Przebudzenie bogów


Jak wyglądałby świat, gdyby powrócili dawni bogowie? Dla młodych ludzi z Chojnic to pytanie stało się inspiracją do stworzenia podręcznika  do gry fabularnej. Projekt został sfinansowany w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności

Kiedy to wszystko się zaczęło? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. […] Zmiany następowały powoli. Wkradały się w nasze realia krok po kroku. […] Gdy zorientowaliśmy się, co się dzieje, było już za późno. Przebudzili się” – tak rozpoczyna się historia z podręcznika do gry fabularnej, inaczej RPG (ang. Role-Playing Game), stworzonego przez wolontariuszy z Samorządnego Centrum Młodzieżowego w Chojnicach. RPG to rodzaj gry opartej na narracji, w której gracze wcielają się w fikcyjne postaci. Rozgrywka odbywa się w świecie istniejącym tylko w wyobraźni grających. Scenariusz sesji przygotowuje osoba prowadząca (tzw. mistrz gry) w oparciu o podręcznik, zawierający opis przedstawionego świata i reguły gry.

Władcy słowiańskiej wyobraźni

Przebudzeni bogowie pokazują swe moce. Perun kontroluje pioruny. Swarożyc panuje nad ogniem i przynosi dobrobyt, choć uważany jest za dość kłótliwego. Mokosz to opiekunka życia i bogini płodności – na wiosnę jest brzemienna,
a zebrane później uprawy są jej zasługą. Gdy wejdziemy głębiej do tego fantastycznego świata, spotkamy wiele innych stworów: baby leśne, atrakcyjne, ale bardzo niebezpieczne (zwłaszcza dla starszych mężczyzn), rusałki, które potrafią załaskotać nieszczęśników na śmierć, a nawet krwiożercze wilkołaki. A to tylko przedsmak tego, co nas czeka.

– Ten świat z pozoru przypomina nasz, jednak różni się od niego drastycznie. Niemal na każdym kroku spotykamy fascynujące stworzenia oraz bogów spacerujących między ludźmi. To świat pełen magii i przygód, w którym zwykły człowiek może zostać wciągnięty na przykład w walkę dwóch bogów: Peruna i Thora. Tutaj okaże się, że wcale nie jesteś handlowcem czy mechanikiem, ale na przykład po części rusałką albo wąpierzem – mówi Żaneta Jasińska, pomysłodawczyni gry i koordynatorka pracy zespołowej.

Bogowie, demony i bestie mają swoje potwierdzenie w źródłach słowiańskich wierzeń, ale świat przedstawiony oraz niektóre postaci stworzono od podstaw. Twórcy musieli więc wykazać się dużą kreatywnością. – Czasami jakiemuś stworowi trzeba było dodać mordercze zapędy wobec ludzi lub samodzielnie zaprojektować jego wygląd, bo w źródłach nie było na ten temat zbyt wielu informacji – dodaje Dominika Żakowska, członkini ekipy pisarskiej i jednocześnie najmłodsza osoba w zespole.

Od pasji do realizacji

Grupa wolontariuszy, która pracowała nad podręcznikiem, liczy dziesięć osób. Najmłodsza uczy się jeszcze w liceum. Najstarszy członek ekipy ma 27 lat. Zdecydowana większość to studenci. Połączyły ich: zamiłowanie do świata fantasy i gier fabularnych, bogata wyobraźnia oraz chęć tworzenia. Kiedy dowiedzieli się, że można dostać pieniądze na realizację podręcznika do RPG, nie zastanawiali się długo.

– Każdy, kto ma jakiś ciekawy pomysł i brakuje mu funduszy na jego rozwinięcie, powinien wnioskować o środki unijne. Może wasze marzenia spełnią się tak jak nasze – zachęca Żaneta Jasińska.
Stworzenie podręcznika do gry to element większego projektu, któremu przyświecał nadrzędny cel: przyciągnięcie młodych ludzi do Samorządnego Centrum Młodzieżowego w Chojnicach. Część funduszy została więc przeznaczona na przystosowanie sali: zakup stolików, kanap, ekranu, konsoli do gier i zestawu planszówek. W ramach projektu zorganizowano też warsztaty mitologii słowiańskiej, które stały się punktem wyjścia do zbierania informacji do podręcznika. Praca nad samą publikacją trwała osiem miesięcy. Efektem jest 156-stronicowy e-book, bogaty w treści oraz ilustracje, nad którymi pracowały aż cztery graficzki, z Karoliną Gatzke na czele.

Jak grać?

Należy pobrać e-podręcznik ze strony www.fundacja.pomorskie.info. W środku znajduje się opis świata przedstawionego, charakterystyka bogów, postaci i mitycznych stworzeń, a także wiele komponentów, które zaskoczą nas podczas podróży do krainy fantazji. W podręczniku zawarte zostały również zasady gry. Aby móc cieszyć się swobodną rozgrywką, należy zaopatrzyć się w 20-ścienne i 4-ścienne kości do gry oraz wybrać mistrza, który przestudiuje podręcznik i poprowadzi graczy przez świat w klimacie urban fantasy (akcja rozgrywa się w realiach wielkomiejskich, w które wplecione zostały elementy magiczne). Ponieważ gra polega przede wszystkim na pracy z własną wyobraźnią, możliwości są nieograniczone. Tutaj każdy ruch, każde działanie, słowo mogą zmienić bieg wydarzeń. Gra jest dostępna za darmo dla każdego.

*Podręcznik do gry „Przebudzenie Bogów” powstał w ramach Projektu Solidarności „Rozwój działalności związanej z grami w Samorządnym Centrum Młodzieżowym w Chojnicach”, dofinansowanego przez program Unii Europejskiej – Europejski Korpus Solidarności.
W Projektach Solidarności biorą udział młodzi ludzie w wieku od 18 do 30 lat przy wsparciu organizacji lub instytucji. Realizacja może trwać od 2 do 12 miesięcy, a maksymalne dofinansowanie to 6000 euro. Szczegóły można znaleźć na stronie: www.eks.org.pl.

Zdjęcie: archiwum projektu

ARTmosphere w końcu lata


Multisensoryczne instalacje artystyczne, warsztaty, performance, poetycki jam, eksperymenty i koncerty. Tak w ostatni weekend sierpnia krakowianie, w otoczeniu niezwykłego parku im. Tadeusza Kościuszki, pożegnali wakacje

Wszystko za sprawą sześciu niezwykłych wolontariuszy projektu IntegrART, realizowanego w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności.

– Festiwal ARTmosphere jest poniekąd efektem pandemii – tłumaczy Alicja Rożnowska-Szpot z Centrum KulturyDworek Białoprądnicki” w Krakowie i koordynatorka projektu IntegrART. – Wolontariusze przyjechali do nas w październiku 2019 i od razu, jak co roku, zaczęli wdrażać się w obowiązki w swoich organizacjach. W latach ubiegłych bywało, że nowe zajęcia tak mocno ich pochłaniały, że nie mieli już czasu na inne aktywności – wyjaśnia.

W tym roku było inaczej. Wszystkich zaskoczyła pandemia i lockdown. Sześciu wolontariuszy na dwa miesiące zostało zamkniętych w mieszkaniu w pobliżu krakowskiego rynku. To wtedy narodził się pomysł na festiwal ARTmosphere.

– Co tydzień łączyliśmy się z nimi za pomocą Skype’a i robiliśmy coraz większe oczy ze zdziwienia, słysząc o ich planach. Szybko zrozumieliśmy, że przygotowując program festiwalu, odnajdują poczucie sensu w tej trudnej sytuacji – mówi Alicja Rożnowska-Szpot. Tak powstał program dwudniowej imprezy zorganizowanej w ogrodach krakowskiego Centrum Kultury. Wolontariusze zaprosili mieszkańców Krakowa do wspólnego tworzenia i doświadczania przestrzeni poprzez udział w performance’ach, eksperymentach i warsztatach. Na terenie Dworku stanęły specjalnie przygotowane instalacje artystyczne, które można było eksplorować na wiele sposób, angażując wszystkie zmysły.

Kraków przyciąga wolontariuszy

Czym jest IntegrART? To dwunastomiesięczny projekt wolontariatu, realizowany już od pięciu lat. W sumie do Krakowa przyjechały w tym czasie 22 osoby. Sześciu wolontariuszy, którzy pod koniec lata zorganizowali festiwal ARTmosphere, to dwie Francuzki, jedna Niemka i troje Hiszpanów, wszyscy w wieku od 20 do 30 lat. Pracują w samym Dworku Białoprądnickim i jego filiach: Maltańskim Centrum Pomocy Niepełnosprawnym Dzieciom i Ich Rodzinom w Krakowie oraz Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 18 w Krakowie.

Dlaczego młodzi ludzie przyjeżdżają na wolontariat do Krakowa? – Niektórzy szukają przygody, inni chcą poznać język obcy, jeszcze innych na wolontariat zagraniczny wysyłają rodzice, by dzieci nauczyły się samodzielności – tłumaczy Alicja Rożnowska-Szpot. Udział w projekcie to silny punkt w ich przyszłym CV. Koordynatorka zwraca uwagę, że u podstaw programu leży zdobycie umiejętności, które przydadzą się w dalszej karierze zawodowej. Wolontariusz zostaje wrzucony na głęboką wodę. Musi sobie radzić w nowym środowisku, w obcym języku, z czasem dają też o sobie znać różnice kulturowe. – Często do wyjazdu na wolontariat europejski zmusza młodych bezrobocie w ich własnym kraju. Nie musimy śledzić danych o bezrobociu w UE, wystarczy, że  sprawdzimy, z jakich rejonów przychodzi najwięcej aplikacji – tłumaczy Rożnowska-Szpot.

Wolontariusze w Krakowie mogą liczyć na bezpłatne mieszkanie, kieszonkowe i diety w wysokości około 800 zł, bezpłatny kurs językowy i darmowe przejazdy komunikacją publiczną.

Przyjazd do Polski to wyzwanie

Za sukcesem ARTmosphere stoi między innymi 24-letnia Francuzka Jeanne Ragot. We Francji ukończyła studia magisterskie na kierunku zarządzanie kulturą, a następnie przeprowadziła się na dziewięć miesięcy do Urugwaju w ramach francuskiego programu Service Civique. W październiku 2019 roku wylądowała w Polsce w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Mówi, że kocha sztukę, języki obce, kino i wystawy. Chwali się, że robi najlepsze ciasto czekoladowe na świecie. Okazało się także, że bez trudu współorganizuje w Krakowie duże imprezy kulturalne.

–  Zdecydowałam się przyjechać do Krakowa z powodu projektu, który dawał okazję do stworzenia czegoś, co mnie zafascynowało. Spodobała mi się w tym wszystkim wolność i kreatywność. W dodatku bardzo mało wiedziałam o Polsce, więc projekt pomógł mi ją odkryć – mówi Jeanne Ragot. I dodaje: – Ten rok był dla mnie niesamowity, zarówno z osobistego punktu widzenia, jak i pod względem działań. Przyjazd tu był wyzwaniem, którego nie żałuję. Spotkałam wielu wspaniałych ludzi i poznałam lepiej fascynujący kraj. Nauczyłam się, jak współpracować nawet w obliczu dużych różnic charakteru i jak się komunikować, jeśli nie zna się języka.

Młoda Francuzka nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o swój typowy dzień w Polsce. – Podczas pobytu w Krakowie nie miałam właściwie typowych dni. To jeden z powodów, dla których tak bardzo mi się tu podobało. W Dworku Białoprądnickim zajmowaliśmy się wieloma rzeczami, a później była niezapomniana praca nad festiwalem: planowanie budżetu, zajęcia plastyczne i organizacyjne, pisanie treści wystąpienia w czasie festiwalu – wspomina z zadowoleniem.

Zdjęcie: Szymon Łaszewski

Zadbaj o interakcję!


W związku z rosnącą popularnością platform oferujących narzędzia do prowadzenia sesji online, wyzwaniem staje się uatrakcyjnienie tej formy edukacji. Oto kilka propozycji, jak stymulować poziom koncentracji uczestników przed komputerem

Praca online, studia online, warsztaty online…. Wraz z pandemią koronawirusa w naszym życiu zapanowało „online”. Spośród beneficjentów FRSE jako pierwsi z nową rzeczywistością musieli zmierzyć się Wnioskodawcy Polsko-Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży (konkurs 2020). Przekształcili oni i zaadaptowali swoje projekty do nowych warunków tak, by mieć możliwość urzeczywistnienia pomysłów młodzieży i osiągnięcia zamierzonych rezultatów.

Zainspirowani ich pomysłami przedstawiamy propozycje, jak ożywić proces realizacji projektów za pośrednictwem narzędzi online.

  1. Skrócenie czasu sesji zdalnej

Nauczyciele zauważają, że aktywność i zaangażowanie młodzieży w trakcie zajęć zdalnych spada. Przerwa stymuluje mózg, dlatego należy obowiązkowo uwzględnić ją w pracy online.

Interakcja z innymi w internecie dla wielu osób jest wciąż czymś nowym, a poziom koncentracji i zużytej energii w trakcie takich sesji są o wiele wyższe niż w kontakcie bezpośrednim. Warto zatem rozważyć organizację krótkich sesji i nie bać się, że okażą się zbyt krótkie. Jedna godzina zajęć wirtualnych z grupą może być dla kogoś męcząca, natomiast dwie godziny to już za dużo dla każdego.

  1. Podział na mniejsze grupy robocze

W trakcie facylitacji* sesji edukacyjnej młodzież jest na ogół dzielona na mniejsze grupy, które wykonują poszczególne zadania. Zaleca się to również podczas pracy na odległość. Chodzi o to, by ułatwić uczestnikom zajęć komunikację i integrację oraz zagwarantować każdemu zabranie głosu. Podział na podgrupy online jest możliwy dzięki specjalnym „pokojom”, które są dostępne na wielu internetowych platformach konferencyjnych.

  1. Młodzież jako współtwórca zajęć

Dzisiejsza młodzież wychowywała się w erze komputerów, ma zatem pewną przewagę nad starszymi pokoleniami w poruszaniu się w świecie nowinek technologicznych. Warto to wykorzystać w projektach online, angażując młodych ludzi w samo tworzenie i przygotowywanie projektów. Warto również zapytać uczestników, z jakich platform już korzystali i które polecają.

  1. Zadania i urozmaicenie aktywności online:
  • Ustawienie spersonalizowanego tła na platformach

Tak zwany energizer (wyzwalacz pozytywnej energii). Prosimy uczestników sesji, aby w przerwie między zajęciami ustawili na ekranach komputerów wybrane przez siebie tło. Chętne osoby mogą później opowiedzieć, dlaczego zdecydowali się na ten konkretny obraz. Tego typu zadania pomagają rozluźnić atmosferę i umożliwiają prowadzącemu sprawne zarządzanie poziomem mobilizacji grupy.

  • System badge jako element motywacji

To bardzo popularny (nie tylko w edukacji zdalnej) system motywacji uczestników do osiągania sukcesów. Uczestnicy za wykonywanie określonych zadań otrzymują specjalne odznaki (badges), ilustrujące ich wiedzę i umiejętności. Pozwala to stworzyć atmosferę rywalizacji i angażuje młodzież w działania projektowe.

  • Ewaluacja
    Możemy użyć takich narzędzi, jak Mentimeter (pozwala na szybkie zbadanie opinii uczestników zajęć), lub skorzystać z ankiet online. Warto zapytać uczestników o ich pomysły na ulepszenie zajęć. Ciekawie przeprowadzona ewaluacja integruje młodzież i zwiększa jej aktywność.
  • Wspólne rysowanie

Uczestnicy zajęć mogą dzielić się wizualizacjami, np. obrazującymi ich nastrój w danym dniu. Kartkę papieru sprawnie zastąpią narzędzia online (Miro lub Jamboard jako przykłady tablic interaktywnych).

  • Włączenie muzyki

Najprostszym sposobem na urozmaicenie sesji zdalnej jest muzyka. Można włączyć ją w ramach przerwy lub ustawić jako tło do pracy w grupie. Taki ruch odświeża atmosferę i wzmaga koncentrację w grupie.

Osobom pracującym z młodzieżą trwająca od marca nowa rzeczywistość przynosi wyzwania, ale też liczne okazje do rozwoju kreatywności. Zajęcia zdalne nadal są jednak namiastką spotkań osobistych. Ponieważ, będąc online, ludzie pozostają fizycznie daleko, nie mogą uścisnąć sobie dłoni, zobaczyć nawzajem wyrazu swoich twarzy, poznać emocji ani poziomu energii wyrażanych niewerbalnie, miejmy nadzieję, że proponowane narzędzia okażą się nie tylko pomocne, ale też pozwolą wprowadzić element osobisty do realizowanych wirtualnie projektów.

*facylitacja – efektywne prowadzenie procesu pracy grupy, nastawione na pełne wykorzystanie potencjału wszystkich jej członków

Zagraniczni wolontariusze w akcji


Szyją maseczki, robią przyłbice, uczą języków online, robią zakupy dla seniorów. Robią to w Polsce, bo tutaj przez pandemię utknęli. Choć mieli szansę powrotu do domu – zostali. Wolontariusze Europejskiego Korpusu Solidarności

Pzyjechali do Polski ponad pół roku temu jako wolontariusze Europejskiego Korpusu Solidarności – z Włoch, Hiszpanii, Francji, Belgii, Estonii, Turcji, Azerbejdżanu, Wielkiej Brytanii, Słowacji. Chcieli tu pracować, poznawać kulturę, ludzi, nawiązywać przyjaźnie i zdobywać doświadczenia. Część zamieszkała w dużych miastach, inni w niewielkich miejscowościach i wsiach. Pandemia koronawirusa sprawiła, że to, co było atutem wyjazdu – inny kraj, odległość od najbliższych, długi czas pobytu – stało się dodatkowym obciążeniem. Mimo to się nie poddają i starają się pomagać, wspierani przez swoich polskich opiekunów z organizacji samorządowych, które zaprosiły ich tutaj, by realizować unijne projekty.Jak sobie poradzili?

Wieś gotowa na koronawirusa

Najprościej było tym żyjącym z daleka od zgiełku. Jak choćby siedmiu wolontariuszom fundacji CampoSfera, mieszkającym w starej szkole w Klimontowie, na południu województwa świętokrzyskiego. Tam przypadków zakażeń było niewiele, ale na wszelki wypadek wolontariusze poinformowali wszystkich w okolicy, że chętnie pomogą w zakupach. Po wybuchu epidemii ochotnicy przenieśli lekcje językowe dla młodzieży z domu kultury w Kozłowie do internetu. I skupili się na pracy w półtorahektarowym ekologicznym ogrodzie. – Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Dzięki temu, że mieszkamy razem, stale możemy się wspierać i nadal pracować, nie narażając innych – podsumowuje Jakub Kubiec,prezes fundacji CampoSfera.

Ratunkowe krawiectwo

W nieodległych Kielcach ochotnicy z Regionalnego Centrum Wolontariatu na całego zabrali się za szycie. Jeszcze przed Wielkanocą do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego trafiło pięćset maseczek. Zagraniczni wolontariusze podchwycili pomysł, a koordynatorzy szybko dostarczyli im maszyny i materiał. Co ciekawe, szyli głównie panowie – Enes z Turcji i Ruben z Armenii. Ich koledzy cięli materiał, prali go, prasowali, przygotowywali gumki. Początki nie były łatwe. – Naszym krawcom te gumki i zakładki sprawiały trochę kłopotu. Ale później szyli już sprawnie
– opowiada Magdalena Gwóźdź, która koordynuje ratunkowe krawiectwo. Mimo pandemii wolontariusze nie zrezygnowali ze swoich standardowych zajęć. Codziennie, dzięki internetowym komunikatorom, prowadzili lekcje językowe, włączali się w działania online w szkołach, z którymi współpracowali wcześniej. O ich samopoczucie dbały opiekunki projektu z Centrum Wolontariatu, Basia i Paulina. – Staramy się ciągle być z nimi w kontakcie, zaoferowałyśmy wsparcie psychologiczne i namawiamy do wspólnych, internetowych działań. Wierzymy, że razem przez to przejdziemy – deklaruje Magdalena Gwóźdź.

Z optymizmem w sieci

Internetowo walczyli z pandemią także wolontariusze z Krakowa, którzy przyjechali na zaproszenie Stowarzyszenia Rozwoju i Integracji Młodzieży STRIM. To duża, aż 36-osobowa grupa. Przed kryzysem wszyscy pracowali w przedszkolach, szkole specjalnej i bibliotece (czyli instytucjach goszczących), organizując zajęcia dla dzieci i seniorów. – Na początku trudno im było odnaleźć się w tej nowej sytuacji, bo z dnia na dzień stracili zajęcie – opowiada Dorota Skwarczewska, wiceprezeska stowarzyszenia. Przybysze szukali więc nowych zadań. Jeden z nich, Hiszpan Daniel Javier Brito Reyes, przygotował specjalną platformę komunikacyjną dla swojego przedszkola. A potem narodził się pomysł, by stworzyć kanał
na YouTube. Można tam znaleźć przygotowane przez wolontariuszy instruktaże prac plastycznych, przepisy, lekcję o zanieczyszczeniu powietrza, nauczyć się liczyć po hiszpańsku. – Linki do filmów wysyłamy do instytucji goszczących, zamieszczamy na naszym profilu na Facebooku, więc może z nich skorzystać każdy. To działa! – opowiada Dorota Skwarczewska.

Przyłbice z Wrocławia

Ochotnicy ze stolicy Dolnego Śląska postawili na działania w realu. Rozdali kilka tysięcy przyłbic dla medyków, które sami zrobili. – Wystarczy jeden arkusz folii do laminacji A4, gumki i dziurkacz, by je zamontować, oraz fragment taśmy dwustronnej i gąbki. Korzystaliśmy z materiałów, które są dostępne – wyjaśnia Jakub Kurakiewicz z wrocławskiego Stowarzyszenia
TRATWA. Młodzi ochotnicy pakowali też paczki dla potrzebujących wskazanych przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS). Dostarczali je wrocławscy taksówkarze.

W ekipie pomagających wolontariuszy byli też ci z zagranicy, którzy przyjechali w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Dwie Francuzki szyły maseczki, inni pomagali w cięciu materiałów, filtrów i przygotowaniu gumek. Nie zapominali jednak o swoich aktywnościach sprzed epidemii. Przygotowywali zajęcia online dla dzieciaków i dużej grupy seniorów. Tym drugim oferowali warsztaty z informatyki, naukę języków obcych, podawali przepisy kulinarne. Zadania i propozycje wysyłali e-mailem w formie filmików. – Dla starszych to szczególnie ważne, bo często są bardzo samotni, a z naszymi wolontariuszami się zaprzyjaźnili, zwłaszcza z Yannickiem z Francji – opowiada animator. Przyznaje, że niektórzy młodzi ludzie boją się epidemii, niepokoją o najbliższych, nie chcą się narażać. – Każdy ma prawo przeżyć ten trudny czas po swojemu, niekoniecznie rzucając się w wir pomagania innym. Zwłaszcza ktoś młody, kogo pandemia zastała wiele tysięcy kilometrów od domu i bliskich. Taki człowiek, chcąc nie chcąc, stanął przed nieprawdopodobnie trudnym wyzwaniem
– komentuje Jakub Kurakiewicz.

Gdy powstawał ten tekst, granice Polski wciąż były zamknięte. Nikt z zagranicznych wolontariuszy nie wiedział, kiedy będzie mógł wrócić do domu. Nikt też nie wiedział, czy kłopoty związane z pandemią można traktować jak przeszłość, czy raczej jako stały element życia. Wszyscy jednak mogli śmiało przyznać: Europejski Korpus Solidarności przeszedł chrzest bojowy. Powołano go przecież m.in. po to, by wspierać słabszych w czasach klęsk żywiołowych. I choć wówczas nikt nie myślał o klęsce w takiej skali, wolontariusze spisali się na medal.

Zdjęcie: Regionalne Centrum Wolontariatu

Owoce ze sferycznego ogrodu


Słodka papryka, soczyste pomidory i zdrowa cebula skuszą nawet największego niejadka, zwłaszcza kiedy samemu się je wyhodowało. Kilkadziesiąt dzieci spod Żywca oddało się pasji ogrodniczej

Chcieliśmy zwrócić uwagę na kwestię zdrowia i odżywiania się dzieci i młodzieży. Młodzi ludzie często sięgają po niezdrowe słodycze, chipsy, słodzone napoje. Dużo rzadziej jako przekąski wybierają owoce i warzywa. A przecież sposób odżywiania się rzutuje na ich przyszłość – tłumaczy Natalia Krzeszowiak ze Stowarzyszenia POLARIS-OPP, koordynatorka Projektu Solidarności, w którym mieli okazję wziąć udział młodzi ludzie z gminy Jeleśnia, tuż przy granicy polsko-słowackiej. Promujące ekologię przedsięwzięcie zatytułowane „Sferyczny ogród badawczy” zostało wsparte przez FRSE – Narodową Agencję Europejskiego Korpusu Solidarności. Projekt zdobył też uznanie w konkursie Lokalnych Inicjatyw Społecznych fi rmy Żywiec Zdrój (edycja 2018 r.).

Zdrowa plantacja
– Otyłość dzieci to ważny, ale nie jedyny problem, na który odpowiedzią miała być ekologiczna plantacja roślinna. W naszej gminie jest wiele nieużytków rolnych, a mieszkańcy stale odchodzą od rolnictwa. Być może biorący udział w projekcie w przyszłości zdecydują się na prowadzenie upraw ekologicznych – mówi Natalia Krzeszowiak. I dodaje: – Jesteśmy małą miejscowością, a nasze dzieciaki poza szkołą często nie mają gdzie się aktywizować. Ważne też było nauczenie ich pracy w grupie, wzajemnej solidarności i oderwanie od komputera. Lepiej niech przebywają na świeżym powietrzu!

By osiągnąć te cele, grupa entuzjastów skupiona w działającym już ponad 25 lat stowarzyszeniu wybudowała w Sopotni Wielkiej ekologiczną plantację roślin pod kopułą, czyli wielką szklarnię. W środku zasiano zioła, warzywa i owoce. – Postawiliśmy przede wszystkim na majeranek, tymianek, pomidory, cebulę, paprykę, cukinię, dynię i melona. Ich dobór był uzależniony od warunków hodowli – tłumaczy Krzeszowiak.

Młodzi uczestnicy działań projektowych dbali o rośliny, obserwowali, jak zmiana natężenia światła czy wilgotności wpływa na uprawę. Przeprowadzali też doświadczenia biologiczno-chemiczne, w tym badanie fotosyntezy czy obserwację przekrojów warzyw pod mikroskopem.
W projekcie, który realizowano w 2019 r., stale uczestniczyło ponad 30 dzieci i młodych mieszkańców gminy. Jednak z możliwości, jakie dawał ogród sferyczny, korzystali też uczniowie okolicznych szkół (a nawet przedszkolaki), którzy odwiedzali szklarnię w ramach zajęć.

Artystyczne noce pod kopułą
– Prowadziliśmy wykłady o ekologicznych uprawach, wspomagaliśmy przeprowadzanie samodzielnych doświadczeń, aktywizowaliśmy młodych do opieki nad uprawami. Zależało nam na tym, by dla nich była to wciąż zabawa, dlatego nocą pod kopułą „Sferycznego ogrodu badawczego” czekały hamaki, a my organizowaliśmy koncerty miejscowych artystów – tłumaczy Natalia Krzeszowiak.

Młodzi wynalazcy
W przypadku tego projektu prawdziwe okazało się powiedzenie, że potrzeba jest matką wynalazku. Badania i eksperymenty na temat wzrostu i hodowli roślin wykonywane przez dzieci i młodzież nie byłyby możliwe bez przygotowania specjalnych urządzeń, systemów i aplikacji. Na szczęście wolontariuszem w stowarzyszeniu Polaris jest Mateusz Mika, prywatnie pasjonat astronomii, który na co dzień pracuje jako automatyk. To on opracował autorski projekt. – Zależało mi, by z przygotowywanego przeze mnie systemu mogli korzystać nawet najmłodsi, by na ekranach tabletów, telefonów komórkowych czy laptopów mogli analizować najważniejsze czynniki odpowiadające za wzrost roślin – mówi Mateusz Mika.

Podstawą systemu, który opracował automatyk, jest sterownik analizujący między innymi temperaturę otoczenia, wilgotność powietrza, natężenie światła, wilgotność gleby w wybranych donicach
oraz zawiadujący lampą laboratoryjną i oświetleniem. Te wszystkie dane trafiały do przyjaznej dzieciom aplikacji, z której mogły one korzystać na tabletach podczas przeprowadzanych przez siebie
eksperymentów.

Pomysł systemu opracowanego przez Mateusza Mikę zachwycił nie tylko uczestników projektu realizowanego w Sopotni Wielkiej, ale także zawodowców. Jego autor został zwycięzcą konkursu „Open and easy 2019” organizowanego przez firmę WAGO, popularnego dostawcę rozwiązań dla automatyki przemysłowej.

Więcej o Projekcie Solidarności „Sferyczny ogród badawczy” przeczytasz na: www.frse.org.pl/artykul/w-sferze-ekologicznej-zywnosci
Więcej o Projektach Solidarności Europejskiego Korpusu Solidarności znajdziesz na: www.eks.org.pl

Zdjęcie: Stowarzyszenie POLARIS
Artykuł ukaże się w kwartalniku „Europa dla Aktywnych” nr 2/2020.

Pokolenie, które stawia na zmiany


Stereotypowy nastolatek spędza życie w sieci, nie interesują go sprawy społeczne i skupia się głównie na tym, żeby dobrze wyjść na zdjęciu. Aby inspirować jednak tych młodych, którzy chcą coś zmieniać, ośmioro uczniów z V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce.

Czy młodzież naprawdę nie angażuje się w żadną działalność społeczną? Nakręciliście film, w którym pytacie o to uczniów swojego liceum. Z większości odpowiedzi wynika, że są całkiem aktywni.

Kasia Kubik: Mimo tych pozytywnych wypowiedzi uczniów wydaje mi się, że jest to mniejszość. Być może nasze liceum wypada nieco lepiej, ale kiedy rozmawiam ze znajomymi z innych szkół, są zaskoczeni, że niektórzy chcą się angażować w jakąkolwiek działalność pozalekcyjną.
Helena Schoen-Żmijanka: Mimo że jestem teraz częścią tego projektu i sama lubię być aktywna, wcześniej przez dziewięć lat byłam w szkole prywatnej, w której nikt nie udzielał się społecznie. W naszej szkole o tym w ogóle nie mówiono, po lekcjach wszyscy po prostu wracali do domu. Dopiero w liceum poznałam sporo osób, które są aktywne także pozalekcyjnie.

Wasz projekt Generacja Zmian ma pomóc tym, którzy chcieliby zacząć angażować się społecznie. Stworzyliście platformę internetową, gdzie zbieracie przykłady inicjatyw, w których można wziąć udział. Czy oprócz tego prowadzicie jeszcze jakieś działania?

Magda Kłęczek: Przede wszystkim opisujemy różne inicjatywy, zarówno lokalne, jak i ogólnopolskie. Podsuwamy pomysły na to, w czym można wziąć udział, w co się zaangażować w zależności od obszaru, który nas interesuje. Publikujemy historie i wywiady z aktywistkami i aktywistami. To są osoby, które inspirują i pokazują, że płeć czy pochodzenie nie mają żadnego znaczenia, jeśli tylko chcemy działać. Na stronie dostępny jest też interaktywny quiz, który pomaga dopasować rodzaj działalności społecznej do naszych zainteresowań.
Helena: Chcieliśmy także organizować spotkania na żywo oraz zrobić kalendarz wydarzeń. Jednak ze względu na epidemię nie udało się przeprowadzić spotkań. Musieliśmy także zrezygnować z prowadzenia kalendarza, bo większość imprez zostało odwołanych.

Zatem – w jakie działania młodzież najchętniej się dzisiaj angażuje?

Kasia: Zdecydowanie najwięcej osób pyta nas o kwestie klimatyczne. Młodzi wychodzą na ulicę, powstał Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. To jest dla nas wszystkich bardzo ważny temat.

Młodzież jest bardziej świadoma, że musimy coś zrobić dla klimatu?

Magda: Według mnie tak. Bo kryzys klimatyczny to jest problem, który uderzy właśnie w nas. Spotkałam się z opiniami starszych, że ich to już nie będzie dotyczyć, więc nie czują potrzeby działać w obronie klimatu. Nas to martwi zdecydowanie bardziej, bo po prostu kiedyś nas to dotknie.
Helena: Młodzież ma teraz głos i naprawdę to widać. Dzięki naszej aktywności zmieniają się także dorośli, bardziej dbają o środowisko, chociażby w swoich codziennych czynnościach. Widać, że trochę naprawiamy ten świat.

Podobnie wygląda zaangażowanie w politykę młodzieżową?
Kasia: W naszej szkole wielką popularnością cieszy się kółko debatanckie. Organizowane są wyjazdy na debaty, konferencje czy różne wydarzenia polityczne. To jest ciekawe, ale nie przyciąga wielkich tłumów. Nie wszyscy chcą siedzieć w polityce.

A taki klasyczny wolontariat? On nie jest już przypadkiem passé?

Kasia: Często taki wolontariat jest po prostu trudny. I przez to mniej osób chce się w niego angażować.
Helena: Nie do końca się zgadzam z Kasią. Obracam się w duszpasterstwie, gdzie praktycznie każdy zaangażowany jest w jakiś wolontariat. Młodzież pomaga nawet w hospicjum. Mimo że tego typu zaangażowanie nie jest aż tak popularne, to wciąż są osoby, które na to właśnie poświęcają swój wolny czas.
Magda: Ja bym wolontariatu nie definiowała tylko jako pomoc bezdomnym czy ubogim. Wolontariat to także pomoc przy maratonach czy przy wydarzeniach kulturalnych. Taki wolontariat jest bardzo popularny, dzięki czemu możemy wesprzeć różne organizacje.

W co wy same najchętniej się angażujecie?

Kasia: Często jeżdżę na konwenty fantastyki i tam pracuję jako wolontariuszka. To jest dla mnie magiczny czas, kiedy wśród uczestników tworzy się wspólnota. Poza tym w samorządzie szkolnym pełnię funkcję doradczą w zakresie klimatyczno-ekologicznym. Biorę też udział w ogólnopolskich wydarzeniach, takich jak np. Parlament Młodych.
Magda: Ja najbardziej lubię wolontariat. Wiąże się to z wyjściem ze strefy komfortu, z wyzwaniem. Trzeba przełamać nieśmiałość. Biorę także udział w różnych kwestach na cele dobroczynne. Śledzę na bieżąco informacje, które publikują inni uczestnicy projektu na naszej stronie internetowej. O wielu inicjatywach wcześniej nie słyszałam. Przede mną otworzyły się nowe możliwości.
Helena: Uwielbiam kulturę. Śpiewam, gram na różnych instrumentach, tańczę. Biorę udział w festiwalach w Krakowie. Podczas WOŚP spędzam cały dzień, zbierając pieniądze, i kocham pozytywną energię, która temu towarzyszy. Chciałabym robić jeszcze więcej.

Jak to pozaszkolne zaangażowanie postrzegają nauczyciele? Przymykają oko na nieobecności?

Magda: Nauczyciele nie pytają o to, czym spowodowane są nasze nieobecności. Ale jak już się o tym dowiedzą, są wyrozumiali, widzą, że realizujemy się poprzez działalność pozaszkolną. Warto z nimi o tym porozmawiać.
Kasia: Ja mam sporo nieobecności, bo dużo jeżdżę po Polsce na różne wydarzenia. Ale godzę to z nauką. Chociaż kilka razy słyszałam od nauczycieli opinię, że młodzież nie powinna angażować się politycznie. Usłyszałam też, że powinnam siedzieć w szkole i nie wychylać się przed szereg. Ale to były dosłownie pojedyncze sytuacje.

Działacie bardzo aktywnie, zachęcacie do tego innych, pokazujecie, że wśród młodych ludzi jest sporo aktywistów, którym zależy na klimacie, którzy angażują się społecznie, tworzą kulturę. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że dzisiejsza młodzież zajmuje się głównie scrollowaniem Facebooka i niczym się nie interesuje. Chyba wielu dorosłych dalej tak sądzi.

Helena: Przede wszystkim nie należy generalizować. Znam osoby, których życie opiera się na internecie, szkole i domu. Ale jest mnóstwo ludzi w naszym wieku, które są aktywne społecznie i mają wiele pasji.
Magda: To nie chodzi o młodzież, ale o całokształt społeczeństwa. Generalnie ludzie się nie angażują, niezależnie od wieku. Myślę jednak, że nie wynika to z braku chęci, ale bardziej z braku świadomości, że możliwości są na wyciągnięcie ręki. Naprzeciw temu właśnie wychodzi nasz projekt.
Kasia: Ważne jest też, żeby samemu dawać przykład. Jeśli ktoś uważa, że dzisiejsza młodzież się nie angażuje, to ja bym poprosiła taką osobę, żeby sama dała przykład. Żeby pokazała tym młodym, którzy według niej scrollują Facebooka, że można się w coś zaangażować.

Więcej o projekcie na: www.generacjazmian.pl
Zdjęcie: Karolina Fryt

Postawić znak równości


Pracownicy instytucji opiekuńczych muszą zmienić swoje podejście do niepełnosprawnych. Potrzebują szkoleń, by potrafili dać podopiecznym szansę na bardziej samodzielne życie

Instytucje publiczne powinny przestać obawiać się osób z innymi możliwościami. Każdy niepełnosprawny chce się czuć potrzebny – mówi Peter Balázs, węgierski aktywista, zależny od wózka.

Peter był jednym z uczestników seminarium kontaktowego Matchmaking Inclusion w Słowenii. Wydarzenie to, organizowane pod hasłem Strategic Partnership on Inclusion (SPI), to jeden z efektów ponadgranicznej współpracy kilkunastu narodowych agencji programu Erasmus+ Młodzież i Europejskiego Korpusu Solidarności (EKS) oraz SALTO Inclusion – brukselskiego biura sieci SALTO, zajmującego się włączeniem społecznym. Realizowany przez te instytucje wieloletni program ma przyczynić się do poprawy jakości projektów Erasmus+ i EKS włączających młode osoby z mniejszymi szansami – poprzez mobilizację instytucji działających w tym obszarze.

Wiedzieć jak

Taka mobilizacja jest bardzo potrzebna. W Polsce nadal osoby z niepełnosprawnościami są w gorszej sytuacji. Wychodząc spod ochronnego parasola rodziców, często zderzają się z rzeczywistością – i naturalnie zaczynają się wycofywać. Specjalistyczne placówki opiekuńcze wciąż mają w Polsce kiepską opinię, choć często nie opiera się ona na faktach: zdarza się, że uczniowie szkół specjalnych zdają egzaminy lepiej niż ich rówieśnicy ze szkół powszechnych. Nadal jednak brakuje w Polsce narzędzi niezbędnych do pracy oraz kadry. Ratunkiem mogą być właśnie międzynarodowe szkolenia – takie jak to w Słowenii. Skoncentrowane na jednym temacie – włączania do społeczeństwa – dają szansę na poznanie całej palety międzynarodowych tendencji w tej kwestii. W trakcie takich spotkań jasno widać, że nie ma jednego sposobu podchodzenia do zagadnienia włączania młodzieży zagrożonej wykluczeniem. – To plan rodzący się w pracy – podkreśla drugi trener słoweńskiego szkolenia Henk Persyn.

Metody szkoleniowe w ramach SPI muszą być uniwersalne i adekwatne do zróżnicowanych możliwości uczestników. W szkoleniu biorą bowiem udział bardzo różnorodne grupy pod względem kultury, wieku, profilu organizacji, jak również potrzeb samych uczestników. Wśród przedstawicieli organizacji działających na rzecz włączania
są osoby niesłyszące, niewidzące, zależne od wózka, które często aktywnie działają na rzecz swoich grup. Jedną z zasad spotkań jest be here – bądź tutaj. – Jeśli wybierasz się na seminarium międzynarodowe – po prostu pozwól sobie tam być – mówi Peter Balázs.

Znak równości

Uczestnicy wrócili z SPI Matchmaking w  Słowenii z zaplanowanymi konkretnymi projektami i zawiązaną międzynarodową siecią partnerów. – Podczas  tego spotkania padło tyle ciekawych idei, inspiracji, że aż chce się wracać do Polski i wdrażać nowe rozwiązania – mówi Ewa Sroka, nauczycielka z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego Integracyjnego nr 1 w Olkuszu. – Włączenie nie jest luksusem, to jest konieczność, nie ma innej drogi – komentuje Umberto Dorus Geerts, jeden z trenerów Matchmaking. – Włączanie to przygotowanie człowieka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi do życia w społeczeństwie – dodaje jeden z uczestników Paweł Wilk, dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych w Olkuszu. – To postawienie znaku równości – puentuje Ewa Sroka. – Każdy ma potrzeby, tylko różne.

Przestrzeń do rozwoju

Międzynarodowe szkolenia, seminaria i wizyty studyjne organizowane przez narodowe agencje programu Erasmus+ oraz centra SALTO są doskonałym pomysłem i dla początkujących,  i doświadczonych beneficjentów.

To przestrzeń do poznania się, wymiany doświadczeń oraz znalezienia zagranicznych partnerów, nawiązania kontaktu i opracowania wstępnych pomysłów na projekty.

Pracujesz z niepełnosprawnymi? Chcesz robić to lepiej? Już dziś możesz zgłosić się na szkolenia: „The Confusion of Inclusion” i „8 Senses Training Course”. Informacje o szkoleniach i seminariach oraz na temat rekrutacji można znaleźć na stronie SALTO Youth: www.salto-youth.net/tools/european-training-calendar/browse.

*Dagna Gmitrowicz – członkini zespołu trenerskiego Europejskiego Korpusu Solidarności
Zdjęcie: Dagna Gmitrowicz

Wspólnie przełamują bariery


Dzięki piątce uczniów i ich kolegom z Ośrodka Szkolenia i Wychowania OHP seniorzy i niepełnosprawne dzieci z Ząbkowic Śląskich uśmiechają się częściej. Wiedzą, że zdobyli przyjaciół, na których mogą liczyć            

Liderzy projektu „Przełamać bariery”, realizowanego od września 2019 do lutego 2020 roku w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności, nie kryją, że po spotkaniach z podopiecznymi, otworzyli się na świat i potrzeby innych.

Gdy Angelica Czepiel, Wiktoria Pilch, Patryk Kaszuba, Marcel Lipowski i Jakub Kuliś zgłaszali się do projektu, myśleli, że wiedzą, co będą robić. Już wcześniej wraz z innymi uczniami z Ośrodka pomagali niepełnosprawnym, bo od kilku lat współpracują w lokalnym Stowarzyszeniem „Integracja”. Ale przyznają, że to, co przeżywali tym razem, bardzo ich zaskoczyło. – Zacząłem patrzeć na świat oczami osoby niepełnosprawnej – mówi Patryk. – Dostrzegam teraz miejsca, w których brakuje podjazdów na wózki, zwracam uwagę na to, że w kinie czy na imprezach w domach kultury nie ma osób niepełnosprawnych. – Wierzę, że udało nam się choć trochę zmienić świadomość mieszkańców Ząbkowic Śląskich. – Nasza zmieniła się na pewno – dodaje Wiktoria.

Tańce na wózkach i piknik z seniorami

– W ramach projektu zorganizowaliśmy między innymi zabawę taneczno-ruchową „Witajcie w naszej bajce” – przypomina Krystyna Zerbok, dyrektorka Ośrodka. Młodzi ludzie dodają, że pani dyrektor zrobiła na niej furorę jako Roszpunka z bardzo długim warkoczem. Inne akcje były równie ciekawe. Z niepełnosprawnymi dziećmi poszli zwiedzać Ząbkowice Śląskie, które słynną z krzywej wieży i ze związków z Frankensteinem. Niezapomniane były tańce z maluchami jeżdżącymi na wózkach, wspólne ćwiczenia w hali oraz piknik ze starszymi podopiecznymi.

– To nie tylko zabawa – podkreśla Bożena Chodorowska, nauczycielka z Ośrodka, realizująca z młodzieżą projekt Europejskiego Korpusu Solidarności. – Bariery przełamują także uczniowie, zdobywając wiedzę o mieście, o tym, jak funkcjonują urzędy, jak działa wolontariat. Dla młodych ludzi z małej miejscowości takie doświadczenia są cenne. Uczestnicy zdobywali również teoretyczną wiedzę w czasie prelekcji dotyczących niepełnosprawności, pracowali też z Marzeną Kudryńską, coachem projektu. Otworzyli się na potrzeby innych.

Najważniejsze są jednak przyjaźnie zawarte w tym czasie. – Nawet gdy nasz projekt się zakończy, nie przestaniemy odwiedzać pensjonariuszy z Domu Pomocy Społecznej – zapewnia Jakub. –  Dalej będziemy organizować tańce ze Stowarzyszeniem „Integracja” – dodaje Marcel. – Zależało nam na takich właśnie bezpośrednich kontaktach, płynących z serca – cieszy się Bożena Chodorowska.

W Ośrodku Szkolenia i Wychowania OHP w Ząbkowicach Śląskich uczy się 70 uczniów. Mają od 15 do 18 lat. Nie stali obojętnie. Liderzy projektu wciągnęli ich do pomocy. Pakowali paczki, pomagali podczas wycieczek i imprez integracyjnych. Bariery są tylko w naszych głowach – twierdzą teraz uczestnicy projektu. Wiedzą, że każdy zasługuje na szansę. Że do dawania radości innym nie potrzeba wielkich pieniędzy. Liczą się chęci i serce. I oczy. Otwarte na tych mniej sprawnych, wykluczonych i zamkniętych w czterech ścianach z powodu niepełnosprawności.

Europejski Korpus Solidarności jest nową inicjatywą Unii Europejskiej. Umożliwia  młodym ludziom udział w projektach z zakresu wolontariatu lub rozwoju zawodowego (we własnym kraju lub za granicą), które przynoszą korzyści społecznościom w całej Europie. EKS skupia młodych w celu budowania integracyjnego społeczeństwa, wspierania osób słabszych i reagowania na społeczne wyzwania.

Fot. Alina Gierak’ FC OSiW OHP Ząbkowice Śląskie

Lać wodę też trzeba umieć


Strażacy ochotnicy z niewielkiego Lotynia porwali się z motyką na słońce – ale dali radę! Nigdy wcześniej nie realizowali projektu o tak dużej wartości i nie zostali nagrodzeni tak prestiżową nagrodą

Lotyń to wieś na północnych krańcach Wielkopolski. Jak w setkach podobnych miejscowości dużą rolę odgrywa tu ochotnicza straż pożarna. Choć mieszkańców jest ledwie tysiąc, wyzwań dla strażaków nie brakuje. Ostatnio walczyli np. z pożarem w fabryce opakowań plastikowych w pobliskim Szczecinku. Szefowie lokalnej OSP nie mają wątpliwości: ciągłe szkolenie się i rozwijanie umiejętności jest konieczne i nie można w nim pominąć najmłodszych druhów i druhen. Tylko pełne zrozumienie w trakcie akcji pozwala na zachowanie pewności siebie w obliczu najtrudniejszych działań.

Strażacy z Lotynia dbają więc nie tylko o bezpieczeństwo, ale także o edukację młodzieży. – Zdajemy sobie sprawę, że warto realizować różne projekty, i staramy się jak najczęściej pozyskiwać środki finansowe – mówi Konrad Kopkiewicz, naczelnik OSP Lotyń. – Projekt współpracy z niemieckimi kolegami był dla nas najbardziej rozwijającym działaniem w historii!

Pulsowanie i omiatanie
Przedsięwzięcie rzeczywiście było wyjątkowe. W ramach programu Erasmus+ Młodzież strażacy w wieku od 16 do 30 lat mogli uczestniczyć w warsztatach i szkoleniach z rówieśnikami z ochotniczej straży (Freiwillige Feuerwehr) z Mori w Szlezwiku-Holsztynie. Przedsięwzięcie stało się okazją nie tylko do wspólnych ćwiczeń, rozwijania strażackich umiejętności i wymiany doświadczeń, ale też umożliwiło naukę języka niemieckiego i integrację z rówieśnikami zza zachodniej granicy. Młodzi ludzie spotykali się zarówno w Niemczech, jak i w Polsce. – W czasie zajęć mogliśmy np. przyjrzeć się procedurom stosowanym przez naszych zachodnich sąsiadów, które w niektórych przypadkach różnią się od naszych – mówi Paweł Jaskółka-Stanisz z OSP Lotyń. – To była dobra okazja, by zobaczyć wszystko z innej perspektywy – dodaje.

Młodzi strażacy trenowali działania ratownicze w czasie pozorowanych pożarów w budynkach oraz po wypadkach samochodowych. Uczyli się też, jak należy zachować się w czasie pożaru na poddaszu albo jak wyciągać poszkodowanych z zadymionych pomieszczeń. Elementem warsztatów było również m.in. kształtowanie umiejętności dowodzenia akcją, pracy w sprzęcie ODO (chroniącym drogi oddechowe) czy prowadzenia łączności.

O tym, że fach strażaka jest skomplikowany, świadczą choćby rodzaje prądów wody, których podawanie ćwiczyli uczestnicy projektu, poruszając się z linią gaśniczą. W zależności od potrzeby można korzystać z: pulsowania, malowania, ołówkowania lub omiatania. – Niezwykle cenne były też zajęcia z obsługi i zastosowania pilarek spalinowych. Wydawać się może, że nie jest to skomplikowane, ale pozory mylą – podkreśla Konrad Kopkiewicz.

Równie istotna, jak doskonalenie umiejętności, była integracja. Każdy z cyklów szkoleń i warsztatów trwał kilka dni, więc okazji do wspólnego spędzania czasu nie brakowało. A tym samym do poznawania kultury sąsiadów i szlifowania ich języka. Temu ostatniemu sprzyjało łączenie uczestników w grupy mieszane. – Dzięki temu młodzi strażacy poznali fachowe niemieckie słownictwo pożarnicze – mówi Konrad Kopkiewicz.

Najlepsi w Polsce
Polsko-niemieckie partnerstwo strategiczne wspierające wymianę dobrych praktyk trwało 12 miesięcy. Na starcie wnioskodawcy z OSP Lotyń nie kryli obaw. Wartość dofinansowania wyniosła 30 tys. euro, czyli ponad 120 tys. zł – była to największa kwota z kiedykolwiek pozyskanych. To oznaczało więcej obowiązków dotyczących wydatkowania i rozliczenia niż wcześniej.

Czas pokazał, że strażacy poradzili sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. Dowodem na to jest nagroda przyznana przez Związek Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz miesięcznik „Strażak”. Ochotnicy z Lotynia otrzymali „Floriana 2019” w konkursie na najlepsze inicjatywy dla społeczności lokalnych, w kategorii „współpraca zagraniczna”. To, że zaangażowanie OSP zostało docenione, tylko zachęca strażaków do dalszego angażowania się w podobną działalność. – Już myślimy nad następnym projektem – zapowiada Konrad Kopkiewicz.

Forum przyszłych liderów


Kim jest lider przyszłości? Jakie powinien mieć kompetencje? Z tymi pytaniami mierzyli się uczestnicy XIV Forum Ekonomicznego Młodych Liderów w Krynicy i Nowym Sączu

Do Polski przyjechali z 35 krajów wschodniej i zachodniej Europy oraz Kaukazu. Spotkali się z czołowymi politykami i przedsiębiorcami, naukowcami i ekspertami. Ci, którzy dziś są liderami, dzielili się wiedzą i doświadczeniami z młodymi, którzy w przyszłości mają odgrywać tę rolę. – Patrzymy na was jak na przyszłych liderów. Wierzymy w waszą kreatywność i innowacyjność, ale też w sens korzystania z doświadczeń starszych – zwrócił się do uczestników w czasie sesji otwierającej forum dr Paweł Poszytek, dyrektor Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, która była partnerem wydarzenia.
Tematem przewodnim tegorocznego spotkania były kompetencje, które młodzi powinni zdobywać, by się odnaleźć w ciągle zmieniającej się rzeczywistości. – Nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć, jak świat będzie wyglądał w przyszłości. Pewne jest tylko jedno: będzie się szybko zmieniał. Mam nadzieję, że wiedza, którą zapewnia system edukacji, pozwoli wam odnaleźć się w tym świecie i zmieniać go na lepsze – mówił Dariusz Piontkowski, minister edukacji. – Nie da się tworzyć rozwoju wyłącznie dla jednej generacji. Dbajcie o współpracę między tymi, którzy byli przed wami, a tymi, którzy pojawią się za chwilę.

Paweł Poszytek zwrócił też uwagę na potrzebę rozwijania kompetencji miękkich. – Komunikacja, kreatywność, kooperacja. Jeśli w tych obszarach będziecie sprawni, to bez względu na zmieniający się świat poradzicie sobie – mówił do przyszłych liderów. Kim będą? – Do 2030 r. przestaną istnieć dwa miliardy miejsc pracy, ale powstaną nowe, których dziś jeszcze nie potrafimy nazwać. Dlatego musicie być kreatywni. Nie bójcie się sięgać po środki unijne, one pomagają w rozwijaniu innowacji – dodała Małgorzata Jarosińska-Jedynak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.
Młodymi liderami są dziś z pewnością uczestnicy konkursu WorldSkills w Kazaniu. O swoich doświadczeniach z prestiżowych mistrzostw świata w umiejętnościach zawodowych opowiadali w pawilonie FRSE podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. – Udział w mistrzostwach dał mi możliwość rozwoju i poznania ludzi z całego świata. Nadal utrzymujemy kontakt i być może w przyszłości będziemy współpracować – mówił Maciej Pisarek, 22-latek z Gorzowa Wielkopolskiego, który w Kazaniu zdobył srebrny medal w kategorii gotowanie. Goście chętnie zaglądali do namiotu i próbowali potraw, które przygotowywał na miejscu.

W pawilonie Fundacji spotkali się również eksperci i przedsiębiorcy, by dyskutować m.in. o tym, w jaki sposób gospodarka, rynek pracy czy rozwój technologii wpłyną na kształtowanie nowych umiejętności, jakie znaczenie mają wyjazdy zagraniczne i współpraca międzynarodowa w rozwijaniu kompetencji przyszłości. Dyskutowano też o szansach i wyzwaniach szkolnictwa branżowego. Zaproszeni gości przypominali, że do łask wracają dawno zapomniane zawody. – Dziś nasza branża jest postrzegana za granicą jako jedna z najbardziej innowacyjnych, ale 20 lat temu było zupełnie inaczej. Udało nam się zmienić ten wizerunek, nabór do szkół przemysłu mody wzrósł pięciokrotnie, zrobiła się moda na szycie – cieszył się Bogusław Słaby z zarządu Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody. Magdalena Wróbel, dyrektor ds. zarządzania zasobami ludzkimi w KGHM, podkreślała, że młodzi nie przyjdą do szkół branżowych, jeśli nie dostrzegą wyraźnych korzyści. – Są pragmatyczni. Trzeba ich uczyć praktycznie, dlatego tworzymy klasy patronackie – komentowała w Krynicy.

W Nowym Sączu nie brakowało dyskusji o przywództwie, solidarności i zaangażowaniu społecznym, współpracy międzynarodowej czy budowaniu marki osobistej. Młodzi liderzy wzięli udział w sesjach warsztatowych oraz spotkaniach z praktykami nauki, mediów, polityki i biznesu. W przerwach między panelami i debatami poznawali się, wymieniali doświadczeniami, pomysłami i wizytówkami. Budowali sieć kontaktów przyszłych liderów Europy. – Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz iść daleko, idź z innymi. Im dalej dotrzesz, tym bardziej będziesz samotny, dlatego otaczaj się ludźmi, znajdź swoją społeczność, która sprawi, że urośniesz – mówił podczas wykładu motywacyjnego Attila Sandor, prezes węgierskiego start-upu MeOut. – Nie bój się zacząć. Idź za tym, czego pragniesz, kochaj to, co robisz, doprowadź do mistrzostwa umiejętności, w których czujesz się dobrze, a sukces z pewnością przyjdzie.