonii, gdzie od wielu lat można głosować przez internet, statystyki wyborcze młodych systematycznie spadają – dodał. Z kolei w Luksemburgu, gdzie udział w wyborach jest obowiązkowy, do urn chodzi coraz mniej młodego pokolenia. – Oni wolą zapłacić karę, niż zagłosować – słyszeli uczestnicy debaty. Sporo młodych ludzi głosuje w Belgii i Austrii. A jak jest w Polsce? – Niedobrze. Udział młodych, którzy oddają głos, jest o kilkanaście punktów procentowych mniejszy niż w starszych grupach wiekowych – mówił Jeżowski.

Siedzenie w domu nie ma sensu

Zaproszeni goście, wśród nich m.in. znany aktor Maciej Musiał, Aleksandra Sawa z Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych i Piotr Wasilewski z Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji Narodowej, dyskutowali o tym, jak przekonać młodych do uczestniczenia w życiu obywatelskim i głosowania w wyborach do PE.

Maciej Musiał: – Siedzenie w domu i narzekanie nie ma sensu. Niepójście na wybory jest frajerstwem. Piotr Wasilewski zwrócił uwagę na to, że niski udział młodych wśród głosujących to efekt zniechęcenia polityką. – Zaufanie do polityków wśród uczniów i studentów jest bardzo niskie. To wynika z afer, korupcji, patologii. Panuje przekonanie, że politycy i tak dla nas nic nie zrobią. A to nieprawda. Ważne, żeby samemu też wyjść z inicjatywą i naciskać na tych, których wybraliśmy – przekonywał przedstawiciel Rady Dzieci i Młodzieży.

– Demokracja to nie tylko głosowanie raz na cztery lata. To, co jest totalnie sexy w demokracji, to możliwość wpływania na otoczenie i kreowanie go tak, jak chcemy – przekonywała Barbara Zamożniewicz, rzeczniczka młodzieży przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego. A Aleksandra Sawa z Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych apelowała: – Ważne, żeby z młodzieżą rozmawiać o tak poważnych sprawach po partnersku i twarzą w twarz.

Głos zabrali też najmłodsi uczestnicy debaty. Część mówiła, że nie chce brać udziału w wyborach, bo polityka kojarzy im się z fałszem, nieuczciwością i oderwaniem od rzeczywistości. Mateusz Jeżowski próbował przekonywać: – Mamy najlepszą młodzież w historii. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak ambitnego, doskonale wykształconego młodego pokolenia. Jeśli nie będziemy mu przeszkadzać, to jestem spokojny o ich przyszłość.

Co Unia tobie, a co ty Unii

Podczas Europejskiego Tygodnia Młodzieży o korzyściach z naszej obecności w Unii można było porozmawiać także w czerwonym londyńskim autobusie, który jeździł po Warszawie. FRSE zorganizowała w nim eurolekcje, czyli warsztaty o wolontariacie za granicą oraz o wyborach do europarlamentu. – Uczestnicy oglądali krótkie filmy o Unii, a później o nich dyskutowali. Sporo mówiliśmy o tym, co UE daje nam, a co my możemy jej zaoferować – opowiada Wawrzyniec Pater, koordynator Eurodesk Polska, prowadzący warsztaty.

Nie zabrakło także wyzwań. Aż 18 kilkuosobowych drużyn wystartowało w grze miejskiej wymagającej sprytu, dobrej organizacji, kondycji fizycznej i pomysłowości. Najlepsi okazali się uczniowie z technikum w Wysokiem Mazowieckiem. Patrykowi najbardziej podobało się szukanie kodów QR ukrytych na ławkach, drzewach czy krzakach. Jego i jego kolegę Piotrka do wzięcia udziału w grze namówił Karol Głębocki, nauczyciel historii i WOS. – Pomagałem chłopakom w zadaniu „I have a dream”. Trzeba było przygotować przemówienie o wartościach obywatelskich na wzór tego, które wygłaszał Martin Luther King. To ćwiczenie na pewno wykorzystam w przyszłości na swoich lekcjach – zapowiedział.

Młodzież rządzi


Masz tysiąc pomysłów na to, jak zmienić swoją okolicę, ale nie wiesz, jak je zrealizować? Chcesz rozwiązywania lokalnych problemów? Poznaj młodzieżowe rady wojewódzkie. Tam głos młodych przekłada się na realne działania

W Polsce działa kilkaset organizacji zrzeszających młode osoby. Funkcjonują one przy samorządach: gminnych, powiatowych, wojewódzkich, gdzie prawie w każdym z 16 województw działają sejmiki młodzieżowe. Tam, gdzie ich nie ma, podejmowane są starania o ich powołanie, jak np. w województwach mazowieckim czy warmińsko-mazurskim. Młodzieżowe sejmiki, fora czy rady (w zależności od województwa funkcjonują różne nazwy) są powoływane uchwałami organów samorządowych, jednak w dużej mierze jest to efekt inicjatyw młodzieżowych.

Są różne drogi zostania członkiem takiego sejmiku: demokratyczne wybory, wypełnienie formularza lub wniosku rekrutacyjnego. – W naszej radzie wystarczy złożyć wniosek w trakcie naboru. Oceniany jest on przez kapitułę składającą się z przedstawicieli Sekretariatu ds. Młodzieży i Urzędu Marszałkowskiego oraz przedstawiciela młodzieży z regionu kandydata. Zależy nam na jak najszerszej reprezentacji z całego województwa – wyjaśnia Kornel Grabowski, przewodniczący Rady Młodzieży Województwa Zachodniopomorskiego. Kamila Skórczyńska, radna Młodzieżowego Sejmiku Województwa Podlaskiego, dodaje: – U nas mile widziane jest doświadczenie np. w wolontariacie czy udział w różnych projektach, natomiast nie jest to główny czynnik decydujący o zaakceptowaniu kandydatury. Członkowie młodzieżowego sejmiku przede wszystkim muszą mieć chęci do działania, być kreatywnymi osobami i umieć współpracować z innymi.

Czas na radę, damy radę

Działalność sejmików młodzieżowych to przede wszystkim aktywny udział w decyzjach i przedsięwzięciach lokalnych w swoim regionie. Młodzieżowi radni regularnie spotykają się na sesjach. – Nasza praca polega na realizowaniu projektów wspólnych bądź indywidualnych. Na posiedzenia, organizowane zwykle raz w miesiącu, zapraszani są goście z różnych dziedzin, którzy zapoznają nas z wizją województwa bądź prowadzą warsztaty. Bierzemy też udział w ogólnopolskich kongresach, na których dyskutujemy z młodymi ludźmi z całego kraju i zajmujemy wspólne stanowiska dotyczące środowisk młodzieżowych – wyjaśnia Kamil Ziajko, przewodniczący Młodzieżowego Sejmiku Województwa Podlaskiego. Młodzi radni starają się także działać lokalnie, podejmując inicjatywy w swoim otoczeniu. – Każdy z nas jest zobowiązany do wykonania zestawu działań: spotykania się z lokalnymi decydentami, prowadzenia warsztatów na temat samorządności w szkołach w swoim powiecie – dodaje Bartłomiej Babiński, przewodniczący Młodzieżowego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Prace młodych działaczy wspierane są przez władze samorządowe, które są jednocześnie partnerem, opiekunem oraz popierają młodzieżową aktywność obywatelską, często także finansując różne inicjatywy młodych sejmików. – Cieszymy się, że nasze zdanie jest brane pod uwagę, oraz ze wsparcia przy organizacji wydarzeń – mówi Kamil Ziajko.

Wulkan pomysłów

Lista projektów i inicjatyw młodzieżowych rad wojewódzkich zrealizowanych z sukcesami jest długa. Warsztaty, spotkania dyskusyjne, ogólnopolskie konkursy, wprowadzenie zmian w lokalnym prawie – to tylko niektóre projekty. Na przykład dolnośląscy działacze dumni są z: Manifestu Młodzieży Dolnego Śląska, Ogólnopolskiego Kongresu Młodzieżowych Rad i Sejmików, reprezentacji Polski w AER Youth Regional Network sieci regionów Europy, poprawki do Dolnośląskiej uchwały antysmogowej czy akcji nasadzenia drzew oraz rozdawania maseczek antysmogowych.

Młodzi politycy przyczyniają się też do budowania społeczeństwa obywatelskiego. Próbują również zainteresować młodzież działalnością władz oraz wytłumaczyć jej zasady działania państwa i Unii Europejskiej. – Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zwracaliśmy szczególną uwagę na przypomnienie nie tylko młodym ludziom, jak ważna jest wysoka frekwencja w wyborach. W Szczecinie w specjalnie kursującym tramwaju radni opowiadali o działaniu Parlamentu Europejskiego i uświadamiali, dlaczego wzięcie udziału w wyborach jest tak ważne – opowiada Karolina Nastarewicz, radna województwa zachodniopomorskiego.

 Trampolina do kariery

– Praca w sejmiku to także korzyści dla nas samych: rozwój osobisty, wykształcenie umiejętności miękkich, budowanie bazy kontaktów oraz swojej marki i pozycji wśród lokalnych działaczy i młodzieżowych liderów z Polski i Europy – wylicza Bartłomiej Babiński z województwa dolnośląskiego. – Nie bez znaczenia są też umiejętności autoprezentacji, prowadzenia dyskusji czy wystąpień publicznych oraz znajomość funkcjonowania samorządu i tworzenia prawa lokalnego. Kamil Ziajko dodaje: – Otworzyłem się na współpracę, nauczyłem się słuchać innych i wyciągać wnioski z ich wypowiedzi. Dziś już wiem, że młodzież może coś osiągnąć, a szacunek do drugiego człowieka i zrozumienie innych owocują.

Członkowie młodzieżowych struktur lokalnych przyznają, że mimo iż ich wojewódzkie sejmiki są apolityczne, mogą być trampoliną i preludium do kariery politycznej. – Nasze doświadczenia idealnie przystosowują do wystąpień publicznych czy debat. Moje plany wiążą się z samorządem lokalnym, Myśliborzem, ze studiami, ale polityka partyjna jest mi obca – podkreśla Kornel Grabowski, przewodniczący Rady Młodzieży Województwa Zachodniopomorskiego. Kamila Skórczyńska z województwa podlaskiego dodaje: – Bycie członkiem sejmiku z pewnością może pomóc w realizacji przyszłej kariery politycznej. Podczas pełnienia mandatu nabywa się umiejętności i doświadczenia potrzebnych do dalszego rozwoju, a także poznaje, jak wygląda współpraca z różnymi organami.

Nic o was bez was

W Unii Europejskiej młodzieżowe rady (ang. Youth Council) są popularnym sposobem konsultacji społecznych oraz aktywizacji młodzieży. Chociaż w unijnym prawie nie istnieje zapis zawierający nakaz aktywizacji młodzieży poprzez Youth Council, Komisja Europejska traktuje tę kwestię priorytetowo. W ciągu ostatnich lat powstało kilka ważnych dokumentów i opracowań na temat młodzieży. „Nic o was bez was” – to nieformalne hasło, jakim kieruje się Unia, wdrażając projekty i wytyczne w polityce młodzieżowej. Wspólnota chce, by decyzje dotyczące młodych obywateli zapadały przy ich aktywnym udziale.

Europa oczami młodych Polaków


To nie jest projekt 40- i 50-latków. Europa to też wspólnota młodych, którzy za chwilę będą o niej decydować. O tym, jak ważna jest dla nas Unia, dowiemy się wtedy, gdy ją stracimy. Nie możemy do tego dopuścić – przekonywali uczestnicy Europejskiego Kongresu Rad Młodzieżowych w Słupsku

Za chwilę część z was zajmie moje miejsce. Staniecie tu, gdzie ja, i będziecie przemawiać publicznie. Jak się z tym czujecie? – zapytał uczestników Paweł Cieślak, jeden z prowadzących warsztaty  w słupskiej Akademii Pomorskiej.

Podczas kongresu uczestnicy mogli rozwijać swoje kompetencje w zakresie komunikacji z mediami i organizacji wydarzeń, wystąpień publicznych czy cyberbezpieczeństwa. Spotkanie było też okazją do rozmów z ekspertami ds. Unii Europejskiej.

Młodzi, odważni, świadomi

Frekwencja wyborcza do Parlamentu Europejskiego w Polsce do tej pory oscylowała w granicach 21–25 proc. Dlatego powstają takie inicjatywy jak Europejski Kongres Rad Młodzieżowych, które mają uświadamiać młodym Polakom, że udział w wyborach do PE ma realny wpływ na ich codzienne życie.

Uczestników kongresu zachęcać do głosowania nie trzeba. Uważają, że Unia Europejska, chociaż idealna nie jest, daje Polsce ogromne możliwości rozwoju. Ponadto czytelnie sprecyzowane prawa i wartości, ujednolicone dla wszystkich państw członkowskich, dają młodzieży poczucie bezpieczeństwa. Jak podkreślali na różnych przykładach, reguły są dobre, a ich łamanie zaburza całą wspólnotę.

– Wierzę w wartości, które są zakodowane w prawie Unii Europejskiej. Demokracja, praworządność i ochrona praw człowieka powinny być dla nas mapą drogową. To nie są puste hasła. One spajają nas w całość, czynią elementem większej całości, częścią zjednoczonej Europy – mówiła dr hab. Ewelina Cała-Wacinkiewicz, ekspertka Team Europe Polska, podczas dyskusji panelowej.

Wspólnota łączy

Młodzież jest świadoma tego, że Unia znajduje się w kryzysie. Z jednej strony mamy brexit, a z drugiej falę uchodźców, którzy w Europie upatrują lepszego życia. Warto przy tym podkreślić, że niemal 60 proc. Brytyjczyków deklaruje chęć pozostania w Unii. Jak podkreślali uczestnicy słupskiego spotkania, Unię docenimy dopiero wtedy, gdy ją stracimy.

Młodzież podczas debaty chętnie odwoływała się do Deklaracji Schumana z 1950 r., stanowiącej podwaliny Wspólnoty. Zdaniem uczestników tematyka współczesnych dyskusji dotyczy innych problemów, ale wciąż walczymy o lepsze życie dla wszystkich Europejczyków. O to, by zostawiać świat lepszym, niż się go zastało, bez wojen i bez przemocy, za to z możliwością swobodnego podróżowania, międzynarodowej edukacji i dumy z bycia częścią całości, jednocześnie zachowując unikatowość i regionalizm własnego kraju.

Oprócz spotkania w Słupsku młodzież prowadziła też w swoich miejscowościach działania profrekwencyjne. Rady, które wykonają swoje zadanie najlepiej, dostaną zaproszenie do udziału w wizycie studyjnej w Brukseli lub letniej szkole europejskiej.

Zamiast moralizowania gra z klimatem


Zmagania w wirtualnej rzeczywistości pozwalają zrozumieć, że w realnym świecie odwagi musi wystarczyć nie tylko do podejmowania decyzji, lecz także zmierzenia się z ich skutkami. Oto wnioski z gry komputerowej stworzonej w ramach programu Erasmus+

Gdy przenosili się na wyspę w poszukiwaniu szczęścia, tętniła życiem. Dziś wygląda jak pogorzelisko. Skurczona przez powódź, usiana bliznami odkrywek i kikutami drzew, w niczym nie przypomina raju, który mieli tu wspólnie stworzyć.

Zamieszkali tu w 10 osób, pełni nadziei na lepszą przyszłość. Radzili sobie, korzystając z gościnności wyspy – wtedy była zielona i żyzna. Problemy zaczęły się niewinnie. Wspólnota się rozrastała, rosły też wymagania mieszkańców – chcieli żyć wygodniej i mieć lepszy dostęp do kultury. – Postawiliśmy na eksport tego, czego mieliśmy pod dostatkiem: drewna i węgla. Za zgromadzone środki w krótkim czasie postawiliśmy kilka szkół, klinikę i dom kultury. Niektórzy zainwestowali w rozbudowę domów – wspomina jeden z mieszkańców.

Głównym źródłem energii na wyspie był węgiel. – Najpierw powódź zrujnowała dom sąsiada, później huragan zmiótł klinikę. Gdy zrozumieliśmy, że rozpętaliśmy walkę z żywiołami, było już za późno. Zmian klimatu nie dało się odwrócić – dodaje.

Na szczęście w „New Shores – a Game for Democracy”, wieloosobowej grze komputerowej, stworzonej w ramach projektu sfinansowanego przez Erasmus+, nie każdy scenariusz musi kończyć się tak ponuro. Grę wymyślono po to, by ułatwić młodzieży zrozumienie wyzwań, przed którymi stoi współczesny świat. Zaczyna się zawsze tak samo: uczestnicy przenoszą się na fikcyjną wyspę, która obfituje w złoża węgla oraz lasy pełne zielonych drzew i dojrzałych jagód. W przeciwieństwie do tradycyjnych gier „New Shores” nie stawia jednak przed graczami konkretnej misji. To, jak skończy się rozgrywka, zależy całkowicie od ich decyzji. Mogą skupić się na osobistych potrzebach, rozbudowywać domy, zarabiać na wydobyciu węgla czy ścinaniu drzew. Mogą także angażować się w działalność na rzecz wspólnoty, inwestować w szkolnictwo, opiekę zdrowotną czy kulturę. Każda strategia niesie skutki – społeczne, ekonomiczne i przyrodnicze.

– Nie chcieliśmy tworzyć tradycyjnej gry edukacyjnej, która w nachalny sposób instruowałaby młodzież, co należy robić, by stworzyć dobrze prosperujące społeczeństwo – mówi Łukasz Jarząbek, jeden z twórców. – Gra skierowana jest do starszej młodzieży szkolnej i studentów. Chcemy, by grając, wyciągali wnioski i sami dochodzili do tego, na czym polega odpowiedzialność społeczna i przyrodnicza.

Najbardziej budujące są dyskusje podsumowujące grę. Pokazujemy wtedy graczom zrzut ekranu z początku rozgrywki i po jej zakończeniu. Ten moment bywa bolesny, bo zdają sobie sprawę, że ponoszą całą odpowiedzialność za to, co stało się z wyspą. Jednocześnie to właśnie wtedy przychodzi refleksja, że to samo może wydarzyć się w świecie rzeczywistym i tylko my jesteśmy w stanie temu zapobiec.

„New Shores…” powstała z myślą o pracujących z młodzieżą, którzy szukają atrakcyjnych narzędzi edukacyjnych. Zamiast moralizować, gra pozwala aktywnie podejmować decyzje, radzić sobie z ich konsekwencjami i wyciągać wnioski. Za koncepcję i realizację gry odpowiada Centrum Rozwiązań Systemowych  we współpracy z Fundacją Rogers i organizacją TANDEM n.o. „New Shores” znalazła się wśród 10 najlepszych projektów prestiżowego konkursu Educators’ Challenge i dostała nagrodę od Global Challenges Foundation.

Grze towarzyszą przewodnik metodologiczny i scenariusz warsztatu. Wszystko dostępne jest bezpłatnie na platformie Edmodo. Instrukcje dostępne są pod adresem newshores.crs.org.pl/pl.

Nowa szansa dla lokalnych aktywistów


Ochrona ginących gatunków ptaków, organizowanie warsztatów archeologicznych lub zjazdów miłośników astronomii – to tylko przykłady projektów, na które można otrzymać dofinansowanie z Europejskiego Korpusu Solidarności. Jednym z jego filarów są Projekty Solidarności o wyłącznie krajowym charakterze

nioski składać mogą zarówno debiutanci, jak i podmioty, które realizowały podobne przedsięwzięcia w ramach Inicjatyw Młodzieżowych organizowanych do 2013 r. w programie „Młodzież w działaniu”. Narodowa Agencja Europejskiego Korpusu Solidarności w 2019 r. przeprowadzi trzy nabory (pierwszy już za nami – 13 lutego – oraz 30 kwietnia i 1 października). Wnioskodawcy na swoje projekty mogą otrzymać nawet 500 euro miesięcznie oraz wsparcie specjalisty, który pomoże w osiągnięciu zaplanowanego celu. Na realizację Projektów Solidarności można uzyskać dofinansowanie nawet na 12 miesięcy.

Istotą tych przedsięwzięć jest działanie na rzecz innych. Aby rozpocząć projekt, należy zebrać minimum pięć osób od 18. do 30. roku życia, które wspólnie zastanowią się, w jaki sposób zaktywizować mieszkańców lokalnej społeczności, ułatwić im życie, włączyć się w działania np. proekologiczne lub zrobić coś na rzecz wspólnoty. Co najważniejsze – projekt powinien być silnie związany z potrzebami lokalnej społeczności. Do grupy może dołączyć coach (specjalista w danej problematyce), który wskaże lub podpowie, jak prawidłowo zrealizować działania, ulepszyć je i sprofilować tak, by osiągnąć jak najlepsze efekty.

Jak wygląda przepis na sukces? Uczestnicy projektu „Ścieżka geologiczna”, którzy stworzyli m.in. ścieżki edukacyjne w jednym z parków krajobrazowych, w publikacji Impuls. Zrobić coś – coś zmienić. 58 pomysłów na Inicjatywy Młodzieżowe, podkreślają, że „na sukces projektu składają się: w 50 proc. ludzie, w 30 proc. kosztorys, w 15 proc. harmonogram, w 5 proc. szczęście. Starajcie się jak najstaranniej dobierać osoby, z którymi będziecie realizować projekty”.

Efektywność Projektów Solidarności nie musi sprowadzać się do rzeczy policzalnych i możliwych do sklasyfikowania za pomocą znanych skal. Wyjaśniali to w tej samej publikacji członkowie Młodzieżowego Klubu Europejskiego w Ośrodku Szkolenia i Wychowania OHP: „Członkowie Kółka uwielbiają grać – na scenie nieprofesjonalnie występują już od kilku lat, biorąc udział w imprezach szkolnych i lokalnych. Pomyśleliśmy, że możemy stworzyć coś swojego – śmieszny młodzieżowy kabaret – i przedstawić go w różnych miejscach, tam gdzie ludziom potrzeba dużo śmiechu. Uznaliśmy, że najwięcej radości potrzeba małym dzieciom z domu dziecka i osobom starszym z domu pomocy. I właśnie do tych osób kierowaliśmy nasze przedstawienie”.

Planując działania projektowe, nie można zapominać o kwestiach finansowych. – W czasie pisania wniosku największą uwagę trzeba poświęcić budżetowi projektu – podpowiada Adam Dzierzgwa, który razem z dziećmi z niepełnosprawnościami otworzył pracownię garncarską. – Ważne jest, aby dokładnie zaplanować wydatki, tak by uniknąć późniejszych zmian. Oczywiście drobne korekty są nieuniknione.

Warto przy tym podkreślić, że wydatki poniesione na włączenie społeczne młodzieży z mniejszymi szansami będą finansowane w całości.

Pracę grupy należy zaplanować szczegółowo już na etapie starania się o fundusze i dokładnie opisać we wniosku. Rezultaty projektu niosą coś, czego nie uda się osiągnąć samodzielnie, siedząc przed telewizorem lub komputerem. Po pierwsze, korzyści dla lokalnej społeczności. Po drugie, zdobycie doświadczenia organizacyjnego, uwrażliwienie na pracę dla innych, a także nowe znajomości i kontakty. I po trzecie, satysfakcję z działania solidarnościowego na rzecz innych. Na ten aspekt zwraca uwagę Matylda Pachowicz, współtwórczyni warsztatów fotograficznych dla osób z niepełnosprawnościami: „Zrealizowany projekt udowodnił, że warto ponieść ryzyko i podjąć próby realizacji nawet najbardziej »nierealnych« pomysłów, gdyż mogą być one początkiem niesamowitej przygody”.

Czekamy na Wasze inicjatywy. Terminy składania wniosków: 30 kwietnia i 1 października 2019 r. Szczegółowe informacje na stronie EKS