Warsztaty szycia czapek krakusek


Projektowania i szycia czapek rogatywek, inspirowanych tradycyjnymi czerwono-czarnymi krakuskami, uczyły się w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie studentki z Francji, Turcji i Włoch. Warsztaty zorganizowano w ramach programu Erasmus+.

Oprócz szycia czapek krakusek uczestniczki brały też udział w warsztatach związanych z tradycyjnym krakowskim strojem. Dzięki temu mogą dowiedzieć się np. czym jest katana, kto i dlaczego robił korale chlebowe, jakie wzory można znaleźć na chustach czerwcowych i co mają wspólnego kwiatowe ilustracje Stanisława Wyspiańskiego ze strojami krakowskimi. Poznając różnorodne techniki rękodzielnicze, studentki odkrywały piękno dawnych strojów z regionu i szukały w nich inspiracji do twórczych działań. Dzięki tym zajęciom zagraniczni goście mogli też poznawać historię, kulturę i tradycje dawnej stolicy Polski.

Spotkania w ramach warsztatów prowadzili rzemieślnicy i instruktorzy rękodzieła wraz z zaangażowanymi w projekt osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym. To właśnie aktywizacja zawodowa osób z doświadczeniem bezdomności jest najważniejszym celem tego projektu. Jednocześnie takie działania przyczyniają się do budowania międzykulturowych mostów.

Organizatorami wydarzenia są Fundacja Od Kultury i ŻyWa Pracownia, partneruje mu inicjatywa społeczna Zupa na Plantach.

Więcej praktyki dzięki unijnemu wsparciu


Międzynarodowe szkolenia, zagraniczne praktyki, wykłady otwarte specjalistów z innych krajów – państwowe wyższe szkoły zawodowe wykorzystują do maksimum program Erasmus+, by poszerzyć ofertę dla studentów i kadry. O tym, jakie umiejętności można zdobyć dzięki współpracy międzynarodowej, opowiadają doświadczeni praktycy

Beata Skibińska, dyrektor Biura Szkolnictwa Wyższego w Narodowej Agencji Programu Erasmus+:
Współczesna szkoła wyższa ma kształcić aktywnych obywateli i profesjonalnych pracowników. Konieczność upraktycznienia kształcenia jest powszechnie rozumiana i coraz bardziej oczekiwana przez młodych ludzi. Oni są pragmatyczni, a uczelnie chcą jak najlepiej zaspokajać ich potrzeby i spełniać oczekiwania. Udział w programie Erasmus+ wykorzystuje się również do tego, by ofertę dydaktyczną uatrakcyjnić, uczynić bardziej praktyczną i skonstruować tak, aby wyposażyć przyszłych absolwentów w umiejętności i kompetencje, jakich będzie potrzebował pracodawca.
Znakomicie udaje się to państwowym wyższym szkołom zawodowym, które razem z zagranicznymi partnerami rozwijają współpracę z przedsiębiorstwami, wdrażają kształcenie dualne oraz oferują praktyki i staże zagraniczne. Włączają także pracodawców do wdrażania praktycznych elementów do programów studiów, zapraszają pracowników przedsiębiorstw i organizacji nieakademickich do prowadzenia zajęć ze studentami.

Justyna Jaskólska, uczelniana koordynatorka programu Erasmus+ w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu:
Program Erasmus+ jest źródłem innowacji – poprzez współpracę międzynarodową, inicjowanie wspólnych przedsięwzięć naukowych, zagraniczne wyjazdy. Umożliwia dzielenie się wiedzą i jej transfer, kreuje długoterminowe partnerstwa, a przede wszystkim napędza przedsiębiorczość i kreatywność. W Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Wałbrzychu wymianę międzynarodową traktuje się jako wspomaganie wdrażania innowacyjnych rozwiązań. Kadra i studenci poznają je podczas pobytów w zagranicznych instytucjach. Po powrocie stają się inicjatorami transferu innowacji organizacyjnych, technologicznych i społecznych. Biorąc udział w Erasmusie+, uczelnia może tworzyć programy kształcenia na podstawie europejskich doświadczeń, wdrażając tym samym nowoczesną ofertę dopasowaną do wymogów współczesnego rynku pracy. Przykładowo zwiększenie świadomości różnorodności kulturowej jest ważne dla kierunków nauczycielskich, wpływa bowiem na modyfikację metod i technik nauczania wykorzystywanych w praktyce. Kształtowanie kompetencji miękkich, zdolności komunikacyjnych – także w branżowym języku w wybranej dziedzinie – i umiejętności praktycznych, zgodnych z europejskimi standardami, działa pozytywnie na relacje międzyludzkie i poprawia jakość kształcenia w PWSZ.

Mikołaj Zgaiński, uczelniany koordynator programu Erasmus+, kierownik Działu Nauki i Współpracy z Zagranicą Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Jana Amosa Komeńskiego w Lesznie:
Internacjonalizacja, szczególnie realizacja projektów w ramach programu Erasmus, a obecnie Erasmus+, były i są dla nas impulsem do współpracy z przedsiębiorcami. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Jana Amosa Komeńskiego w Lesznie jako pierwsza uczelnia w Polsce wdrożyła system studiów dualnych. „Leszczyński model studiów dualnych” przygotowaliśmy na podstawie doświadczeń partnerskich instytucji z Niemiec (Hochschule Hannover, Hochschule Darmstadt) i dostosowaliśmy do realiów oraz przepisów polskiego prawa. Z kolei wyjazdy naszych pracowników i wykładowców na Uniwersytet w Dunaújváros na Węgrzech zaowocowały współpracą pomiędzy Lesznem a Dunaújváros oraz nawiązaniem kontaktów biznesowych na Węgrzech. Jesteśmy też dumni z realizacji cyklicznego wydarzenia, którym jest Erasmus+ Project Week (Tydzień Projektów Erasmusa+). Już od trzech lat wspólnie z Saxion University of Applied Sciences w Enschede w Holandii i ze spółkami holenderskiego koncernu TKH organizujemy międzynarodowe warsztaty, w czasie których polscy i holenderscy studenci poszukują rozwiązań na potrzeby firm. Ubiegłoroczne, realizowane zgodnie z metodą design thinking, umożliwiły wypracowanie nowych produktów i usług dla osób starszych.

Anna Opałka, uczelniana koordynatorka programu Erasmus+, kierownik Działu Kontaktów Zewnętrznych Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nysie:
Nasza uczelnia kształci i rozwija u studentów umiejętności pozwalające im podejmować prace w wyuczonych zawodach, głównie w tych potrzebnych na lokalnym rynku pracy, oraz kontynuować studia, zarówno w Polsce, jak i w Europie. Od 2004 r. bierzemy udział w programie Erasmus, co przyczynia się do wzrostu innowacji w dydaktyce i zmian w programach i metodach kształcenia.
W ramach mobilności edukacyjnej przedstawiciele zagranicznych przedsiębiorstw i organizacji nieakademickich uczą studentów i tworzą praktyczne programy studiów. Z kolei kadra dydaktyczna i administracyjna  nawiązuje kontakty z otoczeniem społeczno–gospodarczym uczelni partnerskich w innych krajach. Tym samym poszerzana jest oferta praktyk i możliwości wyjazdu studentów na zagraniczne szkolenia, targi branżowe czy wizyty studyjne. W ramach programu Erasmus+ organizowane są międzynarodowe warsztaty, praktyki w zagranicznych przedsiębiorstwach, wykłady otwarte zagranicznych ekspertów, szkolenia zawodowe czy staże w lokalnych przedsiębiorstwach dla studentów zagranicznych. PWSZ w Nysie dzieli się swoim doświadczeniem również z partnerami zagranicznymi, na przykład z Uniwersytetem Ivana Franki we Lwowie. Doskonałym przykładem dla innych są prowadzone przez uczelnię studia dualne – w naszym Instytucie Neofilologii oraz w faktycznym środowisku pracy – w niemieckiej firmie z sektora usług konsultingowych, technologicznych i outsourcingu (zajęcia prowadzone przez ekspertów z firmy oraz płatne praktyki studentów). Warto też wspomnieć o współpracy  z Wałbrzyską Specjalną Strefą Ekonomiczną INVEST PARK oraz z gminą Nysa. Uczelnia zadeklarowała m.in. aktywne wspieranie firm poprzez badania aplikacyjne i prace rozwojowe polegające na opracowaniu nowych procesów, produktów i usług przy udziale partnerów współpracujących w programie Erasmus+.
Badania losów absolwentów PWSZ w Nysie wskazują, że większość studentów jest aktywna zawodowo już w trakcie nauki. W przebadanej w 2018 r. grupie absolwentów 78 proc. pracowało w czasie studiów w Polsce lub za granicą. To wysoki odsetek, gdyż aż 88 proc. respondentów uczyło się w trybie stacjonarnym. Ponadto 26 proc. studentów pracujących w trakcie studiów było zatrudnionych za granicą i uczestniczyło w programie Erasmus+. 82 proc. osób zamierza po studiach podjąć pracę zgodną z wykształceniem. Oznacza to, że uczelnia kształci na wysokim poziomie praktycznym, a zdobyta wiedza pozwala studentom pracować w zawodzie. Osiągnięcie tak dobrych wyników nie byłoby możliwe bez wsparcia z programu Erasmus+.

Nie odkładam niczego na później


Pochodzi z Indonezji, studiuje leśnictwo w Warszawie – w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego – i zdobyła tytuł najlepszego studenta zagranicznego w Polsce. Okta Chandra Aulia wygrała tegoroczną edycję konkursu Interstudent w kategorii studia magisterskie

Konkurs promuje najlepszych studentów obcokrajowców w polskich uczelniach. A jest ich coraz więcej. W roku akademickim 2017/2018 studiowało w Polsce prawie 73 tys. studentów zagranicznych ze 170 krajów. Konkurs organizowany jest w ramach programu Study in Poland, prowadzonego wspólnie przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich i Fundację Edukacyjną „Perspektywy”.

Rozmowa z Oktą Chandrą Aulią

Czy teraz znajomi z SGGW noszą cię na rękach?

Aż tak dobrze nie jest, ale koleżanki i koledzy gratulowali mi i cieszyli się razem ze mną. A ja jestem im wdzięczna, bo dużo mi pomogli, szczególnie w pierwszych tygodniach studiowania, kiedy nie wszystko rozumiałam. Tylko dzięki nim mogłam przetrwać najtrudniejsze chwile.

Zanim przyjechałaś do Warszawy, przez półtora roku uczyłaś się w Łodzi języka polskiego.

Macie bardzo skomplikowany i trudny język, ale powoli się przyzwyczajam i czuję się coraz pewniej. Dla chcącego nic trudnego – to moje motto.

Są polskie słowa, które nadal sprawiają ci kłopot?

Na przykład „dżdżownice”. Łatwiej mi to zapisać, niż wymówić.

Zajęcia na uczelni odbywają się tylko w języku polskim?

Tak, ale wybrałam sobie dodatkowo jeszcze jeden przedmiot, już poza Wydziałem Leś-nym, gdzie studiuję, i tam nauczyciele mówią po angielsku.

Z roku na rok coraz więcej obcokrajowców studiuje w Polsce. Jak się u nas czujesz?

Coraz lepiej. Zostałam tu bardzo miło przyjęta. Na SGGW panuje fantastyczna atmosfera, ludzie się szanują i widzę, że do Polski na uczelnie przyjeżdża coraz więcej studentów ode mnie z Indonezji. To mnie cieszy, bo na razie na moim wydziale jestem jedyną osobą spoza Polski, ale nie czuję się samotna. Na naszej uczelni jest wielu studentów z zagranicy.

Zdobyłaś tytuł najlepszego studenta zagranicznego w Polsce m.in. za to, że angażujesz się w wiele akcji, które przybliżają indonezyjską kulturę.

Ale nie robię tego sama. Razem z kolegami organizowaliśmy sporo wydarzeń międzykulturowych. Na przykład podczas uroczystości rocznicowych na uczelni prezentowałam tradycyjny taniec indonezyjski. Jesteśmy wtedy pięknie ubrani, a taniec zachwyca, bo jest wyjątkowy. Brałam też udział w festiwalu kulinarnym, na którym przygotowywałam tradycyjne dania z Indonezji. Ludziom tak smakowało, że nawet moja nauczycielka poprosiła mnie o przepis.

Jesteś bardzo aktywna. Pomagasz przy obsłudze targów edukacyjnych, organizujesz konferencje, od lat działasz w Indonezyjskim Czerwonym Krzyżu. Jak na to wszystko znajdujesz czas?

Trzeba krócej spać. Wstaję dość wcześnie, żeby efektywnie wykorzystać każdą wolną chwilę. Nie odkładam niczego na później, działam od razu. Mniej się bawię, bo staram się wykorzystać czas na pozytywne i przydatne dla innych sprawy. Chcę czuć, że jestem potrzebna innym.

Uzależnieni


Dla jednych to największa przygoda życia, dla innych okazja na rozwój, której nie można przegapić. Wśród osób, które jeżdżą na Erasmusa, jest jednak również grupa takich, którzy bez wyjazdów po prostu nie potrafi a żyć

Z programu Erasmus (lub Erasmus+) skorzystali co najmniej cztery razy. W domu są raczej gośćmi – choć teoretycznie mieszkają w Warszawie, ich zżycie toczy się w różnych miejscach Europy. Jak żartobliwie mówią, uzależnili się od Erasmusa. Co sprawia, ze Natalia, Kasia i Adam nie mogą usiedzieć w Polsce? I co dają im wyjazdy zagraniczne?

Natalia: Chciałam zabić poerasmusowa depresje

Jest prawdopodobnie rekordzistka, jeśli chodzi o wyjazdy na Erasmusa. Na pytanie, czy czuje się od niego uzależniona, odpowiada krótko: „Zdecydowanie tak!”. Była już na pięciu wyjazdach i niedługo jedzie na szósty. Natalia (25 lat) po raz pierwszy wyjechała na trzecim roku międzykierunkowych studiów ekonomiczno-menedzerskich. Trafiła do Frankfurtu nad Odra. Pojechała na jeden semestr, ale przedłużyła wyjazd o kolejny. W Niemczech dowiedziała się o praktykach w ramach programu Erasmus+, wiec pojechała na dwa miesiące na Fuerteventure do Hiszpanii. Po rozpoczęciu studiów II stopnia w wakacje wybrała się na dwa miesiące praktyk w ogrodzie botanicznym do Grecji. Pół roku po powrocie znów spakowała walizki – semestr letni spędziła w Porto. Wróciła do Polski w lipcu 2018 r. – ale tylko na trzy dni, by zrobić niespodziankę rodzicom i przepakować ubrania. Chwile później jechała już na trzymiesięczne praktyki w Pradze. Teraz stara się o wyjazd absolwencki do Włoch, bo w ramach limitu, który obowiązuje na studiach magisterskich, zostały jej jeszcze dwa miesiące Erasmusa. Jak mówi, najwięcej dał jej pierwszy roczny wyjazd. – Wyjazd do Frankfurtu oznaczał dla mnie wyprowadzenie się z domu. Pranie, gotowanie, pilnowanie budżetu – do wszystkiego musiałam się przyzwyczaić – opowiada Natalia. – Poznałam mnóstwo ludzi, i to nie tylko z Europy. Dzięki temu, ze przebywałam głównie z Latynosami, nauczyłam się tez hiszpańskiego – dodaje. Jak mówi Natalia, każdy kolejny wyjazd był po to, by zabić poerasmusowa depresje. – W trakcie studiów za granica ciągle zdarza się cos nowego, pojawiają się kolejne atrakcje, wyzwania, poznaje się nowych ludzi. Tam nikt nie ma swojego osobnego życia. Wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji, wiec tworzymy jakby jedna wielka rodzinę – przekonuje. – A tutaj, w Polsce, ludzie są bardzo zajęci: maja studia, prace. Po powrocie masz wrażenie, ze w twoim życiu nie ma niczego poza studiami i obowiązkami domowymi – tłumaczy. Erasmus+ według Natalii to przede wszystkim przygoda. – Chodzi o rzucanie się na głęboką wodę, nauczenie się, jak żyć i załatwić wszystko samemu – mówi. – Trzeba jednak zdać sobie sprawę, ze nie możesz trzymać się ze wszystkimi, bo wtedy tak naprawdę nikogo nie poznasz. Po pierwszym Erasmusie zrozumiałam, ze najlepiej wybrać sobie grupę osób, z którymi złapało się najlepszy kontakt, i z nimi budować relacje – wspomina. – Dlatego tez według mnie dużo ciekawsze od wyjazdów semestralnych są praktyki Erasmusa. Możesz lepiej poznać osoby, z którymi się stykasz. Ja mam lepszych przyjaciół z zagranicy niż z Polski – dodaje.

Adam: Chodzi o to, żeby mieć co wspominać

Adam (23 lata) studiuje finanse, rachunkowość i ubezpieczenia na UW. Żartuje, że jego kierunek jest na tyle nudny, ze musiał go jakoś urozmaicić. Na II roku studiów, w 2016 r., wyjechał wiec na swoja pierwsza wymianę. Wybrał Budapeszt, gdzie spędził letni semestr. Niedługo później w ramach praktyk zawodowych pojechał na Maltę – tam przez dwa miesiące pracował w firmie finansowo audytowej. Ta forma wyjazdu podbiła jego serce – w kolejnym roku, znów w ramach staży Erasmusa+, wybrał się do Holandii. Trafił do prowincji Zeeland – w jednym miast tuz przy granicy z Belgia był asystentem właściciela restauracji. W to samo miejsce wybrał się ponownie w ostatnie wakacje.

Adam angażuje się w program również w Polsce. Koordynuje przedsięwzięcia prowadzone w ramach Erasmus+ Sport, które maja na celu promowanie pozytywnych postaw społecznych i sportowych. Dzięki temu Adam często wyjeżdża na zagraniczne konferencje. Ostatni projekt – dotyczący mowy nienawiści – zaprowadził go do Frosinone we Włoszech. Musiał tam podsumować jego realizacje w Polsce przed 150 osobami, w tym przed przedstawicielem FIFA. Początki Adama na Erasmusie+ nie były jednak proste. Kiedy przyjechał do Budapesztu, zmuszony był szukać mieszkania, bo akademik był w remoncie. Musiał tez znaleźć prace, aby się utrzymać, a przede wszystkim: musiał odnaleźć się w całkowicie nowym, zagranicznym środowisku.

To wszystko nauczyło go odpowiedzialności i zaradności. – Zawsze starałem się być samodzielny, ale taki wyjazd to duże wyzwanie. Erasmus+ uczy, jak zarządzać własnym czasem, pieniędzmi, samym sobą i jak dobrze spędzać czas – mówi Adam. Ale podkreśla tez inne zalety Erasmusa. – Praca, znajomi, podróże. To trzy najważniejsze elementy. W Budapeszcie pracowałem w dwóch miejscach: jako kelner oraz jako marketingowiec w bootcampie fitnessowym. To pozwoliło mi nie tylko zdobyć doświadczenie zawodowe, ale tez trochę zaoszczędzić, bo nie chciałem się zapożyczać u rodziców – opowiada. Dzięki temu, po zaliczeniu wszystkich przedmiotów na koniec semestru, Adam mógł zainwestować w podróże. – Wybrałem się na stopa z przyjaciółmi. Zwiedziłem Węgry, Słowenie, Chorwacje i część Włoch. Za drugim razem z przyjacielem z Belgii pojechaliśmy autobusem do Warszawy. Zwiedziliśmy tez Rygę i Wilno, a potem przez Polskę wróciliśmy do Budapesztu – mówi Adam. Nieco mniej udało mu się zwiedzić, kiedy był na Malcie. Do podróżowania wrócił jednak podczas pobytu w Holandii. Oprócz niej zwiedził Belgie i Paryż. – Można by po ośmiu godzinach pracy wrócić do domu i włączyć serial. Ale nie taki jest cel tego wyjazdu. Chodzi o to, żeby jak najwięcej zobaczyć, jak najwięcej poznać i mieć potem co wspominać – twierdzi.

Kasia: komfort życia

Swoja przygodę z Erasmusem+ zaczęła późno, bo na ostatnim roku studiów magisterskich. Mimo to była na wyjeździe zagranicznym już piec razy i każdy z nich wykorzystała w stu procentach. Kiedy Kasia (27 lat) była na V roku filologii hiszpańskiej, wyjechała na cały rok do Madrytu. Od tamtego czasu minęły cztery lata, a ona była na kolejnych czterech wyjazdach. Po przyjeździe z Madrytu wybrała się na praktyki do Porto, gdzie pracowała w niewielkiej firmie eventowej. Gdy po powrocie rozpoczęła studia doktoranckie, postanowiła skorzystać z Erasmusa+ przeznaczonego dla doktorantów – i wyjechała do Sewilli. Na kolejny erasmusowy wyjazd wybrała Lizbonę. Obecnie ponownie jest w Madrycie, tym razem na rok i w ramach drugiego kierunku, filozofii. W przypadku Kasi Erasmus to nie podróże czy życie towarzyskie. – U mnie przeradza się to w emigracje naukowa. To jest w pewnym sensie uzależniające. Czujesz, ze jak wrócisz do kraju, to cos dobrego się skończy, a tego nie chcesz. A skoro nadal mam możliwość wyjechać, to dlaczego miałabym nie skorzystać z szansy, która ustawia mi kolejny rok życia? – pyta retorycznie. Jak mówi, program zapewnia jej komfort życia. Dzięki stypendium Erasmusa i stypendium doktoranckiemu jest w stanie utrzymać się, nie pracując. – Mogę poświecić się całkowicie badaniom naukowym – mówi. Dla Natalii, Kasi i Adama wyjazdy na Erasmusa są ogromna szansa, przygoda i szkoła życia. I choć czasem wiążą się z wyrzeczeniami, pozostawieniem w Polsce przyjaciół, rodziny, ukochanego psa i całej stabilności, która się miało, żadne z nich nie żałuje, ze wyjechało po raz pierwszy. Bo, jak mówi Kasia, „w zżyciu trzeba wyjść ze strefy komfortu”. – Trzeba się odważyć. I wtedy nigdy nie wiadomo, co się zdarzy – podsumowuje.

Autorka jest uczestniczka projektu

Mobilni dziennikarze programu Erasmus+”

Nauczanie przez zabawę


Gry edukacyjne pozwalają szybciej i łatwiej zrozumieć analizowane zagadnienia. Najlepsze uczelnie wykorzystują te metodę od wielu lat

WLean Learning Academy Polska, funkcjonującej na Wydziale Budowy Maszyn i Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej (leanacademy.wbmil.prz.edu.pl), studenci za pomocą gier uczą się m.in., jak doskonalić organizacje pracy na linii produkcyjnej z wykorzystywaniem różnych narzędzi tzw. koncepcji Lean. Nakazuje ona zidentyfikować źródła marnotrawstwa i realizować tylko te prace, które przyniosą wymierne korzyści i wytworzą wartość z punktu widzenia klienta. Praca w rywalizujących ze sobą grupach pozwala na osiąganie nieoczekiwanych efektów i pobudza do kreatywnego myślenia, a możliwość natychmiastowego zastosowania w praktyce wypracowanych pomysłów pozwala ocenić, czy były one zasadne.

Pierwsze gry edukacyjne związane z wdrażaniem koncepcji Lean opracowano w ramach realizowanego latach 2009–2011 projektu „Lean Learning Academies”. Powstała w mies”. wówczas Lean Learning Academy Polska (LLA Polska), która wkrótce rozpoczęła prace nad kolejnymi projektami, dotyczącymi nie tylko produkcji, ale także innych obszarów funkcjonowania organizacji. LLA Polska zaangażowała się w realizacje m.in. inicjatywy „LEAN Training by doing and training on the go as effective approaches to lean manufacturing”. Jej rezultatem była gra dydaktyczna, pokazująca, w jaki sposób można poprawić organizacje pracy biura konstrukcyjnego, tak by przyszły konstruktor nie tylko był dobrym specjalista w swojej dziedzinie, ale także umiał efektywnie pracować w zespole i odpowiednio organizować swoja prace.

Autorzy kolejnego projektu „Innovative Learning Approaches for Implementation of Lean Thinking to Enhance Office and Knowledge Work Productivity” (Partnerstwo strategiczne w programie Erasmus+) podeszli całościowo do analizy pracy biurowej i pracy z wiedza. Analizowali straty, jakie można w tych obszarach zidentyfikować, i wskazywali narzędzia Lean, które można zastosować do ich eliminacji. W efekcie powstały kolejne gry pozwalające na zrozumienie problemów oraz wynikających z nich strat. Materiały opracowane w trakcie tego projektu dostępne są na jego stronie internetowej (ilalean.prz.edu.pl). Można je zastosować zarówno w trakcie realizacji procesu dydaktycznego na innych uczelniach, jak i bezpośrednio w przedsiębiorstwach. Skorzystać można m.in. z podręcznika opisującego, jak przygotować i poprowadzić poszczególne gry, aby uzyskać określone efekty kształcenia. Studenci w ramach pracy własnej mogą tez wziąć udział w e-learningowym kursie prezentującym teoretyczne zagadnienia dotyczące zastosowania koncepcji Lean w pracy biurowej i w pracy z wiedza.

Lean Learning Academy Polska nie zwalnia tempa. Zaangażowani w nią naukowcy chcą, by w nauczaniu na temat wdrażania koncepcji Lean wykorzystywane były nowoczesne technologie. Dlatego od 2017 r. realizują projekt TIPHYS „Social Network based doctoral Education on Industry 4.0”. Obejmuje on m.in. budowę wirtualnej fabryki – ale to już temat na zupełnie inny tekst.

Najpierw refleksja, później technologia


W szkolnictwie wyższym niezbędna jest wymiana dobrych praktyk i doświadczeń w projektowaniu i wdrażaniu innowacyjnych podejść do nauczania. Zmiany musza mieć charakter systemowy, tymczasem na razie zalezą od uporu i ambicji jednostek

Projekty, grywalizacja, Design _ inking, nauczanie online i nowoczesne narzędzia ICT – aby umożliwić wymianę doświadczeń, wiedzy i pomysłów uczelni europejskich w tym obszarze, Zespół Partnerstw Strategicznych programu Erasmus+ Szkolnictwo wyższe zorganizował w dniach 26–29 listopada 2018 r. seminarium w Łodzi. Uczestnikami byli przedstawiciele uczelni, które biorą lub brały udział w partnerskich projektach Erasmus+ dotyczących innowacyjnych metod nauczania. Łącznie w spotkaniu wzięli udział reprezentanci 40 szkół wyższych z 15 krajów w Europie.

Program wydarzenia składał się z wystąpień ekspertów, krótkich interaktywnych prezentacji projektów (Tool Fair), rozmów w mniejszych grupach, wymiany pomysłów (Open Space) oraz wizyt studyjnych. Taka forma sprzyjała uczeniu się od siebie nawzajem i budowaniu nowych partnerstw. Uczestnicy dzielili się dobrymi praktykami oraz dyskutowali na temat korzyści i wyzwań związanych z innowacjami w realiach poszczególnych instytucji i krajów.

Podczas Tool Fair uczestnicy prezentowali narzędzia, prototypy lub produkty ich Partnerstw strategicznych zrealizowanych w ramach Erasmus+. Były to m.in. projekty wirtualnej mobilności, platformy e-learningowe, metody oceniania opartego na kompetencjach oraz programy łączące sektory biznesu i uczelni. Doceniona została także Metoda Otwartej Przestrzeni (Open Space Technology), w ramach której uczestnicy sami tworzyli zawartości sesji tematycznych w trakcie seminarium, włączając się w interesujące ich dyskusje.

Rozmowy dotyczyły tez m.in. sposobów angażowania studentów w dyskusje na temat uczenia się, innowacyjnych metod offline oraz radzenia sobie z różnica międzypokoleniowa. Była także sesja o porażkach. Początkowo miała dotyczyć sposobów radzenia sobie z wpadkami projektowymi, ale zakończyła się refleksją, ze porażka jest bardzo istotna w edukacji. Studenci powinni mieć szanse popełniać błędy, które należy traktować jako nieodłączna cześć uczenia się.

W trakcie seminarium nowe technologie często okazywały się tylko pretekstem do szerszego spojrzenia na istotę procesu uczenia się i związane z nim wyzwania. Uczestnicy uznali, ze same technologie nie są rozwiązaniem, jeśli ich zastosowania nie poprzedzi dogłębna humanistyczna i naukowa refleksja nad problemami. Przykładem może tu być sama dydaktyka, która obecnie jest oparta raczej na tradycji (nauczyciel ekspert, materiał podzielony na dyscypliny itp.), a nie współczesnej wiedzy. Co się zmieni, jeśli do tradycyjnej dydaktyki dodamy technologie? – pytano. Uczynimy te dydaktykę bardziej skuteczna, choć w świetle badan ma ona bardzo mało podstaw empirycznych – brzmiała odpowiedz. Jeśli zatem chcemy zmian, powinniśmy najpierw połączyć wnioski płynące z badan i przeformułować dydaktykę, a później dopiero wzbogacić ja o nowe technologie.

Seminarium pokazało, ze wysiłki na rzecz unowocześnienia dydaktyki podejmowane są w całej Europie. Problem w tym, ze poświęcone temu projekty strategiczne programu Erasmus+ powstają „obok” głównej pracy zainteresowanych – wysiłki podejmowane są raczej przez indywidualne osoby i małe zespoły, brakuje jednak rozwiązań obejmujących całe systemy. To zapewne jedno z największych wyzwań, przed którym staną uczestnicy po powrocie z seminarium – wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć, jeśli chcemy unowocześnić dydaktykę.

Erasmus+ wychodzi na zdrowie


To nie jest tak, że jak się nie widzi, to nie ma po co wyjeżdżać. Każde miejsce ma swoje fluidy. Wysiadasz z samolotu czy samochodu i już wiesz, czy jest super. Po przyjeździe do Sewilli pierwsze, co poczułam to zapach kwitnących pomarańczy

Monika: – W Warszawie miałam mnóstwo bliskich znajomych. Zawsze mogłam się do nich zwrócić, by pomogli mi się gdzieś dostać czy zrobić zakupy. W Barcelonie miałam jedną koleżankę z Polski, która w dodatku była dość zajęta. Nie mogłam zadzwonić w środku nocy i poprosić o pomoc. I dobrze, bo dzięki temu jeszcze bardziej się usamodzielniłam.

Agnieszka: – Nie byłam w pełni przygotowana do samodzielnego życia za granicą, ani do komunikowania się po angielsku ze słyszącymi. Tuż przed wylotem chciałam się wycofać. Ale nie zrezygnowałam.

Łukasz: – Jak wyjeżdżałem z domu, to myślałem tylko o tym, żeby nic się nie stało, żeby szczęśliwie wrócić. Wróciłem i jakbym zaczął drugie życie. Wcześniej bałem się jeździć pociągami. Po wyjeździe na Litwę żadnych ograniczeń już sobie nie wprowadzam. Pociągiem dojeżdżam codziennie na uczelnię.

Anna: – Właściwie znam tylko jeden przypadek studenta, którego stan zdrowia pogorszył się po powrocie z wyjazdu. Ale zadowolona, wręcz oczarowana. I bardzo poleca innym wyjazdy na Erasmusa.

Po co niewidomym podróże Mama Moniki Dubiel sama wypychała ją z Lublina na studia do Warszawy. Bo „uczelnia lepsza i poziom wyższy”. To też – ale przede wszystkim dlatego, że w domu ciągle się o nią martwiła i najchętniej wciąż odprowadzałaby ją do szkoły. Może jak nie będzie jej widzieć, to nie będzie się tak bać?

Dla Moniki – niewidzącej od urodzenia – wyjazd do Warszawy był pierwszym etapem usamodzielniania się. W domu – wiadomo – obiad zawsze jest, posprzątane jest, uprane jest, a zakupy robią się same. W uczelnianym akademiku wszystko działa inaczej. – Oczywiście, dostałam pomoc z biura ds. osób niepełnosprawnych, bo zupełnie nie znałam miasta. Pani z biura uczyła mnie orientacji przestrzennej, trasy z akademika na wydział, wolontariusze zrobić zakupy. Ale na co dzień musiałam radzić sobie sama – opowiada.

Dziś Warszawę zna już bardzo dobrze. Na nasze spotkanie na kampusie UW przy Krakowskim Przedmieściu z biura Fundacji Kultury Bez Barier, gdzie pracuje, dotarła sama – pomagając sobie składaną białą laską („Co za wygoda!”). Nieźle zna też Barcelonę, gdzie spędziła 10 miesięcy, Lizbonę (10 miesięcy) i Sienę (4 miesiące). Do tego rok w Tomsku, w samym środku Syberii i kilka miesięcy w Greensboro w Stanach Zjednoczonych. W podróżach Moniki właściwie trudno się połapać, bo w czasie pięcioletnich studiów na iberystyce wykorzystała do maksimum liczbę miesięcy, które student może spędzić na wymianie w ramach programu Erasmus+. Na drugim kierunku – rusycystyce – skorzystała z umów partnerskich z uniwersytetami w Rosji i Stanach.

– Zaczęło się od wniosku o wyjazd na Universitad de Barcelona. Nasze biuro wymiany musiało zgłosić, że jestem osobą z niepełnosprawnością wzroku, a tamtejsza uczelnia ocenić, czy ma warunki, by mnie przyjąć. Powiedzieli,

że nie ma przeciwwskazań. Na miejscu okazało się, że żadnych ułatwień też nie ma – wspomina. I wyjaśnia, że na hiszpańskich uniwersytetach nie ma wydzielonych jednostek do pomocy niewidomym. Odpowiada za to Hiszpański Związek Niewidomych, który jednak wspiera tylko swoich obywateli. – W końcu udało mi się wyprosić parę godzin orientacji przestrzennej, nie udało się jednak załatwić adaptacji materiałów. Wszystko zależy od uniwersytetu, bo w Lizbonie bez problemu zeskanowano mi materiały – mówi.

Pierwsze dni w Barcelonie spędziła z mamą. – Poruszając się z dużym bagażem, nie jestem w stanie używać laski – mówi Monika. Później jednak już samodzielnie dwukrotnie zmieniała stancję. Raz, bo akademik był za drogi, drugi raz z powodu problemów z właścicielką mieszkania. – Barcelona była przełomowym momentem w moim życiu. Nauczyłam się porządnie hiszpańskiego, poznałam ludzi z całego globu, z krajów, o istnieniu których nie

miałam nawet pojęcia. Ale przede wszystkim otworzyłam się na świat – mówi Monika. – Niektórzy zastanawiają się, po co niewidomym podróże. A mnie się wydaje, że są im bardziej potrzebne niż widzącym,

bo przecież oni nie wygooglują sobie zdjęć. Poza oglądaniem można jeszcze słuchać, wąchać, dotykać. Domy Gaudiego mają niesamowitą bryłę!

Studenci sobie radzą Anna Rutz, pełnomocniczka rektora ds. studentów z niepełnosprawnościami na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przyznaje, że takich studentów

wyjeżdżających na Erasmusa+ nie jest wielu, ale ich liczba z roku na rok rośnie. W roku akademickim 2015/16 z uczelni w Poznaniu wyjechało dwoje studentów z niepełnosprawnością, rok później – czworo. W tym roku są trzy takie osoby, ale liczba jeszcze się zwiększy ze względu na praktyki wakacyjne.

– Ubieganie się o stypendium wygląda dokładnie tak samo, jak w przypadku sprawnych studentów. Trzeba złożyć wniosek i wziąć udział w rekrutacji. Jedyna różnica polega na możliwości wnioskowania o dodatkowy grant z tytułu niepełnosprawności. Ma on pokryć koszty wsparcia, z którego student korzysta na co dzień w kraju i przyznawany jest na podstawie wywiadu. Po powrocie grant trzeba rozliczyć – wyjaśnia Anna Rutz.

Student może wnioskować o pieniądze chociażby na rehabilitację, leki, transport specjalistyczny, dodatkowe ubezpieczenie czy wyjazd i pobyt asystenta bądź jednorazowe przyjazdy osób, które pomogą mu w obcym mieście. – Niestety, nie zawsze wystarcza środków. Mieliśmy przypadek studentki niesłyszącej, która posługuje się językiem migowym i wysokość grantu pozwoliła jedynie na pokrycie kosztów asystenta sporządzającego dla niej notatki – wspomina A. Rutz.  Najtrudniejszym momentem dla Erasmusów z niepełnosprawnością jest zderzenie z obcą uczelnią. – Wciąż widać pewne dysproporcje między krajami w systemach wsparcia. Słabo widzący student wyjechał do Niemiec, gdzie pomoc takim osobom zapewniana jest przez państwo, a nie uczelnię. Musiał więc jechać z własnym lub wypożyczonym od nas sprzętem, bo niemiecka uczelnia go nie miała – mówi A. Rutz. Innej studentce przed wyjazdem przyznano akademik, ale na miejscu jednak go nie dostała. – Z dnia na dzień musiała sama szukać mieszkania. My tu w kraju mogliśmy jej pomóc w bardzo ograniczonym zakresie – mówi Rutz. – Studenci często nie wiedzą, co ich czeka na miejscu, muszą więc przełamywać psychiczne blokady. Ale mimo tych trudności radzą sobie. Patrząc na bilans plusów i minusów, zdecydowanie zwyciężają plusy – dodaje.

Jeszcze Polska nie zginęła Łukasza Pawlika na uczelni w Kłajpedzie przywitał kierownik wydziału jazzowego, który bywał w Polsce na koncertach. Wypalił z uśmiechem: „Jeszcze Polska nie zginęła!”. – No to chyba jednak nie zginiemy – pomyślał Łukasz. Chociaż kilka miesięcy wcześniej myślał zupełnie inaczej.

O Erasmusie usłyszał na zajęciach z edukacji muzycznej, którą studiuje na oddziale UAM w Kaliszu. Pierwsza myśl: „To nierealne, jako osoba od sześciu lat niewidząca sam nie dam sobie rady”. Ale potem z tym samym pomysłem zgłosił się do niego kolega. A we dwóch to już mogło się udać.

Prócz standardowego stypendium na wyjazd przyznano mu również dodatkowe pieniądze z programu PO WER, który wspiera m.in. mobilność osób z niepełnosprawnością. Dostał też pieniądze na dojazd na Litwę prywatnym samochodem i wspólnie z kolegą ruszył w drogę.

Pierwszym wyzwaniem był akademik –nowe miejsce, nowi ludzie. Ale już po miesiącu Łukasz poruszał się po nim samodzielnie, mimo że budynek wybudowano w latach 50., gdy o udogodnieniach dla osób z niepełnosprawnościami nikt nawet nie myślał. – Erasmusi mieli swojego mentora, który im pomagał w codziennych sprawach. Najbardziej pomocni okazali się jednak koledzy i koleżanki z uczelni. Jak wychodziłem z pokoju, proponowali, że gdzieś mnie zaprowadzą. To piękne, ale czasem jednak trzeba odmawiać takiej pomocy – mówi Łukasz.

Potraktował Erasmusa+ jak szkołę przetrwania i poradził sobie. – Wykorzystałem sto procent możliwości uczelni, na którą pojechałem. Uczyłem się, rozwijałem, nawiązałem nowe znajomości, korzystałem z życia studenckiego. O to właśnie chodziło – podkreśla.

Angielski czytam z ust Studenci z Maynooth University w Irlandii mówili do Agnieszki spokojnie i wyraźnie. A jeśli coś umknęło, to pisali jej na ekranie komórki. – Na początku miałam trudności z wejściem w irlandzkie środowisko studenckie. Wsparcie od rodziców i najbliższych znajomych dało mi siły, by zrobić pierwszy krok i nawiązać kontakt. Zaprzyjaźniłam się ze świetnymi ludźmi – z Belgii, Holandii, Niemiec, Hiszpanii, USA czy Chin. Do dziś mamy kontakt przez Facebooka czy WhatsAppa – wspomina Agnieszka Maria Turek.

Nie słyszy od urodzenia, prawdopodobnie z powodu niedotlenienia w czasie porodu. Gdy była dzieckiem, dostała aparat słuchowy i całe dnie spędzała na intensywnych ćwiczeniach artykulacyjnych z mamą. W wieku 18 lat zdecydowała się na wszczepienie implantu ślimakowego, w którym sygnał elektryczny imituje słuch. – Nadal czytam z ust, ale implant pomaga mi w tym dużo bardziej niż aparat słuchowy – wyjaśnia Agnieszka.

Formularz wyjazdu na Erasmusa+ wypełniła – jak mówi – nieświadomie, a potem nacisnęła enter. Tak ze studiów historycznych na UAM w Poznaniu trafiła do Irlandii. Za pieniądze ze stypendium kupiła podręczniki i opłaciła pracę osoby, która sporządzała dla niej notatki. – Cieszę się, że się nie wycofałam, ale to wymagało odwagi – mówi Agnieszka. – Dzięki temu wyjazdowi stałam się bardziej samodzielna, w podróż mogę teraz jechać bez rodziców czy biura podróży. Niesamowite jest też to, jak udało mi się poprawić angielską wymowę, słuchając i odczytując słowa z ust innych. Przede wszystkim jednak uwierzyłam w siebie – dodaje.

Z akademika na Erasmusa+ Łukasz w Kłajpedzie poznał dziewczynę. Też niewidomą, Litwinkę. Studiowała wokal i mieszkała w akademiku. – Panie z portierni powiedziały mi, że właściwie nie wychodzi ze swojego pokoju. Odwiedziłem ją. Zaczęliśmy rozmawiać i spotykać się częściej. Chciałem jej jakoś przekazać, że jednak można, że warto spróbować. Ta znajomość obojgu nam dobrze zrobiła, bo miałem szansę pogadać z osobą, która jest w takiej sytuacji jak ja. A ona? Cóż, ja nie zauważyłem zmiany, ale wykładowcy mówili mi później, że zrobiłem na niej bardzo dobre wrażenie. Podobno nabrała pewności siebie i też myśli o wyjeździe na Erasmusa+… •

 

Autorka jest uczestniczką projektu

Mobilni dziennikarze programu Erasmus+

Co nowego w EOSW?


Europejski Obszar Szkolnictwa Wyższego działa już od ośmiu lat, ale ministrowie edukacji nadal spotykają się, aby wyznaczać nowe cele

Termin Europejski Obszar Szkolnictwa Wyższego (ang. European Higher Education Area) pojawił się po raz pierwszy w Deklaracji Bolońskiej z 19 czerwca 1999 r., podpisanej przez 30 ministrów i przedstawicieli szkolnictwa wyższego krajów europejskich w Bolonii. Realizacja przedstawionych w dokumencie postanowień została określona mianem procesu bolońskiego, a jego ostatecznym celem było utworzenie do roku 2010 Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego (EOSW), czyli porównywalnych, zgodnych i spójnych systemów szkolnictwa wyższego w Europie.

Proces boloński składał się z kilku etapów, a ogłoszenie w roku 2010 oficjalnej inauguracji EOSW w Deklaracji z Wiednia i Budapesztu nie oznaczało jego zakończenia – zadeklarowano kontynuację procesu i wdrażanie kolejnych postulatów. W tym celu co trzy lata ministrowie edukacji spotykają się na specjalnych konferencjach. Przy okazji ostatniego takiego spotkania w Paryżu w maju 2018 r. opublikowano raport The European Higher Education Area in 2018. Bologna Process Implementation Report, w którym oceniono m.in. realizację trzech głównych priorytetów EOSW, sformułowanych trzy lata wcześniej w Erewaniu.

Spośród nich – jak pokazuje publikacja – trójstopniowa struktura studiów wyższych jest wprowadzona niemal we wszystkich krajach uczestniczących w procesie, a jej główne narzędzia (system ECTS, suplement do dyplomu i krajowe systemy kwalifikacji) są bardzo szeroko stosowane. Zebrane w raporcie dane z 303 uczelni działających w 43 systemach szkolnictwa wyższego pokazały, że choć struktura została ujednolicona, wciąż dostrzegalne są różnice w sposobie, w jaki Europejczycy korzystają z istniejących możliwości. W wielu krajach naukę na studiach II stopnia kontynuuje większość studentów, ale są i takie, w których decyduje się na to tylko co czwarty z nich. Co ważne, w wielu krajach nadal funkcjonują też programy studiów, które nie wpisują się w trójstopniową strukturę – studia krótkiego cyklu o charakterze zawodowym czy też jednolite studia magisterskie.

W obszarze drugiego priorytetu – uznawalności kwalifikacji – większość krajów zastosowała się do wymagań Konwencji Lizbońskiej (LRC), natomiast wiele pozostaje do zrobienia w sferze uznawania kwalifikacji uchodźców (pomimo uregulowania tego aspektu w LRC). Z raportu wynika, że część uczelni, które co do zasady są odpowiedzialne za rozstrzygnięcia w dziedzinie uznawalności, nie do końca przestrzega zapisów konwencji.

Trzeci priorytet – zapewnianie jakości w szkolnictwie wyższym, jest realizowany dwutorowo, poprzez przyjmowanie krajowych strategii zapewniania jakości oraz poprzez ewaluację zewnętrzną prowadzoną przez niezależne agencje na podstawie zaleceń europejskich (Standards and Guidelines for European Quality Assurance, ESG). Problemem pozostaje zaangażowanie studentów jako pełnoprawnych uczestników tego procesu, gdyż w wielu krajach nadal jest to rzadkie zjawisko. Również europejskie zalecenia dotyczące zapewniania jakości we wspólnych programach studiów uchwalone trzy lata temu w Erewaniu są nieczęsto stosowane.

Obecnie najważniejszym priorytetem procesu bolońskiego jest podnoszenie jakości kształcenia w szkolnictwie wyższym, w tym rozwijanie kompetencji kadry akademickiej, ułatwianie dostępu do studiów wyższych osobom z grup defaworyzowanych i wspieranie ich w ukończeniu programu kształcenia. Celem współpracy jest także promowanie współpracy między uczelniami a biznesem (m.in. by zwiększyć zatrudnialność absolwentów) oraz stymulowanie współpracy międzynarodowej w dziedzinie szkolnictwa wyższego i badań naukowych. Jak widać, proces boloński ma przed sobą jeszcze wiele lat realizacji kolejnych, wyznaczanych w trzyletnich cyklach celów. •

Trzymać rękę na etycznym pulsie


Erasmus+ może zmienić życie nie tylko jego uczestników. Wszystkim będzie żyło się wygodniej, jeśli rzeczywistość wokół nas będzie zaprojektowana w rozsądny sposób. A tego właśnie uczą się uczestnicy programu z Krakowa i Rzeszowa

Odpowiedzialność społeczna grafików, projektantów i osób wykonujących pokrewne zawody to zagadnienie, któremu wciąż poświęca się zbyt mało uwagi. Zwykle od tych specjalistów wymaga się przestrzegania przepisów (i zmieszczenia się w budżecie), a to za mało, by tworzone przez nich rozwiązania były rzeczywiście wartościowe. – Idea projektowania odpowiedzialnego społecznie polega na bardziej całościowym spojrzeniu na własną pracę. Przykładowo, tworząc plac zabaw, projektant odpowiedzialny społecznie skupi się nie tylko na wizji estetycznej i normach bezpieczeństwa, ale weźmie też pod uwagę, czy użyte materiały są ekologiczne i trwałe oraz to, czy projekt będzie współgrał z otoczeniem, w którym powstaje i pasował do oczekiwań odbiorców. Bez odpowiedniego przygotowania łatwo o podstawowe błędy – mówi Anna Treska-Siwoń.

Pani Anna to kierowniczka merytoryczna Stay In Touch – projektu, który ma zmienić sposób myślenia przyszłych projektantów i grafików. Biorą w nim udział cztery uczelnie: koordynująca Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera z Krakowa oraz partnerzy: Universidad de Castilla z hiszpańskiej La Manchy, grecka Athens School of Fine Arts i Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Efektem przedsięwzięcia ma być uruchomienie innowacyjnego programu szkoleń dla studentów i wykładowców kierunku Grafika pn. Projekty społecznie odpowiedzialne. Program obejmować będzie Międzynarodową Akademię Dydaktyczną (dla tutorów) oraz Międzynarodową Szkołę Letnią dla studentów. W ramach Stay In Touch udało się przygotować i przetestować pierwsze edycje obu przedsięwzięć. – Zajęcia odbywały się w terenie, poprzedzały je wykłady przybliżające specyfikę danego miasta. Następnie studenci szukali przestrzeni dotkniętych różnymi problemami i prezentowali swoje pomysły na ich ulepszenie – wyjaśnia Anna Łokcik, kierowniczka projektu.

Całość miała stymulować i zachęcać do holistycznego spojrzenia przyszłych projektantów na przestrzeń, w której pracują. Tematów nikt nie narzucał z góry – pojawiały się same. Przykładowo, w Krakowie studenci przedstawiali swoje pomysły na to, jak zmobilizować mieszkańców do wymiany pieców.

Międzynarodowe spotkanie młodzieży pokazało, że istnieją spore różnice już na poziomie definiowania problemu odpowiedzialności projektantów. – Studenci z Grecji i Hiszpanii oceniali zawód projektanta przede wszystkim w kategorii odpowiedzialności etycznej czy misji. W Polsce taka perspektywa wciąż nie jest powszechna – zauważa Anna Treska-Siwoń.

Drugie edycje Szkoły Letniej oraz Akademii Dydaktyki zaplanowano na 2018 i 2019 r. Równolegle powstają materiały dydaktyczne – m.in. kursy e-learnigowe, wykłady multimedialne i podcasty. Uczestnicy przedsięwzięcia  opracowali też bazę przykładów projektowania odpowiedzialnego społecznie z całego świata. Na stronie www.stayintouch. design można przekonać się, na czym polegają nie tylko pomysły bardzo dobre, ale też neutralne i złe. Typowali je studenci i tutorzy ze wszystkich czterech uczelni. Na witrynie znajdziemy m.in. historię muzeum, które zmieniło koncepcję prezentowania wystaw na interaktywną i zwróconą w stronę mieszkańców.

Pierwsza edycja kursu Projekty społecznie odpowiedzialne będzie dostępna w programie nauczania już w roku akademickim 2019/2020. •

Autorka jest uczestniczką projektu Mobilni dziennikarze programu Erasmus+

Nowe szanse dla ambitnych


Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji rozpoczyna realizację nowego programu edukacyjnego. Przedsięwzięcie pod nazwą Edukacja-EOG będzie kontynuacją Funduszu Stypendialnego i Szkoleniowego

Porozumienie, które otworzyło drogę do uruchomienia programu Edukacja-EOG zawarto w grudniu ubiegłego roku. Polska, Norwegia, Islandia i Liechtenstein podpisały wówczas umowę w sprawie uruchomienia III perspektywy finansowej Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (MF EOG). Mówiąc prościej – ustalono zasady współpracy, dzięki której m.in. uczelnie będą mogły pozyskiwać środki na realizację projektów edukacyjnych.

Pierwsze nabory w ramach programu Edukacja-EOG ruszą najprawdopodobniej na przełomie 2018 i 2019 r. Na dofinansowanie wniosków przeznaczono 7,2 mln euro.

Łącznie w całym okresie działania programu rozdysponowana zostanie kwota prawie trzykrotnie wyższa. Przy przyznawaniu środków duży nacisk położony będzie na komplementarność oraz unikanie podwójnego finansowania z projektami programu Erasmus+ czy Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020.

Ostateczna struktura programu Edukacja- EOG jest obecnie konsultowana z państwami- darczyńcami. Aktualna koncepcja zakłada finansowanie tworzenia i rozwijania partnerstw pomiędzy państwami-beneficjentami a państwami-darczyńcami. Powinny przyczyniać się one do poprawy umiejętności i kompetencji uczniów, studentów i stażystów oraz pracowników dydaktycznych i naukowych we wszystkich obszarach związanych z edukacją. Jednocześnie projekty powinny uwzględniać zmniejszanie dysproporcji ekonomicznych i społecznych oraz inkluzję, o której można przeczytać więcej w numerze 1/2018 „Europy dla Aktywnych”.

FRSE zamierza zrealizować te założenia wraz z beneficjentami poprzez projekty w następujących obszarach:

  1. Profesjonalny rozwój kadry dydaktycznej:
    • wizyty studyjne dla kadry pracującej w obszarze edukacji formalnej i pozaformalnej;
    • intensywne szkolenia dla polskiej kadry, prowadzone w Polsce przez ekspertów z państw-darczyńców;
  2. Mobilność w szkolnictwie wyższym:
    • dla studentów – wymiany oraz praktyki;
    • dla kadry dydaktycznej i naukowej, w kraju zapraszającym – prowadzenie zajęć; uczestnictwo w seminariach, szkoleniach, warsztatach i job shadowing;
  3. Partnerstwa instytucjonalne na rzecz poprawy jakości i dopasowania kształcenia i szkolenia zawodowego (VET) oraz kształcenia ustawicznego poprzez:
    • opracowanie lub uaktualnienie oferty, w tym programów nauczania;
    • wymianę doświadczeń i dobrych praktyk, organizację wspólnych inicjatyw z partnerami z państw-darczyńców;
    • opracowanie lub uaktualnienie lokalnych/ regionalnych strategii rozwoju szkolnictwa zawodowego/branżowego. Projekty nastawione na opracowanie samej koncepcji strategii również będą mogły uzyskać dofinansowanie;
  4. Partnerstwa instytucjonalne na rzecz poprawy jakości i dopasowania oferty edukacyjnej na wszystkich poziomach oraz we wszelkich formach (z wyłączeniem VET oraz kształcenia ustawicznego)

poprzez działania analogiczne do wymienionych dla III obszaru tematycznego, przy czym, dla ostatniego z nich, kwalifikowalna może być strategia rozwoju systemu edukacyjnego.

W obszarach III i IV trzeba będzie dodatkowo wykazać i zapewnić realny wpływ projektu na poprawę jakości i dopasowania oferty edukacyjnej oraz trwałość rezultatów pracy intelektualnej. Strona internetowa programu ruszy w IV kwartale br. Do tego czasu zachęcamy do śledzenia aktualności dot. programu Edukacja-EOG na stronie frse.org.pl. •